Rozdział 17.
Na początku Łukasz był na prowadzeniu, ale to tylko przez chwilę. Po kilku minutach, Camila przestała się z nim bawić i dodała gazu. Wyprzedziła go na zakręcie kiedy on zamiast zwolnić to przyśpieszył i tak wpadł w lekkie kłopoty. Oczywiście wyścig wygrała. Jako pierwsza dojechała do mety. Zapadła cisza. Dziewczyna zdjęła z głowy kask i spojrzała na Logana. Wraz z Fabianem byli w szoku. Wstała z pojazdu i z niecierpliwością oczekiwała Łukasza. Gdy dojechał wreszcie do mety, zdjął kask i wpadł w szał.
- Przegrałeś - Odezwała się pewnym siebie głosem.
- Oszukiwałaś!
- Co? Po prostu przyznaj się, że jestem lepsza od Ciebie. A teraz poproszę kluczyki od Twojego motoru.
- Zapomnij.. - Chciał odejść gdy nagle na środek wybiegła Sara i złapała go za nadgarstek.
- Ty świnio! Nie masz honoru!
- Puść mnie - Warknął.
- Zabiłeś mi siostrę.. Jesteś śmieciem i oszustem!
- Tego już wystarczy - Teraz to on ją chwycił i chciał odepchnąć, jednak wyprzedziła jego ruch i z całej siły, uderzyła go z liścia w twarz. Łukasz wybuchnął - Ty szmato! - Zamachnął się i odepchnął ją również z całej siły tak, że dziewczyna wpadła na jeden z motorów i upadła na ziemię. Camila widząc to, wpadła w szał. Nie pozwoli, aby ktokolwiek tak traktował jej siostrę. Rozbiegła się i wskoczyła na Łukasza. Osiemnastolatek stracił równowagę i również zleciał na ziemię. Oboje zlecieli. Nie patrząc na nikogo, zaczęła okładać go pięściami. Wyszła z siebie. Straciła panowanie nad sobą a przed jej oczyma pojawił się obrazek gdy zleciała ze schodów. Sytuacja się powtarza...
- Od zawsze byłeś świnią i na zawsze nią zostaniesz! - Krzyczała. Z wściekłości zbliżyła się do niego twarzą tak, że czuła na sobie jego oddech i warknęła: - Nigdy więcej nie waż podnieść się ręki na Sarę! - Poczuła jak ktoś ją odciąga od niego. Zdążyła ostatni raz strzelić mu z pięści w twarz i stanęła na równe nogi. Przed nią wyłonił się Fabian.
- Oszalałaś?!
- Taki twardziel, że rękę na młodszą od siebie dziewczynę podnosi?! Niech się ze mną zmierzy! - Wrzasnęła. Wszyscy zaczęli wyć z zachwytu, że nowa uczennica i to na dodatek dziewczyna, wlała jednemu z najpopularniejszych i najprzystojniejszych chłopców ze szkoły. Łukasz wstał z ziemi, otrzepał się i spojrzał jej w oczy. Wtedy dostrzegł na jej nadgarstku małą, srebrną bransoletkę. Zorientowała się, że na nią patrzy więc cofnęła się o krok a rękę schowała za siebie. Wtedy znów ponownie spojrzał w jej oczy - Kim Ty jesteś? - Powiedział raczej sam do siebie. Camila popełniła straszny błąd.
- Co? - Udała, że nie rozumie. Przestraszyła się. Może ją rozpoznał? Może się zorientował? Co ona narobiła...
- Bierz to kluczyki i zjeżdżaj - Rzucił w nią swoimi kluczami.
- Możesz wciąć mój motor -Fabian spojrzał na przyjaciela i pokiwał do niego głową. Łukasz wsiadł na jego pojazd, odpalił silnik i odjechał z mętlikiem w głowie. Logan spojrzał na nastolatkę, która była przestraszona i zdezorientowana i zrobił dokładnie to samo czyli odjechał a inni pogratulowali blondynce wygranej i odeszli. Tylko Fabian z nią pozostał i z jej młodszą siostrą.
- Nie musiałaś tego robić.. - Wyszeptała zapłakana Sara. Camila przytuliła się do niej i mocno ją objęła. Zrobiła to z troską i miłością.
- Nie pozwolę Cię nikomu skrzywdzić.. Przy mnie jesteś bezpieczna.. - Zaczął padać deszcz i wiać silny wiatr.
- Zawieźć ją do domu? - Spytał chłopak. Dziewczyna spojrzała na niego i pokiwała głową.
- Mógłbyś to zrobić?
- Jasne - Wzruszył ramionami - Tylko musiałbym wziąć motor...
- Weź który chcesz - Odpowiedziała. Obie wstały z ziemi a następnie roztrzęsiona Sara podeszła do motoru gdzie stał już Fabian. Zobaczył jak dziewczyna się trzęsie z zimna więc zdjął z siebie swoją czarną, skórzaną kurtkę i okrył nią dziewczynę. To zrobiło ogromne wrażenie na Camili, ale nie okazała tego. Po chwili chłopak odjechał z jej młodszą siostrą a blondynka wsiadła na swój pojazd i postanowiła pojechać na cmentarz. Nie wiedziała po co bo w sumie był tam jej zmyślony grób, ale to był taki dzień, że czuła iż musi to robić.
Na miejsce dojechała cała przemoknięta. Dotarła do grobu po kilkunastu minutach i stanęła wpatrując się w nagrobek. Nie wiedziała co czuje. Takie dziwne uczucie. Każdy myśli, że to jej grób a ona właśnie stoi przed swoim nagrobkiem cała i zdrowa. Do jej oczu naleciały łzy. Nienawidziła kłamstw a co robiła? Ciągle wszystkich okłamywała.. Ale musiała to zrobić. Musiała ratować siebie i bliskich.. Była załamana.
- Co tu robisz? - Usłyszała męski głos. Obróciła się a z oczu leciały jej gorzkie łzy. Deszcz lał jak oszalały i ledwo było cokolwiek widać, ale ona rozpoznała ten głos. Wiedziała kto przed nią stoi.
- Ja.. - Nie wiedziała co powinna powiedzieć bo niby co? Przecież dla Camili była nikim, przynajmniej tak każdy uważał.
- Jesteś cała mokra i roztrzęsiona.. - Rzekł i zbliżył się do nastolatki. Ściągnął z siebie swoją kurtkę i okrył nią blondynkę - Dlaczego tu przyjechałaś?
- Nie wiem... - Wyszeptała. Zobaczył, że płacze więc chwycił jej twarz w dłonie i spojrzał głęboko w oczy. Przeszły ich oboje ciarki. Jakby coś ich razem łączyło - Fabian.....
- Wyglądasz jak ona... - Wyszeptał zahipnotyzowany. W tej pogodzie, wichurze, deszczu zobaczył swoją miłość..Zobaczył Camile. Poczuł, że stoi z nią twarzą w twarz. Nie myśląc o niczym więcej a przy okazji nie wiedząc co robi, w jednej chwili ich wargi złączyły się w jedno. Pocałował ją...
środa, 31 grudnia 2014
Rozdział 16.
Gdy wróciła do domu, dochodziła 15:00. Wysłała sms'a swojej przyjaciółce, że jednak nie może się spotkać ponieważ musi załatwić coś ważnego. Westchnęła ciężko. Usłyszała pukanie do drzwi.
- Proszę! - Krzyknęła a w progu stanął Piter.
- Przepraszam, że przeszkadzam, ale ktoś do Panienki przyszedł.
- Kto? - Zdziwiła się.
- Panienki siostra...
- Sara? Naprawdę? - Mężczyzna kiwnął potwierdzająco głową a nastolatka z uśmiechem na twarzy, opuściła pokój i szybko zeszła do salonu ponieważ tam została przyjęta jej młodsza siostra. Siedziała spokojnie na kanapie wzrokiem wbitym w ziemię. Była zamyślona - Hej - Przywitała się blondynka.
- O cześć - Sara wstała jak oparzona i zatrzepotała rzęsami - Ale masz piękny i wielki dom.
- Dziękuję - Uśmiechnęła się - Po co przyszłaś? Potrzebujesz czegoś?
- Nie.. po prostu.. Sama nie wiem - Wzruszyła ramionami. Była smutna i przygnębiona. Camila podeszła do niej i położyła swoją dłoń na jej ramieniu, dodając jej przy tym otuchy.
- Co sie stało? Dlaczego jesteś smutna?
- Przyszłam tu bo poznałyśmy się a Ty mi przypomniałaś kogoś bardzo mi bliskiego a dziś jest.. - Zacięła się i zamilkła.
- Tak? Mów, śmiało. Słucham Cię.
- Pewnie uznasz mnie za wariatkę, ale przypomniałaś mi moją siostrę, która zmarła rok temu..
- Camile?
- Skąd ją znasz? - Zdziwiła się.
- W szkole dziś dużo o niej mówili..
- Racja.. Widząc Cie u siebie w domu, zobaczyłam w Tobie ją. Później wydało mi się to głupotą, ale tak jakoś.. dziś jest rocznica jej śmierci a ja nie wiem co zrobić. Boję się iść na cmentarz. Nie mam na to wszystko już sił.. Jesteś jedyną osobą z którą czuję, że mogę pogadać..
- Nie zwariowałaś i chodź tu - Mocno ją do siebie przytuliła i objęła. Obie tego potrzebowały. Obie miały w oczach łzy tyle, że z innego powodu. Camila podle się czuła okłamują swoją siostrę, ale prawda nie może wyjść na jaw! - Chcę abyś wiedziała, że zawsze możesz na mnie liczyć. Jeżeli będziesz czegoś potrzebować to daj mi znać a Ci pomogę..
- Dlaczego jesteś dla mnie taka miła? Nie znamy się przecież..
- Jesteś wspaniałą dziewczyną i chociaż twierdzisz, że się nie znamy.. ja wiem o Tobie bardzo dużo.
- Jak to?
- Oj przestańmy o tym rozmawiać. Mogę zadać Ci pytanie?
- Jasne.
- Co sądzisz o Łukaszu, Fabianie i Loganie? - Zapytała Camila znając już odpowiedź.
- Wiesz... kiedyś to samo pytanie zadała mi moje siostra. Co sądzę o Fabianie.. Już wtedy go nie lubiłam... To świnie.. Nienawidzę ich.. To przez jednego z nich moja siostra nie żyje i nigdy mu tego nie wybaczę.. Fabian. To jego nie znoszę najbardziej..
- Jak to jego wina? Co on zrobił?
- Przez niego wyjechała bo się nią bawił. Gdyby tego nie robił, Camila zostałaby w mieście i nie doszłoby do wypadku.. - Nagle Sara dostała powiadomienie w telefonie. Weszła na facebook'a i nie wierzyła w to co widzi.
- Co się stało? - Spytała zaciekawiona blondynka.
- Masz zamiar ścigać się z Łukaszem Lachines...?
- Skąd o tym wiesz? - Zdziwiła się.
- Stąd - Pokazała siostrze swój telefon a w nim wielki post umieszczony na tablicy Łukasza. Oznaczył również tam jej imię ,, Rozalie Esmen ''.
,, Dziś o godzinie 19:00 zapraszam wszystkich na wyścig mój z naszą nową koleżanką z klasy Rozalie Esmen! Będzie zabawa! Oj będzie się działo! Wyścig odbędzie się na przedmieściu. Wszyscy mile widziani! Panno Rozalie. Czekamy na Pani przybycie! :D ''
,, Świnia '' pomyślała. Zdenerwowała się tym, że ten kretyn obwieścił to na facebook'u. Co on sobie myśli?!
- Wiesz kim oni są?
- Debilami - Warknęła.
- Jeżdżą od roku w motocrossie i znają się na tym. Często nasza szkoła zapraszana jest na różne wyścigi w których oni biorą udział i zazwyczaj wygrywają. Są nieźli...
- Nie wiedzą na co mnie stać.. Przepraszam, ale muszę iść coś załatwić.
- Jasne, spoko. Widzę, że jesteś zdenerwowana..
- Mam nadzieję, że przyjdziesz na wyścig.
- Raczej nie. Nie przepadam za tymi ludźmi.
- Zrób to dla mnie. Twoja obecność doda mi sił.. Saro?
- Tak?
- Dziś jest rocznica śmierci Twojej siostry, tak?
- No tak, ale...
- Wygram dla niej - Wtrąciła - Przyjdź i zobaczysz porażkę tego kretyna- Posłała jej uśmiech a następnie Sara wyszła z mieszkania swojej siostry. Blondynka tymczasem udała się do swojego pokoju i odpaliła laptopa, wchodzą wprost na facebook'a. Miała trzy zaproszenia do grona znajomych. Od Łukasza, Logana i... Fabiana. Cóż. Przyjęła całą trójkę i od razu weszła w wiadomości.
,, Co Ty na to, aby podnieść stawkę? '' - Rozalie.
,, O hej śliczna. Co masz na myśli? ;> '' - Łukasz.
,, Jeżeli wygrasz, będziesz mógł wybrać sobie sam jeden z moich motorów, ale jeżeli ja wygram, biorę Twój motor oraz ogłosisz przed całą szkołą, że jesteś idiotą i, że każda dziewczyna jest lepsza od Ciebie w motocrossie '' - Rozalie.
,, Skąd mam pewność, że taka ładna buźka ma jakikolwiek motor? '' - Łukasz.
,, Wpadnij do mnie i sobie wybierz jaki Ci odpowiada '' - Rozalie.
,, Teraz? Nie wiem gdzie mieszkasz '' - Łukasz.
,, Ul.Matulewicza nr.15 Pośpiesz się '' - Rozalie.
Zamknęła laptopa i wstała z łóżka. Z szafy wzięła swój strój do jazdy i się w niego szybko przebrała. Włosy spięła w kitę i poprawiła swój makijaż. Wyglądała słodko i seksownie. Uszykowana do jazdy, zeszła do salonu gdzie zjadła na szybko omlety z sokiem pomarańczowym.
- Będziesz jeździć? - Spytała czułym głosem Mery.
- Tak. Nie wiem o której wrócę - Nagle usłyszały pukanie do drzwi - Muszę już lecieć. Do potem - Pocałowała ją w polika i ruszyła do wyjścia. Piter otworzył drzwi a w progu stanął Łukasz.
- Możesz zostawić nas samych - Powiedziała do swojego szofera i lokaja a on kiwając głową, odszedł.
- To Twoja chata? - Zdziwił się. Był w szoku.
- Jak widać. To co ? Idziemy do garażu? - Spytała.
- Jasne. Pokaż co tam masz - Zaśmiał się i poszli. Łukasz jednak nie był sam. Przed domem stał Fabian.
- Cześć - Powiedział i spojrzał się na nią. Miał dziwny wzrok. Jakby chciał się czegoś w niej dopatrzeć. Nie odpowiedziała. Zaprowadziła ich tylko do garażu i otworzyła im drzwi do środka.
- Wybierz sobie jeden, który byś chciał - Zapaliła w pomieszczeniu światło a oni byli w szoku. Nie mogli uwierzyć w to co widzą. 10 motorów. 5 z każdej strony. Najnowsze marki.. Najdroższe sprzęty...
- Ja pierdole - Wyszeptali. Od razu wpadła im w oko pewna maszyna. Camila doskonale wiedziała, że oni ją wybiorą. Sama zamierzała na niej wystartować.
- Ja będę na niej dziś się ścigać. To moja ulubiona - Powiedziała.
- Chcę ją..
- Czyli już wybrałeś?
- Tak - Odpowiedział pewnym siebie głosem.
- Czyli umowa stoi ? - Kiwnął głową a ją do ucieszyło. Do wyścigu zostało im 30 minut. Czas się szykować - To co? Idziemy?
- Cała przyjemność po naszej stronie - Uśmiechnął się i jako pierwszy wyszedł. Camila podeszła do swojego ulubionego motoru, ale zorientowała się, że Fabian wciąż jest w garażu.
- Dlaczego tak zareagowałaś na moją bransoletkę? - Spytał.
- Co?
- W szkole. Chciałaś mi ją zabrać.. - Spojrzał na nią podejrzliwie, ale niczego się nie domyślał.
- Po prostu - Wzruszyła ramionami - Mam podobną.
- Tylko dlatego? - Zdziwił się.
- A uważasz, że z innego powodu?
- Sam nie wiem.. Narobiłaś sporo zamieszania przyjeżdżając do tego miasteczka..
- Cała przyjemność po mojej stronie.
- Możesz się już pożegnać z motorem - Posłał jej uśmiech i wyszedł. Camila zaczęła się śmiać pod nosem. Nikt jej nie doceniał. Cóż. Lepiej dla niej. Założyła na głowę kask i odpaliła swoją maszynę....
Przed 19 dotarli na miejsce. Przyszło pół szkoły. Każdy uważał, że wygra Łukasz a on był bardzo ucieszony i pewny siebie. Camila podjechała motorem do linii mety i zdjęła z głowy kask. Następnie podszedł do niej Logan.
- Wiesz, że przegrasz, co nie?
- Dlaczego we mnie nikt nie wierzy? - Odpowiedziała ironicznie.
- Bo to niemożliwe, abyś wygrała. Trenujemy i znamy się na tym.
- Cóż. To dobrze. Życzę Wam sukcesów... - Chciała odejść, ale zatrzymał ją chwytając za nadgarstek. Otarł się o jej bransoletkę ponieważ nie miała jeszcze na sobie rękawiczek. Spojrzał na nią i kiedy chciał bliżej przyjrzeć się biżuterii, zabrała szybko rękę.
- Ładna - Powiedział tym razem patrząc w jej oczy.
- Dzięki - Wymamrotała.
- Możesz się jeszcze wycofać..
- Dlaczego mnie do tego namawiasz?
- Chcę Ci pomóc.
- Nie potrzebuje Twoje pomocy... - Szturchnęła go i odeszła.
W końcu nadszedł czas wyścigu. Camila z Łukaszem zajęli swoje miejsca na swoich motorach a ludzie stanęli wokół nich. Krzyki, piski, śmiechy. Wszędzie było tego pełno!
- Chwila! - Krzyknął dziewczęcy głos. Każdy spojrzał za siebie a tam stała Sara.
- Sara? Co Ty wyprawiasz.. ? - Spytała zdenerwowana jej obecnością Camila. Zaprosiła ją wprawdzie, ale nie miała pojęcia do czego jej młodsza siostra zmierza.
- Niech ten wyścig będzie o coś ważniejszego! Dziś jest rocznica śmierci Camili a Wy od tak się bawicie? Zapomnieliście o stracie swojej koleżanki?
- Sara...
- To wszystko przez nich zginęła! - Wskazała palcem na Fabiana, Logana oraz Łukasza - To przez nich jej dziś z nami nie ma! A oni tak po prostu zapomnieli o jej istnieniu... Niech ten wyścig będzie ku jej pamięci! Mam nadzieję, ze Rozalie wygra a ten dla którego moja siostra coś znaczyła, także będzie za tym, aby nasza nowa koleżanka wygrała...
- Zaczynamy? - Spytał pewny siebie Łukasz bo miał dość już tej farsy.
- Pewnie - Odliczyli do trzech i ruszyli z wielkim piskiem opon...
Gdy wróciła do domu, dochodziła 15:00. Wysłała sms'a swojej przyjaciółce, że jednak nie może się spotkać ponieważ musi załatwić coś ważnego. Westchnęła ciężko. Usłyszała pukanie do drzwi.
- Proszę! - Krzyknęła a w progu stanął Piter.
- Przepraszam, że przeszkadzam, ale ktoś do Panienki przyszedł.
- Kto? - Zdziwiła się.
- Panienki siostra...
- Sara? Naprawdę? - Mężczyzna kiwnął potwierdzająco głową a nastolatka z uśmiechem na twarzy, opuściła pokój i szybko zeszła do salonu ponieważ tam została przyjęta jej młodsza siostra. Siedziała spokojnie na kanapie wzrokiem wbitym w ziemię. Była zamyślona - Hej - Przywitała się blondynka.
- O cześć - Sara wstała jak oparzona i zatrzepotała rzęsami - Ale masz piękny i wielki dom.
- Dziękuję - Uśmiechnęła się - Po co przyszłaś? Potrzebujesz czegoś?
- Nie.. po prostu.. Sama nie wiem - Wzruszyła ramionami. Była smutna i przygnębiona. Camila podeszła do niej i położyła swoją dłoń na jej ramieniu, dodając jej przy tym otuchy.
- Co sie stało? Dlaczego jesteś smutna?
- Przyszłam tu bo poznałyśmy się a Ty mi przypomniałaś kogoś bardzo mi bliskiego a dziś jest.. - Zacięła się i zamilkła.
- Tak? Mów, śmiało. Słucham Cię.
- Pewnie uznasz mnie za wariatkę, ale przypomniałaś mi moją siostrę, która zmarła rok temu..
- Camile?
- Skąd ją znasz? - Zdziwiła się.
- W szkole dziś dużo o niej mówili..
- Racja.. Widząc Cie u siebie w domu, zobaczyłam w Tobie ją. Później wydało mi się to głupotą, ale tak jakoś.. dziś jest rocznica jej śmierci a ja nie wiem co zrobić. Boję się iść na cmentarz. Nie mam na to wszystko już sił.. Jesteś jedyną osobą z którą czuję, że mogę pogadać..
- Nie zwariowałaś i chodź tu - Mocno ją do siebie przytuliła i objęła. Obie tego potrzebowały. Obie miały w oczach łzy tyle, że z innego powodu. Camila podle się czuła okłamują swoją siostrę, ale prawda nie może wyjść na jaw! - Chcę abyś wiedziała, że zawsze możesz na mnie liczyć. Jeżeli będziesz czegoś potrzebować to daj mi znać a Ci pomogę..
- Dlaczego jesteś dla mnie taka miła? Nie znamy się przecież..
- Jesteś wspaniałą dziewczyną i chociaż twierdzisz, że się nie znamy.. ja wiem o Tobie bardzo dużo.
- Jak to?
- Oj przestańmy o tym rozmawiać. Mogę zadać Ci pytanie?
- Jasne.
- Co sądzisz o Łukaszu, Fabianie i Loganie? - Zapytała Camila znając już odpowiedź.
- Wiesz... kiedyś to samo pytanie zadała mi moje siostra. Co sądzę o Fabianie.. Już wtedy go nie lubiłam... To świnie.. Nienawidzę ich.. To przez jednego z nich moja siostra nie żyje i nigdy mu tego nie wybaczę.. Fabian. To jego nie znoszę najbardziej..
- Jak to jego wina? Co on zrobił?
- Przez niego wyjechała bo się nią bawił. Gdyby tego nie robił, Camila zostałaby w mieście i nie doszłoby do wypadku.. - Nagle Sara dostała powiadomienie w telefonie. Weszła na facebook'a i nie wierzyła w to co widzi.
- Co się stało? - Spytała zaciekawiona blondynka.
- Masz zamiar ścigać się z Łukaszem Lachines...?
- Skąd o tym wiesz? - Zdziwiła się.
- Stąd - Pokazała siostrze swój telefon a w nim wielki post umieszczony na tablicy Łukasza. Oznaczył również tam jej imię ,, Rozalie Esmen ''.
,, Dziś o godzinie 19:00 zapraszam wszystkich na wyścig mój z naszą nową koleżanką z klasy Rozalie Esmen! Będzie zabawa! Oj będzie się działo! Wyścig odbędzie się na przedmieściu. Wszyscy mile widziani! Panno Rozalie. Czekamy na Pani przybycie! :D ''
,, Świnia '' pomyślała. Zdenerwowała się tym, że ten kretyn obwieścił to na facebook'u. Co on sobie myśli?!
- Wiesz kim oni są?
- Debilami - Warknęła.
- Jeżdżą od roku w motocrossie i znają się na tym. Często nasza szkoła zapraszana jest na różne wyścigi w których oni biorą udział i zazwyczaj wygrywają. Są nieźli...
- Nie wiedzą na co mnie stać.. Przepraszam, ale muszę iść coś załatwić.
- Jasne, spoko. Widzę, że jesteś zdenerwowana..
- Mam nadzieję, że przyjdziesz na wyścig.
- Raczej nie. Nie przepadam za tymi ludźmi.
- Zrób to dla mnie. Twoja obecność doda mi sił.. Saro?
- Tak?
- Dziś jest rocznica śmierci Twojej siostry, tak?
- No tak, ale...
- Wygram dla niej - Wtrąciła - Przyjdź i zobaczysz porażkę tego kretyna- Posłała jej uśmiech a następnie Sara wyszła z mieszkania swojej siostry. Blondynka tymczasem udała się do swojego pokoju i odpaliła laptopa, wchodzą wprost na facebook'a. Miała trzy zaproszenia do grona znajomych. Od Łukasza, Logana i... Fabiana. Cóż. Przyjęła całą trójkę i od razu weszła w wiadomości.
,, Co Ty na to, aby podnieść stawkę? '' - Rozalie.
,, O hej śliczna. Co masz na myśli? ;> '' - Łukasz.
,, Jeżeli wygrasz, będziesz mógł wybrać sobie sam jeden z moich motorów, ale jeżeli ja wygram, biorę Twój motor oraz ogłosisz przed całą szkołą, że jesteś idiotą i, że każda dziewczyna jest lepsza od Ciebie w motocrossie '' - Rozalie.
,, Skąd mam pewność, że taka ładna buźka ma jakikolwiek motor? '' - Łukasz.
,, Wpadnij do mnie i sobie wybierz jaki Ci odpowiada '' - Rozalie.
,, Teraz? Nie wiem gdzie mieszkasz '' - Łukasz.
,, Ul.Matulewicza nr.15 Pośpiesz się '' - Rozalie.
Zamknęła laptopa i wstała z łóżka. Z szafy wzięła swój strój do jazdy i się w niego szybko przebrała. Włosy spięła w kitę i poprawiła swój makijaż. Wyglądała słodko i seksownie. Uszykowana do jazdy, zeszła do salonu gdzie zjadła na szybko omlety z sokiem pomarańczowym.
- Będziesz jeździć? - Spytała czułym głosem Mery.
- Tak. Nie wiem o której wrócę - Nagle usłyszały pukanie do drzwi - Muszę już lecieć. Do potem - Pocałowała ją w polika i ruszyła do wyjścia. Piter otworzył drzwi a w progu stanął Łukasz.
- Możesz zostawić nas samych - Powiedziała do swojego szofera i lokaja a on kiwając głową, odszedł.
- To Twoja chata? - Zdziwił się. Był w szoku.
- Jak widać. To co ? Idziemy do garażu? - Spytała.
- Jasne. Pokaż co tam masz - Zaśmiał się i poszli. Łukasz jednak nie był sam. Przed domem stał Fabian.
- Cześć - Powiedział i spojrzał się na nią. Miał dziwny wzrok. Jakby chciał się czegoś w niej dopatrzeć. Nie odpowiedziała. Zaprowadziła ich tylko do garażu i otworzyła im drzwi do środka.
- Wybierz sobie jeden, który byś chciał - Zapaliła w pomieszczeniu światło a oni byli w szoku. Nie mogli uwierzyć w to co widzą. 10 motorów. 5 z każdej strony. Najnowsze marki.. Najdroższe sprzęty...
- Ja pierdole - Wyszeptali. Od razu wpadła im w oko pewna maszyna. Camila doskonale wiedziała, że oni ją wybiorą. Sama zamierzała na niej wystartować.
- Ja będę na niej dziś się ścigać. To moja ulubiona - Powiedziała.
- Chcę ją..
- Czyli już wybrałeś?
- Tak - Odpowiedział pewnym siebie głosem.
- Czyli umowa stoi ? - Kiwnął głową a ją do ucieszyło. Do wyścigu zostało im 30 minut. Czas się szykować - To co? Idziemy?
- Cała przyjemność po naszej stronie - Uśmiechnął się i jako pierwszy wyszedł. Camila podeszła do swojego ulubionego motoru, ale zorientowała się, że Fabian wciąż jest w garażu.
- Dlaczego tak zareagowałaś na moją bransoletkę? - Spytał.
- Co?
- W szkole. Chciałaś mi ją zabrać.. - Spojrzał na nią podejrzliwie, ale niczego się nie domyślał.
- Po prostu - Wzruszyła ramionami - Mam podobną.
- Tylko dlatego? - Zdziwił się.
- A uważasz, że z innego powodu?
- Sam nie wiem.. Narobiłaś sporo zamieszania przyjeżdżając do tego miasteczka..
- Cała przyjemność po mojej stronie.
- Możesz się już pożegnać z motorem - Posłał jej uśmiech i wyszedł. Camila zaczęła się śmiać pod nosem. Nikt jej nie doceniał. Cóż. Lepiej dla niej. Założyła na głowę kask i odpaliła swoją maszynę....
Przed 19 dotarli na miejsce. Przyszło pół szkoły. Każdy uważał, że wygra Łukasz a on był bardzo ucieszony i pewny siebie. Camila podjechała motorem do linii mety i zdjęła z głowy kask. Następnie podszedł do niej Logan.
- Wiesz, że przegrasz, co nie?
- Dlaczego we mnie nikt nie wierzy? - Odpowiedziała ironicznie.
- Bo to niemożliwe, abyś wygrała. Trenujemy i znamy się na tym.
- Cóż. To dobrze. Życzę Wam sukcesów... - Chciała odejść, ale zatrzymał ją chwytając za nadgarstek. Otarł się o jej bransoletkę ponieważ nie miała jeszcze na sobie rękawiczek. Spojrzał na nią i kiedy chciał bliżej przyjrzeć się biżuterii, zabrała szybko rękę.
- Ładna - Powiedział tym razem patrząc w jej oczy.
- Dzięki - Wymamrotała.
- Możesz się jeszcze wycofać..
- Dlaczego mnie do tego namawiasz?
- Chcę Ci pomóc.
- Nie potrzebuje Twoje pomocy... - Szturchnęła go i odeszła.
W końcu nadszedł czas wyścigu. Camila z Łukaszem zajęli swoje miejsca na swoich motorach a ludzie stanęli wokół nich. Krzyki, piski, śmiechy. Wszędzie było tego pełno!
- Chwila! - Krzyknął dziewczęcy głos. Każdy spojrzał za siebie a tam stała Sara.
- Sara? Co Ty wyprawiasz.. ? - Spytała zdenerwowana jej obecnością Camila. Zaprosiła ją wprawdzie, ale nie miała pojęcia do czego jej młodsza siostra zmierza.
- Niech ten wyścig będzie o coś ważniejszego! Dziś jest rocznica śmierci Camili a Wy od tak się bawicie? Zapomnieliście o stracie swojej koleżanki?
- Sara...
- To wszystko przez nich zginęła! - Wskazała palcem na Fabiana, Logana oraz Łukasza - To przez nich jej dziś z nami nie ma! A oni tak po prostu zapomnieli o jej istnieniu... Niech ten wyścig będzie ku jej pamięci! Mam nadzieję, ze Rozalie wygra a ten dla którego moja siostra coś znaczyła, także będzie za tym, aby nasza nowa koleżanka wygrała...
- Zaczynamy? - Spytał pewny siebie Łukasz bo miał dość już tej farsy.
- Pewnie - Odliczyli do trzech i ruszyli z wielkim piskiem opon...
wtorek, 30 grudnia 2014
Rozdział 15
- Kogo my tu mamy - Zaśmiał się Łukasz. Jak on ją straszne denerwował. Najchętniej to dałaby mu z liścia w twarz. Ewentualnie z pięści.
- To Ty mi wpadłaś wczoraj pod koła - Dodał Fabian. Jego głos był wciąż ulubioną melodią dla jej uszu. W oczach miał jednak smutek i tęsknotę za czymś bądź za kimś.
- Jakbyś umiał jeździć to by do tego nie doszło.
- Słucham? - Zaśmiali się - Wiesz z kim masz do czynienia?
- Z amatorem - Fabian chwycił ją za rękę i ścisnął z całej siły.
- Uważaj sobie. Mam zły humor i mnie nie prowokuj...
- Puść mnie.. - Spojrzała mu w oczy. Wzrok miała ostry a on poczuł dziwne ukłucie w duszy. Wtedy dostrzegła na jego nadgarstku srebrną bransoletkę. ,, To niemożliwe '' pomyślała.
- Skąd to masz?! - Złapała za jego nadgarstek i chciała szarpnąć srebrną rzeczą, ale szybko się wyrwał jak oparzony.
- Nigdy więcej nie waż się tego dotykać! - Warknął. Spojrzała na niego pytająco i szybko się otrząsnęła. Nie mówiąc więcej nic, odeszła od nich, ale za zakrętem spotkała ją niemiła rozmowa. Wpadła na Pamelę i jej dwie koleżanki, które ją zaczepiły.
- Ej, nowa! Zaczekaj.
- Czego chcecie? - Zdziwiła się. Nigdy z nimi nie rozmawiała.
- Widziałam jak rozmawiałaś z moim chłopakiem. Nigdy więcej tego nie rób - Spiorunowała ją wzrokiem i spojrzała na swoje przyjaciółki z uśmiechem na twarzy.
- Od Logana i Łukasza też trzymaj się z dala - Wtrąciła jadowitym głosem Kasia.
- Nie wiem co Wy sobie myślicie, ale nie obchodzą mnie Wasi chłopacy. Mam ważniejsze zajęcia niż zadawanie się z tym idiotami - Posłała im uśmiech a gdy chciała odejść, Pamela złapała ją za ramię - Masz jakiś problem?
- Nie chcę widzieć Cię w pobliżu tej trójki.
- Nie waż się mnie więcej dotykać - Szturchnęła ją i w końcu odeszła. Idąc, próbowała sobie przypomnieć sytuację kiedy straciła bransoletkę. Nie pamiętała tego dnia. Teraz ma dokładnie taką samą na ręku i dlatego za wszelką cenę musiała odzyskać tą co miał Fabian. Ona była jej. Po prostu musiała ją zdobyć. To był prezent od jej mamy na jej 10 urodziny. Miała ją od zawsze, ale przed wypadkiem zgubiła ją.
Na holu zobaczyła jakiś mały ołtarzyk. Podeszła do niego i była w szoku.
- To Camila Rebel.. - Usłyszała za plecami. Odwróciła się bo dobrze znała ten głos. Stanęła twarzą w twarz z dawną przyjaciółką. Chciała się rozpłakać, ale musiała się powstrzymać - Zmarła dokładnie rok temu.
- Przykro mi..
- Mi też. Przyjaźniłam się z nią i Sabiną..
- Sabiną? Kto to ? I coo się stało? - Natalia miała w oczach łzy, ale była twarda. Ominęła Camilę i zbliżyła się do małego ołtarzyka wpatrując się w małe zdjęcie swoje przyjaciółki.
- Sabina to trzecia z nas.. Po śmierci Camili wyprowadziła się z rodzicami do innego miasta.. Camila była taka młoda. To niesprawiedliwe...
- Ja..
- Pokłóciłyśmy się przez chłopaka. Nie chodzi mi o to, że obie się w nim zakochałyśmy. Ja go nienawidziłam a ona kochała. Zranił ją i oszukał..Możesz tego nie rozumieć, nie dziwię się. Ehh.. długa historia.
- Opowiedz mi, proszę.
- Camila straciła pamięć. Zleciała ze schodów a raczej ją zepchnęli. Fabian i banda jego kolegów. Potem bali się przyznać, że to przez nich tyle cierpi więc zaczęli udawać jej przyjaciół i wykorzystali jej brak pamięci. Uwierzyła im bo co miała zrobić? Nikogo nie pamiętała.. Gdy odzyskała pamięć, napisała do mnie, ale byłam tak wkurzona na nią, że nie odpisałam nic. Następnego dnia dowiedziałam się, że wyleciała do Hiszpanii do swojej mamy jednak samolot miał wypadek i wleciał do oceanu. Zginęła... Jej ciała dalej nie odnaleziono a dziś jest równy rok kiedy doszło do tego wypadku. Stąd ten ołtarzyk. Wszyscy o niej pamiętamy..
- Nie wiem co mam powiedzieć..
- Najlepiej nic nie mów. Jestem Natalia.
- Rozalie - Camila patrząc na załamaną przyjaciółkę, miała ochotę wyznać jej prawdę, ale nie mogła. To jest zbyt niebezpieczne.
- Jesteś nowa, prawda? Uczysz się tu?
- Tak. Chodzę do trzeciej klasy.
- Widziałam jak rozmawiałaś właśnie z tym Fabianem i resztą. Dam Ci dobrą radę bo jesteś bardzo ładna i przykuwasz uwagę chłopaków.
- Tak?
- Trzymaj się z dala od nich. To tchórze i kłamcy. Stać Cię na lepsze towarzystwo.
- Takie jak Ty ? - Uśmiechnęła się.
- Tego nie powiedziałam - Odwzajemniła uśmiech.
- Ja to zrobiłam. Chciałabym bliżej Cię poznać.
- Dlaczego? - Zdziwiła się.
- Nikogo tu nie znam i nic nie wiem. Jako jedyna potrafisz się ze mną dogadać..
- Zabawna jesteś - Natalia rozejrzała się dookoła i westchnęła - Patrzą się tu.
- Kto? - Zdziwiła się.
- Logan i Łukasz.. - Camila spojrzała w tamtą stronę. Faktycznie, gapili się w nią, ale dlaczego? - Spodobałaś się im a raczej Łukaszowi. Logan to typ chłopaka, który nie zakochuje się w dziewczynach. Wydaje się być taki najmilszy z nich wszystkich.
- Gdzie jest ten trzeci?
- Fabian? Pewnie poszedł do swoje dziewczyny, Pameli.
- Pameli - Powiedziały jednocześnie - Poznałam ją w klasie i kazała trzymać mi się od niego z dala.
- Nie widzi świata poza nim. Ta druga rudowłosa Kaśka, zakochana jest w Loganie, ale on z nią nie jest. Trzecia to Iwona. Zresztą, szkoda gadać o nich.
- Masz rację. Nie warto zwracać na nich uwagi. Jakie masz plany na dziś? Może się spotkamy po szkole?
- Idę na cmentarz, ale pod wieczór możemy wyjść. Pokażę Ci okolicę.
- Jasne. Podaj mi swój numer - Wyciągnęły obie telefon i zaczęły przepisywać jedna od drugiej. Gdy zadzwonił dzwonek, musiały się rozstać bo każda miała lekcje gdzie indziej. Camila idąc korytarzem, zderzyła się z męską sylwetką. Upadła na ziemię a czapka spadła jej z głowy - Uważaj jak chodzisz.. - Powiedziała podnosząc się.
- Przepraszam, nie zauważyłem Cię.
- To Ty.. - Spojrzała na niego i nie wiedziała co powinna robić.
- Jestem Logan. Nie mieliśmy się przyjemności poznać.
- I dobrze. Mi to pasuje - Chciała odejść, ale złapał ją za rękę.
- Czemu jesteś taka wredna?
- Już mnie przed Wami ostrzegli i wolę nie mieć nic wspólnego z takimi osobami..
- To, że przyjaźnie się z Łukaszem czy Fabianem to nie znaczy, że jestem taki jak oni. Jeszcze się zdziwisz - Posłał je uśmiech i odszedł. Ruszyła za nim ponieważ mieli razem lekcje muzyki. Dziewczyna przywitała się z nauczycielką i podeszła do jej biurka.
- Ty jesteś Rozalie? - Uśmiechnęła się.
- Tak. Miło mi Panią poznać.
- Nam Ciebie też. Zajmij sobie jakieś miejsce gdzie by Ci najlepiej odpowiadało - Camila zajęła ostatnie miejsce przy oknie - No więc dobrze kochani - Zaczęła mówić starsza kobieta mająca z około 30 lat - Dziś zdajecie ustnie wybrany przez Was utwór ponieważ muszę zdecydować kto wystąpi na dyskotece szkolnej za kilka dni. Więc proszę każdego po kolei - Uczniowie jeden po drugim podchodzili do niej i coś nucili pod nosem. Gdy nadszedł czas Pameli, wstała razem ze swoimi dwoma przyjaciółkami i odchyliła włosy do tyłu. To była klasowa ,, diva '' . Przynajmniej za taką się miała.
- Patrzcie i się uczcie - Zaśmiała się pod nosem a następnie Kaśka oraz Iwona wzięły do ręki dwie gitary i zaczęły grać. Pamela natomiast sama śpiewała:
Moje serce szuka bezustannie
Gwiazdy wysoko nad morzem
Jeśli możesz oświetlić mi drogę do ciebie
Możliwe, że Cię odnajdę
Każdego ranka myślę o twoim głosie
I momencie, w którym dosięgnę Cię wzrokiem
Jeśli to życie jest zakochane w naszej pasji
Pewnego dnia może nas połączyć...
- Dobrze Pamelo, wystarczy. Masz przepiękny głos i już wiadomo kto wygrał jak w zeszłym roku. Brawa dla niej! - Klasa zaczęła bić brawo tylko Camila siedziała na krześle i śmiała się pod nosem. Rzeczywiście jej koleżanka miała ładny głos, ale to jak się do niej odnosili i jak sama się zachowywała było śmieszne.
- Proszę Pani! - Wtrącił Łukasz - Ale jest jeszcze jedna dziewczyna, która nie pokazała co potrafi! - Skierował dłoń na Camilę a ta zarumieniła się.
- Dobrze wiecie, że to nowa uczennica i ma prawo się wstydzić. Nie zna Was więc rozumiem jeżeli nie chce wystąpić przed Wami..
- Mogę zaśpiewać - Wtrąciła.
- Tak? To podejdź do mnie dziecko - Camila wstała pewna siebie z krzesła i ruszyła naprzód. Minęła się z Pamelą, która posłała jej piorunujące spojrzenie, ale miała ją w dupie - Jesteś pewna, że dasz radę?
- Zobaczymy - Uśmiechnęła się i wzięła do ręki brązową gitarę. Następnie usiadła na brzegu ławki jednej z uczennic, która zrobiła jej miejsce i zaczęła śpiewać.
Bóg wie, co się kryje w tych słabych i pijanych sercach
Pewnie sam całował dziewczyny i doprowadzał je do płaczu.
Te oschłe królowe niepowodzeń.
Bóg wie, co się kryje w tych słabych i zapadniętych oczach.
Płomienny tłum milczących Aniołów.
Dających miłość, lecz nie dostających niczego w zamian.
Ludzie pomagajcie ludziom.
I jeśli tęsknisz za domem, daj mi swą rękę, a ja ją potrzymam
ludzie pomagajcie ludziom
I nic cię nie zegnie.
Och, a gdybym kierowała się rozsądkiem.
Och, a gdybym kierowała się rozsądkiem.
Byłabym zimna jak kamień i bogata jak głupiec.
Który odtrącił te wszystkie dobre serca....
Rozejrzała się po klasie i zamilkła. Odłożyła na miejsce gitarę a potem wróciła na miejsce. Cała była czerwona. Klasa milczała a wraz z nimi nauczycielka. Pewnie się nikomu nie podobało.
- Brawo! - Wrzasnęła kobieta i aż wstała - Dziewczyno jesteś cudowna! Twój głos.. Nigdy nie słyszałam tak pięknych tonacji i wokalu! Brawo! - Każdy zaczął się cieszyć i gratulować nastolatce. Pamela była tylko wkurwiona i jej świta. Nauczycielka zaproponowała obydwóm dziewczyną czyli Pameli oraz Camili występ na dyskotece. Zgodziły się chociaż jedna z nich niechętnie. Nie podobało się dziewczynie Fabiana, że będzie musiała podzielić się sceną.
Gdy w końcu dobiegł czas końca, czyli koniec lekcji, zmęczona dziewczyna, wychodząc ze szkoły, została pchnięta i straciła równowagę pod stopami, ale w ostatniej chwili została złapana w czyjeś ramiona. Upuściła na ziemie wszystkie swoje książki. Przeklęła pod nosem i zabrała się za ich podnoszenie. Ktoś zaczął jej pomagać.
- Po co to robisz? - Zapytała.
- Może tak ,, dziękuję ? ''
- Dziękuję.. - Wydąsała z niechęci.
- Więc jak? Dasz mi szansę na poznanie się?
- Słuchaj Logan.. Czy jak Ci tam.. Nie zrozum mnie źle, ale już w pierwszy dzień powiedzieli mi, że jesteście ludźmi z którymi nie warto się zadawać..
- Czyli jesteś z tych co słuchają się innych? - Schowała swoje książki do torby, wstała i ruszyła do wyjścia. On za nią.
- Daję szansę każdemu.
- Jakoś nie widzę.. - Wtedy zawołali ich Fabian z Łukaszem. Stali na parkingu oparci o swoje motory. Wołali Camilę, ale olała ich. W końcu gdy Łukasz krzyknął, że jest tępą blondynką, wkurzyła się, rzuciła torbą o ziemię i podeszła do nich.
- Nie lepiej było od razu podejść? - Zakpił.
- Masz do mnie jakiś problem?
- Nie, skądże. Po prostu..
- Po prostu jesteś debilem, który szuka pretekstu by zagadać do nowej dziewczyny bo żadna inna w szkole go nie chce? - Te słowa wywołały szepty pośród rówieśników nastolatków. Łukasz zdenerwował się tym co przed chwilą powiedziała blondynka, ale próbował tego po sobie nie poznać.
-Nie jesteś w moim typie - Syknął.
- Cieszy mnie to.
- Lubisz motory tak? A wiesz chociaż jakie są ich marki? - Zaczęli się śmiać a ona irytować.
- Zrobimy tak. Jeden wyścig....
- Ty ze mną chcesz się ścigać? - Wybuchnęli śmiechem.
- A co ? Boisz się? - Naokoło zaczęło się ,, uuuuu ''.
- Ja? Ty wiesz kim ja jestem?
- Idiotą. Nie musisz się tym aż tak chwalić - Znów śmiech, tym razem jednak z niego.
- Dobra. Niech będzie. Jeden wyścig. Naokoło miasteczka, ale polnymi.
- Ona nie zna drogi... - Wtrącił Logan. Fabian oparł się o motor i uśmiechnął.
- To jej ją pokaż - Powiedział. Camila spojrzała w jego stronę i zagłębiła się w jego wzroku.
- Jeżeli wygram - Przerwała - Przy wszystkich sam rozwalisz swój motor.
- Co? Zwariowałaś? Rozwalić?
- Przecież i tak jesteś pewien, że wygrasz więc w czym problem?
- Racja. A co ja będę miał jak wygram? Hm?
- Oddam Ci swój motor.
- Masz jakiś? Pewnie skuterek - Znów odezwał się szatyn.
- Więc jak? Boisz się wystartować z dziewczyną?
- Niech będzie - Wyciągnął do niej rękę a ona mocno ją ścisnęła. Zakład był oficjalny - Do zobaczenia przed wjazdem do miasteczka. Bądź o 19:00.
- Przyjdę - Odpowiedziała poirytowana i odeszła. Cóż. W prawdzie umówiła się już z Natalią, ale ten wyścig był ważny. Zadzwoni do niej i przełoży spotkanie, albo nawet weźmie Natalię ze sobą.
Wszystko byle tylko dokopać temu gnojkowi..
- Kogo my tu mamy - Zaśmiał się Łukasz. Jak on ją straszne denerwował. Najchętniej to dałaby mu z liścia w twarz. Ewentualnie z pięści.
- To Ty mi wpadłaś wczoraj pod koła - Dodał Fabian. Jego głos był wciąż ulubioną melodią dla jej uszu. W oczach miał jednak smutek i tęsknotę za czymś bądź za kimś.
- Jakbyś umiał jeździć to by do tego nie doszło.
- Słucham? - Zaśmiali się - Wiesz z kim masz do czynienia?
- Z amatorem - Fabian chwycił ją za rękę i ścisnął z całej siły.
- Uważaj sobie. Mam zły humor i mnie nie prowokuj...
- Puść mnie.. - Spojrzała mu w oczy. Wzrok miała ostry a on poczuł dziwne ukłucie w duszy. Wtedy dostrzegła na jego nadgarstku srebrną bransoletkę. ,, To niemożliwe '' pomyślała.
- Skąd to masz?! - Złapała za jego nadgarstek i chciała szarpnąć srebrną rzeczą, ale szybko się wyrwał jak oparzony.
- Nigdy więcej nie waż się tego dotykać! - Warknął. Spojrzała na niego pytająco i szybko się otrząsnęła. Nie mówiąc więcej nic, odeszła od nich, ale za zakrętem spotkała ją niemiła rozmowa. Wpadła na Pamelę i jej dwie koleżanki, które ją zaczepiły.
- Ej, nowa! Zaczekaj.
- Czego chcecie? - Zdziwiła się. Nigdy z nimi nie rozmawiała.
- Widziałam jak rozmawiałaś z moim chłopakiem. Nigdy więcej tego nie rób - Spiorunowała ją wzrokiem i spojrzała na swoje przyjaciółki z uśmiechem na twarzy.
- Od Logana i Łukasza też trzymaj się z dala - Wtrąciła jadowitym głosem Kasia.
- Nie wiem co Wy sobie myślicie, ale nie obchodzą mnie Wasi chłopacy. Mam ważniejsze zajęcia niż zadawanie się z tym idiotami - Posłała im uśmiech a gdy chciała odejść, Pamela złapała ją za ramię - Masz jakiś problem?
- Nie chcę widzieć Cię w pobliżu tej trójki.
- Nie waż się mnie więcej dotykać - Szturchnęła ją i w końcu odeszła. Idąc, próbowała sobie przypomnieć sytuację kiedy straciła bransoletkę. Nie pamiętała tego dnia. Teraz ma dokładnie taką samą na ręku i dlatego za wszelką cenę musiała odzyskać tą co miał Fabian. Ona była jej. Po prostu musiała ją zdobyć. To był prezent od jej mamy na jej 10 urodziny. Miała ją od zawsze, ale przed wypadkiem zgubiła ją.
Na holu zobaczyła jakiś mały ołtarzyk. Podeszła do niego i była w szoku.
- To Camila Rebel.. - Usłyszała za plecami. Odwróciła się bo dobrze znała ten głos. Stanęła twarzą w twarz z dawną przyjaciółką. Chciała się rozpłakać, ale musiała się powstrzymać - Zmarła dokładnie rok temu.
- Przykro mi..
- Mi też. Przyjaźniłam się z nią i Sabiną..
- Sabiną? Kto to ? I coo się stało? - Natalia miała w oczach łzy, ale była twarda. Ominęła Camilę i zbliżyła się do małego ołtarzyka wpatrując się w małe zdjęcie swoje przyjaciółki.
- Sabina to trzecia z nas.. Po śmierci Camili wyprowadziła się z rodzicami do innego miasta.. Camila była taka młoda. To niesprawiedliwe...
- Ja..
- Pokłóciłyśmy się przez chłopaka. Nie chodzi mi o to, że obie się w nim zakochałyśmy. Ja go nienawidziłam a ona kochała. Zranił ją i oszukał..Możesz tego nie rozumieć, nie dziwię się. Ehh.. długa historia.
- Opowiedz mi, proszę.
- Camila straciła pamięć. Zleciała ze schodów a raczej ją zepchnęli. Fabian i banda jego kolegów. Potem bali się przyznać, że to przez nich tyle cierpi więc zaczęli udawać jej przyjaciół i wykorzystali jej brak pamięci. Uwierzyła im bo co miała zrobić? Nikogo nie pamiętała.. Gdy odzyskała pamięć, napisała do mnie, ale byłam tak wkurzona na nią, że nie odpisałam nic. Następnego dnia dowiedziałam się, że wyleciała do Hiszpanii do swojej mamy jednak samolot miał wypadek i wleciał do oceanu. Zginęła... Jej ciała dalej nie odnaleziono a dziś jest równy rok kiedy doszło do tego wypadku. Stąd ten ołtarzyk. Wszyscy o niej pamiętamy..
- Nie wiem co mam powiedzieć..
- Najlepiej nic nie mów. Jestem Natalia.
- Rozalie - Camila patrząc na załamaną przyjaciółkę, miała ochotę wyznać jej prawdę, ale nie mogła. To jest zbyt niebezpieczne.
- Jesteś nowa, prawda? Uczysz się tu?
- Tak. Chodzę do trzeciej klasy.
- Widziałam jak rozmawiałaś właśnie z tym Fabianem i resztą. Dam Ci dobrą radę bo jesteś bardzo ładna i przykuwasz uwagę chłopaków.
- Tak?
- Trzymaj się z dala od nich. To tchórze i kłamcy. Stać Cię na lepsze towarzystwo.
- Takie jak Ty ? - Uśmiechnęła się.
- Tego nie powiedziałam - Odwzajemniła uśmiech.
- Ja to zrobiłam. Chciałabym bliżej Cię poznać.
- Dlaczego? - Zdziwiła się.
- Nikogo tu nie znam i nic nie wiem. Jako jedyna potrafisz się ze mną dogadać..
- Zabawna jesteś - Natalia rozejrzała się dookoła i westchnęła - Patrzą się tu.
- Kto? - Zdziwiła się.
- Logan i Łukasz.. - Camila spojrzała w tamtą stronę. Faktycznie, gapili się w nią, ale dlaczego? - Spodobałaś się im a raczej Łukaszowi. Logan to typ chłopaka, który nie zakochuje się w dziewczynach. Wydaje się być taki najmilszy z nich wszystkich.
- Gdzie jest ten trzeci?
- Fabian? Pewnie poszedł do swoje dziewczyny, Pameli.
- Pameli - Powiedziały jednocześnie - Poznałam ją w klasie i kazała trzymać mi się od niego z dala.
- Nie widzi świata poza nim. Ta druga rudowłosa Kaśka, zakochana jest w Loganie, ale on z nią nie jest. Trzecia to Iwona. Zresztą, szkoda gadać o nich.
- Masz rację. Nie warto zwracać na nich uwagi. Jakie masz plany na dziś? Może się spotkamy po szkole?
- Idę na cmentarz, ale pod wieczór możemy wyjść. Pokażę Ci okolicę.
- Jasne. Podaj mi swój numer - Wyciągnęły obie telefon i zaczęły przepisywać jedna od drugiej. Gdy zadzwonił dzwonek, musiały się rozstać bo każda miała lekcje gdzie indziej. Camila idąc korytarzem, zderzyła się z męską sylwetką. Upadła na ziemię a czapka spadła jej z głowy - Uważaj jak chodzisz.. - Powiedziała podnosząc się.
- Przepraszam, nie zauważyłem Cię.
- To Ty.. - Spojrzała na niego i nie wiedziała co powinna robić.
- Jestem Logan. Nie mieliśmy się przyjemności poznać.
- I dobrze. Mi to pasuje - Chciała odejść, ale złapał ją za rękę.
- Czemu jesteś taka wredna?
- Już mnie przed Wami ostrzegli i wolę nie mieć nic wspólnego z takimi osobami..
- To, że przyjaźnie się z Łukaszem czy Fabianem to nie znaczy, że jestem taki jak oni. Jeszcze się zdziwisz - Posłał je uśmiech i odszedł. Ruszyła za nim ponieważ mieli razem lekcje muzyki. Dziewczyna przywitała się z nauczycielką i podeszła do jej biurka.
- Ty jesteś Rozalie? - Uśmiechnęła się.
- Tak. Miło mi Panią poznać.
- Nam Ciebie też. Zajmij sobie jakieś miejsce gdzie by Ci najlepiej odpowiadało - Camila zajęła ostatnie miejsce przy oknie - No więc dobrze kochani - Zaczęła mówić starsza kobieta mająca z około 30 lat - Dziś zdajecie ustnie wybrany przez Was utwór ponieważ muszę zdecydować kto wystąpi na dyskotece szkolnej za kilka dni. Więc proszę każdego po kolei - Uczniowie jeden po drugim podchodzili do niej i coś nucili pod nosem. Gdy nadszedł czas Pameli, wstała razem ze swoimi dwoma przyjaciółkami i odchyliła włosy do tyłu. To była klasowa ,, diva '' . Przynajmniej za taką się miała.
- Patrzcie i się uczcie - Zaśmiała się pod nosem a następnie Kaśka oraz Iwona wzięły do ręki dwie gitary i zaczęły grać. Pamela natomiast sama śpiewała:
Moje serce szuka bezustannie
Gwiazdy wysoko nad morzem
Jeśli możesz oświetlić mi drogę do ciebie
Możliwe, że Cię odnajdę
Każdego ranka myślę o twoim głosie
I momencie, w którym dosięgnę Cię wzrokiem
Jeśli to życie jest zakochane w naszej pasji
Pewnego dnia może nas połączyć...
- Dobrze Pamelo, wystarczy. Masz przepiękny głos i już wiadomo kto wygrał jak w zeszłym roku. Brawa dla niej! - Klasa zaczęła bić brawo tylko Camila siedziała na krześle i śmiała się pod nosem. Rzeczywiście jej koleżanka miała ładny głos, ale to jak się do niej odnosili i jak sama się zachowywała było śmieszne.
- Proszę Pani! - Wtrącił Łukasz - Ale jest jeszcze jedna dziewczyna, która nie pokazała co potrafi! - Skierował dłoń na Camilę a ta zarumieniła się.
- Dobrze wiecie, że to nowa uczennica i ma prawo się wstydzić. Nie zna Was więc rozumiem jeżeli nie chce wystąpić przed Wami..
- Mogę zaśpiewać - Wtrąciła.
- Tak? To podejdź do mnie dziecko - Camila wstała pewna siebie z krzesła i ruszyła naprzód. Minęła się z Pamelą, która posłała jej piorunujące spojrzenie, ale miała ją w dupie - Jesteś pewna, że dasz radę?
- Zobaczymy - Uśmiechnęła się i wzięła do ręki brązową gitarę. Następnie usiadła na brzegu ławki jednej z uczennic, która zrobiła jej miejsce i zaczęła śpiewać.
Bóg wie, co się kryje w tych słabych i pijanych sercach
Pewnie sam całował dziewczyny i doprowadzał je do płaczu.
Te oschłe królowe niepowodzeń.
Bóg wie, co się kryje w tych słabych i zapadniętych oczach.
Płomienny tłum milczących Aniołów.
Dających miłość, lecz nie dostających niczego w zamian.
Ludzie pomagajcie ludziom.
I jeśli tęsknisz za domem, daj mi swą rękę, a ja ją potrzymam
ludzie pomagajcie ludziom
I nic cię nie zegnie.
Och, a gdybym kierowała się rozsądkiem.
Och, a gdybym kierowała się rozsądkiem.
Byłabym zimna jak kamień i bogata jak głupiec.
Który odtrącił te wszystkie dobre serca....
Rozejrzała się po klasie i zamilkła. Odłożyła na miejsce gitarę a potem wróciła na miejsce. Cała była czerwona. Klasa milczała a wraz z nimi nauczycielka. Pewnie się nikomu nie podobało.
- Brawo! - Wrzasnęła kobieta i aż wstała - Dziewczyno jesteś cudowna! Twój głos.. Nigdy nie słyszałam tak pięknych tonacji i wokalu! Brawo! - Każdy zaczął się cieszyć i gratulować nastolatce. Pamela była tylko wkurwiona i jej świta. Nauczycielka zaproponowała obydwóm dziewczyną czyli Pameli oraz Camili występ na dyskotece. Zgodziły się chociaż jedna z nich niechętnie. Nie podobało się dziewczynie Fabiana, że będzie musiała podzielić się sceną.
Gdy w końcu dobiegł czas końca, czyli koniec lekcji, zmęczona dziewczyna, wychodząc ze szkoły, została pchnięta i straciła równowagę pod stopami, ale w ostatniej chwili została złapana w czyjeś ramiona. Upuściła na ziemie wszystkie swoje książki. Przeklęła pod nosem i zabrała się za ich podnoszenie. Ktoś zaczął jej pomagać.
- Po co to robisz? - Zapytała.
- Może tak ,, dziękuję ? ''
- Dziękuję.. - Wydąsała z niechęci.
- Więc jak? Dasz mi szansę na poznanie się?
- Słuchaj Logan.. Czy jak Ci tam.. Nie zrozum mnie źle, ale już w pierwszy dzień powiedzieli mi, że jesteście ludźmi z którymi nie warto się zadawać..
- Czyli jesteś z tych co słuchają się innych? - Schowała swoje książki do torby, wstała i ruszyła do wyjścia. On za nią.
- Daję szansę każdemu.
- Jakoś nie widzę.. - Wtedy zawołali ich Fabian z Łukaszem. Stali na parkingu oparci o swoje motory. Wołali Camilę, ale olała ich. W końcu gdy Łukasz krzyknął, że jest tępą blondynką, wkurzyła się, rzuciła torbą o ziemię i podeszła do nich.
- Nie lepiej było od razu podejść? - Zakpił.
- Masz do mnie jakiś problem?
- Nie, skądże. Po prostu..
- Po prostu jesteś debilem, który szuka pretekstu by zagadać do nowej dziewczyny bo żadna inna w szkole go nie chce? - Te słowa wywołały szepty pośród rówieśników nastolatków. Łukasz zdenerwował się tym co przed chwilą powiedziała blondynka, ale próbował tego po sobie nie poznać.
-Nie jesteś w moim typie - Syknął.
- Cieszy mnie to.
- Lubisz motory tak? A wiesz chociaż jakie są ich marki? - Zaczęli się śmiać a ona irytować.
- Zrobimy tak. Jeden wyścig....
- Ty ze mną chcesz się ścigać? - Wybuchnęli śmiechem.
- A co ? Boisz się? - Naokoło zaczęło się ,, uuuuu ''.
- Ja? Ty wiesz kim ja jestem?
- Idiotą. Nie musisz się tym aż tak chwalić - Znów śmiech, tym razem jednak z niego.
- Dobra. Niech będzie. Jeden wyścig. Naokoło miasteczka, ale polnymi.
- Ona nie zna drogi... - Wtrącił Logan. Fabian oparł się o motor i uśmiechnął.
- To jej ją pokaż - Powiedział. Camila spojrzała w jego stronę i zagłębiła się w jego wzroku.
- Jeżeli wygram - Przerwała - Przy wszystkich sam rozwalisz swój motor.
- Co? Zwariowałaś? Rozwalić?
- Przecież i tak jesteś pewien, że wygrasz więc w czym problem?
- Racja. A co ja będę miał jak wygram? Hm?
- Oddam Ci swój motor.
- Masz jakiś? Pewnie skuterek - Znów odezwał się szatyn.
- Więc jak? Boisz się wystartować z dziewczyną?
- Niech będzie - Wyciągnął do niej rękę a ona mocno ją ścisnęła. Zakład był oficjalny - Do zobaczenia przed wjazdem do miasteczka. Bądź o 19:00.
- Przyjdę - Odpowiedziała poirytowana i odeszła. Cóż. W prawdzie umówiła się już z Natalią, ale ten wyścig był ważny. Zadzwoni do niej i przełoży spotkanie, albo nawet weźmie Natalię ze sobą.
Wszystko byle tylko dokopać temu gnojkowi..
Rozdział 14.
Wchodząc do domu, udała się do kuchni prosząc o kolację. Zjadła kaczkę z nadzieniem wiśniowym i do tego frytki. Dochodziła 21:00 a jutro ciężki dzień przed nią. Musi iść do szkoły i zacząć wszystko od nowa. Cieszyła ją jednak myśl, że spotka swoich przyjaciół. Pożegnała się z Mery i ruszyła wprost do swojego pokoju. Po drodze wpadła na Pitera, który grzecznie się przywitał.
- Dobry wieczór Panienko - Uśmiechnął się czule. Kochała go jak wujka.
- Witaj. Chciałabym, abyś jutro rano zawiózł mnie do szkoły. Codziennie.
- Jak sobie życzysz - Kiwnęła mu głową, przytuliła na dobranoc i odeszła. Dotarła do swojej sypialni, zamykając ją za sobą i siadając na łóżku. Zaczęła się rozpakowywać. Nie ciuchy bo garderobę miała pełną, ale wzięła się za walizkę z rzeczami. Wyciągnęła album i po chwili namysłu, otworzyła go. Tyle wspomnień. Fabian, Natalia, Sabina... Miała każdego z nich zdjęcia. Sara... Położyła się na łóżku i zamknęła oczy. Zasnęła.
Obudziła się wcześnie. Zorientowała się, że dochodzi 6:00 rano a ona zasnęła w ubraniach. Wstała więc szybko z łóżka, album schowała pod łóżko i udała się do garderoby. Przed tym zadzwoniła jeszcze ze stacjonarnego telefonu, który był podłączony w całym domu, aby mogła skontaktować się z każdym i poprosiła o przygotowanie śniadania na 7.15. Z garderoby wzięła czerwoną czapkę, białą bluzkę na ramiączka, brązową bluzę, ciemne rurki i białe trampki. Ciuchy położyła na łóżku a sama poszła do łazienki gdzie wzięła dwudziestominutowy prysznic i umyła swoje długie, bląd włosy. Następnie po wyjściu z łazienki, nałożyła na siebie przygotowane ubrania i usiadła przed wielkim lustrem, które było przymocowane do średniej komody, która mieściła w sobie mnóstwo kosmetyków. Wysuszyła włosy, podkręciła je, umalowała twarz . Wyglądała ślicznie. Na głowę założyła czapkę a na stopy białe Vansy. Dochodziła już 7.10. Zeszła więc do kuchni razem z torbą pełną książek na prawym ramieniu. Przywitała się ze służbą, zjadła przygotowane przez Mery śniadanie i opuściła mieszkanie udając się z Piterem do szkoły.Zapakował tuż przed budynkiem.
- Gotowa? - Spytał uśmiechając się czule.
- W domu byłam pewniejsza.. Teraz się boję. - Wyszeptała.
- Dasz radę. Tyle już przeszłaś, że i teraz dasz radę - Otworzył drzwi, wstał i wyszedł na zewnątrz idąc do tyłu pojazdu i otwierając również drzwi Camili. Dziewczyna wysiadła z limuzyny i rozejrzała się dookoła. To było takie dziwne uczucie. Wrócić tu po tak długim czasie .. - Powodzenia - Przytulił ją i odjechał. Teraz blondynka była zdana na siebie. Westchnęła ciężko i ruszyła naprzód czując jak uginają się pod nią nogi. Każdy był w nią wpatrzony. Z różnych stron słyszała, że co to za nowa, jak ona wygląda, ale dobra dupa, jaka ładna.. Te wszystkie komentarze ją śmieszyły i dały więcej odwagi. W końcu weszła do środka budynku idąc wolnym krokiem po korytarzu. Dochodziła 7.50, więc miała jeszcze chwilę, aby zajść do sekretariatu. Znała każdego kto się w nią gapił. Dotarła na miejsce i lekko zapukała do drzwi. W tym samym czasie ktoś je otworzył i zderzył się z Camilą.
- Patrz jak łazisz.. - Warknął. Spojrzała w jego stronę. Łukasz. - My się znamy? - Dziwnie na nią spojrzał, wpatrując się w każdą część jej ciała. Wpadła mu w oko.
- Nie i mam nadzieję, że się nie poznamy - Odpowiedziała niechętnie i weszła do sekretariatu. Nie lubiła go. Nienawidziła wręcz. To on jest najgorszy z całej tej trójki przyjaciół. Manipulował i rozkazywał Fabianowi oraz Loganowi.
- Dzień dobry - Powiedziała sekretarka. Ładna brunetka mająca z około 30 lat.Camila doskonale ją pamiętała.
- Dzień dobry - Przywitała się - Jest Pani dyrektor?
- A Ty to kto? Byłaś umówiona?
- Tak. Jestem Rozalie Esmen.
- A tak. Nowa uczennica. Proszę, Pani dyrektor jest w swoim gabinecie - Wskazała palcem na drzwi obok i wróciła do papierkowej roboty. Nastolatka wolnym krokiem ruszyła do przodu i weszła po cichu do pomieszczenia.
- Dzień dobry - Powiedziała z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Witaj. W czym mogę pomóc? - W ogóle jej nie rozpoznała.
- Jestem nową uczennicą tej szkoły. Rozalie Esmen.
- Matko... To Ty... - Spojrzała na nią i zakryła dłonią swoje usta - Camila...
- Miło znów Panią widzieć - Uśmiechnęła się ponownie.
- Boże, dziecko, chodź tu! - Wstała i podbiegła do dziewczyny mocno ją do siebie tuląc - Tak bardzo się zmieniłaś.. Nigdy w życiu bym Cię nie rozpoznała! To niewiarygodne.. Po tak długim czasie wróciłaś..
- Musi to pozostać tajemnicą. Nikt nie może mnie rozpoznać.
- Tak wiem. Twoja mama mi wszystko wyjaśniła. Nie wierzyłam w to wszystko, po prostu nie mogłam, ale teraz kiedy Cię widzę to.. - Chwyciła ją jeszcze mocniej i objęła po raz kolejny - Cieszę się, że jesteś.. - Po jeszcze kilku zdaniach, dyrektorka wróciła na swoje miejsce i usiadła na wielki, czarny fotel, natomiast Camila zajęła krzesło naprzeciwko starszej od siebie o kilkanaście lat kobiety - We wszystkich papierach masz, że urodziłaś się w 1996. Czyli o rok jesteś starsza niż naprawdę.
- Musiałam. Nie może być nic wspólnego z moim dawnym życiem.
- Wszystko doskonale rozumiem. Czyli uczęszczać będziesz do trzeciej klasy.
- Tak.
- Każdy dokument jest podpisany i od dziś możesz już zaczynać lekcję.
- Naprawdę?
- Tak. Życzę Ci powodzenia bo się przyda i mam nadzieję, że uda Ci się z kimś zaprzyjaźnić.
- Dziękuję Pani za wszystko - Wstała, pożegnały się i wyszła.W sekretariacie dostała jeszcze plan lekcji a potem udała się pod klasę. Trwała lekcja wychowawcza. Korytarze były już puste ponieważ odbywały się od 10 minut lekcje. Ale jej się udało.. Zapukała do drzwi i weszła do środka. Rozejrzała się dookoła a każdy wzrok był w nią wlepiony. Czuła się osaczona.
- O witaj. Rozalie, tak? - Spytała nauczycielka - Podejdź tu.
- Tak - Odpowiedziała blondynka i podeszła do biurka. Słyszała komentarze w jej stronę, że jest ładna, chuda, śliczna. Od dziewczyn słyszała, że kim ona jest, co tu robi... Każda była zazdrosna.
Camila spojrzała na sam koniec klasy. W ławce siedzieli Logan, Łukasz i Fabian Bryza. Chłopacy jak reszta klas, patrzyli się na nią. Dziewczyna porozmawiała przez chwilę z wychowawczynią stając następnie na środku klasy.
- Moi drodzy! - Zaczęła kobieta - To jest Wasza nowa koleżanka. Będzie od dziś chodzić z Wami do klasy i mam wielką nadzieję, że się z nią zaprzyjaźnicie! Rozalio, opowiedz coś o sobie.
- Wiec.. Nazywam się Rozalie Esmen. Przyjechałam z Hiszpanii i mieszkam w tym miasteczku od wczoraj - Wzruszyła ramionami - Interesuję się muzyką i motoryzacją. To chyba tyle... - Każdy zaśmiał się jak tylko usłyszał słowo ,, motoryzacją ''.
- Taka laska i motory ? - Odezwał się nieproszony ktoś. Był to Logan.
- Zapewne jak tylko ubrudzisz sobie paznokcia to piszczysz - Wtrącił Łukasz. Cała klasa wybuchnęła śmiechem.
- Ja nie Ty - Odpowiedziała i zajęła wyznaczone przez nauczycielkę miejsce. Klasa zawyła z zachwytu nowej koleżanki. Usiadła na końcu klasy, ale po drugiej stronie niż chłopacy. Czuła na sobie wzrok Fabiana i Logana. Widziała jak się na nią gapią. Zresztą nie tylko oni. Prawie każdy chłopak. Dosłownie. Zauważyła też, że przygląda jej się jakieś laski. Znała je. Przynajmniej z widzenia Były to Pamela, Kasia oraz Iwona. Pamiętała, że kiedyś Pamela startowała do Fabiana, ale on jakoś zawsze nie zwracał na nią uwagi tylko chodził z niejaką Ashley. Teraz jednak podeszła do niego i usiadła mu na kolanach jakby chciała pokazać, że to jej chłopak. Trochę ją to rozbawiło. Widząc jak Fabian się z nią całuje, przeszły ją dziwne ciarki. Nie czuła złości, zazdrości czy smutku, ale czuła takie dziwne coś. Sama nie wiedziała co to. Gdy zadzwonił dzwonek i lekcja dobiegła końca, każdy opuścił klasę a Camila została sama. Spakowała swoje książki, rzuciła torbę na ramię i ruszyła do wyjścia. Stając w drzwiach, wpadła na trójkę chłopaków...
Wchodząc do domu, udała się do kuchni prosząc o kolację. Zjadła kaczkę z nadzieniem wiśniowym i do tego frytki. Dochodziła 21:00 a jutro ciężki dzień przed nią. Musi iść do szkoły i zacząć wszystko od nowa. Cieszyła ją jednak myśl, że spotka swoich przyjaciół. Pożegnała się z Mery i ruszyła wprost do swojego pokoju. Po drodze wpadła na Pitera, który grzecznie się przywitał.
- Dobry wieczór Panienko - Uśmiechnął się czule. Kochała go jak wujka.
- Witaj. Chciałabym, abyś jutro rano zawiózł mnie do szkoły. Codziennie.
- Jak sobie życzysz - Kiwnęła mu głową, przytuliła na dobranoc i odeszła. Dotarła do swojej sypialni, zamykając ją za sobą i siadając na łóżku. Zaczęła się rozpakowywać. Nie ciuchy bo garderobę miała pełną, ale wzięła się za walizkę z rzeczami. Wyciągnęła album i po chwili namysłu, otworzyła go. Tyle wspomnień. Fabian, Natalia, Sabina... Miała każdego z nich zdjęcia. Sara... Położyła się na łóżku i zamknęła oczy. Zasnęła.
Obudziła się wcześnie. Zorientowała się, że dochodzi 6:00 rano a ona zasnęła w ubraniach. Wstała więc szybko z łóżka, album schowała pod łóżko i udała się do garderoby. Przed tym zadzwoniła jeszcze ze stacjonarnego telefonu, który był podłączony w całym domu, aby mogła skontaktować się z każdym i poprosiła o przygotowanie śniadania na 7.15. Z garderoby wzięła czerwoną czapkę, białą bluzkę na ramiączka, brązową bluzę, ciemne rurki i białe trampki. Ciuchy położyła na łóżku a sama poszła do łazienki gdzie wzięła dwudziestominutowy prysznic i umyła swoje długie, bląd włosy. Następnie po wyjściu z łazienki, nałożyła na siebie przygotowane ubrania i usiadła przed wielkim lustrem, które było przymocowane do średniej komody, która mieściła w sobie mnóstwo kosmetyków. Wysuszyła włosy, podkręciła je, umalowała twarz . Wyglądała ślicznie. Na głowę założyła czapkę a na stopy białe Vansy. Dochodziła już 7.10. Zeszła więc do kuchni razem z torbą pełną książek na prawym ramieniu. Przywitała się ze służbą, zjadła przygotowane przez Mery śniadanie i opuściła mieszkanie udając się z Piterem do szkoły.Zapakował tuż przed budynkiem.
- Gotowa? - Spytał uśmiechając się czule.
- W domu byłam pewniejsza.. Teraz się boję. - Wyszeptała.
- Dasz radę. Tyle już przeszłaś, że i teraz dasz radę - Otworzył drzwi, wstał i wyszedł na zewnątrz idąc do tyłu pojazdu i otwierając również drzwi Camili. Dziewczyna wysiadła z limuzyny i rozejrzała się dookoła. To było takie dziwne uczucie. Wrócić tu po tak długim czasie .. - Powodzenia - Przytulił ją i odjechał. Teraz blondynka była zdana na siebie. Westchnęła ciężko i ruszyła naprzód czując jak uginają się pod nią nogi. Każdy był w nią wpatrzony. Z różnych stron słyszała, że co to za nowa, jak ona wygląda, ale dobra dupa, jaka ładna.. Te wszystkie komentarze ją śmieszyły i dały więcej odwagi. W końcu weszła do środka budynku idąc wolnym krokiem po korytarzu. Dochodziła 7.50, więc miała jeszcze chwilę, aby zajść do sekretariatu. Znała każdego kto się w nią gapił. Dotarła na miejsce i lekko zapukała do drzwi. W tym samym czasie ktoś je otworzył i zderzył się z Camilą.
- Patrz jak łazisz.. - Warknął. Spojrzała w jego stronę. Łukasz. - My się znamy? - Dziwnie na nią spojrzał, wpatrując się w każdą część jej ciała. Wpadła mu w oko.
- Nie i mam nadzieję, że się nie poznamy - Odpowiedziała niechętnie i weszła do sekretariatu. Nie lubiła go. Nienawidziła wręcz. To on jest najgorszy z całej tej trójki przyjaciół. Manipulował i rozkazywał Fabianowi oraz Loganowi.
- Dzień dobry - Powiedziała sekretarka. Ładna brunetka mająca z około 30 lat.Camila doskonale ją pamiętała.
- Dzień dobry - Przywitała się - Jest Pani dyrektor?
- A Ty to kto? Byłaś umówiona?
- Tak. Jestem Rozalie Esmen.
- A tak. Nowa uczennica. Proszę, Pani dyrektor jest w swoim gabinecie - Wskazała palcem na drzwi obok i wróciła do papierkowej roboty. Nastolatka wolnym krokiem ruszyła do przodu i weszła po cichu do pomieszczenia.
- Dzień dobry - Powiedziała z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Witaj. W czym mogę pomóc? - W ogóle jej nie rozpoznała.
- Jestem nową uczennicą tej szkoły. Rozalie Esmen.
- Matko... To Ty... - Spojrzała na nią i zakryła dłonią swoje usta - Camila...
- Miło znów Panią widzieć - Uśmiechnęła się ponownie.
- Boże, dziecko, chodź tu! - Wstała i podbiegła do dziewczyny mocno ją do siebie tuląc - Tak bardzo się zmieniłaś.. Nigdy w życiu bym Cię nie rozpoznała! To niewiarygodne.. Po tak długim czasie wróciłaś..
- Musi to pozostać tajemnicą. Nikt nie może mnie rozpoznać.
- Tak wiem. Twoja mama mi wszystko wyjaśniła. Nie wierzyłam w to wszystko, po prostu nie mogłam, ale teraz kiedy Cię widzę to.. - Chwyciła ją jeszcze mocniej i objęła po raz kolejny - Cieszę się, że jesteś.. - Po jeszcze kilku zdaniach, dyrektorka wróciła na swoje miejsce i usiadła na wielki, czarny fotel, natomiast Camila zajęła krzesło naprzeciwko starszej od siebie o kilkanaście lat kobiety - We wszystkich papierach masz, że urodziłaś się w 1996. Czyli o rok jesteś starsza niż naprawdę.
- Musiałam. Nie może być nic wspólnego z moim dawnym życiem.
- Wszystko doskonale rozumiem. Czyli uczęszczać będziesz do trzeciej klasy.
- Tak.
- Każdy dokument jest podpisany i od dziś możesz już zaczynać lekcję.
- Naprawdę?
- Tak. Życzę Ci powodzenia bo się przyda i mam nadzieję, że uda Ci się z kimś zaprzyjaźnić.
- Dziękuję Pani za wszystko - Wstała, pożegnały się i wyszła.W sekretariacie dostała jeszcze plan lekcji a potem udała się pod klasę. Trwała lekcja wychowawcza. Korytarze były już puste ponieważ odbywały się od 10 minut lekcje. Ale jej się udało.. Zapukała do drzwi i weszła do środka. Rozejrzała się dookoła a każdy wzrok był w nią wlepiony. Czuła się osaczona.
- O witaj. Rozalie, tak? - Spytała nauczycielka - Podejdź tu.
- Tak - Odpowiedziała blondynka i podeszła do biurka. Słyszała komentarze w jej stronę, że jest ładna, chuda, śliczna. Od dziewczyn słyszała, że kim ona jest, co tu robi... Każda była zazdrosna.
Camila spojrzała na sam koniec klasy. W ławce siedzieli Logan, Łukasz i Fabian Bryza. Chłopacy jak reszta klas, patrzyli się na nią. Dziewczyna porozmawiała przez chwilę z wychowawczynią stając następnie na środku klasy.
- Moi drodzy! - Zaczęła kobieta - To jest Wasza nowa koleżanka. Będzie od dziś chodzić z Wami do klasy i mam wielką nadzieję, że się z nią zaprzyjaźnicie! Rozalio, opowiedz coś o sobie.
- Wiec.. Nazywam się Rozalie Esmen. Przyjechałam z Hiszpanii i mieszkam w tym miasteczku od wczoraj - Wzruszyła ramionami - Interesuję się muzyką i motoryzacją. To chyba tyle... - Każdy zaśmiał się jak tylko usłyszał słowo ,, motoryzacją ''.
- Taka laska i motory ? - Odezwał się nieproszony ktoś. Był to Logan.
- Zapewne jak tylko ubrudzisz sobie paznokcia to piszczysz - Wtrącił Łukasz. Cała klasa wybuchnęła śmiechem.
- Ja nie Ty - Odpowiedziała i zajęła wyznaczone przez nauczycielkę miejsce. Klasa zawyła z zachwytu nowej koleżanki. Usiadła na końcu klasy, ale po drugiej stronie niż chłopacy. Czuła na sobie wzrok Fabiana i Logana. Widziała jak się na nią gapią. Zresztą nie tylko oni. Prawie każdy chłopak. Dosłownie. Zauważyła też, że przygląda jej się jakieś laski. Znała je. Przynajmniej z widzenia Były to Pamela, Kasia oraz Iwona. Pamiętała, że kiedyś Pamela startowała do Fabiana, ale on jakoś zawsze nie zwracał na nią uwagi tylko chodził z niejaką Ashley. Teraz jednak podeszła do niego i usiadła mu na kolanach jakby chciała pokazać, że to jej chłopak. Trochę ją to rozbawiło. Widząc jak Fabian się z nią całuje, przeszły ją dziwne ciarki. Nie czuła złości, zazdrości czy smutku, ale czuła takie dziwne coś. Sama nie wiedziała co to. Gdy zadzwonił dzwonek i lekcja dobiegła końca, każdy opuścił klasę a Camila została sama. Spakowała swoje książki, rzuciła torbę na ramię i ruszyła do wyjścia. Stając w drzwiach, wpadła na trójkę chłopaków...
poniedziałek, 29 grudnia 2014
Rozdział 13.
Dziewczyna była w szoku. Nie sądziła, że spotkanie z Fabianem może tak silnie na nią wpłynąć. Nie czuła do niego tego co przedtem. Nawet nie wie czy go dalej kocha, ale zrobił na niej wrażenie. Otrząsnęła się i ruszyła do przodu. Dotarła do swojego rodzinnego mieszkania. Kręciła się w tą i z powrotem, spoglądała na okna, ściany. Nic się nie zmieniło. Dom wyglądał tak samo jak przedtem. Wzięła głęboki oddech i postanowiła iść się przywitać z babcią i siostrą o ile zastanie je w domu. Stanęła więc na werandzie i zapukała leciutko do drzwi. Gdy chciała odejść zrezygnowana, usłyszała czyjeś kroki a drzwi powolutku zaczęły się otwierać. Serce biło jej jak oszalałe. W jednej chwili chciała uciec gdzie pieprz rośnie, ale z drugiej strony bardzo pragnęła rzucić się w ramiona babci. W drzwiach stanęła starsza kobieta. Wyglądała inaczej niż przedtem. Sporo schudła, twarz jej zmizerniała, ciało stało się kruche.
- Dzień dobry - Odezwała się staruszka - W czym mogę pomóc? - Nie rozpoznała jej. W ogóle. W sumie to dobrze, ale chwila. Camila poczuła lekki smutek w sercu, że najbliższa jej osoba jej nie rozpoznała.
- Ja.. Jestem tu nowa i niedawno się przeprowadziłam. Jesteśmy sąsiadami - Uśmiechnęła się do kobiety - Przyszłam się przywitać.
- Nowi sąsiedzi? Nic o tym nie wiedziałam.. Och, wejdź do środka kochanie, nie będziesz tak marzła przecież.
- Dziękuję - Znów się uśmiechnęła a po chwili znalazła się już w środku. Przeszły do kuchni, gdzie zajęły dwa krzesła i zaczęły ze sobą rozmawiać. Camila znała ten dom na wylot. Dziwnie się czuła.
- Co Cię sprowadziło w te strony? Masz tu jakąś rodzinę, że się wprowadziłaś?
- Mam.. ale to skomplikowane. Oni nie wiedzą kim jestem.
- Jak to? - Zdziwiła się.
- Nie pamiętają mnie. Przyjechałam tu bo musiałam. Kupiłam ten duży dom przy ulicy za zakrętem...
- Tak wiem który, ale on jest bardzo drogi.
- Moja mama ma dobrą pracę.
- Tak samo jak moja córka... - Usłyszały trzaskanie drzwiami. Do mieszkania ktoś wszedł - To pewnie Sara wróciła od przyjaciółki.
- Sara? - Udała zdziwienie - To Pani córka?
- Wnuczka.. Sara! - Dziewczyna weszła do kuchni w radosnym humorze.
- Hej babciu. Już wróciłam - Podeszła do niej a następnie pocałowała ją w polik. Camila na ten widok miała w oczach łzy. Także pragnęła się wtulić w ramiona siostry - A Ty to...? - Zapytała.
- Jestem Rozalie - Wstała i wyciągnęła rękę do swojej siostry.
- Sara. Co tu robisz?
- Przyszłam się przywitać. Jestem waszą nową sąsiadką.
- Sąsiadką? Przeprowadziłaś się tu? Kiedy?
- Dziś przyjechałam. Od jutra zaczynam szkołę w Portland.
- Ja się tam uczę. Będziemy się często widywać.
- To fajnie. No dobra.. - Spojrzała na zegarek. Powinna już wrócić do domu bo będą się martwić - Czas już na mnie.. - Odeszła od stołu i spojrzała na swoją rodzinę - Do zobaczenia! Będę zaszczycona jeżeli byście chciały mnie odwiedzić
- Przypominasz mi kogoś... - Szepnęła Sara wpatrując się w nią.
- Kogo? - Zdziwiła się z lekkim uśmiechem.
- Ja.. Przepraszam. Głupia jestem.
- No powiedz. Kogo?
- Przez chwilę zobaczyłam w Tobie .. Nie ważne. Do zobaczenia - Kiwnęła głową i wyszła. Serce wciąż biło jak oszalałe. To niesamowite, że po tak długim czasie, w końcu spotkała swoją rodzinę...
Dziewczyna była w szoku. Nie sądziła, że spotkanie z Fabianem może tak silnie na nią wpłynąć. Nie czuła do niego tego co przedtem. Nawet nie wie czy go dalej kocha, ale zrobił na niej wrażenie. Otrząsnęła się i ruszyła do przodu. Dotarła do swojego rodzinnego mieszkania. Kręciła się w tą i z powrotem, spoglądała na okna, ściany. Nic się nie zmieniło. Dom wyglądał tak samo jak przedtem. Wzięła głęboki oddech i postanowiła iść się przywitać z babcią i siostrą o ile zastanie je w domu. Stanęła więc na werandzie i zapukała leciutko do drzwi. Gdy chciała odejść zrezygnowana, usłyszała czyjeś kroki a drzwi powolutku zaczęły się otwierać. Serce biło jej jak oszalałe. W jednej chwili chciała uciec gdzie pieprz rośnie, ale z drugiej strony bardzo pragnęła rzucić się w ramiona babci. W drzwiach stanęła starsza kobieta. Wyglądała inaczej niż przedtem. Sporo schudła, twarz jej zmizerniała, ciało stało się kruche.
- Dzień dobry - Odezwała się staruszka - W czym mogę pomóc? - Nie rozpoznała jej. W ogóle. W sumie to dobrze, ale chwila. Camila poczuła lekki smutek w sercu, że najbliższa jej osoba jej nie rozpoznała.
- Ja.. Jestem tu nowa i niedawno się przeprowadziłam. Jesteśmy sąsiadami - Uśmiechnęła się do kobiety - Przyszłam się przywitać.
- Nowi sąsiedzi? Nic o tym nie wiedziałam.. Och, wejdź do środka kochanie, nie będziesz tak marzła przecież.
- Dziękuję - Znów się uśmiechnęła a po chwili znalazła się już w środku. Przeszły do kuchni, gdzie zajęły dwa krzesła i zaczęły ze sobą rozmawiać. Camila znała ten dom na wylot. Dziwnie się czuła.
- Co Cię sprowadziło w te strony? Masz tu jakąś rodzinę, że się wprowadziłaś?
- Mam.. ale to skomplikowane. Oni nie wiedzą kim jestem.
- Jak to? - Zdziwiła się.
- Nie pamiętają mnie. Przyjechałam tu bo musiałam. Kupiłam ten duży dom przy ulicy za zakrętem...
- Tak wiem który, ale on jest bardzo drogi.
- Moja mama ma dobrą pracę.
- Tak samo jak moja córka... - Usłyszały trzaskanie drzwiami. Do mieszkania ktoś wszedł - To pewnie Sara wróciła od przyjaciółki.
- Sara? - Udała zdziwienie - To Pani córka?
- Wnuczka.. Sara! - Dziewczyna weszła do kuchni w radosnym humorze.
- Hej babciu. Już wróciłam - Podeszła do niej a następnie pocałowała ją w polik. Camila na ten widok miała w oczach łzy. Także pragnęła się wtulić w ramiona siostry - A Ty to...? - Zapytała.
- Jestem Rozalie - Wstała i wyciągnęła rękę do swojej siostry.
- Sara. Co tu robisz?
- Przyszłam się przywitać. Jestem waszą nową sąsiadką.
- Sąsiadką? Przeprowadziłaś się tu? Kiedy?
- Dziś przyjechałam. Od jutra zaczynam szkołę w Portland.
- Ja się tam uczę. Będziemy się często widywać.
- To fajnie. No dobra.. - Spojrzała na zegarek. Powinna już wrócić do domu bo będą się martwić - Czas już na mnie.. - Odeszła od stołu i spojrzała na swoją rodzinę - Do zobaczenia! Będę zaszczycona jeżeli byście chciały mnie odwiedzić
- Przypominasz mi kogoś... - Szepnęła Sara wpatrując się w nią.
- Kogo? - Zdziwiła się z lekkim uśmiechem.
- Ja.. Przepraszam. Głupia jestem.
- No powiedz. Kogo?
- Przez chwilę zobaczyłam w Tobie .. Nie ważne. Do zobaczenia - Kiwnęła głową i wyszła. Serce wciąż biło jak oszalałe. To niesamowite, że po tak długim czasie, w końcu spotkała swoją rodzinę...
Rozdział 12.
,, Drogi Pamiętniku!
Wróciłam. Boże, znowu tu jestem. Minął rok. Wszystko się zmieniło. Ja się zmieniłam, ale musiałam. Nie mogłam wcześniej tu przyjechać. Skomplikowana sytuacja, ale w końcu jestem i to jest najważniejsze. Tak bardzo tęskniłam za moją siostrą, babcią, przyjaciółkami... Najgorsze jest to, że nie mogę powiedzieć im prawdy, ani kim jestem. To by było dla ich niebezpieczne a nie mogę nikogo narażać... ''
Zamknęła pamiętnik i spojrzała przez szybę w oknie samochodu. Wjeżdżała do swojego rodzinnego miasteczka. Zalała ją fala wspomnień, ale szybko się otrząsnęła. Gdy dojechała na miejsce, wysiadła z pojazdu rozglądając się dookoła.
- Cieszysz się, prawda panienko? - Usłyszała za plecami. To był Piter. Jej szofer i przyjaciel w jednym.
- Tak. Nie mogę uwierzyć, że tu wróciłam - Do oczu naleciały jej łzy, jednak szybko się ich pozbyła. Piter mający około 50 lat, wyciągnął z czarnej limuzyny cztery duże bagaże nastolatki i jeden swój. W kilkanaście minut, wniósł je do pięknego, dużego mieszkania, w którym teraz zamieszkają a nastolatka wciąż stała przed domem. Jej mama kupiła to mieszkanie miesiąc temu. Najdroższe i najładniejsze w miasteczku. Znajdowało się niedaleko mieszkania, w wtórym dziewczyna kiedyś mieszkała. Specjalnie te kupiła. Chciała być blisko rodziny.. Westchnęła i powolutku weszła do środka. Była tu pierwszy raz. Dom wyglądał pięknie na zewnątrz a w środku był po prostu śliczny! Wchodząc do środka od razu znajdowałeś się w ogromnym salonie. Na suficie wisiał złoty żyrandol z różnymi ozdobami. Na ścianach wisiało mnóstwo obrazów, które były dziełami sztuki. Z prawej strony znajdowała się biała kanapa, dwa fotele, stół i kominek. Dom ten był nie do opisania!
- Kochanie! - Wrzasnęła jakaś starsza kobieta, biegnąca w stronę dziewczyny.
- Mery! - Uśmiechnęła się siedemnastolatka i rozłożyła szeroko ramiona. Była to kucharka rodzinna, która także mieszka w tym domu.
- Nareszcie dojechałaś! Jak podróż?
- Dobrze. Męcząca, ale dałam radę.
- Zaraz będzie obiad. Dla Ciebie przygotowałam specjalnie kaczkę z nadzieniem wiśniowym i frytki. Tak jak lubisz.
- Jesteś wspaniała!
- Tylko czegoś nie wiem...
- Tak?
- Jak mam się do Ciebie zwracać? Camila czy Rozalie?
- Camila już nie istnieje. Teraz jestem Rozalie i tak już zawsze zostanie. Nikt nie może poznać prawdy. Mamy wiedzieć o tym tylko ja, Ty, Piter, mama i dyrektorka szkoły..
- Oczywiście. Rozumiem. Wszystko się ułoży. Znajdą go i będziesz bezpieczna...
- Mam nadzieję - Przytuliły się a następnie Camila poszła schodami do swojego pokoju, który znajdował się na pierwszym piętrze. Był za rogiem a gdy do niego weszła, była w szoku. Był cudowny! Wspaniały! Śliczny! Brak słów! W ledwo od drzwi, znajdowało się wielkie, brązowe łoże pościelone biało-czarną kołdrą. Naprzeciwko łóżka, stała sofa pod oknem, która idealnie współgrała z odcieniem ściany. Z dwóch stron sofy, stały małe komody, na których stały dwie lampki. Z prawej strony wmurowane były dwie pary drzwi. Pierwsza prowadziła do ogromnej garderoby a druga do dużej, eleganckiej łazienki. Czwarta ściana pokoju, przeznaczona była na wielki biały fortepian oraz czarną gitarę. Camila polubiła śpiewać. Po operacjach, miała świetny głos a w Hiszpanii założyli z przyjaciółmi nawet wspólny zespół. Byli znani w tamtym kraju i sławni... Wracając do dziewczyny. Rozpakowała się a potem postanowiła pójść na spacer. Jutro zaczynała naukę w swojej dawnej szkole. Najpierw zjadła obiad a dopiero potem ubrała się cieplej i wyszła na zewnątrz. Wiał chłodny wiatr, ale nie było zimno. Szła sobie wolnym krokiem po chodniku i rozmyślała o tym co było kiedyś. Tak wiele wspomnień z tym miejscem. Nie wiedziała czy ma się cieszyć czy może płakać. Szła i szła, kiedy skręcając w prawo, nie zauważyła jadącego motoru a dokładniej cross'a i gdy tylko usłyszała pisk opon, zaczęła się drzeć. Na szczęście kierowca, zdążył zahamować. Zszedł z pojazdu i podszedł do blondynki. Camila była wkurzona.
- Jak jeździsz?! - Wrzasnęła, popychając młodego chłopaka. Ściągnął kask i spojrzał jej w oczy.
- Ja?! To Ty jak chodzisz?! Weszłaś mi pod koła wariatko! - Matko. To był on. To był Fabian.. - Co milczysz?! Mowę Ci odebrało?!
- Ja.. - Przyjrzała mu się uważnie. Miał krótsze włosy, które przefarbował na czarno, lekki zarost, urósł nawet kilka milimetrów - Masz rację. To moja wina.. Następnym razem bardziej będę uważać.
- Mam nadzieję - Warknął poirytowany i odszedł z powrotem siadając na swój motor a następie odjeżdżając. ...........
,, Drogi Pamiętniku!
Wróciłam. Boże, znowu tu jestem. Minął rok. Wszystko się zmieniło. Ja się zmieniłam, ale musiałam. Nie mogłam wcześniej tu przyjechać. Skomplikowana sytuacja, ale w końcu jestem i to jest najważniejsze. Tak bardzo tęskniłam za moją siostrą, babcią, przyjaciółkami... Najgorsze jest to, że nie mogę powiedzieć im prawdy, ani kim jestem. To by było dla ich niebezpieczne a nie mogę nikogo narażać... ''
Zamknęła pamiętnik i spojrzała przez szybę w oknie samochodu. Wjeżdżała do swojego rodzinnego miasteczka. Zalała ją fala wspomnień, ale szybko się otrząsnęła. Gdy dojechała na miejsce, wysiadła z pojazdu rozglądając się dookoła.
- Cieszysz się, prawda panienko? - Usłyszała za plecami. To był Piter. Jej szofer i przyjaciel w jednym.
- Tak. Nie mogę uwierzyć, że tu wróciłam - Do oczu naleciały jej łzy, jednak szybko się ich pozbyła. Piter mający około 50 lat, wyciągnął z czarnej limuzyny cztery duże bagaże nastolatki i jeden swój. W kilkanaście minut, wniósł je do pięknego, dużego mieszkania, w którym teraz zamieszkają a nastolatka wciąż stała przed domem. Jej mama kupiła to mieszkanie miesiąc temu. Najdroższe i najładniejsze w miasteczku. Znajdowało się niedaleko mieszkania, w wtórym dziewczyna kiedyś mieszkała. Specjalnie te kupiła. Chciała być blisko rodziny.. Westchnęła i powolutku weszła do środka. Była tu pierwszy raz. Dom wyglądał pięknie na zewnątrz a w środku był po prostu śliczny! Wchodząc do środka od razu znajdowałeś się w ogromnym salonie. Na suficie wisiał złoty żyrandol z różnymi ozdobami. Na ścianach wisiało mnóstwo obrazów, które były dziełami sztuki. Z prawej strony znajdowała się biała kanapa, dwa fotele, stół i kominek. Dom ten był nie do opisania!
- Kochanie! - Wrzasnęła jakaś starsza kobieta, biegnąca w stronę dziewczyny.
- Mery! - Uśmiechnęła się siedemnastolatka i rozłożyła szeroko ramiona. Była to kucharka rodzinna, która także mieszka w tym domu.
- Nareszcie dojechałaś! Jak podróż?
- Dobrze. Męcząca, ale dałam radę.
- Zaraz będzie obiad. Dla Ciebie przygotowałam specjalnie kaczkę z nadzieniem wiśniowym i frytki. Tak jak lubisz.
- Jesteś wspaniała!
- Tylko czegoś nie wiem...
- Tak?
- Jak mam się do Ciebie zwracać? Camila czy Rozalie?
- Camila już nie istnieje. Teraz jestem Rozalie i tak już zawsze zostanie. Nikt nie może poznać prawdy. Mamy wiedzieć o tym tylko ja, Ty, Piter, mama i dyrektorka szkoły..
- Oczywiście. Rozumiem. Wszystko się ułoży. Znajdą go i będziesz bezpieczna...
- Mam nadzieję - Przytuliły się a następnie Camila poszła schodami do swojego pokoju, który znajdował się na pierwszym piętrze. Był za rogiem a gdy do niego weszła, była w szoku. Był cudowny! Wspaniały! Śliczny! Brak słów! W ledwo od drzwi, znajdowało się wielkie, brązowe łoże pościelone biało-czarną kołdrą. Naprzeciwko łóżka, stała sofa pod oknem, która idealnie współgrała z odcieniem ściany. Z dwóch stron sofy, stały małe komody, na których stały dwie lampki. Z prawej strony wmurowane były dwie pary drzwi. Pierwsza prowadziła do ogromnej garderoby a druga do dużej, eleganckiej łazienki. Czwarta ściana pokoju, przeznaczona była na wielki biały fortepian oraz czarną gitarę. Camila polubiła śpiewać. Po operacjach, miała świetny głos a w Hiszpanii założyli z przyjaciółmi nawet wspólny zespół. Byli znani w tamtym kraju i sławni... Wracając do dziewczyny. Rozpakowała się a potem postanowiła pójść na spacer. Jutro zaczynała naukę w swojej dawnej szkole. Najpierw zjadła obiad a dopiero potem ubrała się cieplej i wyszła na zewnątrz. Wiał chłodny wiatr, ale nie było zimno. Szła sobie wolnym krokiem po chodniku i rozmyślała o tym co było kiedyś. Tak wiele wspomnień z tym miejscem. Nie wiedziała czy ma się cieszyć czy może płakać. Szła i szła, kiedy skręcając w prawo, nie zauważyła jadącego motoru a dokładniej cross'a i gdy tylko usłyszała pisk opon, zaczęła się drzeć. Na szczęście kierowca, zdążył zahamować. Zszedł z pojazdu i podszedł do blondynki. Camila była wkurzona.
- Jak jeździsz?! - Wrzasnęła, popychając młodego chłopaka. Ściągnął kask i spojrzał jej w oczy.
- Ja?! To Ty jak chodzisz?! Weszłaś mi pod koła wariatko! - Matko. To był on. To był Fabian.. - Co milczysz?! Mowę Ci odebrało?!
- Ja.. - Przyjrzała mu się uważnie. Miał krótsze włosy, które przefarbował na czarno, lekki zarost, urósł nawet kilka milimetrów - Masz rację. To moja wina.. Następnym razem bardziej będę uważać.
- Mam nadzieję - Warknął poirytowany i odszedł z powrotem siadając na swój motor a następie odjeżdżając. ...........
Rozdział 11.
,, Czasem coś rani mnie tak, że cierpienie nie mieści się w moim ciele i czuję, że każda żyła pęka mi z bólu. Dni mijają, ale ból nie. Rano po przebudzeniu mam nadzieję, że to tylko koszmarny sen, ale to trwa bardzo krótko... Świat nie jest taki jak go malują. Domek dla lalek z rodziną, która okazuje sobie miłość istnieje tylko w sklepie z zabawkami. W prawdziwym życiu, rodzina to grupa obcych sobie ludzi walczących o przetrwanie '' - To były poranne myśli Sary. Leżała na łóżku z brakiem jakichkolwiek chęci by wstać z łóżka. Powinna być już od godziny w szkole, ale po co? Jaki to ma sens? Po co ma oglądać te wszystkie twarze? Nikt nawet by jej nie zmusił, aby poszła na lekcje. Jej babcia przestała się nią interesować. Ciągle chodziła załamana, zrozpaczona, nieobecna. Tak jakby jej nie było. Jakby jej dusza umarła a tylko ciało pozostało. Sara jej się w sumie nie dziwiła. Minęły trzy tygodnie od tego tragicznego wypadku. Odbył się pogrzeb Camili na którym była także jej matka. Przyszło prawie całe miasteczko i nikt nie mógł wciąż w to wszystko uwierzyć. Ciała dalej nie znaleziono, ale śmierć była pewna. Bez nastolatki było tak pusto... Ktoś zaczął pukać do drzwi. Sara niechętnie zwlekła się z łóżka, aby otworzyć drzwi mieszkalne. W progu stał Fabian. Dziewczyna czuła do niego nienawiść. Obwiniała go o śmierć siostry bo to przez niego wyjechała i to przez niego znalazła się w tym samolocie.
- Czego tu chcesz?! - Warknęła poirytowana jego osobą.
- Przyszedłem porozmawiać..
- Nie mamy o czym - Chciała zamknąć drzwi, ale w samą porę udało mu się jej przytrzymać.
- Myślisz, że łatwo mi z tą całą sytuacją?! Też jest mi przykro!
- Oczywiście, że jest Ci przykro bo to wszystko to Twoja wina!
- Nie mów tak! Nic nie zrobiłem!
- To Ty ją zabiłeś i to przez Ciebie wiele ludzi teraz cierpi! - Wpadł w szał. Wszedł do mieszkania a Sarę pchnął na ścianę, łapiąc ją dłonią za szyję. Zaczęła się dusić z powodu braku powietrza.
- Nic jej nie zrobiłem! - Wrzasnął ogarnięty furią.
- Bawiłeś.. się.. nią.. To.. Twoja.. Wina.. Skrzywdziłeś ją..!
- Kocham ją! - Warknął. Spojrzał na Sarę i nagle się opamiętał. Szybko ją puścił, odsuwając się od niej kilka kroków - Ja.. Przepraszam.. Nie wiem co mi się stało.. - Złapał się za głowię i szybkim krokiem opuścił mieszkanie koleżanki. Sara nabrała powietrza i po chwili znów mogła normalnie oddychać. Odkaszlnęła z ulgą, trzasnęła z całej siły drzwiami i wróciła do swojego pokoju. Po drodze zaszła zobaczyć jak się trzyma babcia. Zapukała, ale gdy nie otrzymała odpowiedzi, weszła do środka.
- Hej - Przywitała się. Kobieta nawet nie spojrzała w jej stronę - Jak się czujesz?
- Dobrze - Odpowiedziała cieniutkim, ledwie słyszalnym głosem. Dzień z dniem, traciła siły. Mało jadła, prawie nic nie piła... Na świeże powietrze rzadko wychodziła.
- Jesteś głodna? Przynieść Ci coś?
- Nie trzeba - Sara kiwnęła głową i opuściła pokój, udając się do siebie. Wiedziała, że nic by nie zyskała gdyby zaczęła marudzić i nalegać. Sama zresztą praktycznie nie jadała... Siedziała na kanapie przy samym oknie i patrzyła się w niebo. Z jej oczu zaczęły lecieć gorzkie łzy rozpaczy i tęsknoty...
MINĄŁ RÓWNY ROK.............................
Za trzy dni pierwsza rocznica śmierci Camili. Wciąż nikt nie zapomniał o tej tragedii, ale było już znacznie lepiej. Na twarzach pojawiały się uśmiechy, w sercach błyskała radość a w oczach znikał czasem smutek. Jednak im bliżej tego dnia, tym wracały straszne wspomnienia. Wciąż był olbrzymie odczuwalny brak nastolatki i tak naprawdę, niektórzy wciąż bardzo cierpią i mają nadzieję, że to tylko koszmar.
- Dokąd się wybierasz? - Spytała starsza kobieta, gotując coś w kuchni.
- Idę do Zuzy. Wrócę za godzinę - Odpowiedziała Sara z uśmiechem na twarzy a staruszka go odwzajemniła. Dziewczyna opuściła mieszkanie w pośpiechu, natomiast starsza kobieta obróciła się plecami do wyjścia i wróciła do gotowania. Z jej oczu zaczęły lecieć łzy smutku..
W TYM SAMYM CZASIE...
Siedziałam przed lustrem i czesałam swoje długie, kręcone, blond włosy. Wciąż nie mogłam przyzwyczaić się do swojego wyglądu.Zmieniłam praktycznie w sobie wszystko z wyjątkiem jednej rzeczy. Na prawym ramieniu miałam malutki tatuaż w kształcie trzech ptaszków a dokładniej to jaskółek. Zrobiłam go sobie równo na 16 urodziny i jest moją pamiątką. To jedyna rzecz jaka pozostała po mnie..
- Jesteś gotowa? - Spytała mnie mama wchodząc do mojego pokoju. Obróciłam głowę w jej stronę z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Jestem - Odpowiedziałam. Podeszła do mnie i mocno mnie objęła, dając całusa w policzek.
- Piter z Tobą jedzie. Będzie Cię pilnować.
- Przecież Mery też ze mną będzie.
- Im więcej ludzi tym lepiej - Uśmiechnęła się - No dobrze. Szykuj się i zejdź na dół - Kiwnęłam posłusznie głową a ona opuściła pomieszczenie, zamykając za sobą drzwi. Westchnęłam ciężko i spojrzałam ponownie w lustro. Nigdy bym siebie nie rozpoznała.. Do lustra przyklejone były różne zdjęcia. Wzięłam jedno do ręki i koniuszkami palców, przejechałam po fotografii. ,, Fabian '' pomyślałam. Cieszyłam się, że go zobaczę, oraz innych moich znajomych, rodzinę.
- Jestem gotowa - Szepnęłam sama do siebie, po czym rozejrzałam się po pokoju, chwyciłam za swoją małą, podróżną walizeczkę i opuściłam pomieszczenie, udając się do salonu...
,, Czasem coś rani mnie tak, że cierpienie nie mieści się w moim ciele i czuję, że każda żyła pęka mi z bólu. Dni mijają, ale ból nie. Rano po przebudzeniu mam nadzieję, że to tylko koszmarny sen, ale to trwa bardzo krótko... Świat nie jest taki jak go malują. Domek dla lalek z rodziną, która okazuje sobie miłość istnieje tylko w sklepie z zabawkami. W prawdziwym życiu, rodzina to grupa obcych sobie ludzi walczących o przetrwanie '' - To były poranne myśli Sary. Leżała na łóżku z brakiem jakichkolwiek chęci by wstać z łóżka. Powinna być już od godziny w szkole, ale po co? Jaki to ma sens? Po co ma oglądać te wszystkie twarze? Nikt nawet by jej nie zmusił, aby poszła na lekcje. Jej babcia przestała się nią interesować. Ciągle chodziła załamana, zrozpaczona, nieobecna. Tak jakby jej nie było. Jakby jej dusza umarła a tylko ciało pozostało. Sara jej się w sumie nie dziwiła. Minęły trzy tygodnie od tego tragicznego wypadku. Odbył się pogrzeb Camili na którym była także jej matka. Przyszło prawie całe miasteczko i nikt nie mógł wciąż w to wszystko uwierzyć. Ciała dalej nie znaleziono, ale śmierć była pewna. Bez nastolatki było tak pusto... Ktoś zaczął pukać do drzwi. Sara niechętnie zwlekła się z łóżka, aby otworzyć drzwi mieszkalne. W progu stał Fabian. Dziewczyna czuła do niego nienawiść. Obwiniała go o śmierć siostry bo to przez niego wyjechała i to przez niego znalazła się w tym samolocie.
- Czego tu chcesz?! - Warknęła poirytowana jego osobą.
- Przyszedłem porozmawiać..
- Nie mamy o czym - Chciała zamknąć drzwi, ale w samą porę udało mu się jej przytrzymać.
- Myślisz, że łatwo mi z tą całą sytuacją?! Też jest mi przykro!
- Oczywiście, że jest Ci przykro bo to wszystko to Twoja wina!
- Nie mów tak! Nic nie zrobiłem!
- To Ty ją zabiłeś i to przez Ciebie wiele ludzi teraz cierpi! - Wpadł w szał. Wszedł do mieszkania a Sarę pchnął na ścianę, łapiąc ją dłonią za szyję. Zaczęła się dusić z powodu braku powietrza.
- Nic jej nie zrobiłem! - Wrzasnął ogarnięty furią.
- Bawiłeś.. się.. nią.. To.. Twoja.. Wina.. Skrzywdziłeś ją..!
- Kocham ją! - Warknął. Spojrzał na Sarę i nagle się opamiętał. Szybko ją puścił, odsuwając się od niej kilka kroków - Ja.. Przepraszam.. Nie wiem co mi się stało.. - Złapał się za głowię i szybkim krokiem opuścił mieszkanie koleżanki. Sara nabrała powietrza i po chwili znów mogła normalnie oddychać. Odkaszlnęła z ulgą, trzasnęła z całej siły drzwiami i wróciła do swojego pokoju. Po drodze zaszła zobaczyć jak się trzyma babcia. Zapukała, ale gdy nie otrzymała odpowiedzi, weszła do środka.
- Hej - Przywitała się. Kobieta nawet nie spojrzała w jej stronę - Jak się czujesz?
- Dobrze - Odpowiedziała cieniutkim, ledwie słyszalnym głosem. Dzień z dniem, traciła siły. Mało jadła, prawie nic nie piła... Na świeże powietrze rzadko wychodziła.
- Jesteś głodna? Przynieść Ci coś?
- Nie trzeba - Sara kiwnęła głową i opuściła pokój, udając się do siebie. Wiedziała, że nic by nie zyskała gdyby zaczęła marudzić i nalegać. Sama zresztą praktycznie nie jadała... Siedziała na kanapie przy samym oknie i patrzyła się w niebo. Z jej oczu zaczęły lecieć gorzkie łzy rozpaczy i tęsknoty...
MINĄŁ RÓWNY ROK.............................
Za trzy dni pierwsza rocznica śmierci Camili. Wciąż nikt nie zapomniał o tej tragedii, ale było już znacznie lepiej. Na twarzach pojawiały się uśmiechy, w sercach błyskała radość a w oczach znikał czasem smutek. Jednak im bliżej tego dnia, tym wracały straszne wspomnienia. Wciąż był olbrzymie odczuwalny brak nastolatki i tak naprawdę, niektórzy wciąż bardzo cierpią i mają nadzieję, że to tylko koszmar.
- Dokąd się wybierasz? - Spytała starsza kobieta, gotując coś w kuchni.
- Idę do Zuzy. Wrócę za godzinę - Odpowiedziała Sara z uśmiechem na twarzy a staruszka go odwzajemniła. Dziewczyna opuściła mieszkanie w pośpiechu, natomiast starsza kobieta obróciła się plecami do wyjścia i wróciła do gotowania. Z jej oczu zaczęły lecieć łzy smutku..
W TYM SAMYM CZASIE...
Siedziałam przed lustrem i czesałam swoje długie, kręcone, blond włosy. Wciąż nie mogłam przyzwyczaić się do swojego wyglądu.Zmieniłam praktycznie w sobie wszystko z wyjątkiem jednej rzeczy. Na prawym ramieniu miałam malutki tatuaż w kształcie trzech ptaszków a dokładniej to jaskółek. Zrobiłam go sobie równo na 16 urodziny i jest moją pamiątką. To jedyna rzecz jaka pozostała po mnie..
- Jesteś gotowa? - Spytała mnie mama wchodząc do mojego pokoju. Obróciłam głowę w jej stronę z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Jestem - Odpowiedziałam. Podeszła do mnie i mocno mnie objęła, dając całusa w policzek.
- Piter z Tobą jedzie. Będzie Cię pilnować.
- Przecież Mery też ze mną będzie.
- Im więcej ludzi tym lepiej - Uśmiechnęła się - No dobrze. Szykuj się i zejdź na dół - Kiwnęłam posłusznie głową a ona opuściła pomieszczenie, zamykając za sobą drzwi. Westchnęłam ciężko i spojrzałam ponownie w lustro. Nigdy bym siebie nie rozpoznała.. Do lustra przyklejone były różne zdjęcia. Wzięłam jedno do ręki i koniuszkami palców, przejechałam po fotografii. ,, Fabian '' pomyślałam. Cieszyłam się, że go zobaczę, oraz innych moich znajomych, rodzinę.
- Jestem gotowa - Szepnęłam sama do siebie, po czym rozejrzałam się po pokoju, chwyciłam za swoją małą, podróżną walizeczkę i opuściłam pomieszczenie, udając się do salonu...
Rozdział 10.
Zajęcia w szkole zostały odwołane z powodu iż nikt nie mógł wysiedzieć w ławce nawet minuty. Wiadomość o śmierci Camili, wstrząsnęła każdym z osobna a najbardziej jej bliskimi. To tragiczna wieść i nie wiadomo czy niektórzy się po tym pozbierają. Sara została odwieziona do domu przez wychowawczynię a babcia dziewczyny jeszcze nie miała o niczym pojęcia. Sara nie była wstanie jej cokolwiek powiedzieć. Spojrzała tylko staruszce w oczy i zrozpaczona, załamana pobiegła do swojego pokoju, zamykając za sobą drzwi. Nauczycielka polskiego opowiedziała wszystko babci dziewczyny a ta nie mogła w to uwierzyć. Jej świat legł w gruzach. Czuła jak uginają się pod nią stopy a ciśnienie rośnie sekunda na sekundę.
*Oczami Fabiana*
Nie mogę w to uwierzyć. To niemożliwe! To są kurwa jakieś jaja...Wróciłem do domu i od razu wbiegłem do swojego pokoju, krzycząc i przeklinając na wszystkie strony. W radiach i telewizorach ciągle mówiono o tym wypadku. Ciągle powtarzano ,, Camila Rebel, Camila Rebel, Camila Rebel '' Te dwa słowa krążyły w mojej głowie niczym uderzenie pięćdziesięciokilogramowym młotem w twarz. Nie mogłem ustać ani jednej chwili w miejscu. Byłem zdruzgotany. Raz płakałem, raz krzyczałem jak opętany. W małym radyjku, stojącym na mojej komodzie, mówili o tym cholernym wypadku. Nie mogłem wytrzymać i z całej siły rzuciłem nim w ścianę. Co to do kurwy nędzy ma być?!
- Ja pierdole! - Wrzasnąłem waląc pięścią w łóżko, potem w szafkę, stół, ścianę i inne rzeczy. Mój pokój był zdemolowany a moje serce i dusza umarła. Czułem, że zostałem przebity na wylot ostrym sztyletem. W końcu dopadła mnie czarna dziura rozpaczy. Rzuciłem się bezwładnie na ziemię i dostrzegłem na szafce srebrną bransoletkę. Wziąłem ją do ręki. To była jej rzecz. Jej biżuteria.. Mocno przywarłem ją do serca a łzy zalały moją twarz, policzki, dywan.
- Camila! - Wrzeszczałem - Camila! ...
*Oczami Sary*
- Moja siostra nie żyje. Camila nie żyje.. Czy ja oszalałam? Mówię sama do siebie.. - Płakałam i szlochałam. Słyszałam dochodzący z kuchni głos babci. Dowiedziała się o śmierci mojej siostry. Słyszałam jej płacz, krzyki, wrzaski. Nie dziwiłam się temu wcale. Sama nie mogłam się powstrzymać od łez. Dusiłam się własnym powietrzem. Puściłam na ful muzykę chociaż tak naprawdę nigdy tego nie robiłam. Nie lubiłam głośnej muzyki, ale teraz? Włączyłam ją by zagłuszyć swoje myśli, ale to nie dało żadnych rezultatów. Krążyłam po pokoju w tą i z powrotem a w głowie ciągle miałam zdjęcie mojej siostry oraz jej imię. Już nigdy jej nie zobaczę. Proszę, niech to będzie koszmar. Zwykły, straszny koszmar. Błagam, aby tak było... Wzięłam do ręki zdjęcie Camili a następnie klęknęłam pod oknem i chwyciłam się za głowę. Spojrzałam na jej zdjęcie, twarz, włosy, oczy.. Wybuchnęłam gorzkim płaczem.
- Nie zostawiaj mnie.. Musisz żyć.. Nie poradzę sobie bez Ciebie.. Nie zostawiaj mnie.. Nie zostawiaj... - Krzyczałam najgłośniej jak tylko mogłam.
*Oczami Natalii*
Wróciłam do domu nie mogąc pojąć tego wszystkiego co się wydarzyło. Jak to Camila nie żyje? To są żarty? Kpiny? Ukryta kamera?!
- Kochanie, co się stało? - Spytała moja matka, kiedy weszłam do salonu.
- Widziałaś... wiadomości? - Wydukałam dusząc się własnym tchem. Podbiegła do mnie i mocno mnie przytuliła.
- Nie. Cały dzień byłam zajęta a coś się stało? Dlaczego wróciłaś szybciej ze szkoły? - Zdziwiła się zdenerwowana.
- Camila... Ona...
- Co z nią? Coś się stało?
- Miała wypadek.. Ona..
- Jaki wypa...
- Camila nie żyje! - Wrzasnęłam wpadając w szaleńczą furię. W radiu zaczęła lecieć muzyka, kiedy przerwano ją, aby ogłosić poranną nowinę.
- Samolot lecący dziś nad ranem do Hiszpanii, rozbił się nad oceanem na granicy między Francją a Hiszpanią. Nie odnaleziono jeszcze wszystkich ciał, ale to pewne, że nikt nie przeżył.. - Nie wytrzymałam i chwyciłam urządzenie, rzucając nim z całej siły w ścianę.
- Sara! Uspokój się! - Ale nie mogłam ustać na własnych nogach. Upadłam na ziemię cała rozhisteryzowana. Straciłam najlepszą przyjaciółkę... Nigdy jej już nie zobaczę.. Przypomniałam sobie SMS'a od niej gdy napisała do mnie dziś rano. Przeprosiła mnie za to, że mi nie uwierzyła. Musiała odzyskać pamięć.. Nie odpisałam jej, sama nie wiem czemu. Zła byłam. Teraz to już za późno i nie cofnę czasu. Jej już nie ma. Kamila nie żyje... Czułam tylko jak mdleje a mama woła mnie przeraźliwie. Przed oczyma pojawiła się błoga ciemność.....
Zajęcia w szkole zostały odwołane z powodu iż nikt nie mógł wysiedzieć w ławce nawet minuty. Wiadomość o śmierci Camili, wstrząsnęła każdym z osobna a najbardziej jej bliskimi. To tragiczna wieść i nie wiadomo czy niektórzy się po tym pozbierają. Sara została odwieziona do domu przez wychowawczynię a babcia dziewczyny jeszcze nie miała o niczym pojęcia. Sara nie była wstanie jej cokolwiek powiedzieć. Spojrzała tylko staruszce w oczy i zrozpaczona, załamana pobiegła do swojego pokoju, zamykając za sobą drzwi. Nauczycielka polskiego opowiedziała wszystko babci dziewczyny a ta nie mogła w to uwierzyć. Jej świat legł w gruzach. Czuła jak uginają się pod nią stopy a ciśnienie rośnie sekunda na sekundę.
*Oczami Fabiana*
Nie mogę w to uwierzyć. To niemożliwe! To są kurwa jakieś jaja...Wróciłem do domu i od razu wbiegłem do swojego pokoju, krzycząc i przeklinając na wszystkie strony. W radiach i telewizorach ciągle mówiono o tym wypadku. Ciągle powtarzano ,, Camila Rebel, Camila Rebel, Camila Rebel '' Te dwa słowa krążyły w mojej głowie niczym uderzenie pięćdziesięciokilogramowym młotem w twarz. Nie mogłem ustać ani jednej chwili w miejscu. Byłem zdruzgotany. Raz płakałem, raz krzyczałem jak opętany. W małym radyjku, stojącym na mojej komodzie, mówili o tym cholernym wypadku. Nie mogłem wytrzymać i z całej siły rzuciłem nim w ścianę. Co to do kurwy nędzy ma być?!
- Ja pierdole! - Wrzasnąłem waląc pięścią w łóżko, potem w szafkę, stół, ścianę i inne rzeczy. Mój pokój był zdemolowany a moje serce i dusza umarła. Czułem, że zostałem przebity na wylot ostrym sztyletem. W końcu dopadła mnie czarna dziura rozpaczy. Rzuciłem się bezwładnie na ziemię i dostrzegłem na szafce srebrną bransoletkę. Wziąłem ją do ręki. To była jej rzecz. Jej biżuteria.. Mocno przywarłem ją do serca a łzy zalały moją twarz, policzki, dywan.
- Camila! - Wrzeszczałem - Camila! ...
*Oczami Sary*
- Moja siostra nie żyje. Camila nie żyje.. Czy ja oszalałam? Mówię sama do siebie.. - Płakałam i szlochałam. Słyszałam dochodzący z kuchni głos babci. Dowiedziała się o śmierci mojej siostry. Słyszałam jej płacz, krzyki, wrzaski. Nie dziwiłam się temu wcale. Sama nie mogłam się powstrzymać od łez. Dusiłam się własnym powietrzem. Puściłam na ful muzykę chociaż tak naprawdę nigdy tego nie robiłam. Nie lubiłam głośnej muzyki, ale teraz? Włączyłam ją by zagłuszyć swoje myśli, ale to nie dało żadnych rezultatów. Krążyłam po pokoju w tą i z powrotem a w głowie ciągle miałam zdjęcie mojej siostry oraz jej imię. Już nigdy jej nie zobaczę. Proszę, niech to będzie koszmar. Zwykły, straszny koszmar. Błagam, aby tak było... Wzięłam do ręki zdjęcie Camili a następnie klęknęłam pod oknem i chwyciłam się za głowę. Spojrzałam na jej zdjęcie, twarz, włosy, oczy.. Wybuchnęłam gorzkim płaczem.
- Nie zostawiaj mnie.. Musisz żyć.. Nie poradzę sobie bez Ciebie.. Nie zostawiaj mnie.. Nie zostawiaj... - Krzyczałam najgłośniej jak tylko mogłam.
*Oczami Natalii*
Wróciłam do domu nie mogąc pojąć tego wszystkiego co się wydarzyło. Jak to Camila nie żyje? To są żarty? Kpiny? Ukryta kamera?!
- Kochanie, co się stało? - Spytała moja matka, kiedy weszłam do salonu.
- Widziałaś... wiadomości? - Wydukałam dusząc się własnym tchem. Podbiegła do mnie i mocno mnie przytuliła.
- Nie. Cały dzień byłam zajęta a coś się stało? Dlaczego wróciłaś szybciej ze szkoły? - Zdziwiła się zdenerwowana.
- Camila... Ona...
- Co z nią? Coś się stało?
- Miała wypadek.. Ona..
- Jaki wypa...
- Camila nie żyje! - Wrzasnęłam wpadając w szaleńczą furię. W radiu zaczęła lecieć muzyka, kiedy przerwano ją, aby ogłosić poranną nowinę.
- Samolot lecący dziś nad ranem do Hiszpanii, rozbił się nad oceanem na granicy między Francją a Hiszpanią. Nie odnaleziono jeszcze wszystkich ciał, ale to pewne, że nikt nie przeżył.. - Nie wytrzymałam i chwyciłam urządzenie, rzucając nim z całej siły w ścianę.
- Sara! Uspokój się! - Ale nie mogłam ustać na własnych nogach. Upadłam na ziemię cała rozhisteryzowana. Straciłam najlepszą przyjaciółkę... Nigdy jej już nie zobaczę.. Przypomniałam sobie SMS'a od niej gdy napisała do mnie dziś rano. Przeprosiła mnie za to, że mi nie uwierzyła. Musiała odzyskać pamięć.. Nie odpisałam jej, sama nie wiem czemu. Zła byłam. Teraz to już za późno i nie cofnę czasu. Jej już nie ma. Kamila nie żyje... Czułam tylko jak mdleje a mama woła mnie przeraźliwie. Przed oczyma pojawiła się błoga ciemność.....
niedziela, 28 grudnia 2014
Rozdział 9
Camila wbiegła do domu cała roztrzęsiona. Od razu udała się do swojego pokoju, wyciągnęła torbę podróżną spod łóżka i zaczęła się pakować. Do pokoju wpadła Sara, która nie wiedziała o co chodzi. Zobaczywszy siostrę w takim stanie, podeszła do niej i ją przytuliła. Camila jeszcze bardziej się rozpłakała i zleciała bezwładnie w ramiona młodszej siostry.
- Boże, co się stało? Dlaczego płaczesz?
- Jestem taką idiotką - Jęczała zrozpaczona - Oszukał mnie.. Bawił się mną!
- Kto? O kim Ty mówisz?
- Fabian i jego ... tępi koledzy.... Wykorzystali mnie..
- Jak to? O czym Ty mówisz?
- Pamiętam wszystko.. Przez nich pokłóciłam się z Nati i Sabiną..
- Będzie dobrze... - Jednak Camila nic nie powiedziała więcej. Wtuliła się tylko w ramiona Sary i płakała prawie bezgłośnie. Kilkanaście minut później, dziewczyna spakowała swoje rzeczy i wykręciła numer do swojej mamy. Porozmawiała z nią, oznajmiła, że przyjedzie do niej a bilet zamówi na najszybszy samolot w nocy. Kobieta się zgodziła. Wiedziała, że córka ją potrzebuje. Nastolatka także porozmawiała ze swoją babcią. Wytłumaczyła jej czemu wyjeżdża i powiedziała, że za tydzień wróci. Każdy się zgodził. Komórka Camili ciągle dzwoniła. Nadawcą był Fabian, ale nie odebrała ani razu. Zablokowała nawet jego numer bo od teraz nie chciała mieć z nim nic wspólnego. Kłamał jej w żywe oczy. Tak się nie robi i to jest dla niej niewybaczalne. Gdy kładła się spać, opowiedziała młodszej siostrze całą historię i dokładnie wytłumaczyła co się stało.
- Proszę, nie mieszaj się w to - Camila spojrzała młodej w oczy bo wiedziała, że Sara jest zdolna, aby dać im w pysk.
- Jasne. Nic nie zrobię - Uśmiechnęła się, ale nie był to zbytnio przekonywujący uśmiech - Teraz chodźmy już spać. Jest późno a Ty musisz rano wstać - Kiwnęła głową i obie się położyły. Camila jednak nie poszła spać. Wzięła do ręki swój telefon i zaczęła pisać SMS'y.
[Do: Nati <3 , Sabina <3]
,, Hej. Przepraszam, że tak późno piszę, ale dopiero teraz poskładałam swoje myśli do kupy. Chciałabym Was bardzo przeprosić za swoje zachowanie. Żałuję tego jak Was potraktowałam tym bardziej, że mnie chroniłyście i to Wy byłyście w stosunku do mnie szczere. Odzyskałam pamięć i wiem już jak kiedyś było. Jest mi strasznie głupio i nie zdziwię się wcale jak mi nie wybaczycie. Macie prawo być na mnie wściekłe a to ja jestem straszną przyjaciółką... No cóż. Nie cofnę czasu, ale przynajmniej chcę, abyście wiedziały jak bardzo jest mi przykro. Wyjeżdżam w nocy do mamy i wrócę jakoś za tydzień. Nie mogłabym Wam teraz spojrzeć w oczy i nie chcę widzieć tych zakłamanych ludzi... Kocham Was i naprawdę jest mi przykro.... ''
Potem dość szybko zasnęła przez zmęczenie. Ten dzień wykończył je obie...
Następnego dnia rano, Camili już nie było. Wyjechała około 4:30 spod domu i od razu udała się na lotnisko. Sara wstała jak zawsze do szkoły, ubrała się, zjadła śniadanie a następnie pożegnała się z babcią i opuściła dom udając się do szkoły. Dziś jechała autobusem sama ponieważ Fabian jechał samochodem z Łukaszem. I dobrze. Nie chciała go oglądać. Przynajmniej nie z samego rana.. Dotarła na miejsce równo z czasem. Pierwszą lekcję miała matematykę później polski. Na długiej przerwie obiadowej, szła korytarzem ze swoją przyjaciółką Zuzą, kiedy zobaczyła stojących przy szafce Fabiana, Łukasza oraz Logana. Napełnił ją gniew. Dłoń zacisnęła w potężną pięść, wzięła głęboki oddech i kazała przyjaciółce poczekać a sama ruszyła do grupki chłopaków. Całej sytuacji przyglądała się Natalia z Sabiną.
- Pamiętasz co Ci mówiłam u mnie w domu? - Stanęła za Fabianem a ten gdy ją usłyszał, obrócił się. Nie miał humoru, przynajmniej na takiego wyglądał. Był.. smutny?
- Spadaj młoda - Odpowiedział tylko obojętnie.
- Jeżeli skrzywdzisz moją siostrę, pożałujesz.. Skrzywdziłeś więc.. - Zamachnęła się i z całej siły na oczach wszystkich uczniów, uderzyła go z pięści w twarz. Cios był tak potężny, że osiemnastolatek zachwiał się i zleciał na przyjaciela. Każdy był w szoku i czekał na reakcję blondyna. Łukasz złapał Sarę za ramiona i zaczął ją wyzywać, ale ta odepchnęła go z całej siły i jemu również przywaliła - Jesteście nic niewartymi śmieciami - Warknęła i odeszła. Wtedy włączyła się audycja telewizyjna i wszyscy spojrzeli na telewizor wiszący na suficie, znajdujący się na głównym holu.
- Informujemy państwa, że doszło do wypadku na terenie granicy między Francją a Hiszpanią.. - Mówiła prezenterka telewizyjna. Sara słysząc to, stanęła jak wryta. Obok niej pojawiła się Natalia z Sabiną. - Samolot pasażerski został uszkodzony przez co stracił paliwo i zleciał do oceanu w pobliżu małej wysepki. Samolotem leciało 105 osób i niestety, ale nikt nie przeżył. Każdy zginął na miejscu..
- Co?! - Sara myślała, że się przesłyszała. Modliła się w duchu, aby tylko jej siostra nie leciała tym samolotem. Uczniowie patrzyli się na nią jak na wariatkę nie wiedząc o co chodzi.
- Wśród osób lecących tym samolotem byli: Alicja Snap, Caspian Torier, Asia Pagórka, Camila Rebel.. - Na ekranie zawisło zdjęcie szatynki. Każdemu odebrało dech w piersi.
- Nie! Tylko nie to ! Boże! Błagam! Nie! - Sara zaczęła histeryzować i krzyczeć na całą szkołę. Z pokoi wylecieli nauczyciele i widząc wiadomości, stanęli także jak wryci. Zapanowała śmiertelna cisza, tylko Sara darła się w niebo głosy a wraz z nią Natalia oraz Sabina. Fabian widząc to wszystko, był w jakimś transie. Podszedł jak najbliżej ekranu i nie wierzył w to wszystko. Camila leciała tym samolotem? Była pośród tych ludzi co zginęli? Nikt nie przeżył? To niemożliwe! Camila Rebel nie żyje...
Camila wbiegła do domu cała roztrzęsiona. Od razu udała się do swojego pokoju, wyciągnęła torbę podróżną spod łóżka i zaczęła się pakować. Do pokoju wpadła Sara, która nie wiedziała o co chodzi. Zobaczywszy siostrę w takim stanie, podeszła do niej i ją przytuliła. Camila jeszcze bardziej się rozpłakała i zleciała bezwładnie w ramiona młodszej siostry.
- Boże, co się stało? Dlaczego płaczesz?
- Jestem taką idiotką - Jęczała zrozpaczona - Oszukał mnie.. Bawił się mną!
- Kto? O kim Ty mówisz?
- Fabian i jego ... tępi koledzy.... Wykorzystali mnie..
- Jak to? O czym Ty mówisz?
- Pamiętam wszystko.. Przez nich pokłóciłam się z Nati i Sabiną..
- Będzie dobrze... - Jednak Camila nic nie powiedziała więcej. Wtuliła się tylko w ramiona Sary i płakała prawie bezgłośnie. Kilkanaście minut później, dziewczyna spakowała swoje rzeczy i wykręciła numer do swojej mamy. Porozmawiała z nią, oznajmiła, że przyjedzie do niej a bilet zamówi na najszybszy samolot w nocy. Kobieta się zgodziła. Wiedziała, że córka ją potrzebuje. Nastolatka także porozmawiała ze swoją babcią. Wytłumaczyła jej czemu wyjeżdża i powiedziała, że za tydzień wróci. Każdy się zgodził. Komórka Camili ciągle dzwoniła. Nadawcą był Fabian, ale nie odebrała ani razu. Zablokowała nawet jego numer bo od teraz nie chciała mieć z nim nic wspólnego. Kłamał jej w żywe oczy. Tak się nie robi i to jest dla niej niewybaczalne. Gdy kładła się spać, opowiedziała młodszej siostrze całą historię i dokładnie wytłumaczyła co się stało.
- Proszę, nie mieszaj się w to - Camila spojrzała młodej w oczy bo wiedziała, że Sara jest zdolna, aby dać im w pysk.
- Jasne. Nic nie zrobię - Uśmiechnęła się, ale nie był to zbytnio przekonywujący uśmiech - Teraz chodźmy już spać. Jest późno a Ty musisz rano wstać - Kiwnęła głową i obie się położyły. Camila jednak nie poszła spać. Wzięła do ręki swój telefon i zaczęła pisać SMS'y.
[Do: Nati <3 , Sabina <3]
,, Hej. Przepraszam, że tak późno piszę, ale dopiero teraz poskładałam swoje myśli do kupy. Chciałabym Was bardzo przeprosić za swoje zachowanie. Żałuję tego jak Was potraktowałam tym bardziej, że mnie chroniłyście i to Wy byłyście w stosunku do mnie szczere. Odzyskałam pamięć i wiem już jak kiedyś było. Jest mi strasznie głupio i nie zdziwię się wcale jak mi nie wybaczycie. Macie prawo być na mnie wściekłe a to ja jestem straszną przyjaciółką... No cóż. Nie cofnę czasu, ale przynajmniej chcę, abyście wiedziały jak bardzo jest mi przykro. Wyjeżdżam w nocy do mamy i wrócę jakoś za tydzień. Nie mogłabym Wam teraz spojrzeć w oczy i nie chcę widzieć tych zakłamanych ludzi... Kocham Was i naprawdę jest mi przykro.... ''
Potem dość szybko zasnęła przez zmęczenie. Ten dzień wykończył je obie...
Następnego dnia rano, Camili już nie było. Wyjechała około 4:30 spod domu i od razu udała się na lotnisko. Sara wstała jak zawsze do szkoły, ubrała się, zjadła śniadanie a następnie pożegnała się z babcią i opuściła dom udając się do szkoły. Dziś jechała autobusem sama ponieważ Fabian jechał samochodem z Łukaszem. I dobrze. Nie chciała go oglądać. Przynajmniej nie z samego rana.. Dotarła na miejsce równo z czasem. Pierwszą lekcję miała matematykę później polski. Na długiej przerwie obiadowej, szła korytarzem ze swoją przyjaciółką Zuzą, kiedy zobaczyła stojących przy szafce Fabiana, Łukasza oraz Logana. Napełnił ją gniew. Dłoń zacisnęła w potężną pięść, wzięła głęboki oddech i kazała przyjaciółce poczekać a sama ruszyła do grupki chłopaków. Całej sytuacji przyglądała się Natalia z Sabiną.
- Pamiętasz co Ci mówiłam u mnie w domu? - Stanęła za Fabianem a ten gdy ją usłyszał, obrócił się. Nie miał humoru, przynajmniej na takiego wyglądał. Był.. smutny?
- Spadaj młoda - Odpowiedział tylko obojętnie.
- Jeżeli skrzywdzisz moją siostrę, pożałujesz.. Skrzywdziłeś więc.. - Zamachnęła się i z całej siły na oczach wszystkich uczniów, uderzyła go z pięści w twarz. Cios był tak potężny, że osiemnastolatek zachwiał się i zleciał na przyjaciela. Każdy był w szoku i czekał na reakcję blondyna. Łukasz złapał Sarę za ramiona i zaczął ją wyzywać, ale ta odepchnęła go z całej siły i jemu również przywaliła - Jesteście nic niewartymi śmieciami - Warknęła i odeszła. Wtedy włączyła się audycja telewizyjna i wszyscy spojrzeli na telewizor wiszący na suficie, znajdujący się na głównym holu.
- Informujemy państwa, że doszło do wypadku na terenie granicy między Francją a Hiszpanią.. - Mówiła prezenterka telewizyjna. Sara słysząc to, stanęła jak wryta. Obok niej pojawiła się Natalia z Sabiną. - Samolot pasażerski został uszkodzony przez co stracił paliwo i zleciał do oceanu w pobliżu małej wysepki. Samolotem leciało 105 osób i niestety, ale nikt nie przeżył. Każdy zginął na miejscu..
- Co?! - Sara myślała, że się przesłyszała. Modliła się w duchu, aby tylko jej siostra nie leciała tym samolotem. Uczniowie patrzyli się na nią jak na wariatkę nie wiedząc o co chodzi.
- Wśród osób lecących tym samolotem byli: Alicja Snap, Caspian Torier, Asia Pagórka, Camila Rebel.. - Na ekranie zawisło zdjęcie szatynki. Każdemu odebrało dech w piersi.
- Nie! Tylko nie to ! Boże! Błagam! Nie! - Sara zaczęła histeryzować i krzyczeć na całą szkołę. Z pokoi wylecieli nauczyciele i widząc wiadomości, stanęli także jak wryci. Zapanowała śmiertelna cisza, tylko Sara darła się w niebo głosy a wraz z nią Natalia oraz Sabina. Fabian widząc to wszystko, był w jakimś transie. Podszedł jak najbliżej ekranu i nie wierzył w to wszystko. Camila leciała tym samolotem? Była pośród tych ludzi co zginęli? Nikt nie przeżył? To niemożliwe! Camila Rebel nie żyje...
Rozdział 8
Camila czuła się już lepiej. Dochodziła 18:00 a dziewczyna wciąż leżała w swoim łóżku. Nie spała tylko rozmyślała. Odzyskała trochę wspomnień, ale to o wiele za mało. Widziała tylko przed oczyma różnego rodzaju obrazki, jednorazowe sytuacje. Głowa przestała ją boleć więc postanowiła pójść na spacer. Przebrała się w szare dresy, bluzę z kapturem i trampki za kostkę. Opuściła pokój nie mówiąc nikomu dokąd idzie i wyszła z mieszkania. Szła teraz wolnym krokiem po chodniku rozglądając się dookoła. W uszach miała słuchawki a w tle leciała muzyka. Czuła, że już tu była. To wróżyło dobrze. Jeszcze niedawno nic jej się nie kojarzyło a teraz ma wrażenie jakby uczestniczyła w tym życiu. Musiała szybko o tym opowiedzieć Fabianowi. Z Loganem też mogłaby pogadać, ale Łukasz? On ją przerażał i w jego obecności nie czuła się dobrze. Dziwiła się jak może się z nim przyjaźnić...
- Camila! - Usłyszała. Obróciła się do tyłu i ujrzała Fabiana idącego w jej stronę. Poczekała na niego a on przytulił ją na przywitanie - Jak się czujesz? Byłem u Ciebie kiedy spałaś.
- Już lepiej. Bolała mnie głowa, ale jest okej.
- To dobrze.. Masz jakieś plany?
- Nie, czemu?
- To chodź - Chwycił ją za rękę i ruszyli do przodu.
- Dokąd idziemy?
- Zobaczysz - Uśmiechnął się i zaprowadził ją do lasu. Szli przez drzewa i krzaki aż w końcu doszli na miejsce czyli nad rzeczkę. Było tam przepięknie. Mały strumyk pośród drzew płynął w głębinie lasu a szum wody był słyszalny dla każdego.
- Jak pięknie... - Wyszeptała i usiadła na trawie wśród promieni słońca.
- Ta.. Kiedyś tu przychodziliśmy.
- Tak?
- Jak byliśmy mali. Wygłupialiśmy się tu i bawiliśmy - Kucnął przy strumyku i zamoczył palce w wodzie - Zimna - Zaśmiał się.
- Fabian.. - Wtedy przed jej oczyma pojawiła się ta rzeczka. Wiosenny dzień tak jak dziś. Szum drzew przyjazny dla ucha, ćwierk ptaków i miła atmosfera. W oddali Fabian biegnący zza drzewami w stronę jakieś dziewczyny. Chwila. To była ona. Camila..
- Coś się stało?
- Nie.. Wszystko w porządku.. - Chłopak wstał i rozejrzał się dookoła. Położył torbę z ramienia na ziemię i ruszył w stronę kawałka drzewa leżącego w wodzie - Dokąd idziesz?
- Na drugą stronę. Zaraz przyjdę - Posłał jej uśmiech i poszedł. Camila siedziała sama myśląc o wszystkim. Spojrzała na torbę przyjaciela i chwyciła ją. Dostrzegła w środku coś różowego. Zdziwiona wzięła to do ręki i nie mogła uwierzyć w to co widzi. To był jej pamiętnik. Ale co on robił w torbie Fabiana? Nie czekając na przyjaciela, otworzyła go i zaczęła czytać kolejne strony.
,, Drogi pamiętniku. Cóż mam Ci tu napisać. Znowu cały dzień myślałam o nim. Widziałam go na każdej przerwie a nasz wzrok często się napotkał jednak co z tego skoro on ma dziewczynę... ''
,, Drogi pamiętniku. Czekał dziś na mnie na przystanku tak jak zawsze. Tak jak zawsze też mnie przytulił a potem w szkole się nie znaliśmy. Tak jakbyśmy byli dla siebie obcy ... ''
Natrafiła na kartkę z dnia wypadku kiedy zleciała ze schodów. Spojrzała na nią i zaczęła czytać.
,, Drogi pamiętniku. Zaraz idę do szkoły. Sara ma na dziewiątą więc tylko ja i Fabian będziemy na przystanku. Ciekawe o czym dziś będziemy rozmawiać. Może powinnam wyznać mu ile dla mnie znaczy? Może powinnam w końcu powiedzieć mu, że go kocham? .... ''
Do jej oczu naleciały łzy. A więc to o niego chodziło? Nic nie rozumiała. Kompletnie nie wiedziała o co chodzi. Nagle jej głowę zaatakowała fala wspomnieć. Dzień wypadku.. Szła po telefon do klasy bo zapomniała go zabrać a gdy wracała ze schodów... Wcale się nie potknęła! Ktoś ją zepchnął! Szła zagapiona w telefon, kiedy ktoś na nią wpadł a ona straciła równowagę pod stopami i dlatego wtedy zleciała. Tym kimś był.. Fabian, Łukasz i Logan. To oni zbiegali po schodach. Nie mogła w to uwierzyć. Dopadł ją gniew i jednocześnie rozpacz. Przypomniała sobie słowa Natalii, która przed szkołą powiedziała, że to on ją zepchnął a on zaprzeczył. Zresztą ciągle ją kłamał. Wmawiali jej, że są przyjaciółmi a tak naprawdę nigdy się nie spotykali ze sobą. Nawet nie znała Łukasza ani Logana a oni kłamali jej w żywe oczy. Najbardziej zabolały ją kłamstwa Fabiana. Myślała, że ją lubi a on robił z niej ciągle idiotkę. Co za upokorzenie! Usłyszała czyjeś kroki. Schowała pamiętnik a łzy otarła dłonią. Znała już całą prawdę i pamiętała wszystko, ale postanowiła coś jeszcze sprawdzić. Gdy Fabian do niej wrócił, wstała i spojrzała na niego.
- Mógłbyś jeszcze raz opowiedzieć mi o moim wypadku? - Spytała.
- Po co Ci to? - Zdziwił się.
- Mam w głowie słowa Natalii, która twierdziła, że zwaliliście mnie ze schodów... Dlaczego to powiedziała? - Podszedł do niej i złapał jej twarz w dłonie.
- Już mówiłem, że jest zazdrosna. Nigdy bym Cię nie okłamał bo jesteś moją przyjaciółką.
- Przysięgasz na naszą przyjaźń, że mówisz prawdę?
- Tak - Uśmiechnął się i złożył czuły pocałunek na jej policzku. Rozpłakała się - Hej, hej! Co jest? - Wyrwała się z jego uścisku stając do niego tyłem.
- Nie mogę uwierzyć, że jesteś tak zakłamanym oszustem...
- Co? O co Ci chodzi? - Złapał ją za ramiona, ale wyrwała mu się agresywnie.
- Nie dotykaj mnie! Nie chcę mieć z Tobą nic wspólnego!
- Camila...
- Przyjaźnimy się, tak?! W szkole jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi?! Natalia jest o mnie zazdrosna, hm ?!
- Daj mi się wytłumaczyć..
- Wszystko pamiętam! Wszyściutko! Myślałam, że mnie lubisz! Że jestem w jakiś sposób dla Ciebie ważna!
- Bo jesteś!
- Kłamiesz! Nic dla Ciebie nie znaczę.. Bawiłeś się mną.. Tyle kitów mi wcisnąłeś.. Przez Ciebie pokłóciłam się z przyjaciółmi! Tymi prawdziwymi!
- Daj spokój...
- Zamknij się! Teraz ja mówię! Wiesz co? Dobrze wiedziałeś o kogo chodziło kiedy mówiłam Ci, że jestem zakochana w jakimś chłopaku.. Wiedziałeś, że chodzi o Ciebie a mimo to i tak się mną bawiłeś!
- Ja...
- Tak, kochałam Cię. Byłam w Tobie zakochana, ale wiesz co?.. - Otarła dłonią łzy spływające po jej policzku - Od teraz czuję do Ciebie czystą nienawiść. Żałuję, że Cię znam i bardzo bym chciała nigdy więcej Cię nie spotkać - Wyszeptała i gdy chciała odejść, złapał ją za ramiona i pocałował. Szarpała się i wyrywała, ale był silniejszy. Gdy spojrzał jej w oczy, dała mu z liście i odeszła załamana tym wszystkim. Fabian klną i wyzywał wszystko dookoła. Zrozumiał, że stracił ją na zawsze. Wiedział, że tego mu nie wybaczy i zrozumiał, że ona naprawdę jest dla niego ważna. Nigdy przy nikim się tak nie czuł jak przy niej.
- Kurwa! - Wrzasnął kiedy nagle dostrzegł na ziemi srebrną bransoletkę. Podniósł ją. Pisało na niej ,, Camila '' . Do jego oczu naleciały gorzkie zły rozpaczy. Był wkurwiony i załamany. Bransoletkę schował do kiszeni spodni a torbę nałożył na ramię i odszedł z powrotem do domu...
Camila czuła się już lepiej. Dochodziła 18:00 a dziewczyna wciąż leżała w swoim łóżku. Nie spała tylko rozmyślała. Odzyskała trochę wspomnień, ale to o wiele za mało. Widziała tylko przed oczyma różnego rodzaju obrazki, jednorazowe sytuacje. Głowa przestała ją boleć więc postanowiła pójść na spacer. Przebrała się w szare dresy, bluzę z kapturem i trampki za kostkę. Opuściła pokój nie mówiąc nikomu dokąd idzie i wyszła z mieszkania. Szła teraz wolnym krokiem po chodniku rozglądając się dookoła. W uszach miała słuchawki a w tle leciała muzyka. Czuła, że już tu była. To wróżyło dobrze. Jeszcze niedawno nic jej się nie kojarzyło a teraz ma wrażenie jakby uczestniczyła w tym życiu. Musiała szybko o tym opowiedzieć Fabianowi. Z Loganem też mogłaby pogadać, ale Łukasz? On ją przerażał i w jego obecności nie czuła się dobrze. Dziwiła się jak może się z nim przyjaźnić...
- Camila! - Usłyszała. Obróciła się do tyłu i ujrzała Fabiana idącego w jej stronę. Poczekała na niego a on przytulił ją na przywitanie - Jak się czujesz? Byłem u Ciebie kiedy spałaś.
- Już lepiej. Bolała mnie głowa, ale jest okej.
- To dobrze.. Masz jakieś plany?
- Nie, czemu?
- To chodź - Chwycił ją za rękę i ruszyli do przodu.
- Dokąd idziemy?
- Zobaczysz - Uśmiechnął się i zaprowadził ją do lasu. Szli przez drzewa i krzaki aż w końcu doszli na miejsce czyli nad rzeczkę. Było tam przepięknie. Mały strumyk pośród drzew płynął w głębinie lasu a szum wody był słyszalny dla każdego.
- Jak pięknie... - Wyszeptała i usiadła na trawie wśród promieni słońca.
- Ta.. Kiedyś tu przychodziliśmy.
- Tak?
- Jak byliśmy mali. Wygłupialiśmy się tu i bawiliśmy - Kucnął przy strumyku i zamoczył palce w wodzie - Zimna - Zaśmiał się.
- Fabian.. - Wtedy przed jej oczyma pojawiła się ta rzeczka. Wiosenny dzień tak jak dziś. Szum drzew przyjazny dla ucha, ćwierk ptaków i miła atmosfera. W oddali Fabian biegnący zza drzewami w stronę jakieś dziewczyny. Chwila. To była ona. Camila..
- Coś się stało?
- Nie.. Wszystko w porządku.. - Chłopak wstał i rozejrzał się dookoła. Położył torbę z ramienia na ziemię i ruszył w stronę kawałka drzewa leżącego w wodzie - Dokąd idziesz?
- Na drugą stronę. Zaraz przyjdę - Posłał jej uśmiech i poszedł. Camila siedziała sama myśląc o wszystkim. Spojrzała na torbę przyjaciela i chwyciła ją. Dostrzegła w środku coś różowego. Zdziwiona wzięła to do ręki i nie mogła uwierzyć w to co widzi. To był jej pamiętnik. Ale co on robił w torbie Fabiana? Nie czekając na przyjaciela, otworzyła go i zaczęła czytać kolejne strony.
,, Drogi pamiętniku. Cóż mam Ci tu napisać. Znowu cały dzień myślałam o nim. Widziałam go na każdej przerwie a nasz wzrok często się napotkał jednak co z tego skoro on ma dziewczynę... ''
,, Drogi pamiętniku. Czekał dziś na mnie na przystanku tak jak zawsze. Tak jak zawsze też mnie przytulił a potem w szkole się nie znaliśmy. Tak jakbyśmy byli dla siebie obcy ... ''
Natrafiła na kartkę z dnia wypadku kiedy zleciała ze schodów. Spojrzała na nią i zaczęła czytać.
,, Drogi pamiętniku. Zaraz idę do szkoły. Sara ma na dziewiątą więc tylko ja i Fabian będziemy na przystanku. Ciekawe o czym dziś będziemy rozmawiać. Może powinnam wyznać mu ile dla mnie znaczy? Może powinnam w końcu powiedzieć mu, że go kocham? .... ''
Do jej oczu naleciały łzy. A więc to o niego chodziło? Nic nie rozumiała. Kompletnie nie wiedziała o co chodzi. Nagle jej głowę zaatakowała fala wspomnieć. Dzień wypadku.. Szła po telefon do klasy bo zapomniała go zabrać a gdy wracała ze schodów... Wcale się nie potknęła! Ktoś ją zepchnął! Szła zagapiona w telefon, kiedy ktoś na nią wpadł a ona straciła równowagę pod stopami i dlatego wtedy zleciała. Tym kimś był.. Fabian, Łukasz i Logan. To oni zbiegali po schodach. Nie mogła w to uwierzyć. Dopadł ją gniew i jednocześnie rozpacz. Przypomniała sobie słowa Natalii, która przed szkołą powiedziała, że to on ją zepchnął a on zaprzeczył. Zresztą ciągle ją kłamał. Wmawiali jej, że są przyjaciółmi a tak naprawdę nigdy się nie spotykali ze sobą. Nawet nie znała Łukasza ani Logana a oni kłamali jej w żywe oczy. Najbardziej zabolały ją kłamstwa Fabiana. Myślała, że ją lubi a on robił z niej ciągle idiotkę. Co za upokorzenie! Usłyszała czyjeś kroki. Schowała pamiętnik a łzy otarła dłonią. Znała już całą prawdę i pamiętała wszystko, ale postanowiła coś jeszcze sprawdzić. Gdy Fabian do niej wrócił, wstała i spojrzała na niego.
- Mógłbyś jeszcze raz opowiedzieć mi o moim wypadku? - Spytała.
- Po co Ci to? - Zdziwił się.
- Mam w głowie słowa Natalii, która twierdziła, że zwaliliście mnie ze schodów... Dlaczego to powiedziała? - Podszedł do niej i złapał jej twarz w dłonie.
- Już mówiłem, że jest zazdrosna. Nigdy bym Cię nie okłamał bo jesteś moją przyjaciółką.
- Przysięgasz na naszą przyjaźń, że mówisz prawdę?
- Tak - Uśmiechnął się i złożył czuły pocałunek na jej policzku. Rozpłakała się - Hej, hej! Co jest? - Wyrwała się z jego uścisku stając do niego tyłem.
- Nie mogę uwierzyć, że jesteś tak zakłamanym oszustem...
- Co? O co Ci chodzi? - Złapał ją za ramiona, ale wyrwała mu się agresywnie.
- Nie dotykaj mnie! Nie chcę mieć z Tobą nic wspólnego!
- Camila...
- Przyjaźnimy się, tak?! W szkole jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi?! Natalia jest o mnie zazdrosna, hm ?!
- Daj mi się wytłumaczyć..
- Wszystko pamiętam! Wszyściutko! Myślałam, że mnie lubisz! Że jestem w jakiś sposób dla Ciebie ważna!
- Bo jesteś!
- Kłamiesz! Nic dla Ciebie nie znaczę.. Bawiłeś się mną.. Tyle kitów mi wcisnąłeś.. Przez Ciebie pokłóciłam się z przyjaciółmi! Tymi prawdziwymi!
- Daj spokój...
- Zamknij się! Teraz ja mówię! Wiesz co? Dobrze wiedziałeś o kogo chodziło kiedy mówiłam Ci, że jestem zakochana w jakimś chłopaku.. Wiedziałeś, że chodzi o Ciebie a mimo to i tak się mną bawiłeś!
- Ja...
- Tak, kochałam Cię. Byłam w Tobie zakochana, ale wiesz co?.. - Otarła dłonią łzy spływające po jej policzku - Od teraz czuję do Ciebie czystą nienawiść. Żałuję, że Cię znam i bardzo bym chciała nigdy więcej Cię nie spotkać - Wyszeptała i gdy chciała odejść, złapał ją za ramiona i pocałował. Szarpała się i wyrywała, ale był silniejszy. Gdy spojrzał jej w oczy, dała mu z liście i odeszła załamana tym wszystkim. Fabian klną i wyzywał wszystko dookoła. Zrozumiał, że stracił ją na zawsze. Wiedział, że tego mu nie wybaczy i zrozumiał, że ona naprawdę jest dla niego ważna. Nigdy przy nikim się tak nie czuł jak przy niej.
- Kurwa! - Wrzasnął kiedy nagle dostrzegł na ziemi srebrną bransoletkę. Podniósł ją. Pisało na niej ,, Camila '' . Do jego oczu naleciały gorzkie zły rozpaczy. Był wkurwiony i załamany. Bransoletkę schował do kiszeni spodni a torbę nałożył na ramię i odszedł z powrotem do domu...
Rozdział 7.
Do domu Camila wróciła na pieszo. Drogę pokazał jej Fabian, który uciekł z ostatniej lekcji i wrócił do domu wraz z sąsiadką. Zbliżyli się w jakiś sposób do siebie chociaż poprzez wielkie kłamstwo ze strony chłopaka. Camila stanęła przed drzwiami i lekko się uśmiechnęła.
- Wejdziesz? - Spytała.
- Nie mogę, przepraszam. Muszę wrócić do domu i pomóc ojcu przy samochodzie.
- Okej, nie ma sprawy. No to.. cześć - Pomachała mu i chciała wejść do środka, kiedy złapał jej dłoń.
- Słyszałem, że Ashley się do Ciebie czepiała..
- Daj spokój. To nic takiego..
- Przepraszam za nią i obiecuję, że więcej się to nie powtórzy.
- Okej. Wiesz co? Ja.. Chciałabym Ci podziękować.
- Za co? - Zdziwił się
- Cieszę się, że mam takich przyjaciół jak Wy... Jak Ty. Dziękuję za Twoją pomoc i za to, że przy mnie jesteś - Podeszła do niego i zbliżyła twarz w jego kierunku tak, że czuli nawzajem swój oddech. Czułym ruchem złożyła mu delikatny całus w prawy policzek, muskając wargami jego skórę - Dziękuję - Wyszeptała. Odsunęła się od niego i otworzyła drzwi mieszkalne, aby wejść do środka.
- Camila?
- Tak?
- Jeszcze jedno - Ty razem to on zbliżył się do niej i spojrzał jej głęboko w oczy - Cokolwiek się stanie, pamiętaj że zależy mi na Tobie. Naprawdę - Kiwnęła głową i weszła do mieszkanie. Po zamknięciu drzwi, udała się do pokoju. Pomyślała, że przeczyta cały pamiętnik i może dowie się czegoś więcej na ten temat. Torbę rzuciła w kąt i od razu zajrzała pod łóżko, ale nie było tam jej różowego zeszyciku. Jak to możliwe? Przecież tam go zostawiła. Może Sara go wzięła? Albo babcia? Szybko pobiegła do kuchni gdzie zastała swoją jedyną babunie i od razu przeszła do rzeczy.
- Wróciłaś już ? - Zapytała starsza kobieta.
- Tak.. Babciu? Widziałaś mój pamiętnik?
- Ja? Nie. Może gdzieś leży wśród Twoich rzeczy - Uśmiechnęła się.
- Nie ma go. Szukałam. Eh, nie ważne - Przytuliła kobietę a następnie wróciła do pokoju. Położyła się na łóżku a wzrok wbiła w sufit kiedy usłyszała dzwonek komórki. Wzięła ją do ręki i zobaczyła kto dzwoni. ,, Nati <3 '' Odrzuciła połączenie nie chcąc słyszeć jej głosu. Dzwoniła jeszcze z 5 razy, ale w końcu przestała. Camila poczuła lekkie ukucie głowy. Obróciła się na drugi bok zamykając powoli oczy i zasypiając z nadzieją, że ból minie.
Śnił jej się obraz różnych imion. Ashley, Fabian, Łukasz, Natalia, Sabina, Sara, Kuba, Logan, Eliza i tak w kółko. Ból głowy nasilił się przez co dziewczyna nie mogła spać. Obudziła się z krzykiem. Była cała spocona a do pokoju wbiegła przestraszona babcia.
- Co się dzieje?! - Wrzasnęła.
- Ja... Nie wiem.. Strasznie boli mnie głowa.. - Kobieta przysiadła się do wnuczki i objęła ją najczulej jak tylko potrafiła.
- Uspokój się kochanie. Będzie dobrze..
- Ciągle mnie boli. Nie wiem co się dzieje - Płakała i histeryzowała a przed jej oczyma zaczęły pojawiać się inne obrazy.
,, Siedziała w deszczu i płakała.Ganiała się po szkole z Natalią i Sabiną. Kłóciły się, godziły... Przytuliła się z Fabianem na przystanku na przywitanie ''
- Pomóż mi.. - Wyszeptała i chwyciła się za głowę. Po chwili upadła w ramiona babci tracąc przytomność.
- Camila! Camila! Obudź się! - Do pokoju wleciała Sara, która przed chwilą wróciła ze szkoły.
- Co się dzieje?! - Zapytała.
- Dzwoń na pogotowie! Camila straciła przytomność! - Sara szybko wystukała w komórce numer 999 i po 15 minutach do ich mieszkania przyjechała karetka z dwoma lekarzami. Staruszka z Sarą musiały opuścić pokój nastolatki czekając w kuchni a dwaj lekarze zbadali dziewczynę umieszczając ją następnie w jej wygodnym łóżku. Potem wrócili do kuchni, aby zawiadomić rodzinę nastolatki o jej stanie zdrowia.
- Proszę powiedzieć co z nią..
- To przez straconą pamięć. Takie bóle głowy będą występować często ponieważ dziewczyna odzyskuje powoli swoje wspomnienia.
- Naprawdę? Wkrótce będzie wszystko pamiętać?!
- Myślę, że tak - Mężczyzna mający około 25 lat w białym fartuchu, uśmiechnął się przyjaźnie - Na wszelki wypadek zostawimy paniom tabletki przeciwbólowe jeżeli ból głowy dalej będzie jej dokuczał. Proszę brać po jednej bo są naprawdę bardzo silne.
- Można wejść do wnuczki?
- Teraz śpi, ale przyda jej się czyjaś obecność - Wręczyli Sarze małe pudełeczko i opuścili ich mieszkanie. Wtedy ktoś zaczął pukać do drzwi. Sara poszła otworzyć a w progu stał nie kto inny tylko Fabian.
- Jak ona się czuje? - Zapytał od razu.
- Skąd wiesz...?
- Widziałem karetkę. Mogła tylko przyjechać do niej. Co z nią? Mogę wejść?
- Teraz śpi. Już jest wszystko dobrze i nie sądzę, abyś....
- Dzięki - Wtrącił i wszedł jak do siebie. W kuchni zastał babcię obu sióstr z którą się przywitał.
- Dzień dobry. Przyszedłem do Camili.
- Witaj Fabianie. Jest w pokoju.
- Mogę do niej iść?
- Ale bądź cicho. Jest zmęczona i śpi - Kiwnął głową i ruszył naprzód mijając po drodze piorunujący wzrok Sary. Wszedł do pomieszczenia zamykając za sobą cichutko drzwi. Camila leżała na łóżku okryta do szyi kołdrą. Wyglądała słodko i bezbronnie. Podszedł do niej i usiadł nad brzegiem łóżka. Usłyszał dźwięk telefonu. Nie był to jego, tylko szatynki, który leżał na szafce. Wziął go do ręki i zobaczył SMS'a od Natalii.
[Od: Nati <3
,, Hej. Proszę, spotkajmy się dzisiaj. Musisz mi uwierzyć! Jesteś moją najlepszą przyjaciółką! ''
[Do: Nati <3]
,, Daj mi spokój. Nie chcę się już z Tobą przyjaźnić!!! ''
Napisał i kliknął ,, Wyślij ''.
- Co robisz? - Obrócił się jak oparzony w stronę drzwi. Stała tam Sara, oparta o futrynę z założonymi na siebie rękoma - Po co Ci jej telefon?
- Patrzyłem która godzina - Odłożył go na miejsce i wstał.
- Jeżeli Ci się śpieszy to idź. Nikt za Tobą tęsknić nie będzie - Podszedł do niej i spojrzał jej w oczy.
- Chyba pomyliłaś mnie z kimś z Twoich kolegów. Działasz mi dziewczyno na nerwy.
- Widziałam przed szkołą jak kłóciłeś się z Natalią i Sabiną. Nie wiem co się między Wami wszystkim dzieje, ale jeżeli..
- Jeżeli co? - Wtrącił rozbawiony.
- Jeżeli Camili coś się stanie, albo coś jej zrobisz, pożałujesz tego. Rozumiesz? - Nie dając mu czasu na odpowiedź, odeszła do salonu. On tylko wrócił na miejsce i spojrzał na koleżankę. Czuł się źle okłamując ją, ale to był plan Łukasza. Musieli siebie chronić. Może najlepiej jednak będzie wyznać jej prawdę? Spojrzał na nią i palcami dłoni przejechał po jej prawym policzku. Wyglądała słodko. Nagle poczuł chęć pocałowania jej. Schylił się ku jej twarzy i zrobił to. Najpierw dotknął tylko swoimi wargami jej wargi czując na sobie jej powolny oddech. Był taki ciepły.. Potem przeszedł dalej. Ich usta ponownie się złączyły tym razem w czułym pocałunku. Gdy skończył, wlepił wzrok w jej twarz. Ten pocałunek... Nigdy tego wcześniej nie czuł. Nigdy nie wiedział, że to takie miłe uczucie. Patrząc się na nią, zrobiło mu się głupio. Nie mógł zostać w tym pokoju ani chwili dłużej. Wstał i ruszył do drzwi...
Do domu Camila wróciła na pieszo. Drogę pokazał jej Fabian, który uciekł z ostatniej lekcji i wrócił do domu wraz z sąsiadką. Zbliżyli się w jakiś sposób do siebie chociaż poprzez wielkie kłamstwo ze strony chłopaka. Camila stanęła przed drzwiami i lekko się uśmiechnęła.
- Wejdziesz? - Spytała.
- Nie mogę, przepraszam. Muszę wrócić do domu i pomóc ojcu przy samochodzie.
- Okej, nie ma sprawy. No to.. cześć - Pomachała mu i chciała wejść do środka, kiedy złapał jej dłoń.
- Słyszałem, że Ashley się do Ciebie czepiała..
- Daj spokój. To nic takiego..
- Przepraszam za nią i obiecuję, że więcej się to nie powtórzy.
- Okej. Wiesz co? Ja.. Chciałabym Ci podziękować.
- Za co? - Zdziwił się
- Cieszę się, że mam takich przyjaciół jak Wy... Jak Ty. Dziękuję za Twoją pomoc i za to, że przy mnie jesteś - Podeszła do niego i zbliżyła twarz w jego kierunku tak, że czuli nawzajem swój oddech. Czułym ruchem złożyła mu delikatny całus w prawy policzek, muskając wargami jego skórę - Dziękuję - Wyszeptała. Odsunęła się od niego i otworzyła drzwi mieszkalne, aby wejść do środka.
- Camila?
- Tak?
- Jeszcze jedno - Ty razem to on zbliżył się do niej i spojrzał jej głęboko w oczy - Cokolwiek się stanie, pamiętaj że zależy mi na Tobie. Naprawdę - Kiwnęła głową i weszła do mieszkanie. Po zamknięciu drzwi, udała się do pokoju. Pomyślała, że przeczyta cały pamiętnik i może dowie się czegoś więcej na ten temat. Torbę rzuciła w kąt i od razu zajrzała pod łóżko, ale nie było tam jej różowego zeszyciku. Jak to możliwe? Przecież tam go zostawiła. Może Sara go wzięła? Albo babcia? Szybko pobiegła do kuchni gdzie zastała swoją jedyną babunie i od razu przeszła do rzeczy.
- Wróciłaś już ? - Zapytała starsza kobieta.
- Tak.. Babciu? Widziałaś mój pamiętnik?
- Ja? Nie. Może gdzieś leży wśród Twoich rzeczy - Uśmiechnęła się.
- Nie ma go. Szukałam. Eh, nie ważne - Przytuliła kobietę a następnie wróciła do pokoju. Położyła się na łóżku a wzrok wbiła w sufit kiedy usłyszała dzwonek komórki. Wzięła ją do ręki i zobaczyła kto dzwoni. ,, Nati <3 '' Odrzuciła połączenie nie chcąc słyszeć jej głosu. Dzwoniła jeszcze z 5 razy, ale w końcu przestała. Camila poczuła lekkie ukucie głowy. Obróciła się na drugi bok zamykając powoli oczy i zasypiając z nadzieją, że ból minie.
Śnił jej się obraz różnych imion. Ashley, Fabian, Łukasz, Natalia, Sabina, Sara, Kuba, Logan, Eliza i tak w kółko. Ból głowy nasilił się przez co dziewczyna nie mogła spać. Obudziła się z krzykiem. Była cała spocona a do pokoju wbiegła przestraszona babcia.
- Co się dzieje?! - Wrzasnęła.
- Ja... Nie wiem.. Strasznie boli mnie głowa.. - Kobieta przysiadła się do wnuczki i objęła ją najczulej jak tylko potrafiła.
- Uspokój się kochanie. Będzie dobrze..
- Ciągle mnie boli. Nie wiem co się dzieje - Płakała i histeryzowała a przed jej oczyma zaczęły pojawiać się inne obrazy.
,, Siedziała w deszczu i płakała.Ganiała się po szkole z Natalią i Sabiną. Kłóciły się, godziły... Przytuliła się z Fabianem na przystanku na przywitanie ''
- Pomóż mi.. - Wyszeptała i chwyciła się za głowę. Po chwili upadła w ramiona babci tracąc przytomność.
- Camila! Camila! Obudź się! - Do pokoju wleciała Sara, która przed chwilą wróciła ze szkoły.
- Co się dzieje?! - Zapytała.
- Dzwoń na pogotowie! Camila straciła przytomność! - Sara szybko wystukała w komórce numer 999 i po 15 minutach do ich mieszkania przyjechała karetka z dwoma lekarzami. Staruszka z Sarą musiały opuścić pokój nastolatki czekając w kuchni a dwaj lekarze zbadali dziewczynę umieszczając ją następnie w jej wygodnym łóżku. Potem wrócili do kuchni, aby zawiadomić rodzinę nastolatki o jej stanie zdrowia.
- Proszę powiedzieć co z nią..
- To przez straconą pamięć. Takie bóle głowy będą występować często ponieważ dziewczyna odzyskuje powoli swoje wspomnienia.
- Naprawdę? Wkrótce będzie wszystko pamiętać?!
- Myślę, że tak - Mężczyzna mający około 25 lat w białym fartuchu, uśmiechnął się przyjaźnie - Na wszelki wypadek zostawimy paniom tabletki przeciwbólowe jeżeli ból głowy dalej będzie jej dokuczał. Proszę brać po jednej bo są naprawdę bardzo silne.
- Można wejść do wnuczki?
- Teraz śpi, ale przyda jej się czyjaś obecność - Wręczyli Sarze małe pudełeczko i opuścili ich mieszkanie. Wtedy ktoś zaczął pukać do drzwi. Sara poszła otworzyć a w progu stał nie kto inny tylko Fabian.
- Jak ona się czuje? - Zapytał od razu.
- Skąd wiesz...?
- Widziałem karetkę. Mogła tylko przyjechać do niej. Co z nią? Mogę wejść?
- Teraz śpi. Już jest wszystko dobrze i nie sądzę, abyś....
- Dzięki - Wtrącił i wszedł jak do siebie. W kuchni zastał babcię obu sióstr z którą się przywitał.
- Dzień dobry. Przyszedłem do Camili.
- Witaj Fabianie. Jest w pokoju.
- Mogę do niej iść?
- Ale bądź cicho. Jest zmęczona i śpi - Kiwnął głową i ruszył naprzód mijając po drodze piorunujący wzrok Sary. Wszedł do pomieszczenia zamykając za sobą cichutko drzwi. Camila leżała na łóżku okryta do szyi kołdrą. Wyglądała słodko i bezbronnie. Podszedł do niej i usiadł nad brzegiem łóżka. Usłyszał dźwięk telefonu. Nie był to jego, tylko szatynki, który leżał na szafce. Wziął go do ręki i zobaczył SMS'a od Natalii.
[Od: Nati <3
,, Hej. Proszę, spotkajmy się dzisiaj. Musisz mi uwierzyć! Jesteś moją najlepszą przyjaciółką! ''
[Do: Nati <3]
,, Daj mi spokój. Nie chcę się już z Tobą przyjaźnić!!! ''
Napisał i kliknął ,, Wyślij ''.
- Co robisz? - Obrócił się jak oparzony w stronę drzwi. Stała tam Sara, oparta o futrynę z założonymi na siebie rękoma - Po co Ci jej telefon?
- Patrzyłem która godzina - Odłożył go na miejsce i wstał.
- Jeżeli Ci się śpieszy to idź. Nikt za Tobą tęsknić nie będzie - Podszedł do niej i spojrzał jej w oczy.
- Chyba pomyliłaś mnie z kimś z Twoich kolegów. Działasz mi dziewczyno na nerwy.
- Widziałam przed szkołą jak kłóciłeś się z Natalią i Sabiną. Nie wiem co się między Wami wszystkim dzieje, ale jeżeli..
- Jeżeli co? - Wtrącił rozbawiony.
- Jeżeli Camili coś się stanie, albo coś jej zrobisz, pożałujesz tego. Rozumiesz? - Nie dając mu czasu na odpowiedź, odeszła do salonu. On tylko wrócił na miejsce i spojrzał na koleżankę. Czuł się źle okłamując ją, ale to był plan Łukasza. Musieli siebie chronić. Może najlepiej jednak będzie wyznać jej prawdę? Spojrzał na nią i palcami dłoni przejechał po jej prawym policzku. Wyglądała słodko. Nagle poczuł chęć pocałowania jej. Schylił się ku jej twarzy i zrobił to. Najpierw dotknął tylko swoimi wargami jej wargi czując na sobie jej powolny oddech. Był taki ciepły.. Potem przeszedł dalej. Ich usta ponownie się złączyły tym razem w czułym pocałunku. Gdy skończył, wlepił wzrok w jej twarz. Ten pocałunek... Nigdy tego wcześniej nie czuł. Nigdy nie wiedział, że to takie miłe uczucie. Patrząc się na nią, zrobiło mu się głupio. Nie mógł zostać w tym pokoju ani chwili dłużej. Wstał i ruszył do drzwi...
sobota, 27 grudnia 2014
Rozdział 6.
Dziś pierwszy dzień w szkole odkąd Camila straciła pamięć. Wstała tak jak zawsze, czyli o godzinie 7 rano i od razu poszła do łazienki się przebrać. Tym razem włożyła na siebie ciasne jeansy sięgające do kostek, białe trampki, białą bluzkę na ramiączka oraz modną katanę. Włosy pozostawiła rozpuszczone a makijaż był lekki i słaby. Opuściwszy łazienkę, udała się wprost do kuchni gdzie czekała na nią jej młodsza siostra i babcia. Mama dziewczyn musiała w nocy wrócić z powrotem do Hiszpanii.
- Hej - Przywitała się szatynka a następnie usiadła do stołu.
- Gotowa? - Spytała Sara - Zaraz wychodzimy.
- Tak. Jeszcze tylko zjem i możemy iść - Dokończyły śniadanie, pożegnały się ze swoją babcią i w dobrych humorach opuściły dom. Idąc wolnym krokiem w stronę przystanku, Camila spojrzała na siostrę i zadała jej pytanie - Znasz Fabiana?
- Jasne. Mieszka tuż obok nas. Dlaczego pytasz?
- Był wczoraj u mnie i powiedział, że bardzo dobrze się znamy. To prawda?
- No wiesz... Ja z nim się nie zadaje i nie bardzo za nim przepadam, ale Ty raczej tak. Prawie codziennie wychodzicie razem, spotykacie się i gadacie o byle czym - Wzruszyła ramionami.
- Czyli mówił prawdę..
- Raczej tak.. O, tam stoi - Wskazała palcem na postać opierającą się o szybę przystanku. Podeszły do niego i się przywitały. Sara, powiedziała tylko niechętnie ,, cześć '' i się zamknęła. Nie lubiła tego gościa więc wolała milczeć.
- Jak się masz? - Spytał szatynki.
- Dobrze a Ty?
- Też. Pisałem do Ciebie SMS'a, ale mi nie odpisałaś.
- Zostawiłam telefon w domu..Przepraszam.
- Nic się nie stało, ważne że jesteś - Uśmiechnął się i kiedy podjechał po nich autobus, cała trójka weszła do pojazdu. Sara usiadła ze swoją przyjaciółką a Fabian szedł na sam tył. Camila gdy zobaczyła wołającą ją do siebie Natalie, chciała do niej się przysiąść jednak ciemnowłosy blondyn chwycił ją za dłoń i zaprowadził do swoich kolegów - Co Ty robisz?
- Chciałam usiąść z Natalią..
- Przecież zawsze siadasz z nami - Uśmiechnął się.
- Ach tak? Przepraszam, nie pamiętam - Zdziwiła się no, ale cóż. Zajęła miejsce tuż przy Fabianie i rozejrzała się dookoła. Czuła się jakoś tak dziwnie, nieswojo.
- Jestem Łukasz - Usłyszała dochodzący za nią głos. Obróciła się w tamtą stronę i spojrzała chłopakowi w oczy. Był bardzo pewny siebie a błysk w jego oku ją przestraszył - Przyjaźnimy się - Dodał.
- Tak, Fabian mi wszystko powiedział. Miło Was widzieć.
- Mi Ciebie też - Zaśmiał się i ponownie ich wzrok się napotkał. Camile przeszły mocne ciarki. Rozmawiali tak aż do szkoły a kiedy dojechali na miejsce od razu udali się do środka budynku. Camila wychodząc z autokaru, wpadła na Natalię.
- Czemu do mnie nie usiadłaś? - Spytała przyjaciółka.
- Przecież zawsze tam siadam - Odpowiedziała zdziwiona.
- Co?
- Dobra, koniec tych rozmów - Wtrącił się Fabian i chwycił szatynkę za dłoń - Chodźmy..
- Ej! Zostaw ją! - Warknęła Natalia.
- Weź dziecko idź do swoich znajomych a nas zostaw w spokoju..
- A więc tak? Od kiedy zgrywasz takiego dobrego kolegę, co?
- Nie wiem o co Ci chodzi. To, że jesteś zazdrosna to nie oznacza, że masz wszystko psuć.
- O czym Ty człowieku mówisz?!
- Natalia - Przerwała szatynka - Spotkamy się później - Powiedziała i odeszła wraz z Fabianem i resztą chłopaków. Szła teraz szkolnym korytarzem patrząc się na twarze uczniów, ale żadnego z nich nie pamiętała. Dlaczego?! W końcu stanęli przy szkolnych szafkach gdzie dołączył do nich brunet. Podszedł do Camili i podał jej dłoń.
- Logan - Uśmiechnął się. Miał śliczne oczy i śnieżnobiałe zęby. Od Łukasza różnił się praktycznie wszystkim. Był jakiś taki milszy i bardziej przekonywujący niż tamten.
- Camila.
- Znam Cię - Zaśmiał się - Jesteś moją przyjaciółką.
- Tak, wiem.. - Zadzwonił dzwonek. Każdy się rozszedł. Fabian zaprowadził dziewczynę do jej klasy i tak upłynęła im pierwsza lekcja. Potem druga, trzecia i następna. Cały dzień w szkole spędzili razem. Camila poznała trochę ludzi i wiedziała tak jakby kto jest kim. Przynajmniej tak jej mówili. Idąc na autobus, ponieważ miała 6 lekcji a jej koledzy 7.. szła sama. Rozmyślała o całym dzisiejszym dniu. Fajnie, że ma przyjaciół którzy próbują jej pomóc. Rozmyślała także o chłopaku z jej pamiętnika. Kim on do cholery był? Chodził do tej szkoły? Znał ją? Czy może ona go kochała a on w ogólne nie wiedział o jej istnieniu? Myśląc tak, zderzyła się z jakąś damską sylwetką.
- Uważaj jak łazisz łamago! - Camila spojrzała na brunetkę, która się zdenerwowała i tylko przeprosiła za ten wypadek.
- Wybacz, nie chciałam...
- Ty jesteś Camila, tak? Sąsiadka Fabiana?
- Tak... A Ty to ....?
- Ashley. Jego dziewczyna - Uśmiechnęła się szyderczo jakby chciała pokazać, że on należy tylko i wyłącznie do niej.
- Miło Cię poznać. Nie wiedziałam, że on ma dziewczynę - Zdziwiła się.
- Każdy o tym wie. Słyszałam co Ci się stało. Straciłaś pamięć, ale to nie oznacza, że możesz teraz wszędzie się z nami pałętać.
- Nie rozumiem..
- Dam Ci dobrą radę. Odczep się od mojego chłopaka oraz jego kumpli bo inaczej pożałujesz - Warknęła i odeszła wraz ze swoimi dwoma koleżankami. Camila nie wiedziała o co jej chodziło. Przecież nic ją nie łączy z Fabianem i przecież się przyjaźnią tylko. Może Ashley była zazdrosna?
Wtedy Camila wpadła na Natalie i Sabinę.
- Hej - Przywitała się i uśmiechnęła, ale uśmiech szybko znikł z jej twarzy.
- Hej?! - Odpowiedziały wkurzone.
- Coś się stało? - Spytała zaskoczona.
- No chyba tak skoro cały dzień nas olewałaś..
- Co? Przecież tak zawsze dzień spędzam..
- Słucham?! - Wybuchnęły śmiechem - Zawsze to Ty z nami siedzisz a nie z tymi debilami!
- Rozumiem, że jesteś zazdrosna, ale nie musisz aż tak mnie traktować...
- O co mam być zazdrosna? - Kłótnia trwała pomiędzy Camilą a Natalią. Sabina stała nie mówiąc nic.
- Wiem, że kochasz Łukasz, ale to nie moja wina, że on nie chce z Tobą rozmawiać..
- Boże, co oni Ci naopowiadali?!
- Nie zaprzeczaj.
- Uwierzyłaś im we wszystko?
- Tak. Przecież to moi przyjaciele. Dlaczego miałabym nie wierzyć?
- Może dlatego, że to my się z Tobą przyjaźnimy a nie oni?!
- Daj spokój. Nie chcę się z Tobą kłócić..
- Ona mówi prawdę. Ty nawet nigdy nie rozmawiałaś z Łukaszem i Loganem - Wtrąciła Sabina - Oni Cię okłamują.. - Wtedy podszedł do nich Fabian z gniewną minął. Był wkurzony.
- O czym gadacie? - Spytał poirytowany.
- Ty oszuście! - Wrzasnęła Natalia i uderzyła go w twarz - Tak grasz?!
- O co Ci chodzi wariatko?
- Udajecie jej przyjaciela, aby nie wyszło na jaw, że to Wy ją zepchnęliście z tych schodów!
- Co?! - Przerwała Camila - O czym ona mówi ?! - Zwróciła się do Fabiana.
- No przyznaj się jej co się naprawdę stało! Nie dotrzymałeś umowy i się od niej nie odczepiłeś więc niech chociaż zna prawdę! Camila, nie potknęłaś się.. To przez nich zleciałaś!
- Boże.. Fabian, co ona wygaduje?!
- Kłamie - Fabian wziął twarz Camili w swoje dłonie i spojrzał jej głęboko w oczy - Przecież wiesz, że znamy się od zawsze. Jestem Twoim przyjacielem...
- On kłamie! To z nami się przyjaźnisz! - Camila spojrzała w tamtą stronę, ale szybko jej wzrok powrócił na twarz Fabiana.
- Proszę, uwierz mi... Nie mógłbym Cię okłamać.. - Camila rozejrzała się dookoła a do jej oczu naleciały łzy. Uwolniła się z uścisku kolegi i podeszła do swoich przyjaciółek.
- Nie mogę uwierzyć w to, że aż tak bardzo jesteście podłe.. - Powiedziała drżącym głosem. Natalia z Sabiną nie mogły uwierzyć w to co przed chwilą usłyszały - Najpierw powiedziałaś mi, że był to wypadek a teraz, że on mnie zepchnął.. Nie chcę mieć z Tobą nic wspólnego - Dodała a następnie chwyciła dłoń blondyna i odeszła z nim wprost przed siebie. Nie zamierzała jechać z nimi tym samym autobusem..
Dziś pierwszy dzień w szkole odkąd Camila straciła pamięć. Wstała tak jak zawsze, czyli o godzinie 7 rano i od razu poszła do łazienki się przebrać. Tym razem włożyła na siebie ciasne jeansy sięgające do kostek, białe trampki, białą bluzkę na ramiączka oraz modną katanę. Włosy pozostawiła rozpuszczone a makijaż był lekki i słaby. Opuściwszy łazienkę, udała się wprost do kuchni gdzie czekała na nią jej młodsza siostra i babcia. Mama dziewczyn musiała w nocy wrócić z powrotem do Hiszpanii.
- Hej - Przywitała się szatynka a następnie usiadła do stołu.
- Gotowa? - Spytała Sara - Zaraz wychodzimy.
- Tak. Jeszcze tylko zjem i możemy iść - Dokończyły śniadanie, pożegnały się ze swoją babcią i w dobrych humorach opuściły dom. Idąc wolnym krokiem w stronę przystanku, Camila spojrzała na siostrę i zadała jej pytanie - Znasz Fabiana?
- Jasne. Mieszka tuż obok nas. Dlaczego pytasz?
- Był wczoraj u mnie i powiedział, że bardzo dobrze się znamy. To prawda?
- No wiesz... Ja z nim się nie zadaje i nie bardzo za nim przepadam, ale Ty raczej tak. Prawie codziennie wychodzicie razem, spotykacie się i gadacie o byle czym - Wzruszyła ramionami.
- Czyli mówił prawdę..
- Raczej tak.. O, tam stoi - Wskazała palcem na postać opierającą się o szybę przystanku. Podeszły do niego i się przywitały. Sara, powiedziała tylko niechętnie ,, cześć '' i się zamknęła. Nie lubiła tego gościa więc wolała milczeć.
- Jak się masz? - Spytał szatynki.
- Dobrze a Ty?
- Też. Pisałem do Ciebie SMS'a, ale mi nie odpisałaś.
- Zostawiłam telefon w domu..Przepraszam.
- Nic się nie stało, ważne że jesteś - Uśmiechnął się i kiedy podjechał po nich autobus, cała trójka weszła do pojazdu. Sara usiadła ze swoją przyjaciółką a Fabian szedł na sam tył. Camila gdy zobaczyła wołającą ją do siebie Natalie, chciała do niej się przysiąść jednak ciemnowłosy blondyn chwycił ją za dłoń i zaprowadził do swoich kolegów - Co Ty robisz?
- Chciałam usiąść z Natalią..
- Przecież zawsze siadasz z nami - Uśmiechnął się.
- Ach tak? Przepraszam, nie pamiętam - Zdziwiła się no, ale cóż. Zajęła miejsce tuż przy Fabianie i rozejrzała się dookoła. Czuła się jakoś tak dziwnie, nieswojo.
- Jestem Łukasz - Usłyszała dochodzący za nią głos. Obróciła się w tamtą stronę i spojrzała chłopakowi w oczy. Był bardzo pewny siebie a błysk w jego oku ją przestraszył - Przyjaźnimy się - Dodał.
- Tak, Fabian mi wszystko powiedział. Miło Was widzieć.
- Mi Ciebie też - Zaśmiał się i ponownie ich wzrok się napotkał. Camile przeszły mocne ciarki. Rozmawiali tak aż do szkoły a kiedy dojechali na miejsce od razu udali się do środka budynku. Camila wychodząc z autokaru, wpadła na Natalię.
- Czemu do mnie nie usiadłaś? - Spytała przyjaciółka.
- Przecież zawsze tam siadam - Odpowiedziała zdziwiona.
- Co?
- Dobra, koniec tych rozmów - Wtrącił się Fabian i chwycił szatynkę za dłoń - Chodźmy..
- Ej! Zostaw ją! - Warknęła Natalia.
- Weź dziecko idź do swoich znajomych a nas zostaw w spokoju..
- A więc tak? Od kiedy zgrywasz takiego dobrego kolegę, co?
- Nie wiem o co Ci chodzi. To, że jesteś zazdrosna to nie oznacza, że masz wszystko psuć.
- O czym Ty człowieku mówisz?!
- Natalia - Przerwała szatynka - Spotkamy się później - Powiedziała i odeszła wraz z Fabianem i resztą chłopaków. Szła teraz szkolnym korytarzem patrząc się na twarze uczniów, ale żadnego z nich nie pamiętała. Dlaczego?! W końcu stanęli przy szkolnych szafkach gdzie dołączył do nich brunet. Podszedł do Camili i podał jej dłoń.
- Logan - Uśmiechnął się. Miał śliczne oczy i śnieżnobiałe zęby. Od Łukasza różnił się praktycznie wszystkim. Był jakiś taki milszy i bardziej przekonywujący niż tamten.
- Camila.
- Znam Cię - Zaśmiał się - Jesteś moją przyjaciółką.
- Tak, wiem.. - Zadzwonił dzwonek. Każdy się rozszedł. Fabian zaprowadził dziewczynę do jej klasy i tak upłynęła im pierwsza lekcja. Potem druga, trzecia i następna. Cały dzień w szkole spędzili razem. Camila poznała trochę ludzi i wiedziała tak jakby kto jest kim. Przynajmniej tak jej mówili. Idąc na autobus, ponieważ miała 6 lekcji a jej koledzy 7.. szła sama. Rozmyślała o całym dzisiejszym dniu. Fajnie, że ma przyjaciół którzy próbują jej pomóc. Rozmyślała także o chłopaku z jej pamiętnika. Kim on do cholery był? Chodził do tej szkoły? Znał ją? Czy może ona go kochała a on w ogólne nie wiedział o jej istnieniu? Myśląc tak, zderzyła się z jakąś damską sylwetką.
- Uważaj jak łazisz łamago! - Camila spojrzała na brunetkę, która się zdenerwowała i tylko przeprosiła za ten wypadek.
- Wybacz, nie chciałam...
- Ty jesteś Camila, tak? Sąsiadka Fabiana?
- Tak... A Ty to ....?
- Ashley. Jego dziewczyna - Uśmiechnęła się szyderczo jakby chciała pokazać, że on należy tylko i wyłącznie do niej.
- Miło Cię poznać. Nie wiedziałam, że on ma dziewczynę - Zdziwiła się.
- Każdy o tym wie. Słyszałam co Ci się stało. Straciłaś pamięć, ale to nie oznacza, że możesz teraz wszędzie się z nami pałętać.
- Nie rozumiem..
- Dam Ci dobrą radę. Odczep się od mojego chłopaka oraz jego kumpli bo inaczej pożałujesz - Warknęła i odeszła wraz ze swoimi dwoma koleżankami. Camila nie wiedziała o co jej chodziło. Przecież nic ją nie łączy z Fabianem i przecież się przyjaźnią tylko. Może Ashley była zazdrosna?
Wtedy Camila wpadła na Natalie i Sabinę.
- Hej - Przywitała się i uśmiechnęła, ale uśmiech szybko znikł z jej twarzy.
- Hej?! - Odpowiedziały wkurzone.
- Coś się stało? - Spytała zaskoczona.
- No chyba tak skoro cały dzień nas olewałaś..
- Co? Przecież tak zawsze dzień spędzam..
- Słucham?! - Wybuchnęły śmiechem - Zawsze to Ty z nami siedzisz a nie z tymi debilami!
- Rozumiem, że jesteś zazdrosna, ale nie musisz aż tak mnie traktować...
- O co mam być zazdrosna? - Kłótnia trwała pomiędzy Camilą a Natalią. Sabina stała nie mówiąc nic.
- Wiem, że kochasz Łukasz, ale to nie moja wina, że on nie chce z Tobą rozmawiać..
- Boże, co oni Ci naopowiadali?!
- Nie zaprzeczaj.
- Uwierzyłaś im we wszystko?
- Tak. Przecież to moi przyjaciele. Dlaczego miałabym nie wierzyć?
- Może dlatego, że to my się z Tobą przyjaźnimy a nie oni?!
- Daj spokój. Nie chcę się z Tobą kłócić..
- Ona mówi prawdę. Ty nawet nigdy nie rozmawiałaś z Łukaszem i Loganem - Wtrąciła Sabina - Oni Cię okłamują.. - Wtedy podszedł do nich Fabian z gniewną minął. Był wkurzony.
- O czym gadacie? - Spytał poirytowany.
- Ty oszuście! - Wrzasnęła Natalia i uderzyła go w twarz - Tak grasz?!
- O co Ci chodzi wariatko?
- Udajecie jej przyjaciela, aby nie wyszło na jaw, że to Wy ją zepchnęliście z tych schodów!
- Co?! - Przerwała Camila - O czym ona mówi ?! - Zwróciła się do Fabiana.
- No przyznaj się jej co się naprawdę stało! Nie dotrzymałeś umowy i się od niej nie odczepiłeś więc niech chociaż zna prawdę! Camila, nie potknęłaś się.. To przez nich zleciałaś!
- Boże.. Fabian, co ona wygaduje?!
- Kłamie - Fabian wziął twarz Camili w swoje dłonie i spojrzał jej głęboko w oczy - Przecież wiesz, że znamy się od zawsze. Jestem Twoim przyjacielem...
- On kłamie! To z nami się przyjaźnisz! - Camila spojrzała w tamtą stronę, ale szybko jej wzrok powrócił na twarz Fabiana.
- Proszę, uwierz mi... Nie mógłbym Cię okłamać.. - Camila rozejrzała się dookoła a do jej oczu naleciały łzy. Uwolniła się z uścisku kolegi i podeszła do swoich przyjaciółek.
- Nie mogę uwierzyć w to, że aż tak bardzo jesteście podłe.. - Powiedziała drżącym głosem. Natalia z Sabiną nie mogły uwierzyć w to co przed chwilą usłyszały - Najpierw powiedziałaś mi, że był to wypadek a teraz, że on mnie zepchnął.. Nie chcę mieć z Tobą nic wspólnego - Dodała a następnie chwyciła dłoń blondyna i odeszła z nim wprost przed siebie. Nie zamierzała jechać z nimi tym samym autobusem..
piątek, 26 grudnia 2014
Rozdział 5.
- Jak to straciła pamięć? - To było niewiarygodne. Nikt nie mógł w to uwierzyć. To było straszne. Lekarz spojrzał na babcię nastolatki i poprosił ją, aby z nim wyszła do jego gabinetu. Musiał z nią porozmawiać a po drugie, Camila nie wiedziała co się wokół niej dzieje. W sali było siedem osób a to stanowczo za dużo dla dziewczyny. Mogła zostać z nią tylko jedna osoba i to musieli ustalić między sobą. Wszyscy zgodzili się na Natalię ponieważ ona była jej najlepszą przyjaciółką i miały ze sobą najlepszy kontakt. Więc gdy każdy opuścił już pomieszczenie, dziewczyna spojrzała na Camilę i złapała ją za dłoń. Tamta spojrzała tylko przestraszona w jej kierunku, ale nie odsunęła się.
- Kim jesteś? - Zapytała tylko drżącym głosem.
- Natalia.. Przyjaźnimy się - Odpowiedziała z czułym uśmiechem.
- Kim byli tamci ludzie?
- Rodzina i znajomi - Wzruszyła ramionami - Tak się cieszę, że nic Ci się nie stało..
- Natalia, tak?
- Tak, ale Wy zawsze zwracacie się do mnie ,, Nati ''..
- My? - Wtrąciła.
- Jest jeszcze Sabina. Też jest Twoją przyjaciółkę...
- Nie pamiętam... Jak to się stało, że znalazłam się w szpitalu? Co się stało? Wiesz coś o tym..? - Natalia obróciła się do przyjaciółki plecami i zacisnęła dłoń. Powinna powiedzieć prawdę? Powinna powiedzieć, że została zepchnięta? Że zrobił to chłopak, w którym nastolatka była zakochana? Westchnęła ciężko i wolno wypuściła powietrze z płuc - Ja..Nie wiem. Nie widziałam dokładnie co się stało.. - Skłamała. Co miała powiedzieć? Postanowiła, że nie zaryzykuje mówiąc prawdę ponieważ nie wiadomo jak to Camila przyjmie. Jak to na nią wpłynie..
- Byłaś wtedy ze mną?
- Tak.. Stałam na samym dole schodów i czekałam na Ciebie kiedy usłyszałam jakieś krzyki. Spojrzałam w Twoją stronę i zobaczyłam jak spadasz ze schodów. Zawołałam więc pomoc i przywieźli Cię tu. Straciłaś przytomność..
- Nie potrafię sobie tego przypomnieć. Mam pustkę w głowie..- Rozmawiały ze sobą tak jeszcze przez kilka minut kiedy Natalia została poproszona na korytarz. Babcia Camili oznajmiła wszystkim, że jej wnuczka nie wiadomo kiedy odzyska pamięć i czy w ogóle ją odzyska. Wszystko okaże się z czasem. Za kilka dni zostanie także wypisana i będzie mogła wrócić do domu. Do szpitala przyjechała mama nastolatki, która przyleciała zza granicy najszybszym kursem lotniczym na wieść o tym, że jej córka miała wypadek. Wiedziała już o tym także cała szkoła i miasteczko. Ludzie przychodzili do dziewczyny w odwiedziny, rozmawiali z nią i próbowali coś jej przypomnieć, ale to nie dawało żadnych rezultatów. Camila straciła całą swoją pamięć...
Minęły cztery dni. Szatynka opuściła szpital i wróciła do rodzinnego domu. Jej mama, siostra i babcia były przy niej przez cały ten czas. Jej przyjaciółki również. Teraz Camila leżała na swoim łóżku i oglądała swój pamiętnik. Zdążyła obejrzeć tylko kilka kartek jak na przykład, że nienawidzi swojego ojca, który ich porzucił gdy były z siostrą małe, że bardzo kocha swoją mamę i babcie, że ma wspaniałe przyjaciółki... Zdziwiło ją tylko to, że gdzieniegdzie pisała o jakimś chłopaku w którym się chyba kochała..
- Dlaczego nic nie pamiętam? - Mówiła sama do siebie. Do jej oczu naleciały gorzkie łzy rozpaczy. To było męczarnią. Widzieć te wszystkie twarze i kompletnie nic nie pamiętać. Czuć, że jest się wśród obcych ludzi. Dlaczego to tak musi być? Dlaczego to jej się przytrafiło?
- Kochanie! - Usłyszała głos swojej matki, która po chwili weszła do jej pokoju - Masz gościa - Uśmiechnęła się czule.
- Gościa? - Wtedy do pomieszczenia wszedł ciemnowłosy blondyn.
- Hej - Przywitał się i rozejrzał dookoła.
- To ja zostawię Was samych - Kobieta wyszła zamykając za sobą drzwi. Camila natomiast spojrzała na kolegę i wtedy sobie przypomniała, że gdzieś go już wtedy widziała.
- Jak się czujesz? - Spytał pierwszy.
- Dobrze.. Coraz lepiej, ale dalej nic nie kojarzę. Ty byłeś u mnie w szpitalu?
- Tak.. - Uśmiechnął się i podszedł bliżej nastolatki - Mogę? - Kiwnął w stronę łóżka a gdy się zgodziła, przysiadł się tuż obok niej.
- Po co tu przyszedłeś? Nie zrozum mnie źle, ale nie wiem kim dla mnie jesteś..
- Przyjacielem - Wtrącił - Mieszkam parę domów dalej. Znamy się od dziecka.
- Może Ty wiesz co mi się stało? Dlaczego straciłam pamięć? - Zapytała z nadzieją, że dostanie dobrą odpowiedź, ale zamiast tego, chłopak westchnął ciężko i spojrzał jej w oczy.
- Szłaś po schodach zagapiona w telefon i potknęłaś się.
- Potknęłam? Łamaga ze mnie..
- Trochę - Zaśmiał się a ona razem z nim. Podobało się jej jego poczucie humoru.
- Jak się nazywasz?
- Fabian.
- Ładne imię .. Ej, Fabian?
- Tak?
- Mam takie trochę głupie pytanie, ale skoro jesteś moim przyjacielem to powinieneś wiedzieć.. Tak mi się wydaje..
- No słucham - Posłał jej uśmiech i czekał. Camila wzięła do ręki swój pamiętnik i otworzyła na jednej ze stron a następnie podała mu go.
- Pisze tu, że bardzo jestem zakochana w jakimś chłopaku, że uwielbiam spędzać z nim czas i, że kocham jego uśmiech.. Spędziłam z nim jakiś dzień nad jeziorem.. Pływaliśmy łódkami i wtedy mnie pocałował... Wiesz o kogo chodzi? Mam chłpaka?
- Ja.. - Fabian wrócił wspomnieniami do tego dnia. Doskonale go pamiętał. Był to wtorek, rok temu. Oboje pojechali na pobliskie jezioro ponieważ był ogromny upał i wykupili sobie łódki. Potem położyli się na pomoście i odpoczywali w promieniach słońca kiedy jakoś nagle zbliżyli się do siebie i się pocałowali. Nie wiedział tylko czemu ją pocałował.. Obiecali, że nikomu o tym nie powiedzą i to będzie ich sekret oraz, że nigdy do tego nie wrócą...
- Fabian, słyszysz mnie? - Wyrwał go z zamyśleń jej głos.
- Przykro mi, ale nie mam pojęcia o kogo chodzi. Wiem tylko tyle, że nie masz chłopaka. Przynajmniej nie zauważyłem tego.
- Eh.. okej, dziękuję za szczerość - Zamknęła przedmiot przypominający zeszyt i schowała go pod łóżko
- Przeczytałaś cały pamiętnik?
- Nie. Tylko kilka stron. Dlaczego pytasz?
- Tak o - Wzruszył ramionami, ale tu chodziło o coś znacznie więcej. Dalsze strony mogłyby wspomnieć coś o nim i wtedy by się skapnęła o kogo chodzi więc musiał coś szybko wymyślić.
- Więc opowiedz mi chociaż o naszej przyjaźni. O Tobie, o mnie.. - Spojrzała mu ponownie w oczy z radością.
- Przyniesiesz mi najpierw coś do picia?
- Jasne - Uśmiechnęła się, wstała z łóżka i ruszyła do drzwi - Co chcesz?
- Jakiś sok - Kiwnęła głową i wyszła. Wtedy blondyn szybko zajrzał pod jej łóżko gdzie znalazł mały, różowy pamiętnik. Wziął go i schował pod swoją bluzę. Gdy po krótkim czasie, Camila wróciła do pokoju, zaczął mówić dalej - Noo więc hm. - Pomyślał przez chwilę - Znamy się od zawsze. Wiemy o sobie więcej niż ktokolwiek i nie mamy przed sobą tajemnic. Traktuję Cię jak najlepszą przyjaciółkę a Ty mnie jak najlepszego przyjaciela.. Zawsze możesz na mnie liczyć - Ich wzrok się napotkał a on przypomniał sobie słowa Natalii, która powiedziała, że on także kocha Camile. Nie wiedział dlaczego te słowa utkwiły mu w głowie skoro to w ogóle nie była prawda.. Koniuszkami palców odchylił wystający kosmyk jej włosów za ucho i wrócił do rozmowy - Masz także jeszcze dwóch innych przyjaciół. Logana i Łukasza. Oni chodzą ze mną do klasy, ale znasz ich krócej niż mnie. Nasza czwórka zawsze wszystko robi wspólnie..
- A co z Natalią i Sabiną? - Zdziwiła się.
- Nie wiem co mam Ci o nich powiedzieć.
- Najlepiej prawdę - Chwyciła go za dłoń i nakłoniła do dalszej rozmowy - Mów, proszę. Ufam Ci.
- Są zazdrosne o to, że spędzasz z nami czas. Jesteśmy najpopularniejsi w szkole a one nie mogą zrozumieć tego, że wolisz spędzać czas z nami.. Natalia jest zakochana w Łukaszu i dlatego ma do Ciebie pretensję, że Ty z nim rozmawiasz a ona nie. Mam do Ciebie prośbę.
- Tak?
- Jeżeli będzie opowiadać Ci o nas złe rzeczy to jej nie słuchaj. Nie chcę, abyś cierpiała przez nie..
- Możesz być spokojny - Wtedy usłyszeli dzwonek telefonu chłopaka. Dostał SMS'a.
- Muszę już iść. Przepraszam..
- Jasne, spoko. Idź.
- Później wpadnę, okej? Czy będziesz zajęta?
- Możesz przyjść.
- To do potem - Pożegnali się i chłopak opuścił dom dziewczyny. W ręku trzymał telefon i odpisywał na wiadomość.
[Od: Łukasz]
I co? Uwierzyła Ci?
[Do: Łukasz]
Tak. Powiedziałem jej tak jak się umawialiśmy. Jest po naszej stronie.
[Od: Łukasz]
Zajebiście! ..
Fabian schował komórkę do kieszeni i spojrzał na dom koleżanki. Zrobiło mu się głupio, że tak nakłamał Camili, ale miał wyjście? Łukasz mu kazał i to był jedyny sposób, aby nie dowiedzieli się o tym, że to ich wina z tym wypadkiem. Zresztą teraz odkąd ona straciła pamięć, mogą zacząć znajomość od nowa. Teraz kiedy będzie się z nimi zadawać i stanie się popularna dzięki nim, to w końcu będą mogli na luzie i przy wszystkich się razem pokazywać...
- Jak to straciła pamięć? - To było niewiarygodne. Nikt nie mógł w to uwierzyć. To było straszne. Lekarz spojrzał na babcię nastolatki i poprosił ją, aby z nim wyszła do jego gabinetu. Musiał z nią porozmawiać a po drugie, Camila nie wiedziała co się wokół niej dzieje. W sali było siedem osób a to stanowczo za dużo dla dziewczyny. Mogła zostać z nią tylko jedna osoba i to musieli ustalić między sobą. Wszyscy zgodzili się na Natalię ponieważ ona była jej najlepszą przyjaciółką i miały ze sobą najlepszy kontakt. Więc gdy każdy opuścił już pomieszczenie, dziewczyna spojrzała na Camilę i złapała ją za dłoń. Tamta spojrzała tylko przestraszona w jej kierunku, ale nie odsunęła się.
- Kim jesteś? - Zapytała tylko drżącym głosem.
- Natalia.. Przyjaźnimy się - Odpowiedziała z czułym uśmiechem.
- Kim byli tamci ludzie?
- Rodzina i znajomi - Wzruszyła ramionami - Tak się cieszę, że nic Ci się nie stało..
- Natalia, tak?
- Tak, ale Wy zawsze zwracacie się do mnie ,, Nati ''..
- My? - Wtrąciła.
- Jest jeszcze Sabina. Też jest Twoją przyjaciółkę...
- Nie pamiętam... Jak to się stało, że znalazłam się w szpitalu? Co się stało? Wiesz coś o tym..? - Natalia obróciła się do przyjaciółki plecami i zacisnęła dłoń. Powinna powiedzieć prawdę? Powinna powiedzieć, że została zepchnięta? Że zrobił to chłopak, w którym nastolatka była zakochana? Westchnęła ciężko i wolno wypuściła powietrze z płuc - Ja..Nie wiem. Nie widziałam dokładnie co się stało.. - Skłamała. Co miała powiedzieć? Postanowiła, że nie zaryzykuje mówiąc prawdę ponieważ nie wiadomo jak to Camila przyjmie. Jak to na nią wpłynie..
- Byłaś wtedy ze mną?
- Tak.. Stałam na samym dole schodów i czekałam na Ciebie kiedy usłyszałam jakieś krzyki. Spojrzałam w Twoją stronę i zobaczyłam jak spadasz ze schodów. Zawołałam więc pomoc i przywieźli Cię tu. Straciłaś przytomność..
- Nie potrafię sobie tego przypomnieć. Mam pustkę w głowie..- Rozmawiały ze sobą tak jeszcze przez kilka minut kiedy Natalia została poproszona na korytarz. Babcia Camili oznajmiła wszystkim, że jej wnuczka nie wiadomo kiedy odzyska pamięć i czy w ogóle ją odzyska. Wszystko okaże się z czasem. Za kilka dni zostanie także wypisana i będzie mogła wrócić do domu. Do szpitala przyjechała mama nastolatki, która przyleciała zza granicy najszybszym kursem lotniczym na wieść o tym, że jej córka miała wypadek. Wiedziała już o tym także cała szkoła i miasteczko. Ludzie przychodzili do dziewczyny w odwiedziny, rozmawiali z nią i próbowali coś jej przypomnieć, ale to nie dawało żadnych rezultatów. Camila straciła całą swoją pamięć...
Minęły cztery dni. Szatynka opuściła szpital i wróciła do rodzinnego domu. Jej mama, siostra i babcia były przy niej przez cały ten czas. Jej przyjaciółki również. Teraz Camila leżała na swoim łóżku i oglądała swój pamiętnik. Zdążyła obejrzeć tylko kilka kartek jak na przykład, że nienawidzi swojego ojca, który ich porzucił gdy były z siostrą małe, że bardzo kocha swoją mamę i babcie, że ma wspaniałe przyjaciółki... Zdziwiło ją tylko to, że gdzieniegdzie pisała o jakimś chłopaku w którym się chyba kochała..
- Dlaczego nic nie pamiętam? - Mówiła sama do siebie. Do jej oczu naleciały gorzkie łzy rozpaczy. To było męczarnią. Widzieć te wszystkie twarze i kompletnie nic nie pamiętać. Czuć, że jest się wśród obcych ludzi. Dlaczego to tak musi być? Dlaczego to jej się przytrafiło?
- Kochanie! - Usłyszała głos swojej matki, która po chwili weszła do jej pokoju - Masz gościa - Uśmiechnęła się czule.
- Gościa? - Wtedy do pomieszczenia wszedł ciemnowłosy blondyn.
- Hej - Przywitał się i rozejrzał dookoła.
- To ja zostawię Was samych - Kobieta wyszła zamykając za sobą drzwi. Camila natomiast spojrzała na kolegę i wtedy sobie przypomniała, że gdzieś go już wtedy widziała.
- Jak się czujesz? - Spytał pierwszy.
- Dobrze.. Coraz lepiej, ale dalej nic nie kojarzę. Ty byłeś u mnie w szpitalu?
- Tak.. - Uśmiechnął się i podszedł bliżej nastolatki - Mogę? - Kiwnął w stronę łóżka a gdy się zgodziła, przysiadł się tuż obok niej.
- Po co tu przyszedłeś? Nie zrozum mnie źle, ale nie wiem kim dla mnie jesteś..
- Przyjacielem - Wtrącił - Mieszkam parę domów dalej. Znamy się od dziecka.
- Może Ty wiesz co mi się stało? Dlaczego straciłam pamięć? - Zapytała z nadzieją, że dostanie dobrą odpowiedź, ale zamiast tego, chłopak westchnął ciężko i spojrzał jej w oczy.
- Szłaś po schodach zagapiona w telefon i potknęłaś się.
- Potknęłam? Łamaga ze mnie..
- Trochę - Zaśmiał się a ona razem z nim. Podobało się jej jego poczucie humoru.
- Jak się nazywasz?
- Fabian.
- Ładne imię .. Ej, Fabian?
- Tak?
- Mam takie trochę głupie pytanie, ale skoro jesteś moim przyjacielem to powinieneś wiedzieć.. Tak mi się wydaje..
- No słucham - Posłał jej uśmiech i czekał. Camila wzięła do ręki swój pamiętnik i otworzyła na jednej ze stron a następnie podała mu go.
- Pisze tu, że bardzo jestem zakochana w jakimś chłopaku, że uwielbiam spędzać z nim czas i, że kocham jego uśmiech.. Spędziłam z nim jakiś dzień nad jeziorem.. Pływaliśmy łódkami i wtedy mnie pocałował... Wiesz o kogo chodzi? Mam chłpaka?
- Ja.. - Fabian wrócił wspomnieniami do tego dnia. Doskonale go pamiętał. Był to wtorek, rok temu. Oboje pojechali na pobliskie jezioro ponieważ był ogromny upał i wykupili sobie łódki. Potem położyli się na pomoście i odpoczywali w promieniach słońca kiedy jakoś nagle zbliżyli się do siebie i się pocałowali. Nie wiedział tylko czemu ją pocałował.. Obiecali, że nikomu o tym nie powiedzą i to będzie ich sekret oraz, że nigdy do tego nie wrócą...
- Fabian, słyszysz mnie? - Wyrwał go z zamyśleń jej głos.
- Przykro mi, ale nie mam pojęcia o kogo chodzi. Wiem tylko tyle, że nie masz chłopaka. Przynajmniej nie zauważyłem tego.
- Eh.. okej, dziękuję za szczerość - Zamknęła przedmiot przypominający zeszyt i schowała go pod łóżko
- Przeczytałaś cały pamiętnik?
- Nie. Tylko kilka stron. Dlaczego pytasz?
- Tak o - Wzruszył ramionami, ale tu chodziło o coś znacznie więcej. Dalsze strony mogłyby wspomnieć coś o nim i wtedy by się skapnęła o kogo chodzi więc musiał coś szybko wymyślić.
- Więc opowiedz mi chociaż o naszej przyjaźni. O Tobie, o mnie.. - Spojrzała mu ponownie w oczy z radością.
- Przyniesiesz mi najpierw coś do picia?
- Jasne - Uśmiechnęła się, wstała z łóżka i ruszyła do drzwi - Co chcesz?
- Jakiś sok - Kiwnęła głową i wyszła. Wtedy blondyn szybko zajrzał pod jej łóżko gdzie znalazł mały, różowy pamiętnik. Wziął go i schował pod swoją bluzę. Gdy po krótkim czasie, Camila wróciła do pokoju, zaczął mówić dalej - Noo więc hm. - Pomyślał przez chwilę - Znamy się od zawsze. Wiemy o sobie więcej niż ktokolwiek i nie mamy przed sobą tajemnic. Traktuję Cię jak najlepszą przyjaciółkę a Ty mnie jak najlepszego przyjaciela.. Zawsze możesz na mnie liczyć - Ich wzrok się napotkał a on przypomniał sobie słowa Natalii, która powiedziała, że on także kocha Camile. Nie wiedział dlaczego te słowa utkwiły mu w głowie skoro to w ogóle nie była prawda.. Koniuszkami palców odchylił wystający kosmyk jej włosów za ucho i wrócił do rozmowy - Masz także jeszcze dwóch innych przyjaciół. Logana i Łukasza. Oni chodzą ze mną do klasy, ale znasz ich krócej niż mnie. Nasza czwórka zawsze wszystko robi wspólnie..
- A co z Natalią i Sabiną? - Zdziwiła się.
- Nie wiem co mam Ci o nich powiedzieć.
- Najlepiej prawdę - Chwyciła go za dłoń i nakłoniła do dalszej rozmowy - Mów, proszę. Ufam Ci.
- Są zazdrosne o to, że spędzasz z nami czas. Jesteśmy najpopularniejsi w szkole a one nie mogą zrozumieć tego, że wolisz spędzać czas z nami.. Natalia jest zakochana w Łukaszu i dlatego ma do Ciebie pretensję, że Ty z nim rozmawiasz a ona nie. Mam do Ciebie prośbę.
- Tak?
- Jeżeli będzie opowiadać Ci o nas złe rzeczy to jej nie słuchaj. Nie chcę, abyś cierpiała przez nie..
- Możesz być spokojny - Wtedy usłyszeli dzwonek telefonu chłopaka. Dostał SMS'a.
- Muszę już iść. Przepraszam..
- Jasne, spoko. Idź.
- Później wpadnę, okej? Czy będziesz zajęta?
- Możesz przyjść.
- To do potem - Pożegnali się i chłopak opuścił dom dziewczyny. W ręku trzymał telefon i odpisywał na wiadomość.
[Od: Łukasz]
I co? Uwierzyła Ci?
[Do: Łukasz]
Tak. Powiedziałem jej tak jak się umawialiśmy. Jest po naszej stronie.
[Od: Łukasz]
Zajebiście! ..
Fabian schował komórkę do kieszeni i spojrzał na dom koleżanki. Zrobiło mu się głupio, że tak nakłamał Camili, ale miał wyjście? Łukasz mu kazał i to był jedyny sposób, aby nie dowiedzieli się o tym, że to ich wina z tym wypadkiem. Zresztą teraz odkąd ona straciła pamięć, mogą zacząć znajomość od nowa. Teraz kiedy będzie się z nimi zadawać i stanie się popularna dzięki nim, to w końcu będą mogli na luzie i przy wszystkich się razem pokazywać...
Rozdział 4.
Natalia wraz z Sabiną dotarły do szpitala, ale nie dostały żadnych informacji. Zastały dyrektorkę i nauczycielkę wychowania fizycznego, które stały pod ścianą. Podeszły do nich z nadzieją, że może one coś wiedzą
- Co z Camilą?! - Zapytała zrozpaczona Natalia.
- Co Wy tu robicie? - Zdziwiła się dyrektorka - Dlaczego nie jesteście na lekcji?
- Nie zostawię przyjaciółki gdy mnie potrzebuje..
- Właśnie! - Dodała Sabina. Wtedy podszedł do nich mężczyzna mający około 50 lat. Ubrany był w biały fartuch sięgający mu do kolan oraz białe buty do kostek.
- Panie to rodzina dziewczyny? - Spytał zwracając się do nauczycielki.
- Jestem jej nauczycielką a to Pani Dyrektor. Przyjechałyśmy tu z Camilą i czekamy na jakieś wieści o niej..
- Przykro mi, ale muszę skontaktować się z jej rodziną...
- To ja! - Krzyknął jakiś głos. Wszyscy obrócili się za siebie. W ich stronę biegła wolnym krokiem babcia nastolatki wraz z siostrą dziewczyny, Sarą - Co się dzieje z moją wnuczką? Wszystko z nią w porządku?!
- Pani to... ?
- Babcia Camili. Proszę powiedzieć jak ona się czuje! Niech Pan nie trzyma mnie w niepewności.. - Błagała zapłakana.
- No wiec.. Dziewczyna doznała bardzo ciężkich obrażeń przez co miała wstrząs mózgu. Opanowaliśmy sytuację i za jakiś czas powinna wybudzić się ze śpiączki, ale musicie państwo być świadomi tego, że mogą wystąpić jakieś komplikacje.
- Komplikacje?!
- Wszystko się okaże kiedy dziewczyna się obudzi. Teraz leży w sali 26 i można ją odwiedzić, ale pojedynczo proszę - Odkaszlnął i odszedł. Najpierw do nastolatki poszła babcia z siostrą, potem dyrektorka, nauczycielka i Sabina. Gdy była kolej Natalii, dostrzegła na końcu korytarza Fabiana. Znów ogarnął ją gniew więc podeszła do niego i pierwsze co zrobiła to z całej siły dała mu z liścia w twarz. Gdy podniósł na nią ponownie wzrok i chciał coś powiedzieć, dostał w drugi policzek.
- Jak śmiesz tu przychodzić?! - Warknęła z nienawiścią w głosie.
- Daj mi się wytłumaczyć..
- Wynoś się stąd, albo powiem wszystkim co się naprawdę wydarzyło!
- Nie widziałem jej.. Nie mogłem jej złapać.. Nie chciałem tego!
- Ale przyznać też się nie potrafisz, co?! - Zaśmiała się ironicznie - Wiesz o tym, że Camila jest w Tobie zakochana?
- Co? - Zdziwił się.
- Była w stanie zrobić dla Ciebie wszystko a Ty nie potrafisz się przyznać do tego co zrobiliście. Gdy tylko się obudzi, mam nadzieję, że wyda Cię i Twoich żałosnych kolegów bo tego nie da się wybaczyć!
- Myślisz, że nie czuje się winny?! Nie daruje sobie tego jeżeli coś jej się stanie..
- Dlaczego? Przecież ona Cię nie obchodzi.
- Nic nie wiesz.. - Mruknął pod nosem. Natalia spojrzała na niego podejrzanie i nagle ją oświeciło.
- Ona Ci się podoba, prawda?.. - Zapytała znając już odpowiedź.
- Nie..
- Też jesteś w niej zakochany.. Ty ją kochasz..
- Przestań!
- Nie mogę uwierzyć... Nie mogę uwierzyć w to, że kochasz ją, ale zdanie innych jest dla Ciebie ważniejsze..
- Co?
- Ty po prostu się jej wstydzisz.. - Nie odpowiedział nic tylko spuścił głowę a wzrok wbił w podłogę. Nagle przybiegła do nich Sabina dusząc się własnym tchem.
- Obudziła się ! Obudziła! - Krzyczała. Nie czekając na nic więcej, Natalia pobiegła w stronę swojej przyjaciółki, która leżała w sali 26 a za nią pobiegł Fabian i Sabina. Dobiegli na miejsce w kilka sekund. Natalia podeszła do łóżka w którym leżała jej najlepsza przyjaciółka i spojrzała jej w oczy.
- Camila... - Wyszeptała ucieszona.
- Ja.. - Camila rozejrzała się dookoła a następnie wzrok wbiła w sufit.
- Jak się czujesz? - Wtrącił ciemnowłosy blondyn. Czuł na sobie ostry wzrok Natalii. Ta dziewczyna nie da mu spokoju. Tylko ona wie co się wydarzyło na schodach. Ona i no on i jego koledzy i oczywiście Camila więc bał się reakcji swojej koleżanki z sąsiedztwa.
- Ja... - Powtórzyła szatynka - Nie znam Was.. - To zamurowało wszystkich. Nikt nie wiedział co ma powiedzieć do puki do sali nie wszedł lekarz. Podszedł do nastolatki, zbadał ją i spojrzał na każdego.
- Straciła pamięć - Powiedział poważnym głosem...
Natalia wraz z Sabiną dotarły do szpitala, ale nie dostały żadnych informacji. Zastały dyrektorkę i nauczycielkę wychowania fizycznego, które stały pod ścianą. Podeszły do nich z nadzieją, że może one coś wiedzą
- Co z Camilą?! - Zapytała zrozpaczona Natalia.
- Co Wy tu robicie? - Zdziwiła się dyrektorka - Dlaczego nie jesteście na lekcji?
- Nie zostawię przyjaciółki gdy mnie potrzebuje..
- Właśnie! - Dodała Sabina. Wtedy podszedł do nich mężczyzna mający około 50 lat. Ubrany był w biały fartuch sięgający mu do kolan oraz białe buty do kostek.
- Panie to rodzina dziewczyny? - Spytał zwracając się do nauczycielki.
- Jestem jej nauczycielką a to Pani Dyrektor. Przyjechałyśmy tu z Camilą i czekamy na jakieś wieści o niej..
- Przykro mi, ale muszę skontaktować się z jej rodziną...
- To ja! - Krzyknął jakiś głos. Wszyscy obrócili się za siebie. W ich stronę biegła wolnym krokiem babcia nastolatki wraz z siostrą dziewczyny, Sarą - Co się dzieje z moją wnuczką? Wszystko z nią w porządku?!
- Pani to... ?
- Babcia Camili. Proszę powiedzieć jak ona się czuje! Niech Pan nie trzyma mnie w niepewności.. - Błagała zapłakana.
- No wiec.. Dziewczyna doznała bardzo ciężkich obrażeń przez co miała wstrząs mózgu. Opanowaliśmy sytuację i za jakiś czas powinna wybudzić się ze śpiączki, ale musicie państwo być świadomi tego, że mogą wystąpić jakieś komplikacje.
- Komplikacje?!
- Wszystko się okaże kiedy dziewczyna się obudzi. Teraz leży w sali 26 i można ją odwiedzić, ale pojedynczo proszę - Odkaszlnął i odszedł. Najpierw do nastolatki poszła babcia z siostrą, potem dyrektorka, nauczycielka i Sabina. Gdy była kolej Natalii, dostrzegła na końcu korytarza Fabiana. Znów ogarnął ją gniew więc podeszła do niego i pierwsze co zrobiła to z całej siły dała mu z liścia w twarz. Gdy podniósł na nią ponownie wzrok i chciał coś powiedzieć, dostał w drugi policzek.
- Jak śmiesz tu przychodzić?! - Warknęła z nienawiścią w głosie.
- Daj mi się wytłumaczyć..
- Wynoś się stąd, albo powiem wszystkim co się naprawdę wydarzyło!
- Nie widziałem jej.. Nie mogłem jej złapać.. Nie chciałem tego!
- Ale przyznać też się nie potrafisz, co?! - Zaśmiała się ironicznie - Wiesz o tym, że Camila jest w Tobie zakochana?
- Co? - Zdziwił się.
- Była w stanie zrobić dla Ciebie wszystko a Ty nie potrafisz się przyznać do tego co zrobiliście. Gdy tylko się obudzi, mam nadzieję, że wyda Cię i Twoich żałosnych kolegów bo tego nie da się wybaczyć!
- Myślisz, że nie czuje się winny?! Nie daruje sobie tego jeżeli coś jej się stanie..
- Dlaczego? Przecież ona Cię nie obchodzi.
- Nic nie wiesz.. - Mruknął pod nosem. Natalia spojrzała na niego podejrzanie i nagle ją oświeciło.
- Ona Ci się podoba, prawda?.. - Zapytała znając już odpowiedź.
- Nie..
- Też jesteś w niej zakochany.. Ty ją kochasz..
- Przestań!
- Nie mogę uwierzyć... Nie mogę uwierzyć w to, że kochasz ją, ale zdanie innych jest dla Ciebie ważniejsze..
- Co?
- Ty po prostu się jej wstydzisz.. - Nie odpowiedział nic tylko spuścił głowę a wzrok wbił w podłogę. Nagle przybiegła do nich Sabina dusząc się własnym tchem.
- Obudziła się ! Obudziła! - Krzyczała. Nie czekając na nic więcej, Natalia pobiegła w stronę swojej przyjaciółki, która leżała w sali 26 a za nią pobiegł Fabian i Sabina. Dobiegli na miejsce w kilka sekund. Natalia podeszła do łóżka w którym leżała jej najlepsza przyjaciółka i spojrzała jej w oczy.
- Camila... - Wyszeptała ucieszona.
- Ja.. - Camila rozejrzała się dookoła a następnie wzrok wbiła w sufit.
- Jak się czujesz? - Wtrącił ciemnowłosy blondyn. Czuł na sobie ostry wzrok Natalii. Ta dziewczyna nie da mu spokoju. Tylko ona wie co się wydarzyło na schodach. Ona i no on i jego koledzy i oczywiście Camila więc bał się reakcji swojej koleżanki z sąsiedztwa.
- Ja... - Powtórzyła szatynka - Nie znam Was.. - To zamurowało wszystkich. Nikt nie wiedział co ma powiedzieć do puki do sali nie wszedł lekarz. Podszedł do nastolatki, zbadał ją i spojrzał na każdego.
- Straciła pamięć - Powiedział poważnym głosem...
czwartek, 25 grudnia 2014
Rozdział 3.
Camila została przewieziona do szpitala w pobliskim mieście, w którym musiała przejść badania. Wciąż nie odzyskała przytomności. Pojechała z nią nauczycielka wychowania fizycznego oraz dyrektorka szkoły, która podczas drogi, zawiadomiła o całym zdarzeniu rodzinę dziewczyny. W tym samym czasie w szkole, wychowawczyni Camili, próbowała się czegoś dowiedzieć na temat wypadku, który się zdarzył kilkanaście minut temu.
- Więc co się właściwie stało? - Zapytała zszokowana. Trudno było jej mówić bo sprawa była dość poważna.
- Ja... - Natalia była cała roztrzęsiona a łzy spływały jej po policzku powodując, że dziewczyna dusiła się powietrzem.
- Widziałaś to? Musisz powiedzieć co się tam stało.. - Nalegała starsza kobieta.
- Stałam na dole, kiedy...
- Camila szła zagapiona w telefon i potknęła się - Wtrącił Łukasz. Natalia spojrzała na niego piorunującym wzrokiem ponieważ kłamał. To wszystko to była jego wina i jego kolegów. Jak on tak mógł? W żywe oczy łgał.
- Jak możesz?! - Warknęła.
- Zagapiła się? - Powtórzyła wychowawczyni.
- Tak jak mówię, prawda Fabian? Szła zagapiona w telefon i potknęła się o własne nogi. Próbowaliśmy ją złapać, ale było już za późno..
- Tak, to prawda - Dołączył się do dyskusji ciemnowłosy blondyn. Jego wzrok był wbity w podłogę ponieważ wiedział, że oczy Natalii są przepełnione nienawiścią.
- No dobrze... Wróćcie proszę do klasy a ja udam się do szpitala dowiedzieć się czegoś więcej.
- Tak zrobimy - Łukasz był skupiony i poważny. Mówił ostrożnie i płynnie dobierał słowa. Nauczycielka pożegnała się z młodzieżą i opuściła gabinet chemiczny. Natalia nie mogąc patrzeć na nastolatków, ruszyła także do wyjścia, jednak ktoś chwycił ją za dłoń i zatrzymał.
- Puść mnie! - Warknęła.
- Musimy pogadać - Był to Łukasz.
- Nie mamy o czym..
- Nie waż się nikomu powiedzieć o tym co widziałaś.
- Bo co mi zrobisz?! To Wy ją zepchnęliście!
- To był wypadek! - Wtrącił Fabian.
- Wypadek?!- Parsknęła - Ale z czyjej winy?! No z czyjej?! - Wyrwała się z uścisku chłopaka starszego od niej i spojrzała im po kolei w oczy - Tacy odważni jesteście... A teraz? Tchórze! Szkoda mi Was. Jeżeli coś się stanie Camili to Wy będziecie za to odpowiedzialni i nikt więcej, rozumiecie? Módlcie się lepiej, aby to przeżyła bez żadnych obrażeń!
- Nie widzieliśmy jej - Natalia spojrzała na Fabiana i podeszła do niego przeszywając go całego wzrokiem.
- Ty to w ogóle się nie udzielaj. Jesteś świnią. Nic na razie nie powiem, ale kiedy Camila się obudzi to pewnie sama wszystko dokładnie streści, a Ty.. - Wskazała palcem na blondyna - Nigdy więcej się do niej nie odzywaj - Wycedziła przez zaciśnięte zęby aż w końcu opuściła pomieszczenie, trzaskając drzwiami. Nie słuchała ich wrzasków bo miała je głęboko w dupie. Szła wkurzona i załamana jednocześnie przez korytarz nie mając wcale zamiaru wrócić na lekcje.
- Nat! Zaczekaj! - Usłyszała jak ktoś ją woła. Była to jej przyjaciółka, Sabina. Podbiegła do niej i chwyciła ją za ramiona - Co z Camilą?!
- Skąd o tym wiesz?
- Żartujesz?! Cała szkoła o tym hucze! Jak ona się czuje?!
- Nie wiem. Nie mam pojęcia - Spojrzała jej w oczy i wybuchnęła płaczem. Wtuliła się w ramiona przyjaciółki i mocno ją objęła - Tak bardzo się o nią boje... - Wyszlochała.
- Ja też.. Ale jak to możliwe, że się potknęła? - To pytanie wyprowadziło Natalię z równowagi. Odeszła od rudowłosej nastolatki i zacisnęła pięść z gniewu. Była wściekła!
- Potknęła?! - Powtórzyła warkotem.
- No tak słyszałam...
- Od kogo?!
- Czy to ważne?! Ważne jest to jak ona się czuje! Prawda?!
- Tak, masz rację.. Idziesz ze mną do szpitala?
- Teraz? Jasne. chodźmy - Chwyciły się za ręce i szybko ruszyły do wyjścia...
Camila została przewieziona do szpitala w pobliskim mieście, w którym musiała przejść badania. Wciąż nie odzyskała przytomności. Pojechała z nią nauczycielka wychowania fizycznego oraz dyrektorka szkoły, która podczas drogi, zawiadomiła o całym zdarzeniu rodzinę dziewczyny. W tym samym czasie w szkole, wychowawczyni Camili, próbowała się czegoś dowiedzieć na temat wypadku, który się zdarzył kilkanaście minut temu.
- Więc co się właściwie stało? - Zapytała zszokowana. Trudno było jej mówić bo sprawa była dość poważna.
- Ja... - Natalia była cała roztrzęsiona a łzy spływały jej po policzku powodując, że dziewczyna dusiła się powietrzem.
- Widziałaś to? Musisz powiedzieć co się tam stało.. - Nalegała starsza kobieta.
- Stałam na dole, kiedy...
- Camila szła zagapiona w telefon i potknęła się - Wtrącił Łukasz. Natalia spojrzała na niego piorunującym wzrokiem ponieważ kłamał. To wszystko to była jego wina i jego kolegów. Jak on tak mógł? W żywe oczy łgał.
- Jak możesz?! - Warknęła.
- Zagapiła się? - Powtórzyła wychowawczyni.
- Tak jak mówię, prawda Fabian? Szła zagapiona w telefon i potknęła się o własne nogi. Próbowaliśmy ją złapać, ale było już za późno..
- Tak, to prawda - Dołączył się do dyskusji ciemnowłosy blondyn. Jego wzrok był wbity w podłogę ponieważ wiedział, że oczy Natalii są przepełnione nienawiścią.
- No dobrze... Wróćcie proszę do klasy a ja udam się do szpitala dowiedzieć się czegoś więcej.
- Tak zrobimy - Łukasz był skupiony i poważny. Mówił ostrożnie i płynnie dobierał słowa. Nauczycielka pożegnała się z młodzieżą i opuściła gabinet chemiczny. Natalia nie mogąc patrzeć na nastolatków, ruszyła także do wyjścia, jednak ktoś chwycił ją za dłoń i zatrzymał.
- Puść mnie! - Warknęła.
- Musimy pogadać - Był to Łukasz.
- Nie mamy o czym..
- Nie waż się nikomu powiedzieć o tym co widziałaś.
- Bo co mi zrobisz?! To Wy ją zepchnęliście!
- To był wypadek! - Wtrącił Fabian.
- Wypadek?!- Parsknęła - Ale z czyjej winy?! No z czyjej?! - Wyrwała się z uścisku chłopaka starszego od niej i spojrzała im po kolei w oczy - Tacy odważni jesteście... A teraz? Tchórze! Szkoda mi Was. Jeżeli coś się stanie Camili to Wy będziecie za to odpowiedzialni i nikt więcej, rozumiecie? Módlcie się lepiej, aby to przeżyła bez żadnych obrażeń!
- Nie widzieliśmy jej - Natalia spojrzała na Fabiana i podeszła do niego przeszywając go całego wzrokiem.
- Ty to w ogóle się nie udzielaj. Jesteś świnią. Nic na razie nie powiem, ale kiedy Camila się obudzi to pewnie sama wszystko dokładnie streści, a Ty.. - Wskazała palcem na blondyna - Nigdy więcej się do niej nie odzywaj - Wycedziła przez zaciśnięte zęby aż w końcu opuściła pomieszczenie, trzaskając drzwiami. Nie słuchała ich wrzasków bo miała je głęboko w dupie. Szła wkurzona i załamana jednocześnie przez korytarz nie mając wcale zamiaru wrócić na lekcje.
- Nat! Zaczekaj! - Usłyszała jak ktoś ją woła. Była to jej przyjaciółka, Sabina. Podbiegła do niej i chwyciła ją za ramiona - Co z Camilą?!
- Skąd o tym wiesz?
- Żartujesz?! Cała szkoła o tym hucze! Jak ona się czuje?!
- Nie wiem. Nie mam pojęcia - Spojrzała jej w oczy i wybuchnęła płaczem. Wtuliła się w ramiona przyjaciółki i mocno ją objęła - Tak bardzo się o nią boje... - Wyszlochała.
- Ja też.. Ale jak to możliwe, że się potknęła? - To pytanie wyprowadziło Natalię z równowagi. Odeszła od rudowłosej nastolatki i zacisnęła pięść z gniewu. Była wściekła!
- Potknęła?! - Powtórzyła warkotem.
- No tak słyszałam...
- Od kogo?!
- Czy to ważne?! Ważne jest to jak ona się czuje! Prawda?!
- Tak, masz rację.. Idziesz ze mną do szpitala?
- Teraz? Jasne. chodźmy - Chwyciły się za ręce i szybko ruszyły do wyjścia...
środa, 24 grudnia 2014
Rozdział 2
Minęła już czwarta lekcja. Teraz była przerwa 20 minutowa, którą połowa uczniów spędzała na obiedzie. Camila, Sabina i Natalia, stały przy oknie oparte o ciepły grzejnik i rozmawiały o wszystkim co się wokół nich dzieje.
- To co robimy w piątek? - Spytała zadowolona Sabina. Zawsze miała dobry humor, śmiała się ciągle i trudno było wyprowadzi ją z równowagi jednak gdy już się wkurzyła, lepiej schodzić jej z drogi - Mam ochotę na jakąś dyskotekę - Zaśmiała się.
- Serio? Dopiero był piątek i byłyśmy w klubie. Ja nie mam sił i muszę się w końcu zacząć uczyć - Odpowiedziała Natalia.
- Ja... - Wtedy obok nich przeszedł Fabian z Loganem i Łukaszem. Cała trójka była przystojna jednak byli zajęci. Spojrzeli tylko na dziewczyny i przeszli obojętnie. Chociaż w sumie Logan posłał lekki uśmiech Camili. To było dziwne. Jego nastolatka też znała od zawsze, ale nigdy z nim nie rozmawiała. Tak jak i zresztą z Łukaszem. Jedynie miała dobry kontakt z Fabianem - Nie wiem - W końcu dokończyła zdanie.
- Z Wami nie można się bawić - Parsknęła rozżalona Sabina.
- Daj spokój. Obojętnie mi to gdzie pójdziemy.
- A mi nie! - Krzyknęła i ruszyła do klasy.
- Ej! Zaczekaj! - Wrzasnęły obydwie i pobiegły za nią. Zadzwonił dzwonek i rozpoczęła się lekcja j.polskiego. Zajęły swoje miejsca i przygotowały się do lekcji. Trwała równe 45 minut a gdy się skończyła, każdy odetchnął z ulgą. Mieli sprawdzian z gramatyki i praktycznie nikt nic nie umiał. Camila czuła się zmęczona. Chętnie to by się już położyła na swoim łóżku i by poszła spać, ale o tym mogła tylko pomarzyć. Przed nią jeszcze matematyka oraz geografia. Kolejną przerwę spędziły na korytarzu, kiecy Camila zorientowała się, że zostawiła w klasie swój telefon. Powiedziała przyjaciółkom, że musi wrócić po niego a one kiwnęły głową. Ruszyła więc do przodu docierając na miejsce w kilka minut. Na korytarzach były tłumy uczniów i ciasno było się poruszać, ale dała radę. Idąc korytarzem, wpadła na Fabiana, który widząc ją, uśmiechnął się, ale nie powiedział nic. Wzięła z klasy swój telefon, który wciąż leżał na miejscu i opuściła klasę. Zadzwonił dzwonek na kolejną lekcję. Każdy się już rozszedł do klasy, tylko dziewczyna była spóźniona. Wracając z drugiego piętra, skręciła w zakręt i zapatrzona w telefon zaczęła schodzić po schodach
- Camila! - Krzyknęła Natalia stojąca na samym dole i machająca w jej stronę, aby się pośpieszyła. Szatynka uśmiechnęła się lekko, kiedy nagle ktoś zaczął zbiegać po schodach - Uważaj!
- Co? - Zdziwiła się nastolatka, ale było już za późno. Poczuła tylko jak ktoś wpadł na nią a ona traci równowagę pod stopami i spada po schodach na dół. Sturlała się cała, uderzając głową i każdą częścią swojego ciała o schody. Jakże to był piekielny ból!
- Camila! - Natalia podbiegła do niej przestraszona i roztrzęsiona, jednak szatynka nie odpowiadała. Straciła przytomność a z twarzy leciała jej krew.
- Kurwa... - Wyszeptał męski głos. Natalia spojrzała na niego z nienawiścią w oczach.
- Wy idioci! Co się tak gapicie?! Niech któryś biegnie po pomoc! Szybko! - Wrzasnęła zapłakana i skupiła się z powrotem na przyjaciółce.
- Łukasz, kurwa! Rusz się! - Warknął chłopak, spoglądając na koleżankę...
Minęła już czwarta lekcja. Teraz była przerwa 20 minutowa, którą połowa uczniów spędzała na obiedzie. Camila, Sabina i Natalia, stały przy oknie oparte o ciepły grzejnik i rozmawiały o wszystkim co się wokół nich dzieje.
- To co robimy w piątek? - Spytała zadowolona Sabina. Zawsze miała dobry humor, śmiała się ciągle i trudno było wyprowadzi ją z równowagi jednak gdy już się wkurzyła, lepiej schodzić jej z drogi - Mam ochotę na jakąś dyskotekę - Zaśmiała się.
- Serio? Dopiero był piątek i byłyśmy w klubie. Ja nie mam sił i muszę się w końcu zacząć uczyć - Odpowiedziała Natalia.
- Ja... - Wtedy obok nich przeszedł Fabian z Loganem i Łukaszem. Cała trójka była przystojna jednak byli zajęci. Spojrzeli tylko na dziewczyny i przeszli obojętnie. Chociaż w sumie Logan posłał lekki uśmiech Camili. To było dziwne. Jego nastolatka też znała od zawsze, ale nigdy z nim nie rozmawiała. Tak jak i zresztą z Łukaszem. Jedynie miała dobry kontakt z Fabianem - Nie wiem - W końcu dokończyła zdanie.
- Z Wami nie można się bawić - Parsknęła rozżalona Sabina.
- Daj spokój. Obojętnie mi to gdzie pójdziemy.
- A mi nie! - Krzyknęła i ruszyła do klasy.
- Ej! Zaczekaj! - Wrzasnęły obydwie i pobiegły za nią. Zadzwonił dzwonek i rozpoczęła się lekcja j.polskiego. Zajęły swoje miejsca i przygotowały się do lekcji. Trwała równe 45 minut a gdy się skończyła, każdy odetchnął z ulgą. Mieli sprawdzian z gramatyki i praktycznie nikt nic nie umiał. Camila czuła się zmęczona. Chętnie to by się już położyła na swoim łóżku i by poszła spać, ale o tym mogła tylko pomarzyć. Przed nią jeszcze matematyka oraz geografia. Kolejną przerwę spędziły na korytarzu, kiecy Camila zorientowała się, że zostawiła w klasie swój telefon. Powiedziała przyjaciółkom, że musi wrócić po niego a one kiwnęły głową. Ruszyła więc do przodu docierając na miejsce w kilka minut. Na korytarzach były tłumy uczniów i ciasno było się poruszać, ale dała radę. Idąc korytarzem, wpadła na Fabiana, który widząc ją, uśmiechnął się, ale nie powiedział nic. Wzięła z klasy swój telefon, który wciąż leżał na miejscu i opuściła klasę. Zadzwonił dzwonek na kolejną lekcję. Każdy się już rozszedł do klasy, tylko dziewczyna była spóźniona. Wracając z drugiego piętra, skręciła w zakręt i zapatrzona w telefon zaczęła schodzić po schodach
- Camila! - Krzyknęła Natalia stojąca na samym dole i machająca w jej stronę, aby się pośpieszyła. Szatynka uśmiechnęła się lekko, kiedy nagle ktoś zaczął zbiegać po schodach - Uważaj!
- Co? - Zdziwiła się nastolatka, ale było już za późno. Poczuła tylko jak ktoś wpadł na nią a ona traci równowagę pod stopami i spada po schodach na dół. Sturlała się cała, uderzając głową i każdą częścią swojego ciała o schody. Jakże to był piekielny ból!
- Camila! - Natalia podbiegła do niej przestraszona i roztrzęsiona, jednak szatynka nie odpowiadała. Straciła przytomność a z twarzy leciała jej krew.
- Kurwa... - Wyszeptał męski głos. Natalia spojrzała na niego z nienawiścią w oczach.
- Wy idioci! Co się tak gapicie?! Niech któryś biegnie po pomoc! Szybko! - Wrzasnęła zapłakana i skupiła się z powrotem na przyjaciółce.
- Łukasz, kurwa! Rusz się! - Warknął chłopak, spoglądając na koleżankę...
Subskrybuj:
Posty (Atom)