Rozdział 20.
Rozpętał się taki chaos, że Camila pokazała się dostępna na facebook'u, że następnego dnia nie poszła do szkoły. Zresztą przez cały tydzień nie chodziła. Powiedziała, że jest chora i musi leżeć w łóżku. Przez ten czas, odwiedziła ją Sara, Natalia oraz Logan. Fabian w ogóle się nie pokazał. Czemu? Nie miała pojęcia. Dziś była słoneczna niedziela a ona postanowiła odwiedzić swoją babcię. Miała dość ukrywania się. Ubrała na siebie czarną bluzę i krótkie, jeansowe spodenki. Włosy spięła w kitkę a na twarz założyła lekki makijaż. Wyglądała słodko.
Zjadła obiad a pod wieczór, opuściła swoje mieszkanie, idąc wolnym krokiem po chodniku. Wolała iść na pieszo niż jechać motorem. Tak jakoś.
- Rozalie! - Usłyszała więc obróciła się za siebie, aby zobaczyć kto ją woła. W jej stronę szedł Fabian. Poczuła się jak kiedyś. Poczekała na niego i uśmiechnęła się gdy tylko podszedł bliżej.
- Hej - Przywitała się.
- Cześć. Gdzie idziesz? - Spytał.
- Przejść się. A Ty?
- Też - Wzruszył ramionami - Słyszałem, że byłaś chora. Coś się stało?
- Nie.. Wszystko okej, po prostu miałam grypę.
- Przepraszam, że się nie odzywałem od naszego ostatniego spotkania na cmentarzu, ale wyjechałem za miasto do kuzyna. Musiałem sobie przemyśleć kilka spraw..
- Masz na myśli to, że Camila pokazała się na facebook'u?
- Tak.. Skąd wiesz? - Zdziwił się.
- Cała szkoła o tym huczy.. Takie wieści szybko się rozchodzą.
- Masz rację..
- Nie obraź się ani nic, ale nie uważasz, że to ktoś z jej rodziny?
- Sam nie wiem.. Na początku uważałem a raczej miałem nadzieję, że to ona, ale eh..Co Ty na to, aby pójść się przejść?
- Chciałam zajść do Sary, ale w sumie jak spóźnię się 10 minut to nic się nie stanie. - Chwycił ją za rękę i ruszyli przed siebie. Zaprowadził ją nad rzeczkę nad którą kiedyś zabierał Camile. Była w lekkim szoku, że tu przyszli, ale przecież nie mogła dać tego po sobie poznać - Jak pięknie.. - Odezwała się, udając, że jest tu po raz pierwszy w życiu.
- Tak.. Straszne lubię to miejsce.
- Dlaczego? Miejsce jak miejsce..
- Nie - Wtrącił wyprowadzony z równowagi. Zdenerwował się - Przepraszam.. Poniosło mnie..
- Jasne, rozumiem...- Podeszła do niego i położyła mu dłoń na ramieniu - Nie musisz mnie przepraszać.
- Ale chcę. Jesteś pierwszą dziewczyną i osobą, którą przyprowadziłem tu po śmierci Camili.. To miejsce zawsze należało tylko do nas. Przychodziliśmy tu i wygłupialiśmy się.. Tu też po raz ostatni ją widziałem - Jego wzrok posmutniał a oczy zasłoniły się łzami.
- Wszystko w porządku? - Camila zauważyła zmianę jego humoru.
- Tak.. Jest okej... - Wiedziała, że nie jest. Zawahała się i nie wiedziała tylko czy dobrze postępuje, ale znów się do niego zbliżyła i przytuliła go. Chciała po prostu go pocieszyć jakoś. Wesprzeć, aby wiedział, że może na nią liczyć.
- Dlaczego taka jesteś? - Spytał, tuląc ją do siebie.
- Jaka? - Zdziwiła się.
- Miła... Nie znasz mnie a mimo tego jesteś tu ze mną..
- Ty też mnie nie znasz a jednak mnie tu zaprosiłeś - Roześmiał się a następnie spojrzał jej w oczy.
- Racja.. - Zbliżył się do niej tak, że czuł na ustach jej oddech. Chciał ją pocałować. Zrobił to. Pocałunek był długi, czuły.. Camila była w siódmym niebie, jednak szybko się otrząsnęła i odsunęła - Coś się stało?
- Ja.. Nie mogę. Przepraszam.. - Chciała odejść, ale złapał ją za dłoń, powodując, że musiała się zatrzymać.
- Nic nie rozumiem.. O co chodzi? Uraziłem Cię?
- Nie.. Po prostu..
- Przepraszam - Chciał ją objąć, ale odsunęła się od niego i stanęła tyłem.
- To nie jest dobry pomysł.. Nie powinna byłam tu przychodzić. Wciąż kochasz Camilę więc nie powinniśmy się całować..
- Ale jej nie ma..
- No właśnie! Zobaczyłeś we mnie ją i dlatego teraz tu jesteśmy.. Jej nie ma, ale jestem ja. Podobna do niej. Każdy tak twierdzi...
- To nie tak.
- A jak? No jak? - Obróciła się i spojrzała mu w oczy. Łzy zaszkliły jej gałki oczne a smutek zawisł teraz na jej twarzy - Możesz powiedzieć mi patrząc w moje oczy, że nie widzisz we mnie Camili? - Gdy nie odpowiedział, ciągnęła dalej - Prawda jest taka, że odkąd pojawiłam się w tym mieście, każdemu jest lepiej bo ma wrażenie, że ja to Camila, ale wiesz co? Nie jestem nią i nigdy Wam jej nie zastąpię. Mam uczucia i jestem żywą osobą..
- Roz...
- Daj spokój. Lepiej jak pójdę - Nie mówiąc nic, ruszyła przed siebie i po kilkunastu minutach zniknęła z jego wzroku. Stanął przy drzewie i z całej siły uderzył w nie pięścią.
- Kurwa! - Wrzasnął. Najpierw stracił Camile, dokładnie w tym samym miejscu a teraz odeszła także Rozalie. W tej dziewczynie było coś podobnego do Camili, fakt, ale ona była jakaś taka... Przy niej rzeczywiście czuł się lepiej, ale nie dlatego, że uważał, że to ona. Nie. W żadnym wypadku. Wiedział, że Camila nigdy nie wróci a sytuacja z facebook'iem została wyjaśniona. Ktoś z jej rodziny musiał się zalogować na jej konto.. Rozalie jest zupełnie inną dziewczyną a Fabian postanowił się z nią zaprzyjaźnić. Dzięki niej znów może się zakochać i poczuć to co czuł wcześniej tyle, że tym razem niczego nie spieprzy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz