sobota, 3 stycznia 2015

Rozdział 22.

Następny dzień. Czas wstawać do szkoły. Dziewczyna była niewyspana ponieważ miała koszmary. Śnił się jej ten mężczyzna, który ją wczoraj gonił. Czego on od niej chciał? Pieniędzy? A może był to człowiek Fryza? Na samą myśl skręciło ją z żołądku.Wstała o 7:00 i od razu udała się do łazienki, aby się uszykować do wyjścia. Logan wyszedł od niej jakoś przed 24:00. Rozmawiali o byle czym i wygłupiali się. Bardzo go polubiła.
Ubrana w bluzę, ciemne, ciasne jeansy oraz w czarne conversy, zeszła do jadali na śniadanie. Przywitała się z Mery i Piterem i zabrała się za jedzenie.
- Wyspana? - Spytali.
- Nie.. Miałam koszmary. Piter? Zawieziesz mnie do szkoły?
- Oczywiście. Zaraz pójdę przygotować samochód - Po 15 minutach, udała się przed budynek gdzie czekała już na nią limuzyna, która zawiozła ją pod szkołę. Pożegnała się z mężczyzną i udała się do środka budynku. Idąc korytarzem, wpadła tam na Natalię z którą się od razu przywitała.
- Hej - Zaczęła pierwsza - Jak tam?
- Hej, dobrze a u Ciebie? Strasznie mi się nie chce tu siedzieć..
- To może się zerwiemy? - Zaproponowała blondynka.
- Co ja słyszę? - Obróciły się a za nimi stał Logan. Pocałował w polik Camilę i się uśmiechnął - Taka grzeczna dziewczyna chce uciec?
- Przestań - Pchnęła go lekko w ramię, ale ten widok nie spodobał się Natalii.
- Muszę już iść - Wymamrotała i odeszła. Camila wiedziała, że chodzi o Logana. Jej przyjaciółka nienawidziła całej tej trójki.
- Przepraszam...
- Nic się nie stało. Potem z nią pogadam - Posłała mu ciepły uśmiech a następnie ruszyli pod klasę.
- Serio chcesz zwiać ze szkoły?
- Mogłabym.. A co? Masz ochotę?
- Mnie się dwa razy nie prosi - Zaśmiał się - Więc spadamy? - Spojrzała na niego i mrugnęła powiekami.
- Jasne - Chwycił ją za dłoń i zawrócili w kierunku wyjścia. Logan przypomniał sobie, że musi odebrać coś ważnego od Fabiana, więc kazał Camili zaczekać na niego przed szkołą a on udał się do przyjaciela. Dziewczyna stała przed budynkiem, kiedy dostrzegła przed bramą mężczyznę w czarnym kapturze. Mrugnęła kilka razy mając nadzieję, że źle widzi, ale on dalej tam stał. Głowę miał zasłoniętą a wzrok wbity w podłogę. Stał oparty o metalową bramę i ewidentnie na coś czekał. Kiedy podniósł wzrok a robił to bardzo powoli, ktoś chwycił nastolatkę za ramię a ta podskoczyła ze strachu. 
- Przestraszyłaś się? - Usłyszała ten okropny głos. Zdenerwowała się.
- Pogięło Cię?! - Wrzasnęła. To był Łukasz.
- Oj, wybacz mi. Chciałem bardziej Cię wystraszyć - Dziewczyna otrząsnęła się i szybko spojrzała w stronę gdzie stał mężczyzna w kapturze, ale nie było już go. Zniknął. Rozpłynął się - Na co czekasz? - Jego głos wyrwał ją z zamyśleń i spojrzała a raczej zmuszona została do tego, aby spojrzeć Łukaszowi w oczy.
- Nie Twój interes - Chciała odejść, kiedy złapał ją za dłoń i przytrzymał. Dostrzegła na jego nadgarstku czarną apaszkę z białą czaszką.
- To Ty.. - Wyszeptała.
- Co?
- Ty mnie wczoraj goniłeś.. - Wtedy zjawił się Logan, który był zdziwiony ich spotkaniem.
- Co tu się dzieje? - Spytał.
- Nic, właśnie się żegnamy  Odpowiedział przyjaciel z uśmiechem i odszedł wpatrując się cały czas w blondynkę. Camila była w szoku. Więc to Łukasz wczoraj ją gonił? To on ją złapał? Czego on od niej chciał?
- Myślisz, że Łukasz jest niebezpieczny?  - Spojrzała na Logana, który był zaskoczony jej pytaniem, ale po namyśle odpowiedział ostrożnie dobierając słowa.
- Niebezpieczny? Na pewno jest nerwowy i porywczy, ale nie sądzę by był niebezpieczny.. Dlaczego pytasz?
- Tak o - Wzruszyła ramionami i spojrzała w stronę wejścia do szkoły. Stał w progu oparty o futrynę i również się w nią wpatrywał. Przełknęła głośno ślinę, kiedy nagle dostała SMS'a. Wzięła do ręki telefon i odczytała wiadomość od numery prywatnego.

,, Wiem kim jesteś ''

Pisało. Czy to możliwe? Kto to napisał? Po raz kolejny obejrzała się za siebie i już wiedziała kim był nadawca. Łukasz z wielkim uśmiechem na twarzy, wymachiwał swoim telefonem. No to pięknie. Już jest po niej. Dostała kolejnego SMS'a.

,, Spotkajmy się o 19:00 pod Twoim domem '' ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz