Rozdział 21.
Camila zaszła jeszcze po drodze do swojej babci i Sary, ale ich nie zastała. Zmęczona dzisiejszym dniem, wracała teraz wolnym krokiem do domu. Było dość ciemno a dochodziła dopiero 20:00. Zorientowała się, że ktoś za nią idzie. Spojrzała więc za siebie, ale za bardzo nic nie dostrzegła. Wysoka sylwetka, na głowie miał kaptur, szedł szybkim krokiem. Przestraszyła się. Może sobie coś wmówiła, że on podąża za nią? Wzięła głęboki oddech i ruszyła do biegu. On także przyśpieszył. Teraz była już pewna, że ją goni. Do mieszkania miała jeszcze z 5 minut drogi, ale wiedziała, że nie zdąży. Był szybszy od niej. Biegnąc, potknęła się i upadła. Dopadł ją. Leżała tyłem do niego, nie mogąc wstać z powrotem na równe nogi. Była zmęczona i spocona. Nie miała sił na dalszą ucieczkę.
- Czego chcesz?! - Wydyszała, ale nie otrzymała odpowiedzi. Usłyszała tylko metalowe brzęczenie kluczy a na jego nadgarstku, dostrzegła czarną apaszkę z białą czaszką. Wtedy zobaczyli w oddali jadący w ich stronę motor. Napastnik zaklął pod nosem i zwiał. Camila była cała roztrzęsiona. Walnęła pięścią w ziemię i wstała, chcąc zobaczyć, kto uratował jej życie. Obok niej zatrzymał się motocyklista po czym zszedł ze swojego motoru. To był Logan. Dziewczyna podeszła do niego a następnie wtuliła się w ramiona chłopaka - Tak się cieszę, że jesteś - Wydyszała zapłakanym głosem.
- Co się stało? Kto to był?! - Spytał.
- Nie wiem.. Nie widziałam twarzy ani nic.. Tak się boję..
- Ci.. Jesteś już bezpieczna.. - Objął ją z całej siły i gładził dłonią jej długie, blond włosy. Przez ten pościg i upadek, włosy rozpuściły się i wiały w każdą stronę.
- Zawieź mnie do domu.. Proszę.. - Kiwnął głową i wykonał jej prośbę. Po 5 minutach dojechali pod jej dom. Zsiadła z pojazdu i podziękowała za pomoc. Gdy chciał odjechać, chwyciła go za dłoń - Wejdziesz do środka?
- Jesteś pewna? - Zdziwił się. Ostatnim razem gdy chciał ją pocałować, uciekła. Czuł się dziwnie od tamtego momentu w jej towarzystwie i dlatego ją ignorował, ale dziś widząc, że jest w niebezpieczeństwie, nie mógł przejechać obok niej obojętnie.
- Wejdziesz? - Powtórzyła z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Jasne - Odrzekł i zszedł z motoru. Weszli do mieszkania i wpadli na Pitera.
- Witaj Panienko - Przywitał się, ale gdy zobaczył dokładniej jak wygląda, przestraszył się - Coś się stało?
- Nie.. Wszystko w porządku.. To jest Logan.
- Miło mi - Odezwał się brunet. Piter spojrzał na niego podejrzliwie i odchrząknął.
- Jeżeli chociaż włos spadnie z jej głowy...
- Daj spokój - Roześmiała się nastolatka - Piter? Mam do Ciebie prośbę.
- Tak?
- Mógłbyś powiedzieć Mery, aby przygotowała kolację na dwie osoby?
- Oczywiście, już idę.. - Ukłonił się i odszedł. Camila w tym samym czasie zaprowadziła kolegę do swojego pokoju i zamknęła za sobą drzwi.
- Ale masz chatę.. - Wyjąkał zachwycony.
- Dzięki. Mam nadzieję, że zjesz ze mną kolacje. Chociaż tak Ci się odwdzięczę..
- Daj spokój, ale z chęcią zjem - Posłał jej uśmiech i rozejrzał się dookoła. Dostrzegł pod ścianą instrumenty - Grasz?
- Trochę - Wzruszyła ramionami - Poczekasz? Muszę iść się przebrać.. Jestem cała brudna..
- Jasne, idź - Weszła do garderoby, wzięła czyste dresy a następnie udała się do łazienki przebrać się i umyć. Wyszła po 10 minutach. Na łóżku siedział Logan z gitarą w ręku.
- Co robisz? - Spytała rozbawiona.
- Tak sobie.. Zagrasz coś?
- Zwariowałeś? Po co?
- Dla mnie. Proszę.
- No ja.. kurde..
- Dawaj - Nalegał. Zgodziła się widząc jego słodką minkę i po chwili przysiadła się do niego na łóżku. Wzięła do rąk swoją gitarę i zaczęła grać a następnie śpiewać. W głowie pokazał jej się obraz Fabiana:
Cokolwiek zrobisz, ja też to zrobię
Pokaż mi wszystko i powiedz co i jak
To wszystko coś znaczy
Ale dla mnie jeszcze nic
Widzę, że jeszcze tyle muszę się nauczyć
Wszystko jest tak blisko, ale nadal daleko
Widzę siebie tak jak ludzie widzą mnie
Po prostu wiem
Tam jest coś ważnego...
Nagle przerwała ponieważ pocałował ją. Najdziwniejsze było to, że odwzajemniła ten pocałunek. Nie powinna była tego robić.
- Ja.. - Odsunął się od niej i nie wiedział co powiedzieć - Przepraszam.. - Wybełkotał.
- Nie przepraszaj..
- Nie chciałaś a jednak to zrobiłem. Głupio mi.. Po prostu kiedy spojrzałem na Ciebie.. Wyglądałaś ślicznie i ..
- Przypominam Ci Camile? - Spytała poważnym głosem.
- Co? Nie. Skądże - Zdziwił się jej pytaniem - W ogóle nie jesteś do niej podobna - Dodał - Dlaczego tak myślisz?
- Każdy mnie do niej porównuje - Wzruszyła ramionami - Myślałam, że Ty też ją we mnie widzisz...
- Nie i nigdy nawet o tym nie pomyślałem. Camila była dziewczyną o której nikt nigdy nie zapomni. Lubiłem ją chociaż wcale się nie znaliśmy. Wiedziałem tez, że Fabian jest w niej zakochany..
- Co?
- Nie musiał mi tego mówić a ja i tak to wiedziałem. W końcu się z nim przyjaźnię.. Przyjechałaś do nas akurat gdy była rocznica jej śmierci. Jesteś miłą i sympatyczną osobą. Każdemu chcesz pomóc... Ja w Tobie widzę dziewczynę inną niż wszystkie. Tajemniczą i radosną. Nigdy nie spotkałem kogoś takiego jak Ty.. Nigdy nie miałem dziewczyny bo nie chciałem. Żadna mnie nie interesowała a z Tobą pocałowałem się po raz pierwszy..
- Logan..
- Przepraszam jeżeli tego nie chciałaś, ale nie żałuje, że to zrobiłem. Podobasz mi się i nie będę tego ukrywać. Rozumiem jeżeli ja Tobie nie, ale nie chcę, aby to zniszczyło naszą znajomość...
- Nie zniszczy.. Też Cię bardzo polubiłam, ale nie zrozum mnie źle.. Spotkałam się dziś z Fabianem i on ... też mnie pocałował, tyle, że jemu właśnie przypominam Camile...
- Nie wiedziałem..
- Wyjaśniłam sobie z nim to i owo i już więcej się to nie powtórzy. Jesteś pierwszą osobą, która ze mną rozmawia i w ogóle nie traktuje mnie tak jak Camile. Miłe to jest i bardzo Ci za to dziękuję.. Dobra, koniec tych rozmów. Chodźmy coś zjeść - Chwyciła go za dłoń i opuścili jej pokój, udając się do jadali na kolację..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz