Rozdział 28
- Tęskniłaś? - Wyszeptał jej do ucha muskając dłonią jej polik. Prawie się zrzygała. Był przystojnym chłopakiem, ale dla niej był ohydny. Brzydziła się nim - Powiedz, że tęskniłaś.. - Gdy milczała, chwycił ją za gardło i ścisnął - Powiedz! - Warknął.
- Tę... tęskniłam.. - Powiedziała z wielkim trudem. Brakowało jej powietrza ponieważ dusił ją. Zdjął rękę z jej szyi i spojrzał jej głęboko w oczy.
- Dlaczego uciekłaś? Dlaczego mnie zostawiłaś? - W jednej chwili jego gniewny humor zmienił się w rozpacz - Nie mogę żyć bez Ciebie a Ty mnie zostawiłaś... Wiesz jak strasznie było mi bez Ciebie źle?!
- Przepraszam.. Musiałam to zrobić.. Musiałam wrócić do matki..
- Najważniejsze, że w końcu Cię odnalazłem i teraz jesteś już tylko moja.. - Chwycił ją za pierś a ona poczuła jak staje mu penis. Znów się zaczynało - Mam ochotę na Ciebie..
- Proszę, nie tu. Ktoś nas zobaczy i wezwie policje..
- Masz rację. Chodźmy do mnie. Wynająłem mały hotel w drugim mieście. Tam Cię zerżnę - Nie czekając na odpowiedź, zaczął ją całować. Był nieczuły i robił to szybko. Tylko jemu sprawiało to przyjemność.
- Moris.. przestań..
- Nie chcesz mnie?! - Warknął.
- Chcę.. - Skłamała - Ale mogę Cię o coś prosić?
- O co?
- Daj mi jeden dzień. Pozwól pożegnać mi się z przyjaciółmi a jutro wyjedziemy na wyspę. Zrób to dla mnie..
- Jeden dzień?
- Tak. Błagam..
- Dobrze. Niech będzie. Jutro o 9:00 rano będę po Ciebie. Bądź gotowa, ale pamiętaj, że jak komuś powiesz o mnie to go zabije a Ciebie razem z nimn- Złożył jej kolejny pocałunek i wreszcie się od niej odsunął - To do jutra - Musnął palcami jej wargi i odszedł. Camila wciąż nie mogła oddychać. Było jej niedobrze i nie wiedziała co dalej robić. Znów to samo. Wolałaby umrzeć niż pójść z nim jeszcze kiedykolwiek do łóżka. Nienawidziła go z całego serca.
Zrozpaczona wróciła do domu nie mówiąc nic nikomu. Gdy przyszedł do niej Logan, także milczała. Wzięła się już co prawda w garść, ale nie było dobrze. Powiedziała tylko chłopakowi, że dziś w nocy wraca do swojej matki ponieważ Moris ją znalazł. Nie powiedziała nic o ich spotkaniu, ale domyślił się, że coś nie gra.
- Jak to wyjeżdżasz?!
- Przykro mi. Muszę.. To nie był dobry pomysł, abym tu wróciła..
- Nie pozwolę Ci wyjechać..
- Nie masz nic do gadania.
- To wyjadę z Tobą..
- Daj spokój.. Tak będzie lepiej jak zniknę z Waszego życia. Wystąpię ostatni raz na koncercie, wyznam prawdę kim jestem i się pożegnam..
- Nie pozwolę Ci odjeść..
- Musisz - Podszedł do niej i mocno ją objął.
- Jesteś miłością mojego życia. Nie chcę Cię stracić.. - Spojrzał jej w oczy i pocałował ją. Ten pocałunek był miły, czuły, namiętny. Nie ten, którym obdarowywał ją Moris..
- Dobrze.. będziesz mógł jechać ze mną - Skłamała.
- Naprawdę? Chcesz tego? - Ucieszył się.
- Tak. Będzie mi miło - Posłała mu ciepły uśmiech, ale tak naprawdę nie zamierzała go nigdzie brać. Umówiła się z nim, że przyjedzie po niego o 6:00 rano chociaż w rzeczywistości samolot będzie miała o 2 w nocy. Musiała skłamać bo nie dałby jej spokoju.
- Kocham Cię - Wyszeptał jej do ucha. Wtuliła się w jego ramiona i zrozumiała, że jeszcze nigdy tego mu nie powiedziała. Jeszcze nigdy nie odpowiedziała mu ,, Ja Ciebie też. ''...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz