wtorek, 30 grudnia 2014

Rozdział 15

- Kogo my tu mamy - Zaśmiał się Łukasz. Jak on ją straszne denerwował. Najchętniej to dałaby mu z liścia w twarz. Ewentualnie z pięści.
- To Ty mi wpadłaś wczoraj pod koła - Dodał Fabian. Jego głos był wciąż ulubioną melodią dla jej uszu. W oczach miał jednak smutek i tęsknotę za czymś bądź za kimś.
- Jakbyś umiał jeździć to by do tego nie doszło.
- Słucham? - Zaśmiali się - Wiesz z kim masz do czynienia?
- Z amatorem - Fabian chwycił ją za rękę i ścisnął z całej siły.
- Uważaj sobie. Mam zły humor i mnie nie prowokuj...
- Puść mnie.. - Spojrzała mu w oczy. Wzrok miała ostry a on poczuł dziwne ukłucie w duszy. Wtedy dostrzegła na jego nadgarstku srebrną bransoletkę. ,, To niemożliwe '' pomyślała.
- Skąd to masz?! - Złapała za jego nadgarstek i chciała szarpnąć srebrną rzeczą, ale szybko się wyrwał jak oparzony. 
- Nigdy więcej nie waż się tego dotykać! - Warknął. Spojrzała na niego pytająco i szybko się otrząsnęła. Nie mówiąc więcej nic, odeszła od nich, ale za zakrętem spotkała ją niemiła rozmowa. Wpadła na Pamelę i jej dwie koleżanki, które ją zaczepiły.
- Ej, nowa! Zaczekaj.
- Czego chcecie? - Zdziwiła się. Nigdy z nimi nie rozmawiała.
- Widziałam jak rozmawiałaś z moim chłopakiem. Nigdy więcej tego nie rób - Spiorunowała ją wzrokiem i spojrzała na swoje przyjaciółki z uśmiechem na twarzy.
- Od Logana i Łukasza też trzymaj się z dala - Wtrąciła jadowitym głosem Kasia.
- Nie wiem co Wy sobie myślicie, ale nie obchodzą mnie Wasi chłopacy. Mam ważniejsze zajęcia niż zadawanie się z tym idiotami - Posłała im uśmiech a gdy chciała odejść, Pamela złapała ją za ramię - Masz jakiś problem?
- Nie chcę widzieć Cię w pobliżu tej trójki.
- Nie waż się mnie więcej dotykać - Szturchnęła ją i w końcu odeszła. Idąc, próbowała sobie przypomnieć sytuację kiedy straciła bransoletkę. Nie pamiętała tego dnia. Teraz ma dokładnie taką samą na ręku i dlatego za wszelką cenę musiała odzyskać tą co miał Fabian. Ona była jej. Po prostu musiała ją zdobyć. To był prezent od jej mamy na jej 10 urodziny. Miała ją od zawsze, ale przed wypadkiem zgubiła ją.
Na holu zobaczyła jakiś mały ołtarzyk. Podeszła do niego i była w szoku.
- To Camila Rebel..  - Usłyszała za plecami. Odwróciła się bo dobrze znała ten głos. Stanęła twarzą w twarz z dawną przyjaciółką. Chciała się rozpłakać, ale musiała się powstrzymać - Zmarła dokładnie rok temu.
- Przykro mi..
- Mi też. Przyjaźniłam się z nią i Sabiną..
- Sabiną? Kto to ? I coo się stało? - Natalia miała w oczach łzy, ale była twarda. Ominęła Camilę i zbliżyła się do małego ołtarzyka wpatrując się w małe zdjęcie swoje przyjaciółki.
- Sabina to trzecia z nas.. Po śmierci Camili wyprowadziła się z rodzicami do innego miasta.. Camila była taka młoda. To niesprawiedliwe...
- Ja..
- Pokłóciłyśmy się przez chłopaka. Nie chodzi mi o to, że obie się w nim zakochałyśmy. Ja go nienawidziłam a ona kochała. Zranił ją i oszukał..Możesz tego nie rozumieć, nie dziwię się. Ehh.. długa historia.
- Opowiedz mi, proszę.
- Camila straciła pamięć. Zleciała ze schodów a raczej ją zepchnęli. Fabian i banda jego kolegów. Potem bali się przyznać, że to przez nich tyle cierpi więc zaczęli udawać jej przyjaciół i wykorzystali jej brak pamięci. Uwierzyła im bo co miała zrobić? Nikogo nie pamiętała.. Gdy odzyskała pamięć, napisała do mnie, ale byłam tak wkurzona na nią, że nie odpisałam nic. Następnego dnia dowiedziałam się, że wyleciała do Hiszpanii do swojej mamy jednak samolot miał wypadek i wleciał do oceanu. Zginęła... Jej ciała dalej nie odnaleziono a dziś jest równy rok kiedy doszło do tego wypadku. Stąd ten ołtarzyk. Wszyscy o niej pamiętamy..
- Nie wiem co mam powiedzieć..
- Najlepiej nic nie mów. Jestem Natalia.
- Rozalie - Camila patrząc na załamaną przyjaciółkę, miała ochotę wyznać jej prawdę, ale nie mogła. To jest zbyt niebezpieczne.
- Jesteś nowa, prawda? Uczysz się tu?
- Tak. Chodzę do trzeciej klasy.
- Widziałam jak rozmawiałaś właśnie z tym Fabianem i resztą. Dam Ci dobrą radę bo jesteś bardzo ładna i przykuwasz uwagę chłopaków.
- Tak?
- Trzymaj się z dala od nich. To tchórze i kłamcy. Stać Cię na lepsze towarzystwo.
- Takie jak Ty ? - Uśmiechnęła się.
- Tego nie powiedziałam - Odwzajemniła uśmiech.
- Ja to zrobiłam. Chciałabym bliżej Cię poznać.
- Dlaczego? - Zdziwiła się.
- Nikogo tu nie znam i nic nie wiem. Jako jedyna potrafisz się ze mną dogadać..
- Zabawna jesteś - Natalia rozejrzała się dookoła i westchnęła - Patrzą się tu.
- Kto? - Zdziwiła się.
- Logan i Łukasz.. - Camila spojrzała w tamtą stronę. Faktycznie, gapili się w nią, ale dlaczego? - Spodobałaś się im a raczej Łukaszowi. Logan to typ chłopaka, który nie zakochuje się w dziewczynach. Wydaje się być taki najmilszy z nich wszystkich.
- Gdzie jest ten trzeci?
- Fabian? Pewnie poszedł do swoje dziewczyny, Pameli.
- Pameli - Powiedziały jednocześnie - Poznałam ją w klasie i kazała trzymać mi się od niego z dala.
- Nie widzi świata poza nim. Ta druga rudowłosa Kaśka, zakochana jest w Loganie, ale on z nią nie jest. Trzecia to Iwona. Zresztą, szkoda gadać o nich.
- Masz rację. Nie warto zwracać na nich uwagi. Jakie masz plany na dziś? Może się spotkamy po szkole?
- Idę na cmentarz, ale pod wieczór możemy wyjść. Pokażę Ci okolicę. 
- Jasne. Podaj mi swój numer - Wyciągnęły obie telefon i zaczęły przepisywać jedna od drugiej. Gdy zadzwonił dzwonek, musiały się rozstać bo każda miała lekcje gdzie indziej. Camila idąc korytarzem, zderzyła się z męską sylwetką. Upadła na ziemię a czapka spadła jej z głowy - Uważaj jak chodzisz.. - Powiedziała podnosząc się.
- Przepraszam, nie zauważyłem Cię.
- To Ty.. - Spojrzała na niego i nie wiedziała co powinna robić.
- Jestem Logan. Nie mieliśmy się przyjemności poznać.
- I dobrze. Mi to pasuje - Chciała odejść, ale złapał ją za rękę.
- Czemu jesteś taka wredna?
- Już mnie przed Wami ostrzegli i wolę nie mieć nic wspólnego z takimi osobami..
- To, że przyjaźnie się z Łukaszem czy Fabianem to nie znaczy, że jestem taki jak oni. Jeszcze się zdziwisz - Posłał je uśmiech i odszedł. Ruszyła za nim ponieważ mieli razem lekcje muzyki. Dziewczyna przywitała się z nauczycielką i podeszła do jej biurka.
- Ty jesteś Rozalie? - Uśmiechnęła się.
- Tak. Miło mi Panią poznać.
- Nam Ciebie też. Zajmij sobie jakieś miejsce gdzie by Ci najlepiej odpowiadało - Camila zajęła ostatnie miejsce przy oknie - No więc dobrze kochani - Zaczęła mówić starsza kobieta mająca z około 30 lat - Dziś zdajecie ustnie wybrany przez Was utwór ponieważ muszę zdecydować kto wystąpi na dyskotece szkolnej za kilka dni. Więc proszę każdego po kolei - Uczniowie jeden po drugim podchodzili do niej i coś nucili pod nosem. Gdy nadszedł czas Pameli, wstała razem ze swoimi dwoma przyjaciółkami i odchyliła włosy do tyłu. To była klasowa ,, diva '' . Przynajmniej za taką się miała.
- Patrzcie i się uczcie - Zaśmiała się pod nosem a następnie Kaśka oraz Iwona wzięły do ręki dwie gitary i zaczęły grać. Pamela natomiast sama śpiewała:

 Moje serce szuka bezustannie
Gwiazdy wysoko nad morzem
Jeśli możesz oświetlić mi drogę do ciebie
Możliwe, że Cię odnajdę
Każdego ranka myślę o twoim głosie
I momencie, w którym dosięgnę Cię wzrokiem
Jeśli to życie jest zakochane w naszej pasji
Pewnego dnia może nas połączyć...


- Dobrze Pamelo, wystarczy. Masz przepiękny głos i już wiadomo kto wygrał jak w zeszłym roku. Brawa dla niej! - Klasa zaczęła bić brawo tylko Camila siedziała na krześle i śmiała się pod nosem. Rzeczywiście jej koleżanka miała ładny głos, ale to jak się do niej odnosili i jak sama się zachowywała było śmieszne.
- Proszę Pani! - Wtrącił Łukasz - Ale jest jeszcze jedna dziewczyna, która nie pokazała co potrafi! - Skierował dłoń na Camilę a ta zarumieniła się.
- Dobrze wiecie, że to nowa uczennica i ma prawo się wstydzić. Nie zna Was więc rozumiem jeżeli nie chce wystąpić przed Wami..
- Mogę zaśpiewać - Wtrąciła.
- Tak? To podejdź do mnie dziecko - Camila wstała pewna siebie z krzesła i ruszyła naprzód. Minęła się z Pamelą, która posłała jej piorunujące spojrzenie, ale miała ją w dupie - Jesteś pewna, że dasz radę?
- Zobaczymy - Uśmiechnęła się i wzięła do ręki brązową gitarę. Następnie usiadła na brzegu ławki jednej z uczennic, która zrobiła jej miejsce i zaczęła śpiewać.

Bóg wie, co się kryje w tych słabych i pijanych sercach
Pewnie sam całował dziewczyny i doprowadzał je do płaczu.
Te oschłe królowe niepowodzeń.
Bóg wie, co się kryje w tych słabych i zapadniętych oczach.
Płomienny tłum milczących Aniołów.
Dających miłość, lecz nie dostających niczego w zamian.

Ludzie pomagajcie ludziom.
I jeśli tęsknisz za domem, daj mi swą rękę, a ja ją potrzymam
ludzie pomagajcie ludziom
I nic cię nie zegnie.
Och, a gdybym kierowała się rozsądkiem.
Och, a gdybym kierowała się rozsądkiem.
Byłabym zimna jak kamień i bogata jak głupiec.
Który odtrącił te wszystkie dobre serca....

Rozejrzała się po klasie i zamilkła. Odłożyła na miejsce gitarę a potem wróciła na miejsce. Cała była czerwona. Klasa milczała a wraz z nimi nauczycielka. Pewnie się nikomu nie podobało.
- Brawo! - Wrzasnęła kobieta i aż wstała - Dziewczyno jesteś cudowna! Twój głos.. Nigdy nie słyszałam tak pięknych tonacji i wokalu! Brawo! - Każdy zaczął się cieszyć i gratulować nastolatce. Pamela była tylko wkurwiona i jej świta. Nauczycielka zaproponowała obydwóm dziewczyną czyli Pameli oraz Camili występ na dyskotece. Zgodziły się chociaż jedna z nich niechętnie. Nie podobało się dziewczynie Fabiana, że będzie musiała podzielić się sceną.
Gdy w końcu dobiegł czas końca, czyli koniec lekcji, zmęczona dziewczyna, wychodząc ze szkoły, została pchnięta i straciła równowagę pod stopami, ale w ostatniej chwili została złapana w czyjeś ramiona. Upuściła na ziemie wszystkie swoje książki. Przeklęła pod nosem i zabrała się za ich podnoszenie. Ktoś zaczął jej pomagać.
- Po co to robisz? - Zapytała.
- Może tak ,, dziękuję ? ''
- Dziękuję.. - Wydąsała z niechęci.
- Więc jak? Dasz mi szansę na poznanie się?
- Słuchaj Logan.. Czy jak Ci tam.. Nie zrozum mnie źle, ale już w pierwszy dzień powiedzieli mi, że jesteście ludźmi z którymi nie warto się zadawać..
- Czyli jesteś z tych co słuchają się innych? - Schowała swoje książki do torby, wstała i ruszyła do wyjścia. On za nią.
- Daję szansę każdemu.
- Jakoś nie widzę.. - Wtedy zawołali ich Fabian z Łukaszem. Stali na parkingu oparci o swoje motory. Wołali Camilę, ale olała ich. W końcu gdy Łukasz krzyknął, że jest tępą blondynką, wkurzyła się, rzuciła torbą o ziemię i podeszła do nich.
- Nie lepiej było od razu podejść? - Zakpił.
- Masz do mnie jakiś problem?
- Nie, skądże. Po prostu..
- Po prostu jesteś debilem, który szuka pretekstu by zagadać do nowej dziewczyny bo żadna inna w szkole go nie chce? - Te słowa wywołały szepty pośród rówieśników nastolatków. Łukasz zdenerwował się tym co przed chwilą powiedziała blondynka, ale próbował tego po sobie nie poznać.
-Nie jesteś w moim typie - Syknął.
- Cieszy mnie to.
- Lubisz motory tak? A wiesz chociaż jakie są ich marki? - Zaczęli się śmiać a ona irytować.
- Zrobimy tak. Jeden wyścig....
- Ty ze mną chcesz się ścigać? - Wybuchnęli śmiechem.
- A co ? Boisz się? - Naokoło zaczęło się ,, uuuuu ''.
- Ja? Ty wiesz kim ja jestem?
- Idiotą. Nie musisz się tym aż tak chwalić - Znów śmiech, tym razem  jednak z niego.
- Dobra. Niech będzie. Jeden wyścig. Naokoło miasteczka, ale polnymi.
- Ona nie zna drogi... - Wtrącił Logan. Fabian oparł się o motor i uśmiechnął.
- To jej ją pokaż - Powiedział. Camila spojrzała w jego stronę i zagłębiła się w jego wzroku.
- Jeżeli wygram - Przerwała - Przy wszystkich sam rozwalisz swój motor.
- Co? Zwariowałaś? Rozwalić?
- Przecież i tak jesteś pewien, że wygrasz więc w czym problem?
- Racja. A co ja będę miał jak wygram? Hm?
- Oddam Ci swój motor.
- Masz jakiś? Pewnie skuterek - Znów odezwał się szatyn.
- Więc jak? Boisz się wystartować z dziewczyną?
- Niech będzie - Wyciągnął do niej rękę a ona mocno ją ścisnęła. Zakład był oficjalny - Do zobaczenia przed wjazdem do miasteczka. Bądź o 19:00.
- Przyjdę - Odpowiedziała poirytowana i odeszła. Cóż. W prawdzie umówiła się już z Natalią, ale ten wyścig był ważny. Zadzwoni do niej i przełoży spotkanie, albo nawet weźmie Natalię ze sobą.
Wszystko byle tylko dokopać temu gnojkowi..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz