piątek, 16 stycznia 2015

,, Oczami Camili ''

Rozdział 35.

OSTATNI!!! Część 2.

Camila była zdenerwowana oraz cała spocona. W głowie miała setki rozmów i tego jak będzie wyglądać ich spotkanie, ale cieszyła się, że go zobaczy.  Im bliżej była niego tym serce waliło jej coraz mocniej. Co ma zrobić? Podejść do niego i go przytulić? A może rzucić się na niego i wycałować?
W końcu gdy dojechali na jakieś boisko obok którego znajdowała się mała chatka, Logan stanął motorem tuż przy ulicy i oboje zeszli z maszyny.
 - Co teraz? - Spytała nastolatka. Rozejrzała się dookoła, ale nigdzie nie dostrzegła Fabiana. Logan, nie mówiąc nic, wyciągnął z kieszeni swój telefon po czym wybrał czyjś numer a następnie zadzwonił.
- To ja... Co mnie to, że Cię obudziłem... Nie drzyj się na mnie!.... Tak.. Tak.. Jestem na boisku.. Tak, sam... Musimy pogadać... to ważne! .. Okej.. Pośpiesz się.. - Gdy skończył rozmawiać, spojrzał na dziewczynę.
- Do 10 minut tu będzie. Jesteś gotowa?
- Tak.. Nie.. Tak..
- To tak czy nie?
- Jestem.. - Wyszeptała i westchnęła.
- Ja poczekam tam - Wskazał palcem na małą ławeczkę, która znajdowała się nieopodal nich - Daj znać jak sobie wszystko wyjaśnicie - Kiwnęła głową a kiedy chciał odejść, zatrzymała go po czym spojrzeli sobie w oczy.
- Logan.. ja...
- Nie musisz nic mówić. Naprawdę.
- Chcę Cię tylko przeprosić i podziękować Ci za wszystko.. Różnie między nami było, ale moja miłość do niego jest silniejsza. Dla niego zniosłam to wszytko po moim wypadku. On dodawał mi otuchy.... Chcę też, abyś wiedział, że jesteś wspaniałym chłopakiem i gdybym sama wybierała to w kim chcę się zakochać, mój wybór padłby na Ciebie. Dziewczyna która się w Tobie zakocha i którą Ty zechcesz, będzie najszczęśliwszą dziewczyną na świecie.. Niestety mój wybór padł na Fabiana i nie mogę nic z tym zrobić... Bardzo Cię przepraszam.. Nigdy nie powinna byłam dawać Ci jakichkolwiek nadziei.. To wszystko to moja wina..- Nagle przerwała ponieważ pocałował ją. Gdy skończył, spojrzał jej ponownie w oczy i chwycił jednocześnie dłońmi jej twarz.
- Wiem, że nigdy nie będziemy razem, ale musiałem Cię pocałować bo wiem, że to nasz ostatni raz... Kocham Cię, ale chcę być tylko i wyłącznie Twoim przyjacielem. Zawsze możesz na mnie liczyć a ja zawsze przy Tobie będę i życzę Wam wszystkiego co najlepsze. Jeżeli Ty będziesz szczęśliwa to ja również.. - Posłał jej ciepły uśmiech i nie dając jej dojść więcej do słowa, odszedł. Camila stała przez chwilę oszołomiona tym co się wydarzyło, ale szybko wyrwał ją z rozmyśleń czyjś głos.
- Co Ty tu robisz? - Obróciła się jak oparzona i gdy już chciała do niego podbiec, coś ją zatrzymało.
- Dlaczego wyjechałeś? - Spytała pewnym siebie głosem. Słowa same wychodziły z jej ust a raczej z całego serca.
- Nie powinna byłaś tu przyjeżdżać.. Ten kretyn..
- Odpowiedz na pytanie! - Wrzasnęła - Dlaczego..?
- Bo tak było najlepiej dla nas obojga. Dla Ciebie..
- Dla mnie najlepszym rozwiązaniem byłoby to jakbyś był przy mnie..
- Czego Ty ode mnie chcesz? - Wsadził ręce w kieszeń i westchnął ciężko - Sama nie wiesz czego chcesz.. Zastanów się trochę. Kiedyś traktowałem Cię jak przedmiot. W szkolę Cię olewałem a gdy przeze mnie wylądowałaś w szpitalu, bałem się, stchórzyłem i nawet do prawdy nie umiałem się przyznać. To przeze mnie miałaś ten pieprzony wypadek i przeze mnie tyle cierpiałaś!
- To nieprawda...
- Przestań. Nie możemy być razem chociaż bym bardzo chciał. Nic z tego nie wyjdzie.. Zajmij się Loganem..
- Logan to nie przedmiot, którym można się ,, zająć ''..
- Ale tak go z początku traktowałaś, czyż nie? - Te słowa ją dobiły. Nie wiedziała co odpowiedzieć. Stała jak słup - Camila, przepraszam.. Nie miałem tego na myśli..
- Właśnie to miałeś.. Idiotka ze mnie.. Dochodzi pierwsza w nocy a ja przyjechałam za chłopakiem taki kawał. Na dodatek on daje mi kosza..
- To nie tak..
- Zrozumiałam. Nigdy nie będziemy razem. Dotarło - Gdy chciała odejść, chwycił ją za ramię przez co zmuszona została do zatrzymania się. Z jej nadgarstku zleciała bransoletka, którą kiedyś zgubiła - Puść mnie.
- Po prostu nie możemy być razem..Tak będzie najlepiej dla Cie..
- Raczej dla Ciebie - Wtrąciła jednocześnie wyrywając mu się z uścisku ostrym szarpnięciem - Zrozumiałam.. Żegnaj Fabian - Nie pokazując mu swoich łez smutku, ruszyła szybko krokiem w stronę motoru. Tymczasem Logan widząc całą sytuację, podbiegł do przyjaciela i z całej siły go odepchnął.
- Dlaczego wszystko psujesz?! - Wrzasnął.
- Po chuj ją tu przywiozłeś?! Mówiłem, że nikogo nie chcę widzieć a zwłaszcza jej!
- Jesteś strasznym kretynem - Mruknął. Fabian był wkurwiony tą sytuacją i najchętniej pobiłby przyjaciela, ale nie miał na to sił - Wiesz, że możesz ją stracić?
- Beze mnie będzie jej lepiej...
- Przestań w końcu to powtarzać! Dobrze wiesz, że też ją kocham i w sumie powinno cieszyć mnie to, że jesteś takim idiotą, ale wiem jak bardzo ona kocha Ciebie! Mówiła mi to nie raz.. Chciałbym być na Twoim miejscu i bym nigdy w życiu nie zmarnował takiej szansy tym bardziej, że ona kocha Cię mimo tego co było kiedyś.. Jako przyjaciel dam Ci dobrą radę..
- Weź prze...
- Zastanów się nad sobą bo tracisz najwspanialszą dziewczynę na świecie. Takiej jak ona nigdy już nie poznasz a jeżeli ją rzeczywiście kochasz, udowodnij to jakoś. Bo teraz widzę, że tylko ona się stara a Ty masz to wszystko w dupie.
- Nic nie mam w dupie! - Wrzasnął.
- Inaczej to widzę - Posłał mu piorunujące spojrzenie po czym go szturchnął w ramię i wyprzedził.
- Stary.. Zaczekaj!
- Pokaż Camili, że ją kochasz bo potem będzie za późno.. - Rzucił mu przez ramię, ale nie zatrzymał się, tylko podszedł do swojego motoru - Wszystko w porządku? - Spytał przyjaciółki.
- Tak.. - Ale on wiedział, że nie, dlatego zbliżył się do niej a następnie mocno ją do siebie przytulił. Camila wybuchnęła płaczem.
- Nie kłam.. Wszystko się ułoży..
- Ja już nie wiem co robić.. Nie tak to sobie wyobrażałam.. on nie chce ze mną być...
- On Cię bardzo kocha.. po prostu pogubił Cię i nie chce, abyś ponownie przez niego cierpiała. W końcu to zrozumie... - Blondynka wtuliła się w jego ramiona a w głębi duszy bardzo się cieszyła, że ma takiego przyjaciela jak on. Niewielu chłopaków chciałoby się przyjaźnić z dziewczyną, która wybrała jego przyjaciela, ale on.. Loga jest całkiem inny od reszty. Spojrzała na niego i uśmiechnęła się. Na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech mimo tego, że serce pękło jej na kawałeczki. ,, Tak bardzo chciałabym się w Tobie zakochać... '' pomyślała widząc rysy jego twarzy, ale to niestety niemożliwe... Po kilkunastu minutach, oboje z Loganem wsiedli na maszynę i odjechali...



Gdy Camila dotarła do swojego domu, dochodziła 1.30. Na dworze było bardzo ciemno, ale w jej mieszkaniu świeciło się w niektórych pokojach. Pięknie. Ktoś nie śpi...
 - Dasz sobie radę? - Spytał wpatrując się w nią. Chociaż nie widziała jego spojrzenia to bardzo dobrze je czuła.
- Jak zawsze.. - Odpowiedziała dziwnym tonem głosu. Sama nie wiedziała jak ma się czuć.
- Dobra to ja już będę spadać. Do zobaczenia w szkole - Przytulił ją na pożegnanie po czym wsiadł z powrotem na motor i odjechał. Camila tym czasem weszła do mieszkania i cichutko jak myszka, zakradła się do swojego pokoju. Od razu poszła do łazienki wziąć ciepły, szybki prysznic i położyła się do łóżka. Zasnęła dość szybko ze zmęczenia. Śnił jej się Fabian... Byli małżeństwem i mieli dwójkę dzieci. Na twarzy pojawił jej się uśmiech..
Usłyszała jak coś spada na podłogę. Otworzyła powoli swoje powieki i wpadła w panikę. W pokoju było ciemno więc zapaliła szybko małą lampkę stojącą na komodzie obok łóżka i rozejrzała się dookoła. Nikogo nie było. Coś musiało jej się przyśnić.. Gdy sięgnęła ręką z powrotem do lampki, aby tym razem ją zgasić, dostrzegła przy oknie czyjąś postać w czarnej kurtce. Zaczęła krzyczeć na cały pokój.
- Nie krzycz tak! To ja... - Mężczyzna w czarnym kapturze na głowie, zbliżył się do niej. Na samym początku w ogóle go nie rozpoznała, ale potem wiedziała z kim ma do czynienia.
- Fabian? ... Co tu robisz?.. - Zapytała oszołomiona.
- Musimy pogadać.
- Nie mamy o czym.. Wszystko zostało wyjaśnione kiedy powiedziałeś mi wyraźnie, że między nami nic nie będzie.. Teraz lepiej już idź za nim ktoś nas zobaczy i będę mieć przez Ciebie kłopoty..
- Co chciałaś wtedy usłyszeć? Co? Że Cię kocham? Że zależy mi na Tobie?
- Chociażby to!
- Dobrze wiesz, że tak jest...
- Idź już.. - Ale on zamiast wyjść, zbliżył się do niej a następnie musnął wargami jej warki.
- Kocham Cię.. - Wyszeptał ochrypłym głosem – Kocham! - Dodał.
- Co.?.. To dlaczego wtedy tak mnie potraktowałeś?.. - Nic nie rozumiała.
- Logan miał rację.. Mogę Cię stracić przez swoje głupie zachowanie. Chcę być z Tobą tak samo bardzo jak Ty ze mną.. - Nie czekając na nic więcej, zaczął ją całować. Odwzajemniła pocałunek z łatwością. Pragnęła go każdą częścią ciała. Położyli się razem na łóżku, ciągle zderzając się swoimi ciałami. Atmosfera się zagęściła. Fabian zgasił w pokoju światło i ściągnął z siebie koszulkę. Camila natomiast z pomocą chłopaka także się rozebrała - Chcesz tego? - Wyszeptał jej do ucha. Gdy kiwnęła potwierdzająco głową, zabrał się do rzeczy...
Resztę nocy spędzili razem. Obudzili się jakoś po 6:00. Fabian pożegnał się namiętnie z dziewczyną i wymknął się z jej mieszkania, aby ogarnąć się do szkoły. Pojechali tam razem tak jak kiedyś. Do szkoły także weszli razem. Logan widząc ich, był zdumiony.
- Co ja widzę... Jak to możliwe? Co Ty tu robisz? - Zwrócił się do szatyna.
- Dzięki za to, że mimo wszystko byłeś przy mnie. Dzięki Tobie zrozumiałem, że nie przeżyje bez niej – Złożył czuły pocałunek na czole blondynki i mocno ją przytulił. Resztę dnia spędzili razem w swoim towarzystwie. Wieczorem udali się na pizzę gdzie również zaprosili Natalię, która zgodziła się iść z nimi. Camila z Fabianem od tamtej pory zostali parą i są bardzo szczęśliwi. Rodzina nastolatki zamieszkała z nią w jej wielkim ,, pałacu '' a Logan z Natalią bliżej się poznali i może nawet mają się ku sobie....

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Rozdział 35.

OSTATNI!

Minęły 4 dni. Camila wyszła dziś ze szpitala i teraz znajdowała się w swoim wielkim domu. Moris został aresztowany i jego ludzie także. Natomiast ojciec Morisa - Fryz, ciągle jest poszukiwany. Camila od Fabiana nie miała żadnych wieści i nie wiedziała co się z nim dzieje. Nie dawał o sobie żadnych oznak życia.
Była cały czas smutna i przygnębiona. Tyle chciałaby mu powiedzieć, wyjaśnić. Cokolwiek! Chciałaby przytulić się do niego, pocałować go....
Weszła wolnym krokiem do pokoju i rozejrzała się dookoła. Czuła się strasznie. Na rękach miała wciąż ślady po sznurkach a twarz była w siniakach...
Idąc w stronę łazienki, zabrała z garderoby szare dresy i bluzę. Potrzebowała ciepłego prysznica. Po 20 minutach była już orzeźwiona i ubrana. Teraz susząc włosy ręcznikiem, ponownie weszła do swojej sypialni i dostrzegła na łóżku białą kartkę. Zaskoczona, wzięła ją do ręki, usiadła na kanapie i zaczęła czytać zawartość listu skierowanego do niej.

,, PIERWSZY RAZ W ŻYCIU PISZĘ LIST I NIE BARDZO WIEM JAK SIĘ ZA TO ZABRAĆ. CAMILA.. KURWA! DALEJ NIE MOGĘ UWIERZYĆ, ŻE TY TO NAPRAWDĘ TY... NIGDY NIE POGODZIŁEM SIĘ Z TWOJĄ ŚMIERCIĄ, ALE TO, ŻE TY ŻYJESZ WYWOŁAŁO U MNIE W GŁOWIE ZAJEBISTY MĘTLIK! CHCĘ ABYŚ COŚ WIEDZIAŁA... NIE WYJECHAŁEM MAJĄC CIĘ W DUPIE. NAWET TAK NIE MYŚL! BARDZO MOCNO CIĘ KOCHAM I DLATEGO, NIE MOGĘ DŁUŻEJ PRZEBYWAĆ W TWOIM TOWARZYSTWIE. PRZYNAJMNIEJ NIE TERAZ. CIESZE SIĘ, ŻE NIC CI NIE JEST, ŻE JESTEŚ BEZPIECZNA. WIEM TEŻ, ŻE MA SIĘ KTO TOBĄ ZAJĄĆ POD MOJĄ NIEOBECNOŚĆ. LOGAN ZAWSZE BĘDZIE BLISKO CIEBIE I MOŻESZ NA NIEGO LICZYĆ..A JA? PRZEZE MNIE DOZNAŁAŚ TYLKO WIELU CIERPIEŃ I SMUTKU. CHOCIAŻ CHCIAŁBYM BYĆ BLISKO CIEBIE TO NIESTETY, ALE JUŻ NIE MOGĘ. PROSZĘ, ABYŚ NIE DZWONIŁA DO MNIE, NIE SZUKAŁA MNIE ANI NIE PISAŁA. PRZEPRASZAM ZA WSZYSTKO I MAM NADZIEJĘ, ŻE KIEDYŚ MI WYBACZYSZ.
FABIAN ''

Do oczu naleciały jej łzy. Czyli co? Czyli to już koniec? Między nimi wszystko skończone? Naprawdę tego chciał? Nie wytrzymała i wybuchnęła gorzkim płaczem. Kochała go. Tak bardzo, że nie wyobrażała sobie tego wszystkiego. Co powinna teraz zrobić? Nagle ktoś zaczął pukać do drzwi. Dłonią otarła szybko łzy spływające po jej poliku i krzyknęła, że można wejść. W progu stanęła Sara ze swoją babcią. Młodsza siostra rzuciła się na Camile i bardzo mocno ją do siebie przytuliła.
- Jesteś! Matko.. Tak bardzo się cieszę, że nic Ci nie jest...
- Też się cieszę, że Cię widzę - Uśmiechnęła się lekko i czule. Wtedy spojrzała na kobietę, która się w nią wpatrywała - Hej.. - Przywitała się.
- Czy to możliwe?.. - A więc wiedziała. Sara musiała jej dziś powiedzieć.
- Pozwól, że wytłumaczę...
- Ty żyjesz.. - Kobieta rozszerzyła ramiona zapraszając tym gestem do siebie swoją najstarszą wnuczkę. Camila przyjęła zaproszenie i czym prędzej wtuliła się w ramiona swojej najukochańszej babuni. Cieszyły się swoim towarzystwem, śmiały i płakały na przemian. To była cudowna chwila. Camili od razu poprawił się humor. W skrócie opowiedziała im swoją historię przeżycia a następnie zaproponowała, aby przeprowadziły się do niej. Nie chciały się na początku zgodzić jednak potem powiedziały, że muszą to obie przemyśleć. Kilka godzin później, nastolatka została wreszcie sama. Fabian powrócił do jej głowy i każda myśl o nim. Westchnęła ciężko i wstała z łóżka na równe nogi. Ubrała się ciepło i szybkim krokiem, chociaż w sumie można to nazwać biegiem, udała się do swojego garażu i wzięła pierwszy, lepszy motor po czym wsiadła na niego i odpaliła maszynę. Pojechała na koniec miasteczka. Jeździła po lasach, torze wyścigowym i ulicy. Jeździła i przy tym dużo myślała. Zatrzymała się gdzieś w środku lasu. Chodziła w kółko czując jak jej mózg zaraz eksploduje.
- Kurwa! - Wrzasnęła - Dlaczego to tak boli!? - Opadła na ziemię i skuliła się, łapiąc rękoma swoje kolana. Była załamana....

Dziewczyna wróciła do mieszkania jakoś około 22:00 wieczorem. Od razu poszła do kuchni przywitać się z Mery, która szykowała jej kolację.
- Ktoś jest w Twoim pokoju - Powiedziała z ciepłym uśmiechem.
- Sara? Babcia? - Gdy kobieta kiwnęła przecząco głową, Camila od razu pomyślała o Fabianie. Uradowana pobiegła do sypialni i jak strzała wleciała do środka - Fabian!.. - Wrzasnęła, ale to nie był on. Rozejrzała się dookoła a na łóżku dostrzegła wysokiego bruneta, który posmutniał gdy tylko usłyszał to imię - Logan.. - Wyszeptała - Przepraszam.. ja..
- Daj spokój. Rozumiem.. Chciałbym z Tobą porozmawiać..
- Jest późno..
- Zajmę tylko chwilę.
- Jasne. O co chodzi? - Usiedli na łóżku i spojrzeli sobie w oczy.
- Jak się czujesz? Nie pisałaś nic odkąd wyszłaś ze szpitala.. Nie dzwoniłaś..
- Przepraszam. Byłam zajęta.. Przyszła do mnie babcia z siostrą..
- A jak się czujesz? - Spytał.
- Dobrze.. - Skłamała, ale nie uwierzył jej. Trochę zdążył ją już poznać.
- Oboje wiemy, że to nieprawda. Mów. Chodzi o Fabiana?
- Logan..
- Mów! Chcę wiedzieć..Widzę, że coś Cię męczy.. - Zbliżył się do niej i mocno ją przytulił.
- Ja już nie wiem co robić.. - Eksplodowała. Ostatnio dość często płacze - Tęsknie za nim.. Brakuje mi go strasznie.. Chciałabym go przytulić, spojrzeć na niego, ale nie wiem gdzie on jest.. on nie chce ze mną gadać, nic..
- Jak mam Ci pomóc?
- Nie możesz mi pomóc.. Zresztą nie mogłabym Cię prosić o pomoc bo to byłoby nie fair wobec Ciebie i Twoich uczuć.. Przepraszam, że znów obarczam Cię swoimi problemami. Nie powinnam..
- Przestań. Dlatego jestem. Abyś mogła mi się zawsze wyżalić.. - Rozmawiali ze sobą jeszcze trochę aż w końcu dziewczyna poczuła, że chce jej się spać. Logan rozumiał to doskonale więc pożegnał się z nią i ruszył do wyjścia jednak coś go zatrzymało.
- Coś się stało? - Spytała zaskoczona jego zachowaniem. Zaklął pod nosem i z powrotem do niej wrócił.
- Wiem gdzie on jest..
- Co?..
- Wiem gdzie jest Fabian i mogę Cię tam zaprowadzić.
- Naprawdę?!
- Tak... - Camila szybko wstała z łóżka i ruszyła do garderoby - Co Ty robisz?..
- Jak to co?! Ubieram się.. Muszę go jeszcze dziś zobaczyć!
- Jutro rano Cię tam zawiozę..
- Proszę... 
- Kurwa.. Niech będzie.. Oj będę tego żałować.. - Pocałowała go w policzek i ubrała się byle jak. Liczyło się dla niej tylko spotkanie z Fabianem. Po cichu wymknęli się z mieszkania i wsiedli na motor chłopaka. Odjechali spod mieszkania udając się do kuzyna Fabiana, który mieszkał w sąsiednim mieście...

niedziela, 11 stycznia 2015

Rozdział 34

Fabian czuł się już lepiej. Rękę miał zabandażowaną oraz usztywnioną. Mniej go teraz bolała. Wyszedł z sali, w której niedawno przeprowadzano na nim badania i stanął na korytarzu, rozglądając się za Loganem. Nigdzie go nie widział.
- Cholera - Syknął. Przypomniał sobie o Camili. Co z nią? Nie znaleźli jej. Jest do bani!
- Jak się czujesz? - Usłyszał zza pleców głos przyjaciela. Łukasz stał za nim oparty o ścianę.
- Nie mam ochoty z Tobą gadać - Chciał go wyminąć i odejść, ale zatrzymał się gdy tylko usłyszał imię swojej ukochanej.
- Camila jest bezpieczna.
- Co? Jak to? Skąd wiesz?
- Leży w sali 26. Możesz ją zobaczyć. A i jeszcze jedno.. - Łukasz podszedł do niego i spojrzał mu w oczy - Przepraszam za wszystko i żałuję, że byłem taką świnią - Dodał i odszedł. Fabian patrzył jak jego dawny przyjaciel odchodzi wolnym krokiem i było mu trochę smutno, ale wciąż miał do niego żal. Cóż.. Teraz on sam udał się do wyznaczonego pomieszczenia gdzie miał zastać Camilę. Zapukał do drzwi i wszedł do środka. Leżała tam. Obok niej siedział Logan, który trzymał jej dłoń. Gdy tylko zobaczył Fabiana, odsunął się od dziewczyny.
- Ooo jesteś.. Jak się czujesz? Przepraszam, że nie poczekałem na korytarzu, ale gdy tylko dowiedziałem się, że ona tu jest...
- Daj spokój. Rozumiem - Wtrącił Fabian i spojrzał na nastolatkę - Cieszę się, że nic jej nie jest, ale jak się tu znalazła..?
- Łukasz ją uratował.
- Łukasz? - Zdziwił się.
- Tak. Dla mnie też to ciężki szok, ale zrobił to..Najważniejsze, że już jest bezpieczna..
- Racja..
- Fabian?
- No?
- Teraz gdy wróciła i każdy zna prawdę.. Kochasz ją i chcę, abyś wiedział, że nie będę stał na waszej drodze do szczęścia. To Wy powinniście być razem a nie ja z nią. Ona Ciebie kocha nie mnie... Mnie jedynie może kochać jako przyjaciela. Nic więcej..
- Dużo się wydarzyło od tamtego czasu. Kiedyś bardzo ją skrzywdziłem i do teraz ponoszę za to konsekwencję. Nawet jakbym chciał z nią być to to jest niemożliwe..
- Dlaczego? Nie rozumiem..
-. Lepiej jej będzie beze mnie... Niech znajdzie sobie kogoś z kim od początku będzie bardzo szczęśliwa.. Zasługuje na to po tym wszystkim co przeszła przez Morisa, przez nas, przeze mnie...Nigdy jej nie uszczęśliwię - Posmutniał, ale wiedział, że taka jest rzeczywistość.
- Bardzo ją kochasz..
- Ty też - Uśmiechnął się ironicznie - I to zabija całą naszą trójkę. Każdy musi żyć własnym życiem... - Zbliżył się jeszcze bardziej do dziewczyny i pogładził kciukiem jej policzek. Zaczął wspominać. Przypomniał sobie sytuację, kiedy odprowadzał ją do domu gdy straciła pamięć oraz gdy ją odzyskała...

,,
- Wejdziesz? - Spytała.
- Nie mogę, przepraszam. Muszę wrócić do domu i pomóc ojcu przy samochodzie.
- Okej, nie ma sprawy. No to.. cześć - Pomachała mu i chciała wejść do środka, kiedy złapał jej dłoń.
- Słyszałem, że Ashley się do Ciebie czepiała..
- Daj spokój. To nic takiego..
- Przepraszam za nią i obiecuję, że więcej się to nie powtórzy.
- Okej. Wiesz co? Ja.. Chciałabym Ci podziękować.
- Za co? - Zdziwił się
- Cieszę się, że mam takich przyjaciół jak Wy... Jak Ty. Dziękuję za Twoją pomoc i za to, że przy mnie jesteś - Podeszła do niego i zbliżyła twarz w jego kierunku. Czułym ruchem złożyła mu delikatny całus w prawy policzek, muskając wargami jego skórę - Dziękuję - Wyszeptała..''


 ,,
- Nie mogę uwierzyć, że jesteś tak zakłamanym oszustem...
- Co? O co Ci chodzi? - Złapał ją za ramiona, ale wyrwała mu się agresywnie.
- Nie dotykaj mnie! Nie chcę mieć z Tobą nic wspólnego!
- Camila...
- Przyjaźnimy się, tak?! W szkole jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi?! Natalia jest o mnie zazdrosna, hm ?!
- Daj mi się wytłumaczyć..
- Wszystko pamiętam! Wszyściutko! Myślałam, że mnie lubisz! Że jestem w jakiś sposób dla Ciebie ważna!
- Bo jesteś!
- Kłamiesz! Nic dla Ciebie nie znaczę.. Bawiłeś się mną.. Tyle kitów mi wcisnąłeś.. Przez Ciebie pokłóciłam się z przyjaciółmi! Tymi prawdziwymi!
- Daj spokój...
- Zamknij się! Teraz ja mówię! Wiesz co? Dobrze wiedziałeś o kogo chodziło kiedy mówiłam Ci, że jestem zakochana w jakimś chłopaku.. Wiedziałeś, że chodzi o Ciebie a mimo to i tak się mną bawiłeś!
- Ja...
- Tak, kochałam Cię. Byłam w Tobie zakochana, ale wiesz co?.. - Otarła dłonią łzy spływające po jej policzku - Od teraz czuję do Ciebie czystą nienawiść. Żałuję, że Cię znam i bardzo bym chciała nigdy więcej Cię nie spotkać... ''

Do oczu naleciały mu łzy. Westchnął ciężko po czym wziął głęboki oddech i wolniutko wypuścił powietrze z płuc.
- Fabian.. Wszystko gra? - Wyrwał go z zamyśleń głos przyjaciela.
- Ta.. Jest .. okej.. - Wydyszał, chociaż wcale tak nie było. Ściągnął z ręki srebrną bransoletkę i wręczył ją Loganowi - Gdy tylko się obudzi, daj jej ją. Należy do niej i to ona powinna ją nosić..
- Przecież zawsze miałeś ją przy sobie... O co chodzi?
- Nie chce jej. Mając ją, nigdy nie zapomnę o niej a tak to może mi się uda.. Powinienem dać jej spokój. Wyjechać na jakiś czas, przemyśleć wszystko..
- Fabian..
- Po prostu przekaż jej tą bransoletkę i powiedz, że cieszę się, że nic jej nie jest i, żeby do mnie nie dzwoniła, nic.. Resztą sam się zajmę.
- Nie możesz wyjechać..
- Muszę i mam do Ciebie prośbę.. Zajmij się nią. Mając Ciebie, będzie szczęśliwsza. Jesteś wspaniałym przyjacielem ..- Nie dając nic powiedzieć Loganowi, wyszedł z sali lekko trzaskając drzwiami. Spotkał na korytarzu Łukasza, z którym porozmawiał przez chwilę. Przeprosił go oraz podziękował mu za uratowanie Camili. Następnie chłopak udał się do swojego domu..

Camila tym czasem się przebudziła. Rozejrzała się dookoła a obok niej siedział Logan.
- Hej.. - Przywitała się szeptem.
- Cześć śpiąca królewno - Uśmiechnął się - Jak się czujesz?
- Nie jest źle... Czy to...? - Zauważyła w jego dłoni srebrną bransoletkę.
- Tak. Należy do Ciebie - Wręczył jej małą biżuterię po czym wstał.
- Skąd ją masz? - Zdziwiła się.
- Był tu Fabian.. Kazał Ci ją dać i powiedział...
- Gdzie on jest? Muszę z nim pogadać. Zawołasz go?
- Camila..
- Proszę.. - Wyszeptała błagalnie.
- Fabian odszedł. Nie wiem kiedy wróci...
- Co? Żartujesz sobie? Jak to odszedł?.. Mówił coś jeszcze?
- Ja.. Lepiej jak nic więcej nie powiem..
- Mów! Co jeszcze mówił?!
- Kazał przekazać, że nie chce tej bransoletki i żebyś nie kontaktowała się z nim.. Przykro mi.. - Camila nie mogła w to uwierzyć. Chciało jej się płakać. Nie wytrzymała a z oczu wyciekły łzy smutku i rozpaczy. Logan zbliżył sie do niej i mocno ją objął.
- Będzie dobrze. Masz mnie..

sobota, 10 stycznia 2015

Rozdział 33

Gdy przyjechał radiowóz oraz pogotowie i zajęło się ranną Camilą, Łukasz wziął trzech funkcjonariuszy po czym zaprowadził ich na miejsce porwania dziewczyny. Następnie wrócił szybko do swojego motoru po czym wsiadł na niego i odjechał w stronę szpitala, aby być przy Camili. Nawet nie wiedział czy ją lubi, ale wiedział to, że jest jej to winien za to jaką był dla niej wcześniej świnią. Policjanci w tym samym czasie wbili się do środka, ponieważ inaczej tego nazwać się nie da i przeszli do interwencji. Tak czy siak wybuchnęła strzelanina, ale na szczęście nikt na niej nie ucierpiał. Zaaresztowali pomocników Morisa oraz jego samego.
- W końcu się zjawiliście! - Wrzasnął rozwścieczony Fabian. Odzyskał przytomność jakieś niecałe 10 minut temu - Ile było można?!
- Wszystkich Was zabije! - Wrzeszczał rozwścieczony  Moris, którego zakuto w kajdanki - Nie macie pojęcia z kim zadzieracie! 
- Uspokój się i zamknij pysk - Wtrącił funkcjonariusz - Z kolegą nie rozmawiasz. sytuacja opanowana - Tym razem zwrócił się do nastolatków - Nic Wam nie jest?
- Jak widać...
- Kto wgl Was wezwał? - Zdziwił się Logan - Pewnie Sara..
- Co Ci się stało chłopcze? - Funkcjonariusz zbliżył się do Fabiana i złapał jego rękę - Jesteś ranny..
- To nic takiego.. - Szarpnął się szatyn i to był wielki błąd. Ból przeszył całą jego rękę a krew nie przestawała lecieć.
- Nic takiego? Dostałeś kulkę w ramię. To nie jest nic takiego. Musisz jechać na pogotowie.
- Nigdzie nie jadę - Odrzekł. Przypomniał sobie o Camili. Szybko pobiegł do piwnicy, ale nikogo tam nie było. Dokładnie przeszukał cały budynek, ale też nic - Kurwa! - Wrzasnął i zwrócił się do przyjaciela - Gdzie ona jest?!
- Nie wiem.. Nie mam pojęcia.. Powinna tu być.. 
- Ale jej nie ma! - Łzy zaszkliły mu całe gałki oczne i czuł jak traci oddech. Gdzie ona jest? Co jak nie żyje? Wywieźli ją...Ze złości uderzył pięścią w ścianę. Zrobił to ręką, która była postrzelona. Czuł ból i nic więcej. Zaczął krzyczeć i wyć. To było nie do zniesienia. Myślał, że zaraz odpadnie mu kończyna a on sam umrze, ale tak nie było. Z każdą następną chwilą było coraz gorzej.
- Fabian, kurwa, Ty idioto! - Logan chciał mu przyłożyć, ale ledwo się powstrzymał. Wiedział, że jego przyjaciel i tak już cierpi. Oboje przejęli się tym, że nie znaleźli Camili, ale Fabian musiał jak najszybciej trafić do szpitala. Komisarze zabrali ich ze sobą. Po ich motory przysłali innych policjantów a młodych chłopaków przewieziono do szpitala gdzie przebadał obojga lekarz. Logan przeszedł kilka badań i został wypuszczony. Siedział teraz pod ścianą i czekał na przyjaciela, kiedy ujrzał na końcu korytarza Łukasza. Zdziwiony jego obecnością, podszedł do niego.
- Co Tu robisz? - Zapytał.
- A Ty? Ja..
- Fabian został ranny - Wzruszył ramionami - Ma postrzelone ramię.
- Kurwa...
- Miałeś rację. Był tam Moris, ale Camili nigdzie nie znaleźliśmy - Posmutniał.
- O czym Ty gadasz? Przecież Camila jest tutaj..
- Co?! Co powiedziałeś?!
- No ona jest... - Pokazał ręką na drzwi za sobą, ale Logana już przy nim nie było. Brunet wpadł do sali a na jego twarzy pojawił się ogromny uśmiech. Odetchnął z wielką ulgą po czym podszedł do łóżka pacjenta. Leżała na nim Camila, która najwidoczniej spała ponieważ miała zamknięte powieki.
- Camila.. - Wyszeptał i pogładził kciukiem jej policzek. Naprawdę ją kochał i cieszył się, że nic jej nie jest, że się odnalazła. Przypomniał sobie jak powiedziała na dyskotece szkolnej, że kocha Fabiana. W głowie miał niezły mętlik, ale wiedział jedno. Nie mógł dłużej z nią być. Po mimo, że była najważniejszą osobą w jego życiu, nie mógł być jej chłopakiem. Ona kochała przecież jego przyjaciela i to się liczyło. Chciał, aby była szczęśliwa bez względu na wszystko. Nawet gdyby miał cierpieć do końca życia. Jej szczęście jest najważniejsze...
Westchnął ciężko i ruszył z powrotem do wyjścia. Chciał dowiedzieć się od Łukasza jak ona się tu w ogóle znalazła.
- Lo... Logan? - Usłyszał. Obrócił się i stanął. Ich wzrok się napotkał. Miała w oczach łzy a głos jej bardzo drżał - Nie odchodź...
- Camila.. - Powtórzył jej imię i wrócił, aby złapać ją za dłoń - Tak się cieszę, że nic Ci nie jest..
- Uratował mnie.. - Wydyszała.
- Kto? Kto Cię uratował?
- On.. - Wskazała palcem przed siebie i zasnęła z wyczerpania. Przeszła dziś bardzo dużo i naprawdę potrzebowała odpoczynku. Logan tymczasem spojrzał za siebie i zobaczył swojego przyjaciela. Łukasz stał oparty o futrynę w drzwiach i wpatrywał się w nastolatka.
- Uratowałeś ją... - Powiedział raczej sam do siebie niż do niego. Był w szoku...

piątek, 9 stycznia 2015

Rozdział 32.

Fabian z Loganem dojechali na miejsce. Zaparkowali trochę dalej od stodoły, aby nie było ich słychać. Na pieszo pokonali resztę drogi i po chwili znaleźli się tuż przy starej stodole. Wszędzie było ciemno i nic nie widzieli.
- Idź z prawej strony a ja pójdę z lewej - Wydał rozkaz szatyn i ruszyli przed siebie - Tu nikogo nie ma - Warknął Fabian przez zaciśnięte zęby i walną z pięści w ziemię.
- Straciliśmy tylko czas.. - Logan usiadł na ziemi i oparł się bezsilnie o drewnianą ścianę . W głowie miał obraz Camili. Jeżeli coś jej się stanie..- Wracajmy lepiej do domu i może tam coś wiedzą..
- Jak coś jej się stanie to zabije tego śmiecia..- Wtedy usłyszeli jak ktoś krząta się w środku pomieszczenia.
- Ciii.. Słyszałeś?
- Tak.. - Wszystko ucichło a jedynym szumem jaki był wokół nich to drzewa. Nagle zaczęły się ostre strzały.
- Kurwa mać! - Wrzasnął Fabian - To pojebusy! Zabiją nas! - Rzucili się na ziemię, aby być bardziej bezpieczni. Przeczołgali się za pierwsze drzewo, które się obok nich znajdowało i przeczekali tą ciężką sytuację.
- Kogo my tu mamy - Usłyszeli głos dochodzący zza nich oraz czyjś śmiech. Spojrzeli w tamtą stronę. Logan z Fabianem wstali na równe nogi mając się na baczności.
- Kim do licha jesteś? - Pierwszy rzekł Fabian. Był wkurwiony, spocony, przestraszony. Sam nie wiedział jak ma się czuć.
- Chciałbym wiedzieć kim Wy jesteście i co tu robicie - Odpowiedział. Miał może z około 20 lat.
- Moris? - Wtrącił Logan. Tamten spojrzał tylko na niego i założył rękę na rękę.
- Brać ich - Pstryknął palcem, kiedy trzech mężczyzn ubranych na czarno z pistoletami w ręku podeszli do dwójki przyjaciół i chwytając ich za ubrania, wprowadzili ich do środka.
- Uważaj z tymi łapami! - Warknął Fabian. Gdy koleś przyłożył mu spluwę do głowy, podniósł ręce na znak pokoju - Ej! Ej! spokojnie. Żartowałem. Łap za co chcesz - Dodał i posłał mu fałszywy uśmiech. Logan przewrócił tylko oczyma.
- Gdzie jest Camila?! - Zwrócił się do Morisa.
- W bezpiecznym miejscu. Teraz lepiej martwiłbym się o to co z Wami zrobię - Zaśmiał się szatańsko po czym kazał ich związać - Bohaterowie, tak?
- Chcemy tylko ją odzyskać i zapomnimy o tym zajściu - Wtrącił łagodnym głosem Fabian.
- Dlaczego zależy Wam tak na jej życiu? - Zdziwił się - Jesteście rodziną?
- Chuj Ci do tego - Fabian tracił już po woli cierpliwość. Jedyne czego teraz chciał i potrzebował to spojrzeć na swoją miłość i wiedzieć, że jest bezpieczna. Moris podszedł do niego i spojrzał mu w oczy.
- Chcesz ją zobaczyć? Proszę bardzo - Do pomieszczenia wszedł kolejny mężczyzna, tym razem trzymający za ramiona w pół przytomną dziewczynę. Miała siniaki na całej twarzy i ciele. Ubrana była tylko w swoją sukienkę, która była bardzo podarta. Moris zbliżył się do niej i pocałował ją w usta. Fabian nie wytrzymał. Wyrwał się z rąk porywaczy i rzucił na bandytę. Wtedy wystrzelił pocisk w jego stronę i chłopak poczuł piekielny ból w ramieniu. Zakręciło mu się w głowie po czym zleciał na ziemię i stracił przytomność.
- Fabian! - Wrzasnął Logan, ale ani drgnął. Wiedział, że jakikolwiek ruch, spowoduje, że i on dostanie kulkę w swoje ciało. Przełknął tylko ślinę i w duchu modlił się, aby ich trójka się stąd jak najszybciej wydostała...

Łukasz w tym samym czasie dostrzegł motory swoich przyjaciół. Zaparkował dokładnie w tym samym miejscu a następnie zszedł z pojazdu. Rozejrzał się dookoła, ale nic nie dostrzegł. Za to usłyszał strzały dochodzące zza drzew. Zaklął pod nosem. Czyli złapali ich..
- Kurwa! - Walnął pięścią w ścianę po czym ruszył do biegu. W drodze wezwał policje, która jak najszybciej ma dotrzeć na miejsce. Ale teraz liczy się tylko on. Jako jedyny może ich uratować. Najpierw musi wydostać stamtąd Camilę bo ona wycierpiała pewnie najwięcej.
Gdy dotarł na miejsce, znów się rozejrzał i gdy strzały ucichły a nikogo nie widział, zakradł się do stodoły i przykucnął pod oknem. Był już tu przedtem bo właśnie tu wydał Camilę w ich ręce. Bardzo tego żałował i chciał pokazać wszystkim, że jest mu przykro. Przeszedł po cichutku jak myszka na tył konstrukcji zbudowanej z drewna i otworzył żelazne drzwiczki, które znajdowały się w ziemi. Prowadziły do piwnicy. Zakradł się do środka, ale nikogo tam nie było. Dopiero gdy usłyszał jak ktoś się do niego zbliża, schował się za stertą siana przy ścianie i czekał. Do środka wszedł mężczyzna z Camilą. Związał jej ręce po czym rzucił ją w kąt i wyszedł zamykając za sobą drzwi z wielkim hukiem. Łukasz spojrzał w każdą stronę i wstał. Zbliżył się do dziewczyny, ale była nieprzytomna. Ściągnął z siebie kurtkę po czym okrył nią ciało dziewczyny. Wziął ją na ręcę i szybkim krokiem ruszył do wyjścia.
- Fabian... - Wyszeptała. Odzyskiwała przytomność, ale była w bardzo dużym szoku. Nie wiedziała co się z nią dzieje.
- Ciii... To ja Łukasz.. Wydostanę Cię stąd.. - Spojrzała na niego i się przestraszyła.
- Łukasz... - Wydyszała. Ogarnęła ją panika.
- Spokojnie.. Jesteś bezpieczna..
- Tak..?
- Tak.. - Spojrzał na nią i posłał jej ciepły uśmiech - Wszystko będzie dobrze..- Dodał, chociaż sam nie widział czy na pewno, ale to zachował już dla siebie. Wyszedł wreszcie z nią na powietrze i ruszył jak najszybciej w stronę swojego motoru. W między czasie wezwał pogotowie. Było potrzebne tym bardziej, że nie miał pojęcia co z Loganem i Fabianem...

środa, 7 stycznia 2015

Rozdział 31

Sara nie wiedziała co ma zrobić. Była w ciężkim szoku i ciągle płakała.
- Porwali ją... Porwali mi siostrę... - Powtarzała sama do siebie. Siedziała skulona pod jednym z drzew w parku i właśnie dlatego udało jej się uciec. W jednej chwili pomyślała o rezydencji siostry. Wstała szybko z ziemi i co tchu ruszyła przed siebie. Biegła przez ulice, parki, zarośla aż w końcu dotarła na miejsce. Nie pukając, wbiegła jak jakiś huragan do mieszkania wpadając na starszą od siebie o kilkanaście lat kobietę.
- Porwali Camile! - Krzyczała na cały dom.
- Dziecko uspokój się - Wtrąciła kobieta - Powiedziałaś Camile? - Zauważyła zdziwiona.
- Wiem o niej wszystko.. Znam prawdę.. porwali ją.. Zabrali samochodem i odjechali!
- Ale kto?!
- Jakiś... Moris... - Kobieta słysząc to imię, upuściła z rąk dzbanek, który rozbił się na kilkanaście części.
- Jesteś pewna, że to on? - Wyszeptała.
- Tak.. Czy ona wróci? Czy coś jej zrobią?! - Mery nie odpowiedziała nic, tylko pobiegła do salonu i wykręciła numer komisariatu pobliskiego. Została wezwana do złożenia wyjaśnień i złożenia raportu. Wraz z Piterem udali się jak najszybciej na komisariat. Wiedzieli, że z Morisem nie ma żartów. Sara tymczasem przypomniała sobie o Fabianie. On na pewno też jej pomoże. Każda pomoc się liczyła. Wzięła się w garść i wyleciała z domu udając się do mieszkania chłopaka. Nie zastała go. Jego mama powiedziała, że nie wrócił jeszcze z imprezy szkolnej. Szła wolnym krokiem chodnikiem kiedy ujrzała szatyna idącego w jej stronę.
- Fabian! - Wrzasnęła po czym do niego podbiegła.
- Czego chcesz? - Warknął.
- Camila oszukała nas wszystkich, ale musisz o czymś wiedzieć..
- Nie chcę mieć z nią nic wspólne...
- Porwali ją! - Wrzasnęła, wtrącając mu.
- Co? Kto?- Zdziwił się.
- Nie wiem kim był ten facet. Nazywa się Moris, ale złapał nas i porwali ją.. grozi jej niebezpieczeństwo!
- O czym Ty do licha mówisz?!
- Pamiętasz jak kiedyś mówiłeś mi, że ją kochasz? Udowodnij to i znajdź ją.. Błagam.. To moja siostra.. - Spojrzał na nią i zaklną pod nosem.
- Sam sobie nie poradzę, ale z Loganem może damy radę... Idź do domu i jakby były o niej jakieś wieści, okup cokolwiek to daj mi znać. Ja lecę do Logana - Kiwnęła mu głową i odeszła. On tymczasem pobiegł do domu, wziął motor i odpalił go na kopa. Jechał w kierunku centrum miasteczka gdzie mieszkał jego przyjaciel, Logan. Gdy podjechał na miejsce, ujrzał go wchodzącego do mieszkania.
- Zaczekaj ! - Wrzasnął - Musimy pogadać..
- Daj mi spokój..
- Camila została porwana! Uprowadzili ją!
- Kto?!
- Jakiś.. Moris..
- Kurwa mać - Warknął pod nosem. Wiedział kim on był. Camila wszystko mu opowiedziała o swojej przeszłości i o sobie
- Wiem, że Ci na niej zależy tak jak mi, więc proszę Cię.. Pomóż mi..
- Kocham ją i zrobię wszystko, aby ją odzyskać.. ale musisz coś wiedzieć..
- Co? - Logan w skrócie opowiedział mu historię Camili. Co przeżyła, jak wgl przeżyła i co się z nią działo. Fabian nie wiedział co ma powiedzieć. Wtedy dotarło do niego to, dlaczego ona udawała kogoś innego. Po prostu ratowała swoje życie. Zaczął patrzeć na nią inaczej niż przedtem.
- Mamy mało czasu. Trzeba się spieszyć..
- Gdzie zaczniemy poszukiwania? Nic nie wiemy..
- Ja wiem - Usłyszeli czyjś głos dochodzący zza ich pleców. Obrócili się a następnie spojrzeli podejrzanym wzrokiem po sobie - Muszę Wam coś wyznać..
- Łukasz? - Zdziwili się - Co Ty tu robisz?
- To przeze mnie ją porwali. To ja ją wydałem i to przeze mnie ją odnaleźli. Po tym wyścigu kiedy wygrała ze mną, byłem wkurwiony i gdy wracałem do domu, wpadłem na grupkę facetów w czerni. Zapytali się czy znam Camile i gdzie mogliby ją zastać. Odpowiedziałem, że ona przecież nie żyje na to oni mnie wyśmiali. Wtedy przypomniałem sobie Rozalie. Była taka podobna do niej i broniła zawsze tej gówniary.. Jej bransoletka na nadgarstku tylko potwierdziła to. Taka sama jaką masz Ty..
- Co żeś zrobił?! - Warknął agresywnie Fabian - Mów! Co jej zrobiłeś?!
- Któregoś razu znów mnie spotkali i powiedziałem, że chyba wiem gdzie ona jest. Zapłacili mi za to niezłą sumkę.. 10 baniek. Wtedy myślałem, że dobrze robię, była mi obojętna, ale kiedy zobaczyłem jak ją porywają.. Zrozumiałem, że źle postąpiłem..
- Ty śmieciu! - Wrzasnął Szatyn i rzucił się na przyjaciela - Przez Ciebie jest w niebezpieczeństwie! Zabije Cię!
- Mogę pomóc Wam ją odnaleźć! - Krzyczał przez zaciśnięte zęby. Dostał kilka razy z pięści w twarz. Loganowi udało się ich rozdzielić chociaż sam miał wielką ochotę mu przyłożyć.
- Wystarczy! - Wtrącił - Teraz najważniejsze jest to, aby ją odnaleźć! - Zwrócił się do Łukasza i spojrzał mu w oczy - Wiesz gdzie jest?
- Wiem gdzie znajduje się Moris i jego banda... Są na końcu miasta w opuszczonej stodole przy lesie..
- Wiem gdzie to..
- Jedźmy tak już teraz! - Przerwał Fabian i ruszył na swój motor - A Ty! - Wskazał palcem na Łukasza - Módl się, aby nic jej się nie stało i aby tam była bo źle z Tobą będzie.
- Naprawdę przepraszam..
- Na to już za późno - Logan również wsiadł na swój motor i dwójka przyjaciół odjechała spod budynku z nadzieją, że jadą w dobre miejsce. Łukasz tymczasem chodził w tą i z powrotem cały czas przeklinając.
- Przecież oni nie dadzą rady sami.. - Mówił sam do siebie. Szybko wyciągnął z kieszeni telefon komórkowy i wykręcił numer komisariatu. Kazał przyjechać im na koniec miasta do tej stodoły a sam wsiadł na swój motor i również tam się udał. Wiedział, że jego przyjaciele będą potrzebować pomocy...

wtorek, 6 stycznia 2015

Rozdział 30.

Gdy przestała śpiewać, zbiegła szybko po schodach z nadzieją, że uda jej się to jakoś wszystkim wytłumaczyć. Wpadła na Fabiana, który nie chciał nawet na nią patrzyć.
- Daj mi się wytłumaczyć...
- Robiłaś ze mnie ciągle idiotę! Nie mogę w to uwierzyć..
- Fabian, proszę..
- Kiedy mówiłem Ci o Camili to tak naprawdę mówiłem o Tobie? A Ty słuchałaś tego wszystkiego i pewnie miałaś niezły ubaw..
- To nie tak! - Zrobiło się wokół nich kółko i każdy słuchał ich rozmowy. Jak w jakieś telenoweli romantycznej - Nic nie rozumiesz! Ja musiałam udawać!
- Mogłaś mi powiedzieć na samym początku kiedy zaczęliśmy rozmawiać! Przecież bym nikomu nie powiedział!
- Nikt nie mógł wiedzieć...
- A Logan? Nie wiedział? No słucham.. - Nie odpowiedziała tylko spuściła wzrok na podłogę - No właśnie. Nasze wszystkie spotkania, rozmowy... Zwierzałem Ci się na cmentarzu.. A sytuacja z Facebook'em ? To byłaś Ty... Dobrze wiedziałaś jaki burdel zrobiłaś mi w głowie a i tak ciągnęłaś wersję, że to był ktoś z jej rodziny! Od początku miałaś mnie za idiotę! Kiedy mówiłem, że mi ją przypominasz to Ty obraziłaś się na mnie. Powiedziałaś, że nie możesz ze mną być bo traktuję Cię jak Camile.. Nie chciałaś ze mną mieć kontaktu ponieważ zobaczyłem ją w Tobie. Ty ciągle miałaś pretensje do mnie za to.. Mówiłem Ci, że ją kocham! Wszystko Ci mówiłem a Ty ? Robiłaś ze mnie idiotę.. wiesz jak cierpiałem przez Ciebie?
- Myślisz, że ja o Tobie nie myślałam? Że wciąż nie myślę?!  Kochałam Cię i nadal kocham! - Wrzasnęła. Za nią stał Logan, który poczuł się jakby ktoś wbił mu nóż w serce.
- Kochasz go? - Wtrącił.
- Logan..
- Wiesz co? Zabawianie się dwoma chłopakami na raz sprawiało Ci frajdę. Jesteś chora i powinnaś się leczyć. Zjebałaś wszystko i najlepiej wyjedź już dziś do tej Hiszpanii i nigdy nie wracaj.. - Fabian machnął ręką po czym wyszedł z sali.
- Logan, posłuchaj.. - Dziewczyna zbliżyła się do chłopaka, ale ten się od niej odsunął.
- Nie dotykaj mnie..
- Daj mi dojść do słowa! Wiesz, że to jest dla mnie ciężka sytuacja..
- Mogłaś powiedzieć, że dalej go kochasz. Po co byłaś ze mną?..
- Chciałam.. Byłam Ci to winna..
- Co? Byłaś ze mną z litości? Bo Ci pomagałem? Żartujesz sobie?!
- Proszę Cię... - Ktoś w tłumie wyzwał ją od zwykłej szmaty. Zabolał ją te słowa, ale bardziej zabolało ją to, że Logan jej nie bronił.
- Faktycznie, lepiej będzie jak wyjedziesz... - Warknął i także wyszedł. Camila czuła się potwornie. Spojrzała na Natalię, która stała w tłumie, ale przyjaciółka nie mówiąc ruszyła do wyjścia.
- Brawo! Brawo! - Usłyszeli oklaski. Z tłumu wyłoniła się Pamela - A więc to Ty.. Powiedz mi jak to jest bawić się uczuciami dwóch najfajniejszych chłopaków ze szkoły? Nie dość, że odebrałaś mi chłopaka to jeszcze jesteś zwykłą kłamczuchą i dziwką - Wtedy podeszła do blondynki jej siostra, Sara, która ją do siebie przytuliła.
- Chodźmy stąd - Szepnęła jej do ucha i wyprowadziła ją na zewnątrz - Czyli to naprawdę Ty?
- Tak.. Przepraszam, że nie powiedziałam wcześniej..
- Daj spokój. Tak się cieszę, że jesteś tu ze mną.. Pewnie miałaś dobry powód, aby nikomu nie mówić. Rozumiem Cię. Wracajmy lepiej do domu i tam porozmawiamy..  - Kiwnęła głową i ruszyły do przodu, kiedy z zaułka wyłonił się jakiś chłopak.
- Moris - Wyszeptała Camila.
- Kto to? - Zdziwiła się Sara, widząc go.
- Saro, idź do domu. Dołączę za niedługo do Ciebie..
- Okłamałaś mnie - Syknął chłopak - Wyjeżdżasz dziś w nocy, tak?
- Saro,idź!
- Nigdzie nie idę. Kim on jest?
- Kimś kto nienawidzi jak się go robi w balona - Warknął poirytowany. Dołączyło do niego trzech innych mężczyzn ubranych na czarno - Brać ją! - Wrzasnął a oni ruszyli w jej kierunku.
- Saro! Uciekaj i wezwij pomoc! - Krzyknęła i pchnęła siostrę. Sara otrząsnęła się i ruszyła do biegu. Zobaczyła jak 4 chłopaków bierze jej siostrę i wpycha do jakiegoś samochodu. Camila chciała uciec, ale zaczęli ją bić.
 -  Camila! - Wrzasnęła Sara. Jeden z mężczyzna ruszył w jej stronę, ale udało się jej uciec. Camila została uprowadzona...
Rozdział 29.

Dochodziła 20:00. Camila była już uszykowana i umalowana. Miała na sobie kremową sukienkę, czarne szpilki a włosy lekko pokręciła. Wyglądała cudownie. Usłyszała dzwonek do drzwi. Pewnie Logan. Szybko pobiegła je otworzyć, aby zdążyć przed służbą, ale jej oczom ukazał się ktoś inny.
- Fabian - Wyszeptała.
- Mogę wejść? - Spytał. Spojrzał na nią od stóp do głowy i przełknął głośno ślinę. Bardzo mu się podobała w tym ubraniu.
- T.. Tak..  - Odsunęła się robiąc mu trochę miejsca, aby przeszedł a następnie zamknęła za sobą drzwi - Po co przyszedłeś? - Zdziwiła się.
- Ja.. Chciałbym przeprosić Cię za swoje zachowanie. Wiem, że jesteś teraz dziewczyną Logana i on bardziej na Ciebie zasługuje niż ja. Nawet nie wiem co mi się stało. Miałaś rację. Jedyną dziewczyną jaką naprawdę kochałem była Camila..
- Przestań.. - Wtrąciła, ale on mówił dalej.
- I nigdy więcej się już tak nie zakocham. Logan to co innego. Jesteś jego pierwszą miłością taką jaką Camila była dla mnie więc chcę, abyś wiedziała, że życzę Ci szczęścia.
- Fabia, ja..Muszę Ci coś powiedzieć.. - Chciała wyznać mu prawdę przed koncertem, ale nie dał dojść jej do słowa.
- Daj spokój. Do zobaczenia na imprezie - Chciał odejść, ale coś go powstrzymywało. Ruszył do drzwi a gdy próbował przekroczyć próg, stanął w miejscu i zaklął pod nosem. Szybko wrócił z powrotem na miejsce gdzie stała jeszcze Camila, objął ją, spojrzał w oczy i znów to zobaczył. Znów dostrzegł miłość swojego życia. Camile.
Nie czekając na nic więcej, pocałował ją. Ich wargi złączyły się w jedność a pocałunek trwał kilka minut. Dziewczyna była oszołomiona, lecz odwzajemniła jego czuły i namiętny gest. Prawda była taka, że kochała go... Fabian w końcu odsunął się od niej po czym nie mówiąc kompletnie nic, wyszedł z jej domu. Po kilkunastu minutach zjawił się Logan. Na widok nastolatki był w niebo wzięty.
- Wyglądasz ślicznie - Powiedział.
- Dziękuję, Ty również - Miał na sobie czarny garnitur, który świetnie do niego pasował - To co? Idziemy?
- Jasne - Chwycił ją za dłoń i ruszyli. Na salę zawiózł ich Piter.

Impreza szła pełną parą. Na samym początku występowała Pamela, która była całkiem niezła. Każdy tańczył, śmiał się i rozmawiał. Tylko Camila była jakaś taka przybita.
- Jesteś pewna, że chcesz powiedzieć prawdę? - Spytał zatroskany Logan.
- Tak. Muszę to zrobić - Odpowiedziała, przytulając się do niego. Usłyszeli jak na scenę zostaje wywołana Rozalie. Dziewczyna spojrzała na swojego chłopaka, dała mu całusa w polik i ruszyła przed siebie. Stając na scenie, rozejrzała się dookoła i dostrzegła znane jej twarze. Pod oknem stała Pamela, Kaśka i Iwona. W kącie siedziała Natalia z Sarą i z.. Chwila! to była Sabina?! Matko..ona wróciła! Przy scenie stał Logan a za nim Łukasz. Tylko Fabiana nigdzie nie widziała no, ale cóż.
- Hej - Przywitała się przez mikrofon - Co tam? - Każdy zaczął się śmiać a ona lekko się uśmiechnęła - Dobra, koniec tych żartów. Za nim dla Was zaśpiewam, chciałabym Wam coś powiedzieć..
- Że chodzisz z Loganem?! Już to wiemy! - Krzyknął ktoś i wszyscy wybuchnęli śmiechem.
- Bardzo śmieszne - Skomentowała - Chodzi mi o coś ważniejszego.. - Wtedy do środka wszedł Fabian. Ubrany był w czarny garnitur w który wyglądał bardzo seksownie. Spojrzał na Camilę i stanął na schodach oparty o poręcz. Ciągle się jej przyglądał - Ja.. Nie wiem jak mam zacząć więc powiem prosto z mostu - Chwila przerwy - Oszukałam każdego z Was. Tak naprawdę nie nazywam się Rozalie.. - W całej sali zaczął się szum. Co ona gadała? Postradała rozum? Spojrzała na Fabiana. Domyślił się.. W jego oczach dostrzegła złość, rozpacz, nienawiść, gorycz, smutek.. - Pamiętacie kiedy do Was przyjechałam? W dzień rocznicy śmierci Camili Rebel. To wcale nie był przypadek. Specjalnie zjawiłam się w tej szkole tego dnia - Camila spojrzała na Fabiana, który stał oszołomiony tym co ona mówi - Dobrze znałam Camilę. Lepiej niż ktokolwiek z Was..
- Jak to możliwe? - Spytała jedna z nauczycielek. Była to wychowawczyni Camili, która kiedyś zawiozła ją do szpitala, gdy ta zleciała ze schodów.
- Bo ja.. - Dziewczyna wzięła głęboki oddech i powoli wypuściła powietrze z płuc - Jestem nią.. Jestem Camila Rebel i wcale nie zginęłam w wypadku - Zaczęły się rozmowy i straszne szumy. Każdy gadał coś między sobą nie wierząc w jej słowa - Pewnie mi nie wierzycie, myślałam o tym, dlatego coś Wam pokażę. Camila miała tatuaż na prawym ramieniu, prawda? Czy taki? - Odsunęła ramiączko sukienki, aby pokazać każdemu swój tatuaż. Trzy jaskółki. Taki sam jak jej.. Nastała grobowa cisza. W oczach nastolatki pojawiły się łzy - Musiałam udawać kogoś innego bo zagrażało to mojemu życiu i mojej rodziny - Camila spojrzała na swoją przyjaciółkę, siostrę, Fabiana. Wiedziała, że jej tego nie wybaczą zresztą nawet nie mogli uwierzyć w to co słyszą - Dziś w nocy wyjeżdżam z powrotem do Hiszpanii, dlatego postanowiłam powiedzieć wszystkim prawdę. Przepraszam Was, ale nie dam rady zaśpiewać.. - Wtedy na scenę wszedł Logan, który objął nastolatkę i spojrzał w jej oczy
- Dasz radę. Wierzę w Ciebie.
- Logan, oszukałam każdego. Nienawidzą mnie..
- Zaśmiewaj. To pomoże. Zaufaj mi..  - Po chwili zrobiła to i włączyła się muzyka. Camila zaczęła śpiewać a w trakcie piosenki, spojrzała na Fabiana. On wiedział. Domyślił się, że Logan znał prawdę i jej tożsamości i to go zabolało. Ten utwór był dedykowany Fabianowi i oboje o tym wiedzieli..

Tęsknota za Tobą jest moją potrzebą
Żyję w beznadziei
Od kiedy nie wracasz

Jedynie strach trzyma mnie przy życiu
Ze ściśniętym gardłem
I nie przestaję o Tobie myśleć
Powoli, powoli serce
Traci wiarę, traci głos

Uratuj mnie przed zapomnieniem, uratuj mnie przed samotnością
Uratuj mnie przed nienawiścią, jestem stworzona dla Ciebie
Uratuj mnie przed zapomnieniem, uratuj mnie przed mrokiem
Uratuj mnie przed nienawiścią, nigdy nie pozwól mi upaść

Tak często postanawiam sobie, że będę trwać
Jednak miłość to słowo,
Które nie tak łatwo jest zapomnieć

Jedynie strach trzyma mnie przy życiu
Ze ściśniętym gardłem
I nie przestaję o Tobie myśleć
Powoli, powoli serce...
Rozdział 28

- Tęskniłaś? - Wyszeptał jej do ucha muskając dłonią jej polik. Prawie się zrzygała. Był przystojnym chłopakiem, ale dla niej był ohydny. Brzydziła się nim - Powiedz, że tęskniłaś.. - Gdy milczała, chwycił ją za gardło i ścisnął - Powiedz! - Warknął.
- Tę... tęskniłam.. - Powiedziała z wielkim trudem. Brakowało jej powietrza ponieważ dusił ją. Zdjął rękę z jej szyi i spojrzał jej głęboko w oczy.
- Dlaczego uciekłaś? Dlaczego mnie zostawiłaś? - W jednej chwili jego gniewny humor zmienił się w rozpacz - Nie mogę żyć bez Ciebie a Ty mnie zostawiłaś... Wiesz jak strasznie było mi bez Ciebie źle?!
- Przepraszam.. Musiałam to zrobić.. Musiałam wrócić do matki..
- Najważniejsze, że w końcu Cię odnalazłem i teraz jesteś już tylko moja.. - Chwycił ją za pierś a ona poczuła jak staje mu penis. Znów się zaczynało - Mam ochotę na Ciebie..
- Proszę, nie tu. Ktoś nas zobaczy i wezwie policje..
- Masz rację. Chodźmy do mnie. Wynająłem mały hotel w drugim mieście. Tam Cię zerżnę - Nie czekając na odpowiedź, zaczął ją całować. Był nieczuły i robił to szybko. Tylko jemu sprawiało to przyjemność.
- Moris.. przestań..
- Nie chcesz mnie?! - Warknął.
- Chcę.. - Skłamała - Ale mogę Cię o coś prosić?
- O co?
- Daj mi jeden dzień. Pozwól pożegnać mi się z przyjaciółmi a jutro wyjedziemy na wyspę. Zrób to dla mnie..
- Jeden dzień?
- Tak. Błagam..
- Dobrze. Niech będzie. Jutro o 9:00 rano będę po Ciebie. Bądź gotowa, ale pamiętaj, że jak komuś powiesz o mnie to go zabije a Ciebie razem z nimn- Złożył jej kolejny pocałunek i wreszcie się od niej odsunął - To do jutra - Musnął palcami jej wargi i odszedł. Camila wciąż nie mogła oddychać. Było jej niedobrze i nie wiedziała co dalej robić. Znów to samo. Wolałaby umrzeć niż pójść z nim jeszcze kiedykolwiek do łóżka. Nienawidziła go z całego serca.
Zrozpaczona wróciła do domu nie mówiąc nic nikomu. Gdy przyszedł do niej Logan, także milczała. Wzięła się już co prawda w garść, ale nie było dobrze. Powiedziała tylko chłopakowi, że dziś w nocy wraca do swojej matki ponieważ Moris ją znalazł. Nie powiedziała nic o ich spotkaniu, ale domyślił się, że coś nie gra.
- Jak to wyjeżdżasz?!
- Przykro mi. Muszę.. To nie był dobry pomysł, abym tu wróciła..
- Nie pozwolę Ci wyjechać..
- Nie masz nic do gadania.
- To wyjadę z Tobą..
- Daj spokój.. Tak będzie lepiej jak zniknę z Waszego życia. Wystąpię ostatni raz na koncercie, wyznam prawdę kim jestem i się pożegnam..
- Nie pozwolę Ci odjeść..
- Musisz - Podszedł do niej i mocno ją objął.
- Jesteś miłością mojego życia. Nie chcę Cię stracić.. - Spojrzał jej w oczy i pocałował ją. Ten pocałunek był miły, czuły, namiętny. Nie ten, którym obdarowywał ją Moris..
- Dobrze.. będziesz mógł jechać ze mną - Skłamała.
- Naprawdę? Chcesz tego? - Ucieszył się.
- Tak. Będzie mi miło - Posłała mu ciepły uśmiech, ale tak naprawdę nie zamierzała go nigdzie brać. Umówiła się z nim, że przyjedzie po niego o 6:00 rano chociaż w rzeczywistości samolot będzie miała o 2 w nocy. Musiała skłamać bo nie dałby jej spokoju.
- Kocham Cię - Wyszeptał jej do ucha. Wtuliła się w jego ramiona i zrozumiała, że jeszcze nigdy tego mu nie powiedziała. Jeszcze nigdy nie odpowiedziała mu ,, Ja Ciebie też. ''...

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Rozdział 27.

Do szkoły przyjechało pogotowie i zbadało nastolatkę. Miała mało witamin i była wyczerpana. Została zwolniona z dalszych lekcji oraz odesłana do domu. W sumie nawet było jej to na rękę.
Spod szkoły odebrał ją Piter, który zawiózł ją do mieszkania.
- Wszystko w porządku Panienko?
- Tak.. Po prostu rozbolała mnie strasznie głowa - Wzruszyła ramionami.
- Może gdy wrócisz do domu, pójdziesz się położyć?
- Tak zrobię - Posłała mu lekki uśmiech i spojrzała za szybę - Mama dzwoniła?
- Tak, ale powiedziałem, że jesteś w szkole. Odezwie się wieczorem.
- Dobrze - Na miejscu, dziewczyna od razu udała się do swojego pokoju. W głowie ciągle miała ten list. Znaleźli ją. Znalazł... Jej życie jest skończone.. Wiedziała, że teraz wróci do Morisa i będzie musiała zostać jego żoną. Leżąc na łóżku, rozmyślała co powinna zrobić. Do głowy przyszedł jej tylko jeden pomysł. Przyzna się wszystkim kim tak naprawdę jest a potem wyjedzie do mamy za granicę i tam będzie pod ochroną a jej bliskim nic się nie stanie. Przyzna się ponieważ ma dość kłamstw a jej nowa tożsamość i tak nic nie zdziałała. Znaleźli ją. Wzięła do ręki telefon i zadzwoniła do mamy. Powiedziała o wszystkim i o tym, że po dyskotece szkolnej, która odbędzie się dziś pod wieczór, wróci do Hiszpanii. Dokładniej to jutro z rana wyjedzie.. Kobieta się zgodziła. Nie miała wyjścia. Camila wzięła tabletkę przeciwbólową i popiła ją zimną wodą. Po jakimś czasie pomogła. Położyła się na łóżku, ale gdy nie mogła zasnąć, wstała i postanowiła iść się przejść ostatni raz. Wyszła z domu niezauważona i szła teraz wolnym krokiem po chodniku kiedy dostrzegła w oddali Fabiana. Spojrzała tylko na niego z nadzieją, że do niej podejdzie, przywita się, że ją przytuli, ale nie odezwał się. Przeszedł obojętnie. Bardzo ją to zabolało, chociaż miał rację. Tak było o wiele lepiej. Idąc dalej, doszła do małego sklepiku. Zgłodniała więc kupiła sobie małą mufinkę, którą popiła sokiem pomarańczowym. Udała się następnie nad rzeczkę a potem do parku. Będzie tęsknić za tym miejscem, ale nie mogła postąpić inaczej. Gdy dochodziła 17:00, musiała wrócić do domu, aby przyszykować się na szkolną dyskotekę, która rozpoczynała się o 20:00. Wracała chodnikiem a za nią szedł mężczyzna w kapturze na głowie. ,, Tylko nie to '' - pomyślała. Przyśpieszyła kroku i on również. Znowu to samo. Kim on do cholery był?! W końcu zaczęła biec. Biegła i biegła a gdy obróciła się, aby zobaczyć gdzie jest jej prześladowca, zniknął. Nie było go. Stanęła oszołomiona i oddychała nierówno. Zmęczyła się. Po chwili ruszyła do przodu zderzając się z męską sylwetką i zleciała na ziemię. Mężczyzna w czarnym kapturze. Zadrżała i chciała szybko odejść, kiedy nagle chwycił ją za dłoń i siłą zaniósł ją w ciemną uliczkę, która znajdowała się niedaleko nich.
- Puszczaj! - Wrzeszczała, ale on tylko się zaśmiał.
- Nie poznajesz mnie? - Spytał.
- Nie wiem kim... - Wtedy zdjął z głowy kaptur a ona stanęła jak wryta - Moris.. - Wyszeptała. Czuła jak wokół niej robi się ciasno. Traciła grunt pod nogami.
- Witaj Camilo.. - Rzekł i chwytając ją za głowę, złożył jej pocałunek na ustach.

niedziela, 4 stycznia 2015

Rozdział 26

Następnego dnia rano, Camila wstała z łóżka wcześnie. Wzięła ciepły prysznic, umyła po czym wysuszyła włosy i ubrała się w czarny sweterek, szczupłe, czarne rurki oraz w czarno-białe conversy. Włosy pozostawiła proste.
Zeszła do kuchni gdzie przygotowanie zostało dla niej śniadanie. Jajecznica ze szczypiorkiem, sok pomarańczowy oraz kromki chleba. Jedząc, porozmawiała sobie jeszcze przez chwilę z Mery a następnie poszła do limuzyny gdzie Piter zawiózł ją pod szkołę.
- To do potem - Pożegnała się i trzasnęła drzwiami. Gdy samochód odjechał, zauważyła przy bramie mężczyznę w czarnej bluzie w kapturze. Miał na sobie ciemne okulary i przyglądał się jej. Przestraszyła się.
- Na kogo tak patrzysz? - Usłyszała za plecami. Spojrzała do tyłu i lekko się uśmiechnęła.
- O hej. Nie zauważyłam Cię. Jak się masz?
- Dobrze a Ty? Dawno się nie widziałyśmy..
- Tak to prawda. Przepraszam, byłam zajęta.
- Spotkamy się dziś? Pójdziemy coś zjeść do knajpy i pogadamy - Wzruszyła ramionami. Natalia była jej przyjaciółką od zawsze i bardzo jej na niej zależało.
- Jasne, z chęcią - Spojrzała w stronę gdzie stał kilkanaście minut temu wysoki mężczyzna, ale już go tam nie było.
- Coś się stało? - Spytała zdziwiona jej zachowaniem Natalia.
- Nie.. Chodźmy do środka - Chwyciła ją za dłoń i ruszyły do przodu. Podszedł do niej Logan i objął blondynkę po czym namiętnie pocałował w usta.
- Witam Panie. Co porabiacie? - Uśmiechnął się zabawnie i chwycił dziewczynę za dłoń.
- Idziemy - Odpowiedziała Camila ponieważ Natalia niezbyt za nim przepadała.
- Chcę Was dwie zaprosić dziś na pizze. Poznamy się bliżej i miło spędzimy czas.
- Nie dzięki - Wtrąciła Natalia.
- To bardzo dobry pomysł - Dodała Camila - Nati, zgódź się.. Proszę. Błagam!
- No eh..
- Błagam! - Nalegała.
- No dobra..- Mruknęła. Obok nich przeszedł Fabian, który widząc trzymającą się za ręce parę, posmutniał, ale na twarzy był obojętny. Starał się taki być. Camila obróciła się za nim i w tym samym czasie on także się obrócił a ich wzrok się napotkał.
- Ja spadam. Potem się spotkamy - Wyrwał ją z zamyśleń głos Logana.
- Jasne - Dała mu całusa w polik a on odszedł za przyjacielem. Wtedy przyjaciółki wpadły na Pamelę i Kaśkę.
- Chodzisz z Loganem ? - Spytała rudowłosa.
- Nie muszę Ci się tłumaczyć - Odparła ironicznie blondynka. Gdy chciały odejść, zablokowały im drogę.
- Nigdzie nie idziesz...
- Zejdź mi z drogi.. - Zderzyły się ramieniem i wreszcie odeszły - Jak ja ich nie lubię! - Warknęła poirytowana do przyjaciółki. Zaśmiały się obie i każda ruszyła do swojej klasy. Na lekcji matematyki Logan siedział z chłopakami więc Camila musiała sama. Chciał z nią, ale nie zgodziła się. Wyciągając książki, wyleciała z nich mała, biała koperta. Zdziwiona wzięła ją do ręki i otworzyła. Był to list.

,, WITAJ CAMILO. WRESZCIE CIĘ ODNALAZŁEM PO TYLU MIESIĄCACH. MYŚLAŁAŚ, ŻE NAM UCIEKNIESZ? OBOJE WIEMY, ŻE TO NIEMOŻLIWE, BARDZO SIĘ ZMIENIŁAŚ, WYŁADNIAŁAŚ. OSOBIŚCIE PRZEPADAM ZA BRUNETKAMI I SZATYNKAMI I WOLAŁEM KIEDY MIAŁAŚ CZARNE WŁOSY, ALE TERAZ TEŻ JESTEŚ ŚLICZNA. BARDZO SIĘ ZA TOBĄ STĘSKNIŁEM. NIE WIESZ JAK MI CIEBIE BRAKOWAŁO... KAŻDEGO DNIA MODLIŁEM SIĘ, ABYŚ WRÓCIŁA, ALE TERAZ WIEM GDZIE MIESZKASZ I W KOŃCU MOŻEMY BYĆ RAZEM. WEŹMIEMY ŚLUB I URODZISZ NAM DZIECKO. STWORZYMY IDEALNĄ RODZINĘ. DAM CI CZAS NA POŻEGNANIE SIĘ Z BLISKIMI, ALE MASZ GO BARDZO MAŁO. LEPIEJ NIKOMU NIE MÓW O TYM LIŚCIE BO MOŻE STAĆ SIĘ KRZYWDA TWOIM BLISKIM A TEGO NIE CHCEMY, PRAWDA? KOCHAM CIĘ. MORIS.  ''

Camila przełknęła głośno ślinę. Czuła jak robi się jej słabo. Szybko schowała list z powrotem do książki i zakryła twarz dłońmi. Nie wytrzyma. Zaraz się rozpłacze. Podniosła rękę do góry a gdy nauczyciel zwrócił na nią uwagę, zapytała się czy może iść do łazienki.
- Idź, tylko szybko wracaj - Kiwnęła głową i wstała. Zakręciło jej się w głowie i upadła na podłogę. Słyszała krzyk Logana, ale szybko zamknęła oczy i odleciała...
Rozdział 25.

Logan wymknął się z mieszkania około 2 w nocy. Zasnął a gdy się obudził, ucałował Camile i wyszedł niezauważony. Następnie co zrobił wybrał numer Łukasza i do niego zadzwonił. Obudził go, ale to nie miało dla niego znaczenia. Jak najszybciej musiał się z nim spotkać i tak też się stało. Umówili się w parku.
- Pojebało Cię? Wiesz która godzina? - Powiedział poirytowany Łukasz zjawiając się na miejscu. Logan natomiast nic nie powiedział tylko zbliżył się do przyjaciela i nie czekając na nic więcej, zamachnął się i uderzył go z pięści w twarz - Co jest?!
- To za to, że napadłeś wczoraj na Camile - Warknął. Chciał ponownie wykonać cios, ale Łukasz nie był głupi. Chwycił nadlatującą w jego stronę dłoń i wygiął ją lekko w tył.
- Bronisz jej? - Zaśmiał się - Wiesz kim ona jest?
- Wiem i najgorsze jest to, że Ty też wiesz.
- Czego właściwie chcesz ode mnie? Po co chciałeś się spotkać? - Odepchnął go, nie chcąc się z nim bić.
- Wiesz, że to Camila, ale nie wiesz dlaczego się ukrywała..
- Nie obchodzi mnie to - Posłał mu chytry uśmieszek - To wszystko co miałeś mi do powiedzenia?
- Nie waż się nikomu o tym powiedzieć - Warknął. Ich wzrok się napotkał. Pierwszy raz w życiu Logan tak odezwał się do przyjaciela. Nigdy nawet nie był agresywny. Naprawdę zależało mu na tej dziewczynie.
- Grozisz mi?
- Odbierz to jak chcesz, ale ostrzegam Cię. Jeżeli będzie cierpieć przez Ciebie, pożałujesz - Chciał odejść, ale Łukasz chwycił go za ramię i ścisnął z całej siły.
- Robiła z nas wszystkich idiotów i przez nią każdy obwiniał nas o jej śmierć chociaż tak naprawdę nie umarła więc będę robił co mi się podoba a Ty lepiej nie właź mi w drogę.
- Nic dziwnego, że każdy trzyma się od Ciebie z daleka. Jesteś zwykłą świnią - Łukasz nie wytrzymał i przyłożył przyjacielowi. Zaczęła się bójka. Obaj upadli na ziemię na przemian sobie dokładając pięściami. Walka była wyrównana. Oboje umieli się bić i oboje byli poobijani.
- Jakaś szmata jest ważniejsza ode mnie?!
- Stul pysk i nie mów tak o niej! - Usłyszeli wycie syren policyjnych. Oderwali się od siebie i spojrzeli w stronę ulicy. Radiowóz podjechał do parku i dwaj policjanci wyszli z samochodu.
- Kurwa ! - Warknęli oboje. Mieli już problemy z policją a kolejnych nie potrzebowali. Spojrzeli tylko po sobie i ruszyli do ucieczki...

Minął tydzień. Camila nie chodziła do szkoły ponieważ dopadła ją gorączka, ale już czuła się lepiej. Łukasz nie dawał o sobie znaków w żaden sposób. Może odpuścił? Cieszyła ją ta myśl i wiedziała, że to tylko i wyłącznie zasługa Logana, ale miała dziwne wrażenie, że to dopiero początek czegoś strasznego. Z Fabianem spotkała się kilka dni temu. Powiedział, że przeprasza za wszystko i, że chce zaczął znajomość od nowa. Zabrał ją do kina i na kolację. Było bardzo przyjemnie. Zapytał się też nastolatki czy zechce się z nim spotykać. Camila musiała sobie to na spokojnie przemyśleć. To samo zaproponował jej Logan. Musiała wybrać pomiędzy nimi dwoma i wybrała chociaż decyzja była trudna. Najpierw umówiła się na spotkanie z Fabianem. Czuła, że z nim jako pierwszym musi porozmawiać. Zaprosiła go do siebie do ogrodu. Gdy przyszedł, objął ją na przywitanie.
- Hej - Powiedział i dał jej całusa w polik.
- Cześć - Odpowiedziała z lekkim uśmiechem.
- I jak? Podjęłaś decyzję?
- Tak.. Fabian..
- Najpierw ja Ci coś powiem. Jesteś wspaniałą dziewczyną i naprawdę przepraszam, że chciałem, abyś zastąpiła mi Camilę. Jej nikt nie da rady zastąpić bo..
- To była miłość Twojego życia? - Wtrąciła.
- Nie wiem. Być może, ale Ty mi się podobasz jako Ty.. Chciałbym zacząć wszystko od nowa. Jestem pewien, że może się nam udać..
- Posłuchaj mnie..
- Mam nadzieję, że też chcesz mnie bliżej poznać..
- Znam Cię bardzo dobrze. Możesz nie wierzyć, ale tak jest... - Obróciła się do niego plecami a w oczach miała łzy - Nie możemy się dłużej spotykać.. - Wymamrotała. Słowa te nie chciały przejść przez jej usta, ale musiała to zrobić. Nie mogła dalej z nim być. Każdego dnia myślała o tym ile przez niego kiedyś wycierpiała. Wybaczyła mu to co prawda, ale nie zapomniała. Nie da rady zapomnieć. Zresztą miał dziewczynę.
- Dlaczego?
- Nie zrozum mnie źle, ale nie dam rady. Spodobałam Ci się tylko dlatego, że widziałeś we mnie Camilę. Gdyby nie to to pewnie byś nie zwrócił na mnie uwagi..
- Przeprosiłem Cię za to!
- Ale wciąż masz dziewczynę, czyż nie? a Camila była dziewczyną, którą niby kochałeś jak sam stwierdziłeś. Nigdy Ci jej nie zastąpię bo nią nie jestem.. Zresztą przeze mnie są same kłopoty..
- Zerwę z nią... I nie ma żadnych kłopotów..
- Nie musisz. Jakby naprawdę Ci zależało to byś już dawno to zrobił. Teraz to nie ma znaczenia. Nie mogę się z Tobą spotykać. Przykro mi...
- Oczywiście, że możesz jeżeli tylko chcesz i Ci zależy!
- Problem w tym, że mi na Tobie nie zależy - Skłamała. Pękało jej serce, ale była to winna Loganowi. On przy niej zawsze był i to on jej pomagał. To z nim powinna być bo prawdę mówiąc, nigdy nie skrzywdził jej tak jak zrobił to Fabian.
- Wiesz co? To mi jest przykro, że zakochałem się w takiej dziewczynie jak Ty. Miłość jest do bani.
- Daj spokój..
- Pierwsza dziewczyna przeze mnie zginęła a druga ma mnie w dupie. Najlepiej mieć wszystko w dupie - Rzekł i odszedł.
- Fabian!  Zaczekaj! - Ale nie słuchał. Należało się jej. Zrozpaczona wróciła do domu i napisała SMS'a do Logana, aby do niej przyszedł. Odpisał, że zaraz będzie i faktycznie tak też się stało. Zjawił się u niej w domu po 15 minutach.
- Jestem - Powiedział na przywitanie i pocałował ją w polik - Coś się stało?
- Rozmawiałam z Fabianem.. Powiedziałam mu jaką podjęłam decyzję..
- Jaką?.
- Nie zamierzam się z nim spotykać. Chcę być Twoją dziewczyną.. - Ucieszył się i mocno ją do siebie przytulił.
- Naprawdę?!
- Tak - Odpowiedziała z lekkim uśmiechem na twarzy a w duszy czuła, że jej serce pęka w pół. 

sobota, 3 stycznia 2015

Rozdział 24.

- To są żarty? - Zakpił.
- Nie.. Jestem Camila..
- Naprawdę zwariowałaś.. Chodź, zaprowadzę Cię do domu..
- Rok temu kiedy schodziłam po schodach zagapiona w telefon, biegłeś z Fabianem i Łukaszem. Nie widzieliście mnie i się zderzyliśmy. Zleciałam ze schodów.. Od tego wszystko się zaczęło..
- To każdy już wie - Wzruszył ramionami. Dalej jej nie wierzył - Zdenerwowany tym, że jego koleżanka robiła sobie z niego kawał w taki sposób, wstał i chciał odejść.
 - Kiedy Fabian z Łukaszem mijali mnie na korytarzach bez słowa, Ty zawsze posyłałeś mi uśmieszki.. Gdy straciłam pamięć, wmawialiście mi, że się przyjaźnimy. Pamiętasz ognisko u Łukasza? Siedziałam na ławce, kiedy podszedłeś do mnie i spytałeś jak się czuje. Odpowiedziałam, że dobrze a Ty, że nie muszę się Ciebie obawiać bo przy Tobie jestem bezpieczna.. Może teraz mi uwierzysz - Odchyliła kawałek swojej bluzy z ramienia, aby było widać jej tatuaż - Spójrz. Pokazywałam go Wam kiedyś. Mówiłeś, że Ci się podoba... Trzy jaskółki.
- Powiedziałem, że..
- Świetnie do mnie pasuje - Wtrąciła - Wiem. Pamiętam...Przed chwilą był tu Łukasz! Zna prawdę. Nie mam pojęcia skąd! Nie wiem.. Nikt nie mógł się o tym dowiedzieć, ale teraz on wie więc musisz mi pomóc.. Przyjaźnicie się. Musisz go przekonać, aby nikomu tego nie mówił... - Gdy nie odpowiadał, podeszła do niego i chwyciła go za rękę - Proszę, pomóż mi .. - Wyszeptała. Szybkim ruchem zabrał swoją dłoń z dala od niej po czym wstał. 
- Nie wierzę w to.. Nie wierzę.... To niemożliwe..
- Przepraszam.. Wybacz mi!
- Wybaczyć? Mam Ci wybaczyć to, że robiłaś ze mnie idiotę?!
- To nie tak! Jakbyście znali prawdę, wszystkim nam groziłoby niebezpieczeństwo!
- Jakie niebezpieczeństwo? Dlaczego w ogóle udawałaś?! Sprawiało Ci to przyjemność? Mściłaś się w ten sposób na nas?! A może uknułaś to i specjalnie rozkochałaś w sobie mnie i Fabiana?!
- Co?
- Matko, zakochałem się w tej samej dziewczynie co mój przyjaciel... - Walnął pięścią w schody i przeklął - Zadowolona jesteś?! - Wrzasnął.
- Wiesz co? Zapomnij o tej rozmowie i o tym, że prosiłam Cię o pomoc. Najlepiej nie odzywajmy się do siebie - Zakryła usta dłonią, aby wstrzymać płacz i pobiegła w stronę drzwi mieszkania. Wbiegła do środka wpadając na Mery.
- Dziecko, co się stało?! - Spytała zdenerwowana kobieta.
- Zna prawdę.. On zna prawdę!
- Kto?
- Chłopak z mojej szkoły.. Wie, że jestem Camilą.. Jesteśmy w niebezpieczeństwie..
- Uspokój się..
- Muszę iść do pokoju.. Później zejdę.. - Wyrwała się z objęć swojej gosposi i pobiegła do pokoju.
- Camila! - Słyszała za sobą, ale miała teraz to w dupie. Wbiegła do sypialni i zamknęła za sobą drzwi na klucz. Nie chciała, aby ktokolwiek jej przeszkadzał. Zapłakana rzuciła się na łóżko. Dzwonił Fabian, ale nie odebrała tylko odrzuciła połączenia. Miała dość wszystkiego. Teraz i tak jej życie jest skończone więc co za różnica czy odbierze ten telefon czy też nie. Usłyszała pukanie dochodzące z jej okna. Zapłakana spojrzała w tamtą stronę i lekko się przestraszyła. Do ręki wzięła lampkę ze stolika i ruszyła w stronę dochodzących odgłosów.
- Kto tam? - Wrzasnęła, ale cisza. Pomyślała, że jej się przesłyszało więc wróciła z powrotem na miejsce, kiedy nagle ktoś walnął znów w szybę jej okna. Podskoczyła a lampka upadła na podłogę. Podeszła szybko do okna a po drugiej stronie ujrzała Logana. Otworzyła je a on wszedł do środka - Logan? - Zdziwiła się.
- Dlaczego udawałaś? Jakie niebezpieczeństwo miałaś na myśli? Nie ruszę się stąd puki mi wszystkiego nie powiesz.
- Ja.. Dobrze, usiądź - Usiedli oboje. Camila westchnęła ciężko - Co mam Ci powiedzieć?
- Najlepiej prawdę.. Jak było od początku..
- Wtedy w dzień wypadku, leciałam tym samolotem. Pamiętam, że słuchałam przez słuchawki muzyki, kiedy poczułam lekkie turbulencje. Nie miałam pojęcia o co chodzi więc postanowiłam się dowiedzieć, ale zamiast tego, hostessa kazała mi siedzieć spokojnie i zapiąć pas. Zrobiłam to, jak każdy. Czekaliśmy na nowe wiadomości a wstrząsy były silniejsze. Pamiętam słowa pilota ,, Proszę Państwa, musicie wiedzieć, że samolot stracił mnóstwo paliwa i najprawdopodobniej się rozbijemy ... '' Ludzie zaczęli piszczeć, krzyczeć. Ja siedziałam jak kamień. Każda część ciała mi zdrętwiała. Gdy się ocknęłam, wyciągnęłam szybko komórkę i wykręciłam numer mamy. Powiedziałam jej wszystko. Wiedziałam, że umrę a raczej byłam tego pewna więc pożegnałam się z nią, ale ona nie mogła przyjąć tego do wiadomości bo niby jak? Dziecko dzwoni do rodzica i mówi, że za chwilę umrze... Doskonale ją rozumiałam, ale nie miałam już czasu. Usiadłam skulona na swoim siedzeniu i w duchu się modliłam, abym nie cierpiała a śmierć była niewyczuwalna. Ostatnie co pamiętam to krzyki i piski wszystkich. Samolot zlatywał a ja myślałam tylko o tym, że więcej nie zobaczę bliskich mi osób...
- Jak to możliwe, że przeżyłaś? ..
- Sama nie wiem..Przez okno zdążyłam zobaczyć, że niedaleko jest jakaś wyspa.. Samolot zderzył się z wodą i cały się zalał. Raz czy dwa otworzyłam oczy. Widziałam deski, siedzenia, tonących ludzi... - Mówiła a głos jej drżał. W oczach miała łzy -  Naprawdę nie wiem jak to możliwe, że się wynurzyłam spod wody.. Ciągle się nad tym zastanawiam a kładąc się spać, zawsze modlę się do Boga i dziękuję za uratowaniem mi życia... Oprócz mnie nikt więcej nie przeżył. Dziwię się czemu akurat ja? Czasem wolałabym umrzeć i oddać swoje życie jakieś kobiecie, która miała rodzinę, męża, dzieci..  Obudziłam się w jakimś domku. Budziłam się kilkanaście razy. Otwierałam oczy żeby po chwili je z powrotem zamknąć i zasnąć. Byłam bardzo słaba. Gdy w końcu dałam radę i obudziłam się w pełni przytomna, nie miałam pojęcia gdzie jestem. Leżałam w łóżku w małej drewnianej chatce a obok mnie nikogo nie było. Po jakimś czasie, odwiedził mnie pewien chłopak. Przedstawił się jako Moris. Miał 19 lat. Bardzo ładny, ale był chory. Zakochał się we mnie a przynajmniej tak twierdził. Miał obsesje na moim punkcie więc to na pewno nie była miłość, ale jemu nic nie dało się wytłumaczyć. Był synem Fryza. Niebezpiecznego dilera.. Obiecali mi pomóc w zamian jeżeli poślubię Morisa. Zgodziłam się bo chciałam zobaczyć się z mamą, siostrą, babcią..
- Boże.. - Wyszeptał, ale nie słuchała go. Teraz ona mówiła.
- Przedstawiłam się normalnie. Byłam w szoku i nie myślałam wtedy o wymyśleniu nowego imienia.. Spędziłam tam trzy miesiące. Robił ze mną co chciał. Nawet kilka razy dziennie potrafił się ze mną kochać.. To było takie obrzydliwe. On cały był ohydny. Nie pytał się mnie czy mam ochotę na seks, tylko przyszedł do mnie, zaczął mnie całować i popychał na łóżko - Mówiąc to, trzęsła się - Gdy nie chciałam, albo odmawiałam potrafił mnie uderzyć w każdą część ciała. Nie był delikatny. Robił wszystko tak jak mu się podobało.. Pewnego dnia powiedziałam, że idę się przejść i faktycznie poszłam, ale już nie wróciłam. Nawet nie wzięłam ze sobą swoich rzeczy. Biegłam przez całą wyspę aż dotarłam do małego motelu, który zadzwonił do straży granicznej i przyjechali po mnie. Sprawdzili moje dane, zawiadomili moją matkę. Wróciłam do domu a mama nie mogła uwierzyć, że żyję. Opowiedziałam jej całą historię i wiedziałyśmy, że zaczną mnie szukać. Obaj byli chorzy. Mama dobrze zaczęła zarabiać, stała się milionerką przez współpracę z jakąś firmą. Przeszłam kilka operacji i zmieniłam wygląd. Po roku czasu postanowiłam tu wrócić. To cała historia..
- Gwałcił Cię?
- Żeby to raz...
- Nie wiedziałem.. Tak mi przykro..
- Nikt o tym nie wie. Nawet moja mama - Wzruszyła ramionami - Jesteś pierwszą i raczej ostatnią osobą, której to mówię..
- A co teraz z tym Morisem i jego ojcem? 
- Nie wiem - Wzruszyła ramionami - Nie miałam wieści o nich i bardzo się z tego cieszę, ale dziś pod szkołą stał mężczyzna w czarnym kapturze z zasłoniętą twarzą..
- A wczoraj ktoś na Ciebie napadł..  Myślisz, że to oni?
- Myślałam tak, ale to nie byli oni..
- Skąd to..
- To był Łukasz - Wtrąciła - Wczoraj ten człowiek miał na ręku czarną apaszkę z białą czaszką a dziś tą samą miał na sobie Łukasz. To musiał być on.
- Ale po co? Jaki miałby w tym sens?
- Nie wiem. Nie mam pojęcia! Nawet nie wiem skąd on wie o tym i skąd zna prawdę, ale skoro ją poznał to istnieje prawdopodobieństwo, że Moris wie gdzie jestem..
- Nie byłaś na policji?
- Oczywiście, że byłam, ale go nie znaleźli. To nie są zwykli ludzie. To mafia... - Rozpłakała się i zakryła dłońmi twarz. Logan zbliżył się do niej i mocno ją objął.
- Przepraszam za swoje zachowanie.. Będzie dobrze. Nie zostawię Cię i obiecuję, że pomogę Ci jak tylko potrafię.. Nic Ci się nie stanie. Przysięgam.. A jeżeli rzeczywiście Cię odnajdą, zrobię wszystko, aby trafili do więzienia.. Obiecuję - Powtórzył. Dziewczyna wtuliła się w niego a przez ramie spojrzała mu w oczy.
- Dziękuję - Wyszeptała i złożyła mu czuły pocałunek na ustach - Dziękuję - Powtórzyła.
- Chodź tu do mnie i nie mów nic.. - Gdy po kilkunastu minutach zasnęła z wyczerpania, złapał ją i położył do łóżka, przykrywając jej ciało kołdrą. Pocałował ją w czoło a następnie chciał odejść, kiedy Camila przebudziła się i chwyciła go za nadgarstek.
- Nie odchodź.. Zostań.. - Spojrzał na jej szklane oczy i wrócił na miejsce. Położył się przy niej a ona wtuliła się z powrotem w jego ramiona i zasnęła.
- Kocham Cię.. - Wyszeptał do jej ucha, ale ona nie słyszała. Spała. O to w sumie mu chodziło. Nie mógłby z nią być kiedy dowiedział się o tym, że to Camila.. Wiedział, że jego najlepszy przyjaciel jest w niej zakochany a ona w nim. No cóż. Chociaż spróbuje się z nią przyjaźnić. Pogładził kciukiem jej policzek i również zasnął..
Rozdział 23.

Dzień toczył się powoli a Camila ciągle myślała o tym mężczyźnie w czarnym ubraniu spod jej szkoły. Kim on do licha był? Ważniejsze pytanie to było, skąd Łukasz wiedział o niej prawdę? Mogła się tego dowiedzieć tylko w jeden sposób. Spotkać się z nim.. Dochodziła 18:30 więc miała mało czasu na rozmyślanie czy iść czy nie. Siedząc na łóżku, dostała wiadomość na facebook'u.

,, Spotkamy się ? '' - Fabian.

,, Po co? Wszystko już sobie wyjaśniliśmy '' - Rozalie.

,, Moim zdaniem nie. Proszę, jedno spotkanie. '' - Fabian.

,, Dam Ci znać - Rozalie.

Nie czekając na odpowiedź, zamknęła laptopa i westchnęła ciężko. Pójdzie na to cholerne spotkanie. Co się ma stać to się stanie. Przecież i tak to koło jej domu więc czego miałaby się obawiać? Ubrała na siebie ciepłą bluzę i trampki i opuściła mieszkanie z nadzieją, że będzie pierwsza. Tak też się stało. Po 10 minutach, zjawił się i on. Na sam jego widok, zrobiło jej się niedobrze. Naprawdę go nienawidziła.
- Czego chciałeś? - Przeszła do rzeczy. Wolałaby tu teraz stać z Fabianem.
- Jestem ciekaw jednej rzeczy...
- Jakiej? - Zdziwiła się. Zbliżył się do niej, ale ona nawet nie drgnęła. Chciała mu pokazać, że się nie boi. Nie wiedziała tylko czy to jej wyszło. Chwycił ją za dłoń a ona jęknęła z bólu. Wtedy spojrzał na jej bransoletkę na której było jej imię ,, Camila '' .
- A więc to prawda..
- Puszczaj! - Nie wytrzymała i cofnęła się do tyłu kilka kroków.
- Ty żyjesz..
- Nie wiem o czym mówisz.. Ta rozmowa nie ma sensu - Szybkim krokiem ruszyła do mieszkania.
- Wiem, że tak naprawdę jesteś Camila Rebel - Słysząc to, zatrzymała się, ale nie obróciła. Przełknęła tylko głośno ślinę i zamknęła oczy.
- Nie wiem...
- Przestań kłamać. Interesuje mnie tylko to, dlaczego udawałaś własną śmierć.. - Dziewczyna podeszłą do niego i stali teraz twarzą w twarz.
- Nie wiem skąd o tym wiesz, ale zatrzymaj to lepiej dla siebie. Nie robiłam tego dla zabawy.. Muszę udawać kogoś innego bo jestem w niebezpieczeństwie tak jak i Wy!
- Zabawna jesteś złotko. Czyli przez cały czas robiłaś z nas idiotów. Kiedy każdy płakał i użalał się nad Twoją stratą, Ty tak naprawdę nigdy nie zginęłaś i miałaś się dobrze..
- To nie tak!
- Dlatego tak bardzo broniłaś tej małej gówniary..
- Nie waż się więcej o niej tak mówić.!. - Warknęła.
- Przyznam, że udało Ci się mnie oszukać. Pewnie jak każdego - Zaśmiał się - Wtedy w sekretariacie gdy się spotkaliśmy po raz pierwszy, poczułem, że skądś Cię znam.. Teraz już wiem skąd. Przez cały rok obwiniano nas o Twoją śmierć...
- Należało się Wam! Oszukaliście mnie..
- Dlatego się zemściłaś.. A Fabian wie? Albo Logan? Domyślają się? Ale będą mieli niespodziankę kiedy się dowiedzą..
- Nie możesz nikomu powiedzieć... Błagam.. - W oczach miała łzy. Czuła jak uginają się pod nią jej własne nogi. Była załamana.
- Zastanowię się nad tym - Mrugnął do niej i posłał jej chytry uśmieszek - Dam Ci znać co i jak. Teraz już lecę, ale wiesz co? Bardzo wyładniałaś. Kiedyś byłaś szarą myszką a teraz...? Muszę powiedzieć, że nawet mi na Twój widok fiut staje. Baj - Pożegnał się i odszedł w dobrym humorze. Camila natomiast nie miała sił iść. Usiadła na schodach prowadzących do jej domu i się rozpłakała. Była skończona. Ten dupek znał całą prawdę a ona nic nie mogła zrobić. Teraz była zdana tylko na niego i musiała robić wszystko co on zapragnie.. Była tak zamyślona, że nie usłyszała motoru podjeżdżającego do niej.
- Hej.. Co Ty tu robisz? - Spytał męski głos - Rozalie? Halo.. Halo.. Ej.. - Ocknęła się po chwili i spojrzała na postać stojącą przy niej - Co się stało? Dlaczego płaczesz? - Szybko usiadł obok niej i mocno ją do siebie przytulił - Ci.. Jestem tu z Tobą..
- Logan? - Wyszeptała zapłakana.
- Tak. Jestem tu. Wszystko jest w porządku...
- Nie.. Nic nie jest w porządku.. Ja..- Odsunęła się od niego i spojrzała mu w oczy. Poczuła, że musi wyznać prawdę. Jemu jako jednemu czuła, że może zaufać i w nim jedynym miała nadzieję, że jej pomoże - Muszę Ci coś powiedzieć..
- Co się stało? - Był zdenerwowany.
- Przepraszam, że nie powiedziałam tego wcześniej, ale nie mogłam.. Po prostu nie mogłam...
- Rozalie, co się stało do cholery?!
- Nie jestem Rozalie!
- Zwariowałaś...
- Logan wybacz mi.. Jestem ....
- Chodźmy lepiej do do...
- Tak naprawdę jestem Camila! To ja, Camila! Ja żyje..- Wrzasnęła i spojrzała mu ponownie w oczy.....


Rozdział 22.

Następny dzień. Czas wstawać do szkoły. Dziewczyna była niewyspana ponieważ miała koszmary. Śnił się jej ten mężczyzna, który ją wczoraj gonił. Czego on od niej chciał? Pieniędzy? A może był to człowiek Fryza? Na samą myśl skręciło ją z żołądku.Wstała o 7:00 i od razu udała się do łazienki, aby się uszykować do wyjścia. Logan wyszedł od niej jakoś przed 24:00. Rozmawiali o byle czym i wygłupiali się. Bardzo go polubiła.
Ubrana w bluzę, ciemne, ciasne jeansy oraz w czarne conversy, zeszła do jadali na śniadanie. Przywitała się z Mery i Piterem i zabrała się za jedzenie.
- Wyspana? - Spytali.
- Nie.. Miałam koszmary. Piter? Zawieziesz mnie do szkoły?
- Oczywiście. Zaraz pójdę przygotować samochód - Po 15 minutach, udała się przed budynek gdzie czekała już na nią limuzyna, która zawiozła ją pod szkołę. Pożegnała się z mężczyzną i udała się do środka budynku. Idąc korytarzem, wpadła tam na Natalię z którą się od razu przywitała.
- Hej - Zaczęła pierwsza - Jak tam?
- Hej, dobrze a u Ciebie? Strasznie mi się nie chce tu siedzieć..
- To może się zerwiemy? - Zaproponowała blondynka.
- Co ja słyszę? - Obróciły się a za nimi stał Logan. Pocałował w polik Camilę i się uśmiechnął - Taka grzeczna dziewczyna chce uciec?
- Przestań - Pchnęła go lekko w ramię, ale ten widok nie spodobał się Natalii.
- Muszę już iść - Wymamrotała i odeszła. Camila wiedziała, że chodzi o Logana. Jej przyjaciółka nienawidziła całej tej trójki.
- Przepraszam...
- Nic się nie stało. Potem z nią pogadam - Posłała mu ciepły uśmiech a następnie ruszyli pod klasę.
- Serio chcesz zwiać ze szkoły?
- Mogłabym.. A co? Masz ochotę?
- Mnie się dwa razy nie prosi - Zaśmiał się - Więc spadamy? - Spojrzała na niego i mrugnęła powiekami.
- Jasne - Chwycił ją za dłoń i zawrócili w kierunku wyjścia. Logan przypomniał sobie, że musi odebrać coś ważnego od Fabiana, więc kazał Camili zaczekać na niego przed szkołą a on udał się do przyjaciela. Dziewczyna stała przed budynkiem, kiedy dostrzegła przed bramą mężczyznę w czarnym kapturze. Mrugnęła kilka razy mając nadzieję, że źle widzi, ale on dalej tam stał. Głowę miał zasłoniętą a wzrok wbity w podłogę. Stał oparty o metalową bramę i ewidentnie na coś czekał. Kiedy podniósł wzrok a robił to bardzo powoli, ktoś chwycił nastolatkę za ramię a ta podskoczyła ze strachu. 
- Przestraszyłaś się? - Usłyszała ten okropny głos. Zdenerwowała się.
- Pogięło Cię?! - Wrzasnęła. To był Łukasz.
- Oj, wybacz mi. Chciałem bardziej Cię wystraszyć - Dziewczyna otrząsnęła się i szybko spojrzała w stronę gdzie stał mężczyzna w kapturze, ale nie było już go. Zniknął. Rozpłynął się - Na co czekasz? - Jego głos wyrwał ją z zamyśleń i spojrzała a raczej zmuszona została do tego, aby spojrzeć Łukaszowi w oczy.
- Nie Twój interes - Chciała odejść, kiedy złapał ją za dłoń i przytrzymał. Dostrzegła na jego nadgarstku czarną apaszkę z białą czaszką.
- To Ty.. - Wyszeptała.
- Co?
- Ty mnie wczoraj goniłeś.. - Wtedy zjawił się Logan, który był zdziwiony ich spotkaniem.
- Co tu się dzieje? - Spytał.
- Nic, właśnie się żegnamy  Odpowiedział przyjaciel z uśmiechem i odszedł wpatrując się cały czas w blondynkę. Camila była w szoku. Więc to Łukasz wczoraj ją gonił? To on ją złapał? Czego on od niej chciał?
- Myślisz, że Łukasz jest niebezpieczny?  - Spojrzała na Logana, który był zaskoczony jej pytaniem, ale po namyśle odpowiedział ostrożnie dobierając słowa.
- Niebezpieczny? Na pewno jest nerwowy i porywczy, ale nie sądzę by był niebezpieczny.. Dlaczego pytasz?
- Tak o - Wzruszyła ramionami i spojrzała w stronę wejścia do szkoły. Stał w progu oparty o futrynę i również się w nią wpatrywał. Przełknęła głośno ślinę, kiedy nagle dostała SMS'a. Wzięła do ręki telefon i odczytała wiadomość od numery prywatnego.

,, Wiem kim jesteś ''

Pisało. Czy to możliwe? Kto to napisał? Po raz kolejny obejrzała się za siebie i już wiedziała kim był nadawca. Łukasz z wielkim uśmiechem na twarzy, wymachiwał swoim telefonem. No to pięknie. Już jest po niej. Dostała kolejnego SMS'a.

,, Spotkajmy się o 19:00 pod Twoim domem '' ...

piątek, 2 stycznia 2015

Rozdział 21.

Camila zaszła jeszcze po drodze do swojej babci i Sary, ale ich nie zastała. Zmęczona dzisiejszym dniem, wracała teraz wolnym krokiem do domu. Było dość ciemno a dochodziła dopiero 20:00. Zorientowała się, że ktoś za nią idzie. Spojrzała więc za siebie, ale za bardzo nic nie dostrzegła. Wysoka sylwetka, na głowie miał kaptur, szedł szybkim krokiem. Przestraszyła się. Może sobie coś wmówiła, że on podąża za nią? Wzięła głęboki oddech i ruszyła do biegu. On także przyśpieszył. Teraz była już pewna, że ją goni. Do mieszkania miała jeszcze z 5 minut drogi, ale wiedziała, że nie zdąży. Był szybszy od niej. Biegnąc, potknęła się i upadła. Dopadł ją. Leżała tyłem do niego, nie mogąc wstać z powrotem  na równe nogi. Była zmęczona i spocona. Nie miała sił na dalszą ucieczkę.
- Czego chcesz?! - Wydyszała, ale nie otrzymała odpowiedzi. Usłyszała tylko metalowe brzęczenie kluczy a na jego nadgarstku, dostrzegła czarną apaszkę z białą czaszką. Wtedy zobaczyli w oddali jadący w ich stronę motor. Napastnik zaklął pod nosem i zwiał. Camila była cała roztrzęsiona. Walnęła pięścią w ziemię i wstała, chcąc zobaczyć, kto uratował jej życie. Obok niej zatrzymał się motocyklista po czym zszedł ze swojego motoru. To był Logan. Dziewczyna podeszła do niego a następnie wtuliła się w ramiona chłopaka - Tak się cieszę, że jesteś - Wydyszała zapłakanym głosem.
- Co się stało? Kto to był?! - Spytał.
- Nie wiem.. Nie widziałam twarzy ani nic.. Tak się boję..
- Ci.. Jesteś już bezpieczna.. - Objął ją z całej siły i gładził dłonią jej długie, blond włosy. Przez ten pościg i upadek, włosy rozpuściły się i wiały w każdą stronę.
- Zawieź mnie do domu.. Proszę.. - Kiwnął głową i wykonał jej prośbę. Po 5 minutach dojechali pod jej dom. Zsiadła z pojazdu i podziękowała za pomoc. Gdy chciał odjechać, chwyciła go za dłoń - Wejdziesz do środka?
- Jesteś pewna? - Zdziwił się. Ostatnim razem gdy chciał ją pocałować, uciekła. Czuł się dziwnie od tamtego momentu w jej towarzystwie i dlatego ją ignorował, ale dziś widząc, że jest w niebezpieczeństwie, nie mógł przejechać obok niej obojętnie.
- Wejdziesz? - Powtórzyła z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Jasne - Odrzekł i zszedł z motoru. Weszli do mieszkania i wpadli na Pitera.
- Witaj Panienko - Przywitał się, ale gdy zobaczył dokładniej jak wygląda, przestraszył się - Coś się stało?
- Nie.. Wszystko w porządku.. To jest Logan.
- Miło mi - Odezwał się brunet.  Piter spojrzał na niego podejrzliwie i odchrząknął.
- Jeżeli chociaż włos spadnie z jej głowy...
- Daj spokój - Roześmiała się nastolatka - Piter? Mam do Ciebie prośbę.
- Tak?
- Mógłbyś powiedzieć Mery, aby przygotowała kolację na dwie osoby?
- Oczywiście, już idę.. - Ukłonił się i odszedł. Camila w tym samym czasie zaprowadziła kolegę do swojego pokoju i zamknęła za sobą drzwi.
- Ale masz chatę.. - Wyjąkał zachwycony.
- Dzięki. Mam nadzieję, że zjesz ze mną kolacje. Chociaż tak Ci się odwdzięczę..
- Daj spokój, ale z chęcią zjem - Posłał jej uśmiech i rozejrzał się dookoła. Dostrzegł pod ścianą instrumenty - Grasz?
- Trochę - Wzruszyła ramionami - Poczekasz? Muszę iść się przebrać.. Jestem cała brudna..
- Jasne, idź - Weszła do garderoby, wzięła czyste dresy a następnie udała się do łazienki przebrać się i umyć. Wyszła po 10 minutach. Na łóżku siedział Logan z gitarą w ręku.
- Co robisz? - Spytała rozbawiona.
 - Tak sobie.. Zagrasz coś?
- Zwariowałeś? Po co?
- Dla mnie. Proszę.
- No ja.. kurde..
- Dawaj - Nalegał. Zgodziła się widząc jego słodką minkę i po chwili przysiadła się do niego na łóżku. Wzięła do rąk swoją gitarę i zaczęła grać a następnie  śpiewać. W głowie pokazał jej się obraz Fabiana:

Cokolwiek zrobisz, ja też to zrobię
Pokaż mi wszystko i powiedz co i jak
To wszystko coś znaczy
Ale dla mnie jeszcze nic

Widzę, że jeszcze tyle muszę się nauczyć
Wszystko jest tak blisko, ale nadal daleko
Widzę siebie tak jak ludzie widzą mnie
Po prostu wiem
Tam jest coś ważnego...

Nagle przerwała ponieważ pocałował ją. Najdziwniejsze było to, że odwzajemniła ten pocałunek.  Nie powinna była tego robić.
- Ja.. - Odsunął się od niej i nie wiedział co powiedzieć - Przepraszam.. - Wybełkotał.
- Nie przepraszaj..
- Nie chciałaś a jednak to zrobiłem. Głupio mi.. Po prostu kiedy spojrzałem na Ciebie.. Wyglądałaś ślicznie i ..
- Przypominam Ci Camile? - Spytała poważnym głosem.
- Co? Nie. Skądże - Zdziwił się jej pytaniem - W ogóle nie jesteś do niej podobna - Dodał - Dlaczego tak myślisz?
- Każdy mnie do niej porównuje - Wzruszyła ramionami - Myślałam, że Ty też ją we mnie widzisz...
- Nie i nigdy nawet o tym nie pomyślałem. Camila była dziewczyną o której nikt nigdy nie zapomni. Lubiłem ją chociaż wcale się nie znaliśmy. Wiedziałem tez, że Fabian jest w niej zakochany..
- Co?
- Nie musiał mi tego mówić a ja i tak to wiedziałem. W końcu się z nim przyjaźnię.. Przyjechałaś do nas akurat gdy była rocznica jej śmierci. Jesteś miłą i sympatyczną osobą. Każdemu chcesz pomóc... Ja w Tobie widzę dziewczynę inną niż wszystkie. Tajemniczą i radosną. Nigdy nie spotkałem kogoś takiego jak Ty.. Nigdy nie miałem dziewczyny bo nie chciałem. Żadna mnie nie interesowała a z Tobą pocałowałem się po raz pierwszy..
- Logan..
- Przepraszam jeżeli tego nie chciałaś, ale nie żałuje, że to zrobiłem. Podobasz mi się i nie będę tego ukrywać. Rozumiem jeżeli ja Tobie nie, ale nie chcę, aby to zniszczyło naszą znajomość...
- Nie zniszczy.. Też Cię bardzo polubiłam, ale nie zrozum mnie źle.. Spotkałam się dziś z Fabianem i on ... też mnie pocałował, tyle, że jemu właśnie przypominam Camile...
- Nie wiedziałem..
- Wyjaśniłam sobie z nim to i owo i już więcej się to nie powtórzy. Jesteś pierwszą osobą, która ze mną rozmawia i w ogóle nie traktuje mnie tak jak Camile. Miłe to jest i bardzo Ci za to dziękuję.. Dobra, koniec tych rozmów. Chodźmy coś zjeść - Chwyciła go za dłoń i opuścili jej pokój, udając się do jadali na kolację..
Rozdział 20.

Rozpętał się taki chaos, że Camila pokazała się dostępna na facebook'u, że następnego dnia nie poszła do szkoły. Zresztą przez cały tydzień nie chodziła. Powiedziała, że jest chora i musi leżeć w łóżku. Przez ten czas, odwiedziła ją Sara, Natalia oraz Logan. Fabian w ogóle się nie pokazał. Czemu? Nie miała pojęcia. Dziś była słoneczna niedziela a ona postanowiła odwiedzić swoją babcię. Miała dość ukrywania się.  Ubrała na siebie czarną bluzę i krótkie, jeansowe spodenki. Włosy spięła w kitkę a na twarz założyła lekki makijaż. Wyglądała słodko.
Zjadła obiad a pod wieczór, opuściła swoje mieszkanie, idąc wolnym krokiem po chodniku. Wolała iść na pieszo niż jechać motorem. Tak jakoś.
- Rozalie! - Usłyszała więc obróciła się za siebie, aby zobaczyć kto ją woła. W jej stronę szedł Fabian. Poczuła się jak kiedyś. Poczekała na niego i uśmiechnęła się gdy tylko podszedł bliżej.
- Hej - Przywitała się.
- Cześć. Gdzie idziesz? - Spytał.
- Przejść się. A Ty?
- Też - Wzruszył ramionami - Słyszałem, że byłaś chora. Coś się stało?
- Nie.. Wszystko okej, po prostu miałam grypę.
- Przepraszam, że się nie odzywałem od naszego ostatniego spotkania na cmentarzu, ale wyjechałem za miasto do kuzyna. Musiałem sobie przemyśleć kilka spraw..
- Masz na myśli to, że Camila pokazała się na facebook'u?
- Tak.. Skąd wiesz? - Zdziwił się.
- Cała szkoła o tym huczy.. Takie wieści szybko się rozchodzą.
- Masz rację..
- Nie obraź się ani nic, ale nie uważasz, że to ktoś z jej rodziny?
- Sam nie wiem.. Na początku uważałem a raczej miałem nadzieję, że to ona, ale eh..Co Ty na to, aby pójść się przejść?
- Chciałam zajść do Sary, ale w sumie jak spóźnię się 10 minut to nic się nie stanie. - Chwycił ją za rękę i ruszyli przed siebie. Zaprowadził ją nad rzeczkę nad którą kiedyś zabierał Camile. Była w lekkim szoku, że tu przyszli, ale przecież nie mogła dać tego po sobie poznać - Jak pięknie.. - Odezwała się, udając, że jest tu po raz pierwszy w życiu.
- Tak.. Straszne lubię to miejsce.
- Dlaczego? Miejsce jak miejsce..
- Nie - Wtrącił wyprowadzony z równowagi. Zdenerwował się - Przepraszam.. Poniosło mnie..
- Jasne, rozumiem...- Podeszła do niego i położyła mu dłoń na ramieniu - Nie musisz mnie przepraszać.
- Ale chcę. Jesteś pierwszą dziewczyną i osobą, którą przyprowadziłem tu po śmierci Camili.. To miejsce zawsze należało tylko do nas. Przychodziliśmy tu i wygłupialiśmy się.. Tu też po raz ostatni ją widziałem - Jego wzrok posmutniał a oczy zasłoniły się łzami.
- Wszystko w porządku? - Camila zauważyła zmianę jego humoru.
- Tak.. Jest okej... - Wiedziała, że nie jest. Zawahała się i nie wiedziała tylko czy dobrze postępuje, ale znów się do niego zbliżyła i przytuliła go. Chciała po prostu go pocieszyć jakoś. Wesprzeć, aby wiedział, że może na nią liczyć.
- Dlaczego taka jesteś? - Spytał, tuląc ją do siebie.
- Jaka? - Zdziwiła się.
- Miła... Nie znasz mnie a mimo tego jesteś tu ze mną..
- Ty też mnie nie znasz a jednak mnie tu zaprosiłeś - Roześmiał się a następnie spojrzał jej w oczy.
- Racja.. - Zbliżył się do niej tak, że czuł na ustach jej oddech. Chciał ją pocałować. Zrobił to. Pocałunek był długi, czuły.. Camila była w siódmym niebie, jednak szybko się otrząsnęła i odsunęła - Coś się stało?
- Ja.. Nie mogę. Przepraszam.. - Chciała odejść, ale złapał ją za dłoń, powodując, że musiała się zatrzymać.
- Nic nie rozumiem.. O co chodzi? Uraziłem Cię?
- Nie.. Po prostu..
- Przepraszam - Chciał ją objąć, ale odsunęła się od niego i stanęła tyłem.
- To nie jest dobry pomysł.. Nie powinna byłam tu przychodzić. Wciąż kochasz Camilę więc nie powinniśmy się całować..
- Ale jej nie ma..
- No właśnie! Zobaczyłeś we mnie ją i dlatego teraz tu jesteśmy.. Jej nie ma, ale jestem ja. Podobna do niej. Każdy tak twierdzi...
- To nie tak.
- A jak? No jak? - Obróciła się i spojrzała mu w oczy. Łzy zaszkliły jej gałki oczne a smutek zawisł teraz na jej twarzy - Możesz powiedzieć mi patrząc w moje oczy, że nie widzisz we mnie Camili? - Gdy nie odpowiedział, ciągnęła dalej - Prawda jest taka, że odkąd pojawiłam się w tym mieście, każdemu jest lepiej bo ma wrażenie, że ja to Camila, ale wiesz co? Nie jestem nią i nigdy Wam jej nie zastąpię. Mam uczucia i jestem żywą osobą..
- Roz...
- Daj spokój. Lepiej jak pójdę - Nie mówiąc nic, ruszyła przed siebie i po kilkunastu minutach zniknęła z jego wzroku. Stanął przy drzewie i z całej siły uderzył w nie pięścią.
- Kurwa! - Wrzasnął. Najpierw stracił Camile, dokładnie w tym samym miejscu a teraz odeszła także Rozalie. W tej dziewczynie było coś podobnego do Camili, fakt, ale ona była jakaś taka... Przy niej rzeczywiście czuł się lepiej, ale nie dlatego, że uważał, że to ona. Nie. W żadnym wypadku. Wiedział, że Camila nigdy nie wróci a sytuacja z facebook'iem została wyjaśniona. Ktoś z jej rodziny musiał się zalogować na jej konto.. Rozalie jest zupełnie inną dziewczyną a Fabian postanowił się z nią zaprzyjaźnić. Dzięki niej znów może się zakochać i poczuć to co czuł wcześniej tyle, że tym razem niczego nie spieprzy... 

czwartek, 1 stycznia 2015

Rozdział 19.

- No to ten.. Do jutra - Powiedziała trzymając rękę na klamce od drzwi. Logan spojrzał na nią i wpatrywał się jej w oczy.
- Nigdy nie widziałem takiej dziewczyny jak Ty.. - Rzekł.
- Daj spokój.. Jestem taka jak każda inna..
- Nie jesteś.. - Zbliżył się do niej z chęcią pocałowania jej, ale odsunęła głowę w bok i odkaszlnęła.
- Do jutra - Powiedziała i weszła do mieszkania. Była cała mokra więc pierwsze co zrobiła to udała się do swojego pokoju, aby się umyć w ciepłej wodzie oraz żeby się przebrać w suche i czyste ubranie. Po drodze zamówiła sobie coś na kolację. Obojętne jej było co zje, byle by było dobre...
Jedzenie przyniesione zostało do jej pokoju. Po umyciu się i przebraniu w szare dresy, szarą bluzę i kapcie, usiadła na łóżku, odpaliła swojego laptopa i zabrała się za jedzenie. Zjadła w 5 minut, taka była godna! Następnie zgasiła w pokoju światło, opatuliła się swoją kołdrą i od razu weszła na facebook'a. Przypomniała sobie jej rozmowę z Fabianem na cmentarzu. Powiedział, że ją kocha... Pocałował ją.. Ten pocałunek był taki czuły i słodki.. Camila nie potrafiła przestać o tym myśleć. Wróciła wspomnieniami do swojego starego życia. Widząc login i hasło na facebook'u, zastanowiła się przez chwilę po czym wpisała pierwszy raz od wypadku swoje dane jak jeszcze była Camilą Rebel. Zalogowała się. W skrzynce miała kilkanaście wiadomości i setki powiadomień. Przełknęła głośno ślinę i otworzyła folder od Fabiana. Zaczęła po kolei czytać:

,, Uczyniłaś mnie szczęśliwszym. Stałaś się częścią tego mojego chaosu w którym żyję i sensem mojego życia '' - Fabian.

,, Nie potrafię o Tobie zapomnieć. Każdy dzień bez Ciebie jest wielkim cierpieniem, które przeżywam każdego razu gdy się obudzę '' - Fabian.

,, Piszę te wszystkie wiadomości ze świadomością, że nigdy tego nie zobaczysz bo Cię już nie ma wśród nas, ale nadzieja nigdy nie umiera. Gdzieś tam w niebie widzisz to wszystko i czytasz... Wiedz, że nigdy o Tobie nie zapomnę a Ty na zawsze zostaniesz w moim sercu.. Może zwariowałem, ale jesteś moją niewidzialną przyjaciółką, moim aniołem stróżem i przez pisanie do Ciebie, czuję się lepiej... ''  - Fabian.

,, Dlaczego odeszłaś? Dlaczego mnie zostawiłaś?! Nie radzę sobie bez Ciebie... Żałuję każdej krzywdy jaką Ci wyrządziłem.. Gdybym mógł cofnąć czas... ale nie mogę! Chętnie zamieniłbym się z Tobą miejscami, abyś tylko mogła żyć i cieszyć się z przeżywających chwil.. '' - Fabian.

,, Kocham Cię Camilo, i chociaż nie mogę powiedzieć Ci tego w twarz a Ty nie możesz spojrzeć mi w oczy, to i tak napiszę to. Kocham Cię! KOCHAM.. i nigdy nie przestanę a ten kto zwątpi w moją miłość, pożałuje... Jesteś dziewczyną o której nikt nigdy nie zapomni i to Ty nadajesz sens życiu. Gdzieś tam w niebie patrzysz się teraz zapewne na mnie i się śmiejesz z mojej głupoty, ale cóż... Brakuję mi Ciebie strasznie.. - Fabian.

Nie mogła czytać dalej bo czuła jak każda część jej ciała, rozpada się na kawałki. Nie wiedziała co powinna powiedzieć. Czuła się strasznie z tym, że okłamuje swoich bliskich! Ale musiała do cholery! To nie jest takie proste na jakie wygląda.. Spojrzała raz jeszcze na ekran laptopa i dostrzegła dostępne osoby na czacie. Wśród nich był on. W jednej chwili dostała wiadomość..

,, Dziś jest rocznica kiedy odeszłaś od nas, ode mnie... Tyle czasu minęło a ja dalej nie potrafię wymazać Cię z pamięci. Co u mnie słychać? Mam dziewczynę, której wcale nie kocham, przyjaciół z którymi się nie dogaduje a raczej z jednym.. cóż.. poznałem ostatnio taką jedną dziewczynę. Ma coś w sobie takiego, że przyciąga każdego.. Nawet mnie.. Nie wiem dlaczego, ale dziś ją pocałowałem. Zobaczyłem w niej Ciebie. Dziwne, prawda? Wiem, że to niemożliwe, ale przez chwilę czułem, że jesteś ze mną, że jesteś przy mnie... Nazywa się Rozalie a nazwiska nie pamiętam. Rozmawiałem z  nią. Nigdy tego nie robiłem z nikim, ale ona jest inna niż wszyscy.. Przy niej potrafię stać się sobą. Tak jak przy Tobie to robiłem... - Fabian.

Camila kliknęła na wiadomość nie przemyślawszy sprawy a pod wiadomością pojawiło się ,, Wyświetlone: 21.30 ... '' Zobaczyła, że po chwili Fabian pisał coś dalej. Bała się. Co jeżeli skapnął się? Co jak to zobaczył? Co za idiotka!

,, Camila? ... '' - Fabian.

Dziewczyna wpadła w panikę i szybko wylogowała się ze strony. Nie powinna była w ogóle wchodzić na tego pieprzonego facebook'a!



Fabian siedział w swoim pokoju na łóżku i pisał jak co wieczór do Camili, która rzekomo nie żyła. Lubił to robić. Musiał... Czuł się wtedy o wiele lepiej niż zwykle i to mu pomagało, ale dzisiejszego wieczora bardzo się zdziwił. Wysłał jej wiadomość i gdy miał zamykać lapka, dostrzegł iż treść, którą napisał, została odczyta. Ktoś to odczytał. Ktoś to widział. Dosłownie jedną minutę temu.. Oczy prawie wyszły mu z orbit.. Camila żyje?! To ona?! Boże.. To niemożliwe! A może to ktoś z jej rodziny wszedł na jej profil? Ale po co? Dziś jest w sumie rocznica jej śmierci więc może ktoś chciał usunął jej profil? A może to naprawdę ona?! Była dostępna. Od tak długiego czasu, Camila stała się dostępna! Wziął się szybko za pisanie do niej.

,, Camila?... '' - Fabian.

Czekał aż znów odczyta, ale nic. Czekał i czekał, ale zamiast odczytać bądź odpisać, wyszła z facebook'a. Stała się niedostępna. Ta sytuacja zrobiła mu w głowie olbrzymi chaos. Nie wiedział co powinien czuć. Wiedział tylko, że nie zaśnie dzisiejszej nocy bo jest zbyt zszokowany i zdziwiony, aby chociaż na chwilę pogrążyć się we śnie. Camila? To była ona? Nie, nie. To niemożliwe.... Ona nie żyje..