Rozdział 13.
Dziewczyna była w szoku. Nie sądziła, że spotkanie z Fabianem może tak silnie na nią wpłynąć. Nie czuła do niego tego co przedtem. Nawet nie wie czy go dalej kocha, ale zrobił na niej wrażenie. Otrząsnęła się i ruszyła do przodu. Dotarła do swojego rodzinnego mieszkania. Kręciła się w tą i z powrotem, spoglądała na okna, ściany. Nic się nie zmieniło. Dom wyglądał tak samo jak przedtem. Wzięła głęboki oddech i postanowiła iść się przywitać z babcią i siostrą o ile zastanie je w domu. Stanęła więc na werandzie i zapukała leciutko do drzwi. Gdy chciała odejść zrezygnowana, usłyszała czyjeś kroki a drzwi powolutku zaczęły się otwierać. Serce biło jej jak oszalałe. W jednej chwili chciała uciec gdzie pieprz rośnie, ale z drugiej strony bardzo pragnęła rzucić się w ramiona babci. W drzwiach stanęła starsza kobieta. Wyglądała inaczej niż przedtem. Sporo schudła, twarz jej zmizerniała, ciało stało się kruche.
- Dzień dobry - Odezwała się staruszka - W czym mogę pomóc? - Nie rozpoznała jej. W ogóle. W sumie to dobrze, ale chwila. Camila poczuła lekki smutek w sercu, że najbliższa jej osoba jej nie rozpoznała.
- Ja.. Jestem tu nowa i niedawno się przeprowadziłam. Jesteśmy sąsiadami - Uśmiechnęła się do kobiety - Przyszłam się przywitać.
- Nowi sąsiedzi? Nic o tym nie wiedziałam.. Och, wejdź do środka kochanie, nie będziesz tak marzła przecież.
- Dziękuję - Znów się uśmiechnęła a po chwili znalazła się już w środku. Przeszły do kuchni, gdzie zajęły dwa krzesła i zaczęły ze sobą rozmawiać. Camila znała ten dom na wylot. Dziwnie się czuła.
- Co Cię sprowadziło w te strony? Masz tu jakąś rodzinę, że się wprowadziłaś?
- Mam.. ale to skomplikowane. Oni nie wiedzą kim jestem.
- Jak to? - Zdziwiła się.
- Nie pamiętają mnie. Przyjechałam tu bo musiałam. Kupiłam ten duży dom przy ulicy za zakrętem...
- Tak wiem który, ale on jest bardzo drogi.
- Moja mama ma dobrą pracę.
- Tak samo jak moja córka... - Usłyszały trzaskanie drzwiami. Do mieszkania ktoś wszedł - To pewnie Sara wróciła od przyjaciółki.
- Sara? - Udała zdziwienie - To Pani córka?
- Wnuczka.. Sara! - Dziewczyna weszła do kuchni w radosnym humorze.
- Hej babciu. Już wróciłam - Podeszła do niej a następnie pocałowała ją w polik. Camila na ten widok miała w oczach łzy. Także pragnęła się wtulić w ramiona siostry - A Ty to...? - Zapytała.
- Jestem Rozalie - Wstała i wyciągnęła rękę do swojej siostry.
- Sara. Co tu robisz?
- Przyszłam się przywitać. Jestem waszą nową sąsiadką.
- Sąsiadką? Przeprowadziłaś się tu? Kiedy?
- Dziś przyjechałam. Od jutra zaczynam szkołę w Portland.
- Ja się tam uczę. Będziemy się często widywać.
- To fajnie. No dobra.. - Spojrzała na zegarek. Powinna już wrócić do domu bo będą się martwić - Czas już na mnie.. - Odeszła od stołu i spojrzała na swoją rodzinę - Do zobaczenia! Będę zaszczycona jeżeli byście chciały mnie odwiedzić
- Przypominasz mi kogoś... - Szepnęła Sara wpatrując się w nią.
- Kogo? - Zdziwiła się z lekkim uśmiechem.
- Ja.. Przepraszam. Głupia jestem.
- No powiedz. Kogo?
- Przez chwilę zobaczyłam w Tobie .. Nie ważne. Do zobaczenia - Kiwnęła głową i wyszła. Serce wciąż biło jak oszalałe. To niesamowite, że po tak długim czasie, w końcu spotkała swoją rodzinę...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz