piątek, 2 stycznia 2015

Rozdział 20.

Rozpętał się taki chaos, że Camila pokazała się dostępna na facebook'u, że następnego dnia nie poszła do szkoły. Zresztą przez cały tydzień nie chodziła. Powiedziała, że jest chora i musi leżeć w łóżku. Przez ten czas, odwiedziła ją Sara, Natalia oraz Logan. Fabian w ogóle się nie pokazał. Czemu? Nie miała pojęcia. Dziś była słoneczna niedziela a ona postanowiła odwiedzić swoją babcię. Miała dość ukrywania się.  Ubrała na siebie czarną bluzę i krótkie, jeansowe spodenki. Włosy spięła w kitkę a na twarz założyła lekki makijaż. Wyglądała słodko.
Zjadła obiad a pod wieczór, opuściła swoje mieszkanie, idąc wolnym krokiem po chodniku. Wolała iść na pieszo niż jechać motorem. Tak jakoś.
- Rozalie! - Usłyszała więc obróciła się za siebie, aby zobaczyć kto ją woła. W jej stronę szedł Fabian. Poczuła się jak kiedyś. Poczekała na niego i uśmiechnęła się gdy tylko podszedł bliżej.
- Hej - Przywitała się.
- Cześć. Gdzie idziesz? - Spytał.
- Przejść się. A Ty?
- Też - Wzruszył ramionami - Słyszałem, że byłaś chora. Coś się stało?
- Nie.. Wszystko okej, po prostu miałam grypę.
- Przepraszam, że się nie odzywałem od naszego ostatniego spotkania na cmentarzu, ale wyjechałem za miasto do kuzyna. Musiałem sobie przemyśleć kilka spraw..
- Masz na myśli to, że Camila pokazała się na facebook'u?
- Tak.. Skąd wiesz? - Zdziwił się.
- Cała szkoła o tym huczy.. Takie wieści szybko się rozchodzą.
- Masz rację..
- Nie obraź się ani nic, ale nie uważasz, że to ktoś z jej rodziny?
- Sam nie wiem.. Na początku uważałem a raczej miałem nadzieję, że to ona, ale eh..Co Ty na to, aby pójść się przejść?
- Chciałam zajść do Sary, ale w sumie jak spóźnię się 10 minut to nic się nie stanie. - Chwycił ją za rękę i ruszyli przed siebie. Zaprowadził ją nad rzeczkę nad którą kiedyś zabierał Camile. Była w lekkim szoku, że tu przyszli, ale przecież nie mogła dać tego po sobie poznać - Jak pięknie.. - Odezwała się, udając, że jest tu po raz pierwszy w życiu.
- Tak.. Straszne lubię to miejsce.
- Dlaczego? Miejsce jak miejsce..
- Nie - Wtrącił wyprowadzony z równowagi. Zdenerwował się - Przepraszam.. Poniosło mnie..
- Jasne, rozumiem...- Podeszła do niego i położyła mu dłoń na ramieniu - Nie musisz mnie przepraszać.
- Ale chcę. Jesteś pierwszą dziewczyną i osobą, którą przyprowadziłem tu po śmierci Camili.. To miejsce zawsze należało tylko do nas. Przychodziliśmy tu i wygłupialiśmy się.. Tu też po raz ostatni ją widziałem - Jego wzrok posmutniał a oczy zasłoniły się łzami.
- Wszystko w porządku? - Camila zauważyła zmianę jego humoru.
- Tak.. Jest okej... - Wiedziała, że nie jest. Zawahała się i nie wiedziała tylko czy dobrze postępuje, ale znów się do niego zbliżyła i przytuliła go. Chciała po prostu go pocieszyć jakoś. Wesprzeć, aby wiedział, że może na nią liczyć.
- Dlaczego taka jesteś? - Spytał, tuląc ją do siebie.
- Jaka? - Zdziwiła się.
- Miła... Nie znasz mnie a mimo tego jesteś tu ze mną..
- Ty też mnie nie znasz a jednak mnie tu zaprosiłeś - Roześmiał się a następnie spojrzał jej w oczy.
- Racja.. - Zbliżył się do niej tak, że czuł na ustach jej oddech. Chciał ją pocałować. Zrobił to. Pocałunek był długi, czuły.. Camila była w siódmym niebie, jednak szybko się otrząsnęła i odsunęła - Coś się stało?
- Ja.. Nie mogę. Przepraszam.. - Chciała odejść, ale złapał ją za dłoń, powodując, że musiała się zatrzymać.
- Nic nie rozumiem.. O co chodzi? Uraziłem Cię?
- Nie.. Po prostu..
- Przepraszam - Chciał ją objąć, ale odsunęła się od niego i stanęła tyłem.
- To nie jest dobry pomysł.. Nie powinna byłam tu przychodzić. Wciąż kochasz Camilę więc nie powinniśmy się całować..
- Ale jej nie ma..
- No właśnie! Zobaczyłeś we mnie ją i dlatego teraz tu jesteśmy.. Jej nie ma, ale jestem ja. Podobna do niej. Każdy tak twierdzi...
- To nie tak.
- A jak? No jak? - Obróciła się i spojrzała mu w oczy. Łzy zaszkliły jej gałki oczne a smutek zawisł teraz na jej twarzy - Możesz powiedzieć mi patrząc w moje oczy, że nie widzisz we mnie Camili? - Gdy nie odpowiedział, ciągnęła dalej - Prawda jest taka, że odkąd pojawiłam się w tym mieście, każdemu jest lepiej bo ma wrażenie, że ja to Camila, ale wiesz co? Nie jestem nią i nigdy Wam jej nie zastąpię. Mam uczucia i jestem żywą osobą..
- Roz...
- Daj spokój. Lepiej jak pójdę - Nie mówiąc nic, ruszyła przed siebie i po kilkunastu minutach zniknęła z jego wzroku. Stanął przy drzewie i z całej siły uderzył w nie pięścią.
- Kurwa! - Wrzasnął. Najpierw stracił Camile, dokładnie w tym samym miejscu a teraz odeszła także Rozalie. W tej dziewczynie było coś podobnego do Camili, fakt, ale ona była jakaś taka... Przy niej rzeczywiście czuł się lepiej, ale nie dlatego, że uważał, że to ona. Nie. W żadnym wypadku. Wiedział, że Camila nigdy nie wróci a sytuacja z facebook'iem została wyjaśniona. Ktoś z jej rodziny musiał się zalogować na jej konto.. Rozalie jest zupełnie inną dziewczyną a Fabian postanowił się z nią zaprzyjaźnić. Dzięki niej znów może się zakochać i poczuć to co czuł wcześniej tyle, że tym razem niczego nie spieprzy... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz