piątek, 16 stycznia 2015

,, Oczami Camili ''

Rozdział 35.

OSTATNI!!! Część 2.

Camila była zdenerwowana oraz cała spocona. W głowie miała setki rozmów i tego jak będzie wyglądać ich spotkanie, ale cieszyła się, że go zobaczy.  Im bliżej była niego tym serce waliło jej coraz mocniej. Co ma zrobić? Podejść do niego i go przytulić? A może rzucić się na niego i wycałować?
W końcu gdy dojechali na jakieś boisko obok którego znajdowała się mała chatka, Logan stanął motorem tuż przy ulicy i oboje zeszli z maszyny.
 - Co teraz? - Spytała nastolatka. Rozejrzała się dookoła, ale nigdzie nie dostrzegła Fabiana. Logan, nie mówiąc nic, wyciągnął z kieszeni swój telefon po czym wybrał czyjś numer a następnie zadzwonił.
- To ja... Co mnie to, że Cię obudziłem... Nie drzyj się na mnie!.... Tak.. Tak.. Jestem na boisku.. Tak, sam... Musimy pogadać... to ważne! .. Okej.. Pośpiesz się.. - Gdy skończył rozmawiać, spojrzał na dziewczynę.
- Do 10 minut tu będzie. Jesteś gotowa?
- Tak.. Nie.. Tak..
- To tak czy nie?
- Jestem.. - Wyszeptała i westchnęła.
- Ja poczekam tam - Wskazał palcem na małą ławeczkę, która znajdowała się nieopodal nich - Daj znać jak sobie wszystko wyjaśnicie - Kiwnęła głową a kiedy chciał odejść, zatrzymała go po czym spojrzeli sobie w oczy.
- Logan.. ja...
- Nie musisz nic mówić. Naprawdę.
- Chcę Cię tylko przeprosić i podziękować Ci za wszystko.. Różnie między nami było, ale moja miłość do niego jest silniejsza. Dla niego zniosłam to wszytko po moim wypadku. On dodawał mi otuchy.... Chcę też, abyś wiedział, że jesteś wspaniałym chłopakiem i gdybym sama wybierała to w kim chcę się zakochać, mój wybór padłby na Ciebie. Dziewczyna która się w Tobie zakocha i którą Ty zechcesz, będzie najszczęśliwszą dziewczyną na świecie.. Niestety mój wybór padł na Fabiana i nie mogę nic z tym zrobić... Bardzo Cię przepraszam.. Nigdy nie powinna byłam dawać Ci jakichkolwiek nadziei.. To wszystko to moja wina..- Nagle przerwała ponieważ pocałował ją. Gdy skończył, spojrzał jej ponownie w oczy i chwycił jednocześnie dłońmi jej twarz.
- Wiem, że nigdy nie będziemy razem, ale musiałem Cię pocałować bo wiem, że to nasz ostatni raz... Kocham Cię, ale chcę być tylko i wyłącznie Twoim przyjacielem. Zawsze możesz na mnie liczyć a ja zawsze przy Tobie będę i życzę Wam wszystkiego co najlepsze. Jeżeli Ty będziesz szczęśliwa to ja również.. - Posłał jej ciepły uśmiech i nie dając jej dojść więcej do słowa, odszedł. Camila stała przez chwilę oszołomiona tym co się wydarzyło, ale szybko wyrwał ją z rozmyśleń czyjś głos.
- Co Ty tu robisz? - Obróciła się jak oparzona i gdy już chciała do niego podbiec, coś ją zatrzymało.
- Dlaczego wyjechałeś? - Spytała pewnym siebie głosem. Słowa same wychodziły z jej ust a raczej z całego serca.
- Nie powinna byłaś tu przyjeżdżać.. Ten kretyn..
- Odpowiedz na pytanie! - Wrzasnęła - Dlaczego..?
- Bo tak było najlepiej dla nas obojga. Dla Ciebie..
- Dla mnie najlepszym rozwiązaniem byłoby to jakbyś był przy mnie..
- Czego Ty ode mnie chcesz? - Wsadził ręce w kieszeń i westchnął ciężko - Sama nie wiesz czego chcesz.. Zastanów się trochę. Kiedyś traktowałem Cię jak przedmiot. W szkolę Cię olewałem a gdy przeze mnie wylądowałaś w szpitalu, bałem się, stchórzyłem i nawet do prawdy nie umiałem się przyznać. To przeze mnie miałaś ten pieprzony wypadek i przeze mnie tyle cierpiałaś!
- To nieprawda...
- Przestań. Nie możemy być razem chociaż bym bardzo chciał. Nic z tego nie wyjdzie.. Zajmij się Loganem..
- Logan to nie przedmiot, którym można się ,, zająć ''..
- Ale tak go z początku traktowałaś, czyż nie? - Te słowa ją dobiły. Nie wiedziała co odpowiedzieć. Stała jak słup - Camila, przepraszam.. Nie miałem tego na myśli..
- Właśnie to miałeś.. Idiotka ze mnie.. Dochodzi pierwsza w nocy a ja przyjechałam za chłopakiem taki kawał. Na dodatek on daje mi kosza..
- To nie tak..
- Zrozumiałam. Nigdy nie będziemy razem. Dotarło - Gdy chciała odejść, chwycił ją za ramię przez co zmuszona została do zatrzymania się. Z jej nadgarstku zleciała bransoletka, którą kiedyś zgubiła - Puść mnie.
- Po prostu nie możemy być razem..Tak będzie najlepiej dla Cie..
- Raczej dla Ciebie - Wtrąciła jednocześnie wyrywając mu się z uścisku ostrym szarpnięciem - Zrozumiałam.. Żegnaj Fabian - Nie pokazując mu swoich łez smutku, ruszyła szybko krokiem w stronę motoru. Tymczasem Logan widząc całą sytuację, podbiegł do przyjaciela i z całej siły go odepchnął.
- Dlaczego wszystko psujesz?! - Wrzasnął.
- Po chuj ją tu przywiozłeś?! Mówiłem, że nikogo nie chcę widzieć a zwłaszcza jej!
- Jesteś strasznym kretynem - Mruknął. Fabian był wkurwiony tą sytuacją i najchętniej pobiłby przyjaciela, ale nie miał na to sił - Wiesz, że możesz ją stracić?
- Beze mnie będzie jej lepiej...
- Przestań w końcu to powtarzać! Dobrze wiesz, że też ją kocham i w sumie powinno cieszyć mnie to, że jesteś takim idiotą, ale wiem jak bardzo ona kocha Ciebie! Mówiła mi to nie raz.. Chciałbym być na Twoim miejscu i bym nigdy w życiu nie zmarnował takiej szansy tym bardziej, że ona kocha Cię mimo tego co było kiedyś.. Jako przyjaciel dam Ci dobrą radę..
- Weź prze...
- Zastanów się nad sobą bo tracisz najwspanialszą dziewczynę na świecie. Takiej jak ona nigdy już nie poznasz a jeżeli ją rzeczywiście kochasz, udowodnij to jakoś. Bo teraz widzę, że tylko ona się stara a Ty masz to wszystko w dupie.
- Nic nie mam w dupie! - Wrzasnął.
- Inaczej to widzę - Posłał mu piorunujące spojrzenie po czym go szturchnął w ramię i wyprzedził.
- Stary.. Zaczekaj!
- Pokaż Camili, że ją kochasz bo potem będzie za późno.. - Rzucił mu przez ramię, ale nie zatrzymał się, tylko podszedł do swojego motoru - Wszystko w porządku? - Spytał przyjaciółki.
- Tak.. - Ale on wiedział, że nie, dlatego zbliżył się do niej a następnie mocno ją do siebie przytulił. Camila wybuchnęła płaczem.
- Nie kłam.. Wszystko się ułoży..
- Ja już nie wiem co robić.. Nie tak to sobie wyobrażałam.. on nie chce ze mną być...
- On Cię bardzo kocha.. po prostu pogubił Cię i nie chce, abyś ponownie przez niego cierpiała. W końcu to zrozumie... - Blondynka wtuliła się w jego ramiona a w głębi duszy bardzo się cieszyła, że ma takiego przyjaciela jak on. Niewielu chłopaków chciałoby się przyjaźnić z dziewczyną, która wybrała jego przyjaciela, ale on.. Loga jest całkiem inny od reszty. Spojrzała na niego i uśmiechnęła się. Na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech mimo tego, że serce pękło jej na kawałeczki. ,, Tak bardzo chciałabym się w Tobie zakochać... '' pomyślała widząc rysy jego twarzy, ale to niestety niemożliwe... Po kilkunastu minutach, oboje z Loganem wsiedli na maszynę i odjechali...



Gdy Camila dotarła do swojego domu, dochodziła 1.30. Na dworze było bardzo ciemno, ale w jej mieszkaniu świeciło się w niektórych pokojach. Pięknie. Ktoś nie śpi...
 - Dasz sobie radę? - Spytał wpatrując się w nią. Chociaż nie widziała jego spojrzenia to bardzo dobrze je czuła.
- Jak zawsze.. - Odpowiedziała dziwnym tonem głosu. Sama nie wiedziała jak ma się czuć.
- Dobra to ja już będę spadać. Do zobaczenia w szkole - Przytulił ją na pożegnanie po czym wsiadł z powrotem na motor i odjechał. Camila tym czasem weszła do mieszkania i cichutko jak myszka, zakradła się do swojego pokoju. Od razu poszła do łazienki wziąć ciepły, szybki prysznic i położyła się do łóżka. Zasnęła dość szybko ze zmęczenia. Śnił jej się Fabian... Byli małżeństwem i mieli dwójkę dzieci. Na twarzy pojawił jej się uśmiech..
Usłyszała jak coś spada na podłogę. Otworzyła powoli swoje powieki i wpadła w panikę. W pokoju było ciemno więc zapaliła szybko małą lampkę stojącą na komodzie obok łóżka i rozejrzała się dookoła. Nikogo nie było. Coś musiało jej się przyśnić.. Gdy sięgnęła ręką z powrotem do lampki, aby tym razem ją zgasić, dostrzegła przy oknie czyjąś postać w czarnej kurtce. Zaczęła krzyczeć na cały pokój.
- Nie krzycz tak! To ja... - Mężczyzna w czarnym kapturze na głowie, zbliżył się do niej. Na samym początku w ogóle go nie rozpoznała, ale potem wiedziała z kim ma do czynienia.
- Fabian? ... Co tu robisz?.. - Zapytała oszołomiona.
- Musimy pogadać.
- Nie mamy o czym.. Wszystko zostało wyjaśnione kiedy powiedziałeś mi wyraźnie, że między nami nic nie będzie.. Teraz lepiej już idź za nim ktoś nas zobaczy i będę mieć przez Ciebie kłopoty..
- Co chciałaś wtedy usłyszeć? Co? Że Cię kocham? Że zależy mi na Tobie?
- Chociażby to!
- Dobrze wiesz, że tak jest...
- Idź już.. - Ale on zamiast wyjść, zbliżył się do niej a następnie musnął wargami jej warki.
- Kocham Cię.. - Wyszeptał ochrypłym głosem – Kocham! - Dodał.
- Co.?.. To dlaczego wtedy tak mnie potraktowałeś?.. - Nic nie rozumiała.
- Logan miał rację.. Mogę Cię stracić przez swoje głupie zachowanie. Chcę być z Tobą tak samo bardzo jak Ty ze mną.. - Nie czekając na nic więcej, zaczął ją całować. Odwzajemniła pocałunek z łatwością. Pragnęła go każdą częścią ciała. Położyli się razem na łóżku, ciągle zderzając się swoimi ciałami. Atmosfera się zagęściła. Fabian zgasił w pokoju światło i ściągnął z siebie koszulkę. Camila natomiast z pomocą chłopaka także się rozebrała - Chcesz tego? - Wyszeptał jej do ucha. Gdy kiwnęła potwierdzająco głową, zabrał się do rzeczy...
Resztę nocy spędzili razem. Obudzili się jakoś po 6:00. Fabian pożegnał się namiętnie z dziewczyną i wymknął się z jej mieszkania, aby ogarnąć się do szkoły. Pojechali tam razem tak jak kiedyś. Do szkoły także weszli razem. Logan widząc ich, był zdumiony.
- Co ja widzę... Jak to możliwe? Co Ty tu robisz? - Zwrócił się do szatyna.
- Dzięki za to, że mimo wszystko byłeś przy mnie. Dzięki Tobie zrozumiałem, że nie przeżyje bez niej – Złożył czuły pocałunek na czole blondynki i mocno ją przytulił. Resztę dnia spędzili razem w swoim towarzystwie. Wieczorem udali się na pizzę gdzie również zaprosili Natalię, która zgodziła się iść z nimi. Camila z Fabianem od tamtej pory zostali parą i są bardzo szczęśliwi. Rodzina nastolatki zamieszkała z nią w jej wielkim ,, pałacu '' a Logan z Natalią bliżej się poznali i może nawet mają się ku sobie....

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Rozdział 35.

OSTATNI!

Minęły 4 dni. Camila wyszła dziś ze szpitala i teraz znajdowała się w swoim wielkim domu. Moris został aresztowany i jego ludzie także. Natomiast ojciec Morisa - Fryz, ciągle jest poszukiwany. Camila od Fabiana nie miała żadnych wieści i nie wiedziała co się z nim dzieje. Nie dawał o sobie żadnych oznak życia.
Była cały czas smutna i przygnębiona. Tyle chciałaby mu powiedzieć, wyjaśnić. Cokolwiek! Chciałaby przytulić się do niego, pocałować go....
Weszła wolnym krokiem do pokoju i rozejrzała się dookoła. Czuła się strasznie. Na rękach miała wciąż ślady po sznurkach a twarz była w siniakach...
Idąc w stronę łazienki, zabrała z garderoby szare dresy i bluzę. Potrzebowała ciepłego prysznica. Po 20 minutach była już orzeźwiona i ubrana. Teraz susząc włosy ręcznikiem, ponownie weszła do swojej sypialni i dostrzegła na łóżku białą kartkę. Zaskoczona, wzięła ją do ręki, usiadła na kanapie i zaczęła czytać zawartość listu skierowanego do niej.

,, PIERWSZY RAZ W ŻYCIU PISZĘ LIST I NIE BARDZO WIEM JAK SIĘ ZA TO ZABRAĆ. CAMILA.. KURWA! DALEJ NIE MOGĘ UWIERZYĆ, ŻE TY TO NAPRAWDĘ TY... NIGDY NIE POGODZIŁEM SIĘ Z TWOJĄ ŚMIERCIĄ, ALE TO, ŻE TY ŻYJESZ WYWOŁAŁO U MNIE W GŁOWIE ZAJEBISTY MĘTLIK! CHCĘ ABYŚ COŚ WIEDZIAŁA... NIE WYJECHAŁEM MAJĄC CIĘ W DUPIE. NAWET TAK NIE MYŚL! BARDZO MOCNO CIĘ KOCHAM I DLATEGO, NIE MOGĘ DŁUŻEJ PRZEBYWAĆ W TWOIM TOWARZYSTWIE. PRZYNAJMNIEJ NIE TERAZ. CIESZE SIĘ, ŻE NIC CI NIE JEST, ŻE JESTEŚ BEZPIECZNA. WIEM TEŻ, ŻE MA SIĘ KTO TOBĄ ZAJĄĆ POD MOJĄ NIEOBECNOŚĆ. LOGAN ZAWSZE BĘDZIE BLISKO CIEBIE I MOŻESZ NA NIEGO LICZYĆ..A JA? PRZEZE MNIE DOZNAŁAŚ TYLKO WIELU CIERPIEŃ I SMUTKU. CHOCIAŻ CHCIAŁBYM BYĆ BLISKO CIEBIE TO NIESTETY, ALE JUŻ NIE MOGĘ. PROSZĘ, ABYŚ NIE DZWONIŁA DO MNIE, NIE SZUKAŁA MNIE ANI NIE PISAŁA. PRZEPRASZAM ZA WSZYSTKO I MAM NADZIEJĘ, ŻE KIEDYŚ MI WYBACZYSZ.
FABIAN ''

Do oczu naleciały jej łzy. Czyli co? Czyli to już koniec? Między nimi wszystko skończone? Naprawdę tego chciał? Nie wytrzymała i wybuchnęła gorzkim płaczem. Kochała go. Tak bardzo, że nie wyobrażała sobie tego wszystkiego. Co powinna teraz zrobić? Nagle ktoś zaczął pukać do drzwi. Dłonią otarła szybko łzy spływające po jej poliku i krzyknęła, że można wejść. W progu stanęła Sara ze swoją babcią. Młodsza siostra rzuciła się na Camile i bardzo mocno ją do siebie przytuliła.
- Jesteś! Matko.. Tak bardzo się cieszę, że nic Ci nie jest...
- Też się cieszę, że Cię widzę - Uśmiechnęła się lekko i czule. Wtedy spojrzała na kobietę, która się w nią wpatrywała - Hej.. - Przywitała się.
- Czy to możliwe?.. - A więc wiedziała. Sara musiała jej dziś powiedzieć.
- Pozwól, że wytłumaczę...
- Ty żyjesz.. - Kobieta rozszerzyła ramiona zapraszając tym gestem do siebie swoją najstarszą wnuczkę. Camila przyjęła zaproszenie i czym prędzej wtuliła się w ramiona swojej najukochańszej babuni. Cieszyły się swoim towarzystwem, śmiały i płakały na przemian. To była cudowna chwila. Camili od razu poprawił się humor. W skrócie opowiedziała im swoją historię przeżycia a następnie zaproponowała, aby przeprowadziły się do niej. Nie chciały się na początku zgodzić jednak potem powiedziały, że muszą to obie przemyśleć. Kilka godzin później, nastolatka została wreszcie sama. Fabian powrócił do jej głowy i każda myśl o nim. Westchnęła ciężko i wstała z łóżka na równe nogi. Ubrała się ciepło i szybkim krokiem, chociaż w sumie można to nazwać biegiem, udała się do swojego garażu i wzięła pierwszy, lepszy motor po czym wsiadła na niego i odpaliła maszynę. Pojechała na koniec miasteczka. Jeździła po lasach, torze wyścigowym i ulicy. Jeździła i przy tym dużo myślała. Zatrzymała się gdzieś w środku lasu. Chodziła w kółko czując jak jej mózg zaraz eksploduje.
- Kurwa! - Wrzasnęła - Dlaczego to tak boli!? - Opadła na ziemię i skuliła się, łapiąc rękoma swoje kolana. Była załamana....

Dziewczyna wróciła do mieszkania jakoś około 22:00 wieczorem. Od razu poszła do kuchni przywitać się z Mery, która szykowała jej kolację.
- Ktoś jest w Twoim pokoju - Powiedziała z ciepłym uśmiechem.
- Sara? Babcia? - Gdy kobieta kiwnęła przecząco głową, Camila od razu pomyślała o Fabianie. Uradowana pobiegła do sypialni i jak strzała wleciała do środka - Fabian!.. - Wrzasnęła, ale to nie był on. Rozejrzała się dookoła a na łóżku dostrzegła wysokiego bruneta, który posmutniał gdy tylko usłyszał to imię - Logan.. - Wyszeptała - Przepraszam.. ja..
- Daj spokój. Rozumiem.. Chciałbym z Tobą porozmawiać..
- Jest późno..
- Zajmę tylko chwilę.
- Jasne. O co chodzi? - Usiedli na łóżku i spojrzeli sobie w oczy.
- Jak się czujesz? Nie pisałaś nic odkąd wyszłaś ze szpitala.. Nie dzwoniłaś..
- Przepraszam. Byłam zajęta.. Przyszła do mnie babcia z siostrą..
- A jak się czujesz? - Spytał.
- Dobrze.. - Skłamała, ale nie uwierzył jej. Trochę zdążył ją już poznać.
- Oboje wiemy, że to nieprawda. Mów. Chodzi o Fabiana?
- Logan..
- Mów! Chcę wiedzieć..Widzę, że coś Cię męczy.. - Zbliżył się do niej i mocno ją przytulił.
- Ja już nie wiem co robić.. - Eksplodowała. Ostatnio dość często płacze - Tęsknie za nim.. Brakuje mi go strasznie.. Chciałabym go przytulić, spojrzeć na niego, ale nie wiem gdzie on jest.. on nie chce ze mną gadać, nic..
- Jak mam Ci pomóc?
- Nie możesz mi pomóc.. Zresztą nie mogłabym Cię prosić o pomoc bo to byłoby nie fair wobec Ciebie i Twoich uczuć.. Przepraszam, że znów obarczam Cię swoimi problemami. Nie powinnam..
- Przestań. Dlatego jestem. Abyś mogła mi się zawsze wyżalić.. - Rozmawiali ze sobą jeszcze trochę aż w końcu dziewczyna poczuła, że chce jej się spać. Logan rozumiał to doskonale więc pożegnał się z nią i ruszył do wyjścia jednak coś go zatrzymało.
- Coś się stało? - Spytała zaskoczona jego zachowaniem. Zaklął pod nosem i z powrotem do niej wrócił.
- Wiem gdzie on jest..
- Co?..
- Wiem gdzie jest Fabian i mogę Cię tam zaprowadzić.
- Naprawdę?!
- Tak... - Camila szybko wstała z łóżka i ruszyła do garderoby - Co Ty robisz?..
- Jak to co?! Ubieram się.. Muszę go jeszcze dziś zobaczyć!
- Jutro rano Cię tam zawiozę..
- Proszę... 
- Kurwa.. Niech będzie.. Oj będę tego żałować.. - Pocałowała go w policzek i ubrała się byle jak. Liczyło się dla niej tylko spotkanie z Fabianem. Po cichu wymknęli się z mieszkania i wsiedli na motor chłopaka. Odjechali spod mieszkania udając się do kuzyna Fabiana, który mieszkał w sąsiednim mieście...

niedziela, 11 stycznia 2015

Rozdział 34

Fabian czuł się już lepiej. Rękę miał zabandażowaną oraz usztywnioną. Mniej go teraz bolała. Wyszedł z sali, w której niedawno przeprowadzano na nim badania i stanął na korytarzu, rozglądając się za Loganem. Nigdzie go nie widział.
- Cholera - Syknął. Przypomniał sobie o Camili. Co z nią? Nie znaleźli jej. Jest do bani!
- Jak się czujesz? - Usłyszał zza pleców głos przyjaciela. Łukasz stał za nim oparty o ścianę.
- Nie mam ochoty z Tobą gadać - Chciał go wyminąć i odejść, ale zatrzymał się gdy tylko usłyszał imię swojej ukochanej.
- Camila jest bezpieczna.
- Co? Jak to? Skąd wiesz?
- Leży w sali 26. Możesz ją zobaczyć. A i jeszcze jedno.. - Łukasz podszedł do niego i spojrzał mu w oczy - Przepraszam za wszystko i żałuję, że byłem taką świnią - Dodał i odszedł. Fabian patrzył jak jego dawny przyjaciel odchodzi wolnym krokiem i było mu trochę smutno, ale wciąż miał do niego żal. Cóż.. Teraz on sam udał się do wyznaczonego pomieszczenia gdzie miał zastać Camilę. Zapukał do drzwi i wszedł do środka. Leżała tam. Obok niej siedział Logan, który trzymał jej dłoń. Gdy tylko zobaczył Fabiana, odsunął się od dziewczyny.
- Ooo jesteś.. Jak się czujesz? Przepraszam, że nie poczekałem na korytarzu, ale gdy tylko dowiedziałem się, że ona tu jest...
- Daj spokój. Rozumiem - Wtrącił Fabian i spojrzał na nastolatkę - Cieszę się, że nic jej nie jest, ale jak się tu znalazła..?
- Łukasz ją uratował.
- Łukasz? - Zdziwił się.
- Tak. Dla mnie też to ciężki szok, ale zrobił to..Najważniejsze, że już jest bezpieczna..
- Racja..
- Fabian?
- No?
- Teraz gdy wróciła i każdy zna prawdę.. Kochasz ją i chcę, abyś wiedział, że nie będę stał na waszej drodze do szczęścia. To Wy powinniście być razem a nie ja z nią. Ona Ciebie kocha nie mnie... Mnie jedynie może kochać jako przyjaciela. Nic więcej..
- Dużo się wydarzyło od tamtego czasu. Kiedyś bardzo ją skrzywdziłem i do teraz ponoszę za to konsekwencję. Nawet jakbym chciał z nią być to to jest niemożliwe..
- Dlaczego? Nie rozumiem..
-. Lepiej jej będzie beze mnie... Niech znajdzie sobie kogoś z kim od początku będzie bardzo szczęśliwa.. Zasługuje na to po tym wszystkim co przeszła przez Morisa, przez nas, przeze mnie...Nigdy jej nie uszczęśliwię - Posmutniał, ale wiedział, że taka jest rzeczywistość.
- Bardzo ją kochasz..
- Ty też - Uśmiechnął się ironicznie - I to zabija całą naszą trójkę. Każdy musi żyć własnym życiem... - Zbliżył się jeszcze bardziej do dziewczyny i pogładził kciukiem jej policzek. Zaczął wspominać. Przypomniał sobie sytuację, kiedy odprowadzał ją do domu gdy straciła pamięć oraz gdy ją odzyskała...

,,
- Wejdziesz? - Spytała.
- Nie mogę, przepraszam. Muszę wrócić do domu i pomóc ojcu przy samochodzie.
- Okej, nie ma sprawy. No to.. cześć - Pomachała mu i chciała wejść do środka, kiedy złapał jej dłoń.
- Słyszałem, że Ashley się do Ciebie czepiała..
- Daj spokój. To nic takiego..
- Przepraszam za nią i obiecuję, że więcej się to nie powtórzy.
- Okej. Wiesz co? Ja.. Chciałabym Ci podziękować.
- Za co? - Zdziwił się
- Cieszę się, że mam takich przyjaciół jak Wy... Jak Ty. Dziękuję za Twoją pomoc i za to, że przy mnie jesteś - Podeszła do niego i zbliżyła twarz w jego kierunku. Czułym ruchem złożyła mu delikatny całus w prawy policzek, muskając wargami jego skórę - Dziękuję - Wyszeptała..''


 ,,
- Nie mogę uwierzyć, że jesteś tak zakłamanym oszustem...
- Co? O co Ci chodzi? - Złapał ją za ramiona, ale wyrwała mu się agresywnie.
- Nie dotykaj mnie! Nie chcę mieć z Tobą nic wspólnego!
- Camila...
- Przyjaźnimy się, tak?! W szkole jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi?! Natalia jest o mnie zazdrosna, hm ?!
- Daj mi się wytłumaczyć..
- Wszystko pamiętam! Wszyściutko! Myślałam, że mnie lubisz! Że jestem w jakiś sposób dla Ciebie ważna!
- Bo jesteś!
- Kłamiesz! Nic dla Ciebie nie znaczę.. Bawiłeś się mną.. Tyle kitów mi wcisnąłeś.. Przez Ciebie pokłóciłam się z przyjaciółmi! Tymi prawdziwymi!
- Daj spokój...
- Zamknij się! Teraz ja mówię! Wiesz co? Dobrze wiedziałeś o kogo chodziło kiedy mówiłam Ci, że jestem zakochana w jakimś chłopaku.. Wiedziałeś, że chodzi o Ciebie a mimo to i tak się mną bawiłeś!
- Ja...
- Tak, kochałam Cię. Byłam w Tobie zakochana, ale wiesz co?.. - Otarła dłonią łzy spływające po jej policzku - Od teraz czuję do Ciebie czystą nienawiść. Żałuję, że Cię znam i bardzo bym chciała nigdy więcej Cię nie spotkać... ''

Do oczu naleciały mu łzy. Westchnął ciężko po czym wziął głęboki oddech i wolniutko wypuścił powietrze z płuc.
- Fabian.. Wszystko gra? - Wyrwał go z zamyśleń głos przyjaciela.
- Ta.. Jest .. okej.. - Wydyszał, chociaż wcale tak nie było. Ściągnął z ręki srebrną bransoletkę i wręczył ją Loganowi - Gdy tylko się obudzi, daj jej ją. Należy do niej i to ona powinna ją nosić..
- Przecież zawsze miałeś ją przy sobie... O co chodzi?
- Nie chce jej. Mając ją, nigdy nie zapomnę o niej a tak to może mi się uda.. Powinienem dać jej spokój. Wyjechać na jakiś czas, przemyśleć wszystko..
- Fabian..
- Po prostu przekaż jej tą bransoletkę i powiedz, że cieszę się, że nic jej nie jest i, żeby do mnie nie dzwoniła, nic.. Resztą sam się zajmę.
- Nie możesz wyjechać..
- Muszę i mam do Ciebie prośbę.. Zajmij się nią. Mając Ciebie, będzie szczęśliwsza. Jesteś wspaniałym przyjacielem ..- Nie dając nic powiedzieć Loganowi, wyszedł z sali lekko trzaskając drzwiami. Spotkał na korytarzu Łukasza, z którym porozmawiał przez chwilę. Przeprosił go oraz podziękował mu za uratowanie Camili. Następnie chłopak udał się do swojego domu..

Camila tym czasem się przebudziła. Rozejrzała się dookoła a obok niej siedział Logan.
- Hej.. - Przywitała się szeptem.
- Cześć śpiąca królewno - Uśmiechnął się - Jak się czujesz?
- Nie jest źle... Czy to...? - Zauważyła w jego dłoni srebrną bransoletkę.
- Tak. Należy do Ciebie - Wręczył jej małą biżuterię po czym wstał.
- Skąd ją masz? - Zdziwiła się.
- Był tu Fabian.. Kazał Ci ją dać i powiedział...
- Gdzie on jest? Muszę z nim pogadać. Zawołasz go?
- Camila..
- Proszę.. - Wyszeptała błagalnie.
- Fabian odszedł. Nie wiem kiedy wróci...
- Co? Żartujesz sobie? Jak to odszedł?.. Mówił coś jeszcze?
- Ja.. Lepiej jak nic więcej nie powiem..
- Mów! Co jeszcze mówił?!
- Kazał przekazać, że nie chce tej bransoletki i żebyś nie kontaktowała się z nim.. Przykro mi.. - Camila nie mogła w to uwierzyć. Chciało jej się płakać. Nie wytrzymała a z oczu wyciekły łzy smutku i rozpaczy. Logan zbliżył sie do niej i mocno ją objął.
- Będzie dobrze. Masz mnie..

sobota, 10 stycznia 2015

Rozdział 33

Gdy przyjechał radiowóz oraz pogotowie i zajęło się ranną Camilą, Łukasz wziął trzech funkcjonariuszy po czym zaprowadził ich na miejsce porwania dziewczyny. Następnie wrócił szybko do swojego motoru po czym wsiadł na niego i odjechał w stronę szpitala, aby być przy Camili. Nawet nie wiedział czy ją lubi, ale wiedział to, że jest jej to winien za to jaką był dla niej wcześniej świnią. Policjanci w tym samym czasie wbili się do środka, ponieważ inaczej tego nazwać się nie da i przeszli do interwencji. Tak czy siak wybuchnęła strzelanina, ale na szczęście nikt na niej nie ucierpiał. Zaaresztowali pomocników Morisa oraz jego samego.
- W końcu się zjawiliście! - Wrzasnął rozwścieczony Fabian. Odzyskał przytomność jakieś niecałe 10 minut temu - Ile było można?!
- Wszystkich Was zabije! - Wrzeszczał rozwścieczony  Moris, którego zakuto w kajdanki - Nie macie pojęcia z kim zadzieracie! 
- Uspokój się i zamknij pysk - Wtrącił funkcjonariusz - Z kolegą nie rozmawiasz. sytuacja opanowana - Tym razem zwrócił się do nastolatków - Nic Wam nie jest?
- Jak widać...
- Kto wgl Was wezwał? - Zdziwił się Logan - Pewnie Sara..
- Co Ci się stało chłopcze? - Funkcjonariusz zbliżył się do Fabiana i złapał jego rękę - Jesteś ranny..
- To nic takiego.. - Szarpnął się szatyn i to był wielki błąd. Ból przeszył całą jego rękę a krew nie przestawała lecieć.
- Nic takiego? Dostałeś kulkę w ramię. To nie jest nic takiego. Musisz jechać na pogotowie.
- Nigdzie nie jadę - Odrzekł. Przypomniał sobie o Camili. Szybko pobiegł do piwnicy, ale nikogo tam nie było. Dokładnie przeszukał cały budynek, ale też nic - Kurwa! - Wrzasnął i zwrócił się do przyjaciela - Gdzie ona jest?!
- Nie wiem.. Nie mam pojęcia.. Powinna tu być.. 
- Ale jej nie ma! - Łzy zaszkliły mu całe gałki oczne i czuł jak traci oddech. Gdzie ona jest? Co jak nie żyje? Wywieźli ją...Ze złości uderzył pięścią w ścianę. Zrobił to ręką, która była postrzelona. Czuł ból i nic więcej. Zaczął krzyczeć i wyć. To było nie do zniesienia. Myślał, że zaraz odpadnie mu kończyna a on sam umrze, ale tak nie było. Z każdą następną chwilą było coraz gorzej.
- Fabian, kurwa, Ty idioto! - Logan chciał mu przyłożyć, ale ledwo się powstrzymał. Wiedział, że jego przyjaciel i tak już cierpi. Oboje przejęli się tym, że nie znaleźli Camili, ale Fabian musiał jak najszybciej trafić do szpitala. Komisarze zabrali ich ze sobą. Po ich motory przysłali innych policjantów a młodych chłopaków przewieziono do szpitala gdzie przebadał obojga lekarz. Logan przeszedł kilka badań i został wypuszczony. Siedział teraz pod ścianą i czekał na przyjaciela, kiedy ujrzał na końcu korytarza Łukasza. Zdziwiony jego obecnością, podszedł do niego.
- Co Tu robisz? - Zapytał.
- A Ty? Ja..
- Fabian został ranny - Wzruszył ramionami - Ma postrzelone ramię.
- Kurwa...
- Miałeś rację. Był tam Moris, ale Camili nigdzie nie znaleźliśmy - Posmutniał.
- O czym Ty gadasz? Przecież Camila jest tutaj..
- Co?! Co powiedziałeś?!
- No ona jest... - Pokazał ręką na drzwi za sobą, ale Logana już przy nim nie było. Brunet wpadł do sali a na jego twarzy pojawił się ogromny uśmiech. Odetchnął z wielką ulgą po czym podszedł do łóżka pacjenta. Leżała na nim Camila, która najwidoczniej spała ponieważ miała zamknięte powieki.
- Camila.. - Wyszeptał i pogładził kciukiem jej policzek. Naprawdę ją kochał i cieszył się, że nic jej nie jest, że się odnalazła. Przypomniał sobie jak powiedziała na dyskotece szkolnej, że kocha Fabiana. W głowie miał niezły mętlik, ale wiedział jedno. Nie mógł dłużej z nią być. Po mimo, że była najważniejszą osobą w jego życiu, nie mógł być jej chłopakiem. Ona kochała przecież jego przyjaciela i to się liczyło. Chciał, aby była szczęśliwa bez względu na wszystko. Nawet gdyby miał cierpieć do końca życia. Jej szczęście jest najważniejsze...
Westchnął ciężko i ruszył z powrotem do wyjścia. Chciał dowiedzieć się od Łukasza jak ona się tu w ogóle znalazła.
- Lo... Logan? - Usłyszał. Obrócił się i stanął. Ich wzrok się napotkał. Miała w oczach łzy a głos jej bardzo drżał - Nie odchodź...
- Camila.. - Powtórzył jej imię i wrócił, aby złapać ją za dłoń - Tak się cieszę, że nic Ci nie jest..
- Uratował mnie.. - Wydyszała.
- Kto? Kto Cię uratował?
- On.. - Wskazała palcem przed siebie i zasnęła z wyczerpania. Przeszła dziś bardzo dużo i naprawdę potrzebowała odpoczynku. Logan tymczasem spojrzał za siebie i zobaczył swojego przyjaciela. Łukasz stał oparty o futrynę w drzwiach i wpatrywał się w nastolatka.
- Uratowałeś ją... - Powiedział raczej sam do siebie niż do niego. Był w szoku...

piątek, 9 stycznia 2015

Rozdział 32.

Fabian z Loganem dojechali na miejsce. Zaparkowali trochę dalej od stodoły, aby nie było ich słychać. Na pieszo pokonali resztę drogi i po chwili znaleźli się tuż przy starej stodole. Wszędzie było ciemno i nic nie widzieli.
- Idź z prawej strony a ja pójdę z lewej - Wydał rozkaz szatyn i ruszyli przed siebie - Tu nikogo nie ma - Warknął Fabian przez zaciśnięte zęby i walną z pięści w ziemię.
- Straciliśmy tylko czas.. - Logan usiadł na ziemi i oparł się bezsilnie o drewnianą ścianę . W głowie miał obraz Camili. Jeżeli coś jej się stanie..- Wracajmy lepiej do domu i może tam coś wiedzą..
- Jak coś jej się stanie to zabije tego śmiecia..- Wtedy usłyszeli jak ktoś krząta się w środku pomieszczenia.
- Ciii.. Słyszałeś?
- Tak.. - Wszystko ucichło a jedynym szumem jaki był wokół nich to drzewa. Nagle zaczęły się ostre strzały.
- Kurwa mać! - Wrzasnął Fabian - To pojebusy! Zabiją nas! - Rzucili się na ziemię, aby być bardziej bezpieczni. Przeczołgali się za pierwsze drzewo, które się obok nich znajdowało i przeczekali tą ciężką sytuację.
- Kogo my tu mamy - Usłyszeli głos dochodzący zza nich oraz czyjś śmiech. Spojrzeli w tamtą stronę. Logan z Fabianem wstali na równe nogi mając się na baczności.
- Kim do licha jesteś? - Pierwszy rzekł Fabian. Był wkurwiony, spocony, przestraszony. Sam nie wiedział jak ma się czuć.
- Chciałbym wiedzieć kim Wy jesteście i co tu robicie - Odpowiedział. Miał może z około 20 lat.
- Moris? - Wtrącił Logan. Tamten spojrzał tylko na niego i założył rękę na rękę.
- Brać ich - Pstryknął palcem, kiedy trzech mężczyzn ubranych na czarno z pistoletami w ręku podeszli do dwójki przyjaciół i chwytając ich za ubrania, wprowadzili ich do środka.
- Uważaj z tymi łapami! - Warknął Fabian. Gdy koleś przyłożył mu spluwę do głowy, podniósł ręce na znak pokoju - Ej! Ej! spokojnie. Żartowałem. Łap za co chcesz - Dodał i posłał mu fałszywy uśmiech. Logan przewrócił tylko oczyma.
- Gdzie jest Camila?! - Zwrócił się do Morisa.
- W bezpiecznym miejscu. Teraz lepiej martwiłbym się o to co z Wami zrobię - Zaśmiał się szatańsko po czym kazał ich związać - Bohaterowie, tak?
- Chcemy tylko ją odzyskać i zapomnimy o tym zajściu - Wtrącił łagodnym głosem Fabian.
- Dlaczego zależy Wam tak na jej życiu? - Zdziwił się - Jesteście rodziną?
- Chuj Ci do tego - Fabian tracił już po woli cierpliwość. Jedyne czego teraz chciał i potrzebował to spojrzeć na swoją miłość i wiedzieć, że jest bezpieczna. Moris podszedł do niego i spojrzał mu w oczy.
- Chcesz ją zobaczyć? Proszę bardzo - Do pomieszczenia wszedł kolejny mężczyzna, tym razem trzymający za ramiona w pół przytomną dziewczynę. Miała siniaki na całej twarzy i ciele. Ubrana była tylko w swoją sukienkę, która była bardzo podarta. Moris zbliżył się do niej i pocałował ją w usta. Fabian nie wytrzymał. Wyrwał się z rąk porywaczy i rzucił na bandytę. Wtedy wystrzelił pocisk w jego stronę i chłopak poczuł piekielny ból w ramieniu. Zakręciło mu się w głowie po czym zleciał na ziemię i stracił przytomność.
- Fabian! - Wrzasnął Logan, ale ani drgnął. Wiedział, że jakikolwiek ruch, spowoduje, że i on dostanie kulkę w swoje ciało. Przełknął tylko ślinę i w duchu modlił się, aby ich trójka się stąd jak najszybciej wydostała...

Łukasz w tym samym czasie dostrzegł motory swoich przyjaciół. Zaparkował dokładnie w tym samym miejscu a następnie zszedł z pojazdu. Rozejrzał się dookoła, ale nic nie dostrzegł. Za to usłyszał strzały dochodzące zza drzew. Zaklął pod nosem. Czyli złapali ich..
- Kurwa! - Walnął pięścią w ścianę po czym ruszył do biegu. W drodze wezwał policje, która jak najszybciej ma dotrzeć na miejsce. Ale teraz liczy się tylko on. Jako jedyny może ich uratować. Najpierw musi wydostać stamtąd Camilę bo ona wycierpiała pewnie najwięcej.
Gdy dotarł na miejsce, znów się rozejrzał i gdy strzały ucichły a nikogo nie widział, zakradł się do stodoły i przykucnął pod oknem. Był już tu przedtem bo właśnie tu wydał Camilę w ich ręce. Bardzo tego żałował i chciał pokazać wszystkim, że jest mu przykro. Przeszedł po cichutku jak myszka na tył konstrukcji zbudowanej z drewna i otworzył żelazne drzwiczki, które znajdowały się w ziemi. Prowadziły do piwnicy. Zakradł się do środka, ale nikogo tam nie było. Dopiero gdy usłyszał jak ktoś się do niego zbliża, schował się za stertą siana przy ścianie i czekał. Do środka wszedł mężczyzna z Camilą. Związał jej ręce po czym rzucił ją w kąt i wyszedł zamykając za sobą drzwi z wielkim hukiem. Łukasz spojrzał w każdą stronę i wstał. Zbliżył się do dziewczyny, ale była nieprzytomna. Ściągnął z siebie kurtkę po czym okrył nią ciało dziewczyny. Wziął ją na ręcę i szybkim krokiem ruszył do wyjścia.
- Fabian... - Wyszeptała. Odzyskiwała przytomność, ale była w bardzo dużym szoku. Nie wiedziała co się z nią dzieje.
- Ciii... To ja Łukasz.. Wydostanę Cię stąd.. - Spojrzała na niego i się przestraszyła.
- Łukasz... - Wydyszała. Ogarnęła ją panika.
- Spokojnie.. Jesteś bezpieczna..
- Tak..?
- Tak.. - Spojrzał na nią i posłał jej ciepły uśmiech - Wszystko będzie dobrze..- Dodał, chociaż sam nie widział czy na pewno, ale to zachował już dla siebie. Wyszedł wreszcie z nią na powietrze i ruszył jak najszybciej w stronę swojego motoru. W między czasie wezwał pogotowie. Było potrzebne tym bardziej, że nie miał pojęcia co z Loganem i Fabianem...

środa, 7 stycznia 2015

Rozdział 31

Sara nie wiedziała co ma zrobić. Była w ciężkim szoku i ciągle płakała.
- Porwali ją... Porwali mi siostrę... - Powtarzała sama do siebie. Siedziała skulona pod jednym z drzew w parku i właśnie dlatego udało jej się uciec. W jednej chwili pomyślała o rezydencji siostry. Wstała szybko z ziemi i co tchu ruszyła przed siebie. Biegła przez ulice, parki, zarośla aż w końcu dotarła na miejsce. Nie pukając, wbiegła jak jakiś huragan do mieszkania wpadając na starszą od siebie o kilkanaście lat kobietę.
- Porwali Camile! - Krzyczała na cały dom.
- Dziecko uspokój się - Wtrąciła kobieta - Powiedziałaś Camile? - Zauważyła zdziwiona.
- Wiem o niej wszystko.. Znam prawdę.. porwali ją.. Zabrali samochodem i odjechali!
- Ale kto?!
- Jakiś... Moris... - Kobieta słysząc to imię, upuściła z rąk dzbanek, który rozbił się na kilkanaście części.
- Jesteś pewna, że to on? - Wyszeptała.
- Tak.. Czy ona wróci? Czy coś jej zrobią?! - Mery nie odpowiedziała nic, tylko pobiegła do salonu i wykręciła numer komisariatu pobliskiego. Została wezwana do złożenia wyjaśnień i złożenia raportu. Wraz z Piterem udali się jak najszybciej na komisariat. Wiedzieli, że z Morisem nie ma żartów. Sara tymczasem przypomniała sobie o Fabianie. On na pewno też jej pomoże. Każda pomoc się liczyła. Wzięła się w garść i wyleciała z domu udając się do mieszkania chłopaka. Nie zastała go. Jego mama powiedziała, że nie wrócił jeszcze z imprezy szkolnej. Szła wolnym krokiem chodnikiem kiedy ujrzała szatyna idącego w jej stronę.
- Fabian! - Wrzasnęła po czym do niego podbiegła.
- Czego chcesz? - Warknął.
- Camila oszukała nas wszystkich, ale musisz o czymś wiedzieć..
- Nie chcę mieć z nią nic wspólne...
- Porwali ją! - Wrzasnęła, wtrącając mu.
- Co? Kto?- Zdziwił się.
- Nie wiem kim był ten facet. Nazywa się Moris, ale złapał nas i porwali ją.. grozi jej niebezpieczeństwo!
- O czym Ty do licha mówisz?!
- Pamiętasz jak kiedyś mówiłeś mi, że ją kochasz? Udowodnij to i znajdź ją.. Błagam.. To moja siostra.. - Spojrzał na nią i zaklną pod nosem.
- Sam sobie nie poradzę, ale z Loganem może damy radę... Idź do domu i jakby były o niej jakieś wieści, okup cokolwiek to daj mi znać. Ja lecę do Logana - Kiwnęła mu głową i odeszła. On tymczasem pobiegł do domu, wziął motor i odpalił go na kopa. Jechał w kierunku centrum miasteczka gdzie mieszkał jego przyjaciel, Logan. Gdy podjechał na miejsce, ujrzał go wchodzącego do mieszkania.
- Zaczekaj ! - Wrzasnął - Musimy pogadać..
- Daj mi spokój..
- Camila została porwana! Uprowadzili ją!
- Kto?!
- Jakiś.. Moris..
- Kurwa mać - Warknął pod nosem. Wiedział kim on był. Camila wszystko mu opowiedziała o swojej przeszłości i o sobie
- Wiem, że Ci na niej zależy tak jak mi, więc proszę Cię.. Pomóż mi..
- Kocham ją i zrobię wszystko, aby ją odzyskać.. ale musisz coś wiedzieć..
- Co? - Logan w skrócie opowiedział mu historię Camili. Co przeżyła, jak wgl przeżyła i co się z nią działo. Fabian nie wiedział co ma powiedzieć. Wtedy dotarło do niego to, dlaczego ona udawała kogoś innego. Po prostu ratowała swoje życie. Zaczął patrzeć na nią inaczej niż przedtem.
- Mamy mało czasu. Trzeba się spieszyć..
- Gdzie zaczniemy poszukiwania? Nic nie wiemy..
- Ja wiem - Usłyszeli czyjś głos dochodzący zza ich pleców. Obrócili się a następnie spojrzeli podejrzanym wzrokiem po sobie - Muszę Wam coś wyznać..
- Łukasz? - Zdziwili się - Co Ty tu robisz?
- To przeze mnie ją porwali. To ja ją wydałem i to przeze mnie ją odnaleźli. Po tym wyścigu kiedy wygrała ze mną, byłem wkurwiony i gdy wracałem do domu, wpadłem na grupkę facetów w czerni. Zapytali się czy znam Camile i gdzie mogliby ją zastać. Odpowiedziałem, że ona przecież nie żyje na to oni mnie wyśmiali. Wtedy przypomniałem sobie Rozalie. Była taka podobna do niej i broniła zawsze tej gówniary.. Jej bransoletka na nadgarstku tylko potwierdziła to. Taka sama jaką masz Ty..
- Co żeś zrobił?! - Warknął agresywnie Fabian - Mów! Co jej zrobiłeś?!
- Któregoś razu znów mnie spotkali i powiedziałem, że chyba wiem gdzie ona jest. Zapłacili mi za to niezłą sumkę.. 10 baniek. Wtedy myślałem, że dobrze robię, była mi obojętna, ale kiedy zobaczyłem jak ją porywają.. Zrozumiałem, że źle postąpiłem..
- Ty śmieciu! - Wrzasnął Szatyn i rzucił się na przyjaciela - Przez Ciebie jest w niebezpieczeństwie! Zabije Cię!
- Mogę pomóc Wam ją odnaleźć! - Krzyczał przez zaciśnięte zęby. Dostał kilka razy z pięści w twarz. Loganowi udało się ich rozdzielić chociaż sam miał wielką ochotę mu przyłożyć.
- Wystarczy! - Wtrącił - Teraz najważniejsze jest to, aby ją odnaleźć! - Zwrócił się do Łukasza i spojrzał mu w oczy - Wiesz gdzie jest?
- Wiem gdzie znajduje się Moris i jego banda... Są na końcu miasta w opuszczonej stodole przy lesie..
- Wiem gdzie to..
- Jedźmy tak już teraz! - Przerwał Fabian i ruszył na swój motor - A Ty! - Wskazał palcem na Łukasza - Módl się, aby nic jej się nie stało i aby tam była bo źle z Tobą będzie.
- Naprawdę przepraszam..
- Na to już za późno - Logan również wsiadł na swój motor i dwójka przyjaciół odjechała spod budynku z nadzieją, że jadą w dobre miejsce. Łukasz tymczasem chodził w tą i z powrotem cały czas przeklinając.
- Przecież oni nie dadzą rady sami.. - Mówił sam do siebie. Szybko wyciągnął z kieszeni telefon komórkowy i wykręcił numer komisariatu. Kazał przyjechać im na koniec miasta do tej stodoły a sam wsiadł na swój motor i również tam się udał. Wiedział, że jego przyjaciele będą potrzebować pomocy...

wtorek, 6 stycznia 2015

Rozdział 30.

Gdy przestała śpiewać, zbiegła szybko po schodach z nadzieją, że uda jej się to jakoś wszystkim wytłumaczyć. Wpadła na Fabiana, który nie chciał nawet na nią patrzyć.
- Daj mi się wytłumaczyć...
- Robiłaś ze mnie ciągle idiotę! Nie mogę w to uwierzyć..
- Fabian, proszę..
- Kiedy mówiłem Ci o Camili to tak naprawdę mówiłem o Tobie? A Ty słuchałaś tego wszystkiego i pewnie miałaś niezły ubaw..
- To nie tak! - Zrobiło się wokół nich kółko i każdy słuchał ich rozmowy. Jak w jakieś telenoweli romantycznej - Nic nie rozumiesz! Ja musiałam udawać!
- Mogłaś mi powiedzieć na samym początku kiedy zaczęliśmy rozmawiać! Przecież bym nikomu nie powiedział!
- Nikt nie mógł wiedzieć...
- A Logan? Nie wiedział? No słucham.. - Nie odpowiedziała tylko spuściła wzrok na podłogę - No właśnie. Nasze wszystkie spotkania, rozmowy... Zwierzałem Ci się na cmentarzu.. A sytuacja z Facebook'em ? To byłaś Ty... Dobrze wiedziałaś jaki burdel zrobiłaś mi w głowie a i tak ciągnęłaś wersję, że to był ktoś z jej rodziny! Od początku miałaś mnie za idiotę! Kiedy mówiłem, że mi ją przypominasz to Ty obraziłaś się na mnie. Powiedziałaś, że nie możesz ze mną być bo traktuję Cię jak Camile.. Nie chciałaś ze mną mieć kontaktu ponieważ zobaczyłem ją w Tobie. Ty ciągle miałaś pretensje do mnie za to.. Mówiłem Ci, że ją kocham! Wszystko Ci mówiłem a Ty ? Robiłaś ze mnie idiotę.. wiesz jak cierpiałem przez Ciebie?
- Myślisz, że ja o Tobie nie myślałam? Że wciąż nie myślę?!  Kochałam Cię i nadal kocham! - Wrzasnęła. Za nią stał Logan, który poczuł się jakby ktoś wbił mu nóż w serce.
- Kochasz go? - Wtrącił.
- Logan..
- Wiesz co? Zabawianie się dwoma chłopakami na raz sprawiało Ci frajdę. Jesteś chora i powinnaś się leczyć. Zjebałaś wszystko i najlepiej wyjedź już dziś do tej Hiszpanii i nigdy nie wracaj.. - Fabian machnął ręką po czym wyszedł z sali.
- Logan, posłuchaj.. - Dziewczyna zbliżyła się do chłopaka, ale ten się od niej odsunął.
- Nie dotykaj mnie..
- Daj mi dojść do słowa! Wiesz, że to jest dla mnie ciężka sytuacja..
- Mogłaś powiedzieć, że dalej go kochasz. Po co byłaś ze mną?..
- Chciałam.. Byłam Ci to winna..
- Co? Byłaś ze mną z litości? Bo Ci pomagałem? Żartujesz sobie?!
- Proszę Cię... - Ktoś w tłumie wyzwał ją od zwykłej szmaty. Zabolał ją te słowa, ale bardziej zabolało ją to, że Logan jej nie bronił.
- Faktycznie, lepiej będzie jak wyjedziesz... - Warknął i także wyszedł. Camila czuła się potwornie. Spojrzała na Natalię, która stała w tłumie, ale przyjaciółka nie mówiąc ruszyła do wyjścia.
- Brawo! Brawo! - Usłyszeli oklaski. Z tłumu wyłoniła się Pamela - A więc to Ty.. Powiedz mi jak to jest bawić się uczuciami dwóch najfajniejszych chłopaków ze szkoły? Nie dość, że odebrałaś mi chłopaka to jeszcze jesteś zwykłą kłamczuchą i dziwką - Wtedy podeszła do blondynki jej siostra, Sara, która ją do siebie przytuliła.
- Chodźmy stąd - Szepnęła jej do ucha i wyprowadziła ją na zewnątrz - Czyli to naprawdę Ty?
- Tak.. Przepraszam, że nie powiedziałam wcześniej..
- Daj spokój. Tak się cieszę, że jesteś tu ze mną.. Pewnie miałaś dobry powód, aby nikomu nie mówić. Rozumiem Cię. Wracajmy lepiej do domu i tam porozmawiamy..  - Kiwnęła głową i ruszyły do przodu, kiedy z zaułka wyłonił się jakiś chłopak.
- Moris - Wyszeptała Camila.
- Kto to? - Zdziwiła się Sara, widząc go.
- Saro, idź do domu. Dołączę za niedługo do Ciebie..
- Okłamałaś mnie - Syknął chłopak - Wyjeżdżasz dziś w nocy, tak?
- Saro,idź!
- Nigdzie nie idę. Kim on jest?
- Kimś kto nienawidzi jak się go robi w balona - Warknął poirytowany. Dołączyło do niego trzech innych mężczyzn ubranych na czarno - Brać ją! - Wrzasnął a oni ruszyli w jej kierunku.
- Saro! Uciekaj i wezwij pomoc! - Krzyknęła i pchnęła siostrę. Sara otrząsnęła się i ruszyła do biegu. Zobaczyła jak 4 chłopaków bierze jej siostrę i wpycha do jakiegoś samochodu. Camila chciała uciec, ale zaczęli ją bić.
 -  Camila! - Wrzasnęła Sara. Jeden z mężczyzna ruszył w jej stronę, ale udało się jej uciec. Camila została uprowadzona...