Rozdział 34
Fabian czuł się już lepiej. Rękę miał zabandażowaną oraz usztywnioną. Mniej go teraz bolała. Wyszedł z sali, w której niedawno przeprowadzano na nim badania i stanął na korytarzu, rozglądając się za Loganem. Nigdzie go nie widział.
- Cholera - Syknął. Przypomniał sobie o Camili. Co z nią? Nie znaleźli jej. Jest do bani!
- Jak się czujesz? - Usłyszał zza pleców głos przyjaciela. Łukasz stał za nim oparty o ścianę.
- Nie mam ochoty z Tobą gadać - Chciał go wyminąć i odejść, ale zatrzymał się gdy tylko usłyszał imię swojej ukochanej.
- Camila jest bezpieczna.
- Co? Jak to? Skąd wiesz?
- Leży w sali 26. Możesz ją zobaczyć. A i jeszcze jedno.. - Łukasz podszedł do niego i spojrzał mu w oczy - Przepraszam za wszystko i żałuję, że byłem taką świnią - Dodał i odszedł. Fabian patrzył jak jego dawny przyjaciel odchodzi wolnym krokiem i było mu trochę smutno, ale wciąż miał do niego żal. Cóż.. Teraz on sam udał się do wyznaczonego pomieszczenia gdzie miał zastać Camilę. Zapukał do drzwi i wszedł do środka. Leżała tam. Obok niej siedział Logan, który trzymał jej dłoń. Gdy tylko zobaczył Fabiana, odsunął się od dziewczyny.
- Ooo jesteś.. Jak się czujesz? Przepraszam, że nie poczekałem na korytarzu, ale gdy tylko dowiedziałem się, że ona tu jest...
- Daj spokój. Rozumiem - Wtrącił Fabian i spojrzał na nastolatkę - Cieszę się, że nic jej nie jest, ale jak się tu znalazła..?
- Łukasz ją uratował.
- Łukasz? - Zdziwił się.
- Tak. Dla mnie też to ciężki szok, ale zrobił to..Najważniejsze, że już jest bezpieczna..
- Racja..
- Fabian?
- No?
- Teraz gdy wróciła i każdy zna prawdę.. Kochasz ją i chcę, abyś wiedział, że nie będę stał na waszej drodze do szczęścia. To Wy powinniście być razem a nie ja z nią. Ona Ciebie kocha nie mnie... Mnie jedynie może kochać jako przyjaciela. Nic więcej..
- Dużo się wydarzyło od tamtego czasu. Kiedyś bardzo ją skrzywdziłem i do teraz ponoszę za to konsekwencję. Nawet jakbym chciał z nią być to to jest niemożliwe..
- Dlaczego? Nie rozumiem..
-. Lepiej jej będzie beze mnie... Niech znajdzie sobie kogoś z kim od początku będzie bardzo szczęśliwa.. Zasługuje na to po tym wszystkim co przeszła przez Morisa, przez nas, przeze mnie...Nigdy jej nie uszczęśliwię - Posmutniał, ale wiedział, że taka jest rzeczywistość.
- Bardzo ją kochasz..
- Ty też - Uśmiechnął się ironicznie - I to zabija całą naszą trójkę. Każdy musi żyć własnym życiem... - Zbliżył się jeszcze bardziej do dziewczyny i pogładził kciukiem jej policzek. Zaczął wspominać. Przypomniał sobie sytuację, kiedy odprowadzał ją do domu gdy straciła pamięć oraz gdy ją odzyskała...
,,
- Wejdziesz? - Spytała.
- Nie mogę, przepraszam. Muszę wrócić do domu i pomóc ojcu przy samochodzie.
- Okej, nie ma sprawy. No to.. cześć - Pomachała mu i chciała wejść do środka, kiedy złapał jej dłoń.
- Słyszałem, że Ashley się do Ciebie czepiała..
- Daj spokój. To nic takiego..
- Przepraszam za nią i obiecuję, że więcej się to nie powtórzy.
- Okej. Wiesz co? Ja.. Chciałabym Ci podziękować.
- Za co? - Zdziwił się
-
Cieszę się, że mam takich przyjaciół jak Wy... Jak Ty. Dziękuję za
Twoją pomoc i za to, że przy mnie jesteś - Podeszła do niego i zbliżyła
twarz w jego kierunku. Czułym ruchem
złożyła mu delikatny całus w prawy policzek, muskając wargami jego skórę
- Dziękuję - Wyszeptała..''
,,
- Nie mogę uwierzyć, że jesteś tak zakłamanym oszustem...
- Co? O co Ci chodzi? - Złapał ją za ramiona, ale wyrwała mu się agresywnie.
- Nie dotykaj mnie! Nie chcę mieć z Tobą nic wspólnego!
- Camila...
- Przyjaźnimy się, tak?! W szkole jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi?! Natalia jest o mnie zazdrosna, hm ?!
- Daj mi się wytłumaczyć..
- Wszystko pamiętam! Wszyściutko! Myślałam, że mnie lubisz! Że jestem w jakiś sposób dla Ciebie ważna!
- Bo jesteś!
-
Kłamiesz! Nic dla Ciebie nie znaczę.. Bawiłeś się mną.. Tyle kitów mi
wcisnąłeś.. Przez Ciebie pokłóciłam się z przyjaciółmi! Tymi
prawdziwymi!
- Daj spokój...
- Zamknij się! Teraz ja mówię!
Wiesz co? Dobrze wiedziałeś o kogo chodziło kiedy mówiłam Ci, że jestem
zakochana w jakimś chłopaku.. Wiedziałeś, że chodzi o Ciebie a mimo to i
tak się mną bawiłeś!
- Ja...
- Tak, kochałam Cię. Byłam w
Tobie zakochana, ale wiesz co?.. - Otarła dłonią łzy spływające po jej
policzku - Od teraz czuję do Ciebie czystą nienawiść. Żałuję, że Cię
znam i bardzo bym chciała nigdy więcej Cię nie spotkać... ''
Do oczu naleciały mu łzy. Westchnął ciężko po czym wziął głęboki oddech i wolniutko wypuścił powietrze z płuc.
- Fabian.. Wszystko gra? - Wyrwał go z zamyśleń głos przyjaciela.
- Ta.. Jest .. okej.. - Wydyszał, chociaż wcale tak nie było. Ściągnął z ręki srebrną bransoletkę i wręczył ją Loganowi - Gdy tylko się obudzi, daj jej ją. Należy do niej i to ona powinna ją nosić..
- Przecież zawsze miałeś ją przy sobie... O co chodzi?
- Nie chce jej. Mając ją, nigdy nie zapomnę o niej a tak to może mi się uda.. Powinienem dać jej spokój. Wyjechać na jakiś czas, przemyśleć wszystko..
- Fabian..
- Po prostu przekaż jej tą bransoletkę i powiedz, że cieszę się, że nic jej nie jest i, żeby do mnie nie dzwoniła, nic.. Resztą sam się zajmę.
- Nie możesz wyjechać..
- Muszę i mam do Ciebie prośbę.. Zajmij się nią. Mając Ciebie, będzie szczęśliwsza. Jesteś wspaniałym przyjacielem ..- Nie dając nic powiedzieć Loganowi, wyszedł z sali lekko trzaskając drzwiami. Spotkał na korytarzu Łukasza, z którym porozmawiał przez chwilę. Przeprosił go oraz podziękował mu za uratowanie Camili. Następnie chłopak udał się do swojego domu..
Camila tym czasem się przebudziła. Rozejrzała się dookoła a obok niej siedział Logan.
- Hej.. - Przywitała się szeptem.
- Cześć śpiąca królewno - Uśmiechnął się - Jak się czujesz?
- Nie jest źle... Czy to...? - Zauważyła w jego dłoni srebrną bransoletkę.
- Tak. Należy do Ciebie - Wręczył jej małą biżuterię po czym wstał.
- Skąd ją masz? - Zdziwiła się.
- Był tu Fabian.. Kazał Ci ją dać i powiedział...
- Gdzie on jest? Muszę z nim pogadać. Zawołasz go?
- Camila..
- Proszę.. - Wyszeptała błagalnie.
- Fabian odszedł. Nie wiem kiedy wróci...
- Co? Żartujesz sobie? Jak to odszedł?.. Mówił coś jeszcze?
- Ja.. Lepiej jak nic więcej nie powiem..
- Mów! Co jeszcze mówił?!
- Kazał przekazać, że nie chce tej bransoletki i żebyś nie kontaktowała się z nim.. Przykro mi.. - Camila nie mogła w to uwierzyć. Chciało jej się płakać. Nie wytrzymała a z oczu wyciekły łzy smutku i rozpaczy. Logan zbliżył sie do niej i mocno ją objął.
- Będzie dobrze. Masz mnie..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz