piątek, 9 stycznia 2015

Rozdział 32.

Fabian z Loganem dojechali na miejsce. Zaparkowali trochę dalej od stodoły, aby nie było ich słychać. Na pieszo pokonali resztę drogi i po chwili znaleźli się tuż przy starej stodole. Wszędzie było ciemno i nic nie widzieli.
- Idź z prawej strony a ja pójdę z lewej - Wydał rozkaz szatyn i ruszyli przed siebie - Tu nikogo nie ma - Warknął Fabian przez zaciśnięte zęby i walną z pięści w ziemię.
- Straciliśmy tylko czas.. - Logan usiadł na ziemi i oparł się bezsilnie o drewnianą ścianę . W głowie miał obraz Camili. Jeżeli coś jej się stanie..- Wracajmy lepiej do domu i może tam coś wiedzą..
- Jak coś jej się stanie to zabije tego śmiecia..- Wtedy usłyszeli jak ktoś krząta się w środku pomieszczenia.
- Ciii.. Słyszałeś?
- Tak.. - Wszystko ucichło a jedynym szumem jaki był wokół nich to drzewa. Nagle zaczęły się ostre strzały.
- Kurwa mać! - Wrzasnął Fabian - To pojebusy! Zabiją nas! - Rzucili się na ziemię, aby być bardziej bezpieczni. Przeczołgali się za pierwsze drzewo, które się obok nich znajdowało i przeczekali tą ciężką sytuację.
- Kogo my tu mamy - Usłyszeli głos dochodzący zza nich oraz czyjś śmiech. Spojrzeli w tamtą stronę. Logan z Fabianem wstali na równe nogi mając się na baczności.
- Kim do licha jesteś? - Pierwszy rzekł Fabian. Był wkurwiony, spocony, przestraszony. Sam nie wiedział jak ma się czuć.
- Chciałbym wiedzieć kim Wy jesteście i co tu robicie - Odpowiedział. Miał może z około 20 lat.
- Moris? - Wtrącił Logan. Tamten spojrzał tylko na niego i założył rękę na rękę.
- Brać ich - Pstryknął palcem, kiedy trzech mężczyzn ubranych na czarno z pistoletami w ręku podeszli do dwójki przyjaciół i chwytając ich za ubrania, wprowadzili ich do środka.
- Uważaj z tymi łapami! - Warknął Fabian. Gdy koleś przyłożył mu spluwę do głowy, podniósł ręce na znak pokoju - Ej! Ej! spokojnie. Żartowałem. Łap za co chcesz - Dodał i posłał mu fałszywy uśmiech. Logan przewrócił tylko oczyma.
- Gdzie jest Camila?! - Zwrócił się do Morisa.
- W bezpiecznym miejscu. Teraz lepiej martwiłbym się o to co z Wami zrobię - Zaśmiał się szatańsko po czym kazał ich związać - Bohaterowie, tak?
- Chcemy tylko ją odzyskać i zapomnimy o tym zajściu - Wtrącił łagodnym głosem Fabian.
- Dlaczego zależy Wam tak na jej życiu? - Zdziwił się - Jesteście rodziną?
- Chuj Ci do tego - Fabian tracił już po woli cierpliwość. Jedyne czego teraz chciał i potrzebował to spojrzeć na swoją miłość i wiedzieć, że jest bezpieczna. Moris podszedł do niego i spojrzał mu w oczy.
- Chcesz ją zobaczyć? Proszę bardzo - Do pomieszczenia wszedł kolejny mężczyzna, tym razem trzymający za ramiona w pół przytomną dziewczynę. Miała siniaki na całej twarzy i ciele. Ubrana była tylko w swoją sukienkę, która była bardzo podarta. Moris zbliżył się do niej i pocałował ją w usta. Fabian nie wytrzymał. Wyrwał się z rąk porywaczy i rzucił na bandytę. Wtedy wystrzelił pocisk w jego stronę i chłopak poczuł piekielny ból w ramieniu. Zakręciło mu się w głowie po czym zleciał na ziemię i stracił przytomność.
- Fabian! - Wrzasnął Logan, ale ani drgnął. Wiedział, że jakikolwiek ruch, spowoduje, że i on dostanie kulkę w swoje ciało. Przełknął tylko ślinę i w duchu modlił się, aby ich trójka się stąd jak najszybciej wydostała...

Łukasz w tym samym czasie dostrzegł motory swoich przyjaciół. Zaparkował dokładnie w tym samym miejscu a następnie zszedł z pojazdu. Rozejrzał się dookoła, ale nic nie dostrzegł. Za to usłyszał strzały dochodzące zza drzew. Zaklął pod nosem. Czyli złapali ich..
- Kurwa! - Walnął pięścią w ścianę po czym ruszył do biegu. W drodze wezwał policje, która jak najszybciej ma dotrzeć na miejsce. Ale teraz liczy się tylko on. Jako jedyny może ich uratować. Najpierw musi wydostać stamtąd Camilę bo ona wycierpiała pewnie najwięcej.
Gdy dotarł na miejsce, znów się rozejrzał i gdy strzały ucichły a nikogo nie widział, zakradł się do stodoły i przykucnął pod oknem. Był już tu przedtem bo właśnie tu wydał Camilę w ich ręce. Bardzo tego żałował i chciał pokazać wszystkim, że jest mu przykro. Przeszedł po cichutku jak myszka na tył konstrukcji zbudowanej z drewna i otworzył żelazne drzwiczki, które znajdowały się w ziemi. Prowadziły do piwnicy. Zakradł się do środka, ale nikogo tam nie było. Dopiero gdy usłyszał jak ktoś się do niego zbliża, schował się za stertą siana przy ścianie i czekał. Do środka wszedł mężczyzna z Camilą. Związał jej ręce po czym rzucił ją w kąt i wyszedł zamykając za sobą drzwi z wielkim hukiem. Łukasz spojrzał w każdą stronę i wstał. Zbliżył się do dziewczyny, ale była nieprzytomna. Ściągnął z siebie kurtkę po czym okrył nią ciało dziewczyny. Wziął ją na ręcę i szybkim krokiem ruszył do wyjścia.
- Fabian... - Wyszeptała. Odzyskiwała przytomność, ale była w bardzo dużym szoku. Nie wiedziała co się z nią dzieje.
- Ciii... To ja Łukasz.. Wydostanę Cię stąd.. - Spojrzała na niego i się przestraszyła.
- Łukasz... - Wydyszała. Ogarnęła ją panika.
- Spokojnie.. Jesteś bezpieczna..
- Tak..?
- Tak.. - Spojrzał na nią i posłał jej ciepły uśmiech - Wszystko będzie dobrze..- Dodał, chociaż sam nie widział czy na pewno, ale to zachował już dla siebie. Wyszedł wreszcie z nią na powietrze i ruszył jak najszybciej w stronę swojego motoru. W między czasie wezwał pogotowie. Było potrzebne tym bardziej, że nie miał pojęcia co z Loganem i Fabianem...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz