Rozdział 31
Sara nie wiedziała co ma zrobić. Była w ciężkim szoku i ciągle płakała.
- Porwali ją... Porwali mi siostrę... - Powtarzała sama do siebie. Siedziała skulona pod jednym z drzew w parku i właśnie dlatego udało jej się uciec. W jednej chwili pomyślała o rezydencji siostry. Wstała szybko z ziemi i co tchu ruszyła przed siebie. Biegła przez ulice, parki, zarośla aż w końcu dotarła na miejsce. Nie pukając, wbiegła jak jakiś huragan do mieszkania wpadając na starszą od siebie o kilkanaście lat kobietę.
- Porwali Camile! - Krzyczała na cały dom.
- Dziecko uspokój się - Wtrąciła kobieta - Powiedziałaś Camile? - Zauważyła zdziwiona.
- Wiem o niej wszystko.. Znam prawdę.. porwali ją.. Zabrali samochodem i odjechali!
- Ale kto?!
- Jakiś... Moris... - Kobieta słysząc to imię, upuściła z rąk dzbanek, który rozbił się na kilkanaście części.
- Jesteś pewna, że to on? - Wyszeptała.
- Tak.. Czy ona wróci? Czy coś jej zrobią?! - Mery nie odpowiedziała nic, tylko pobiegła do salonu i wykręciła numer komisariatu pobliskiego. Została wezwana do złożenia wyjaśnień i złożenia raportu. Wraz z Piterem udali się jak najszybciej na komisariat. Wiedzieli, że z Morisem nie ma żartów. Sara tymczasem przypomniała sobie o Fabianie. On na pewno też jej pomoże. Każda pomoc się liczyła. Wzięła się w garść i wyleciała z domu udając się do mieszkania chłopaka. Nie zastała go. Jego mama powiedziała, że nie wrócił jeszcze z imprezy szkolnej. Szła wolnym krokiem chodnikiem kiedy ujrzała szatyna idącego w jej stronę.
- Fabian! - Wrzasnęła po czym do niego podbiegła.
- Czego chcesz? - Warknął.
- Camila oszukała nas wszystkich, ale musisz o czymś wiedzieć..
- Nie chcę mieć z nią nic wspólne...
- Porwali ją! - Wrzasnęła, wtrącając mu.
- Co? Kto?- Zdziwił się.
- Nie wiem kim był ten facet. Nazywa się Moris, ale złapał nas i porwali ją.. grozi jej niebezpieczeństwo!
- O czym Ty do licha mówisz?!
- Pamiętasz jak kiedyś mówiłeś mi, że ją kochasz? Udowodnij to i znajdź ją.. Błagam.. To moja siostra.. - Spojrzał na nią i zaklną pod nosem.
- Sam sobie nie poradzę, ale z Loganem może damy radę... Idź do domu i jakby były o niej jakieś wieści, okup cokolwiek to daj mi znać. Ja lecę do Logana - Kiwnęła mu głową i odeszła. On tymczasem pobiegł do domu, wziął motor i odpalił go na kopa. Jechał w kierunku centrum miasteczka gdzie mieszkał jego przyjaciel, Logan. Gdy podjechał na miejsce, ujrzał go wchodzącego do mieszkania.
- Zaczekaj ! - Wrzasnął - Musimy pogadać..
- Daj mi spokój..
- Camila została porwana! Uprowadzili ją!
- Kto?!
- Jakiś.. Moris..
- Kurwa mać - Warknął pod nosem. Wiedział kim on był. Camila wszystko mu opowiedziała o swojej przeszłości i o sobie
- Wiem, że Ci na niej zależy tak jak mi, więc proszę Cię.. Pomóż mi..
- Kocham ją i zrobię wszystko, aby ją odzyskać.. ale musisz coś wiedzieć..
- Co? - Logan w skrócie opowiedział mu historię Camili. Co przeżyła, jak wgl przeżyła i co się z nią działo. Fabian nie wiedział co ma powiedzieć. Wtedy dotarło do niego to, dlaczego ona udawała kogoś innego. Po prostu ratowała swoje życie. Zaczął patrzeć na nią inaczej niż przedtem.
- Mamy mało czasu. Trzeba się spieszyć..
- Gdzie zaczniemy poszukiwania? Nic nie wiemy..
- Ja wiem - Usłyszeli czyjś głos dochodzący zza ich pleców. Obrócili się a następnie spojrzeli podejrzanym wzrokiem po sobie - Muszę Wam coś wyznać..
- Łukasz? - Zdziwili się - Co Ty tu robisz?
- To przeze mnie ją porwali. To ja ją wydałem i to przeze mnie ją odnaleźli. Po tym wyścigu kiedy wygrała ze mną, byłem wkurwiony i gdy wracałem do domu, wpadłem na grupkę facetów w czerni. Zapytali się czy znam Camile i gdzie mogliby ją zastać. Odpowiedziałem, że ona przecież nie żyje na to oni mnie wyśmiali. Wtedy przypomniałem sobie Rozalie. Była taka podobna do niej i broniła zawsze tej gówniary.. Jej bransoletka na nadgarstku tylko potwierdziła to. Taka sama jaką masz Ty..
- Co żeś zrobił?! - Warknął agresywnie Fabian - Mów! Co jej zrobiłeś?!
- Któregoś razu znów mnie spotkali i powiedziałem, że chyba wiem gdzie ona jest. Zapłacili mi za to niezłą sumkę.. 10 baniek. Wtedy myślałem, że dobrze robię, była mi obojętna, ale kiedy zobaczyłem jak ją porywają.. Zrozumiałem, że źle postąpiłem..
- Ty śmieciu! - Wrzasnął Szatyn i rzucił się na przyjaciela - Przez Ciebie jest w niebezpieczeństwie! Zabije Cię!
- Mogę pomóc Wam ją odnaleźć! - Krzyczał przez zaciśnięte zęby. Dostał kilka razy z pięści w twarz. Loganowi udało się ich rozdzielić chociaż sam miał wielką ochotę mu przyłożyć.
- Wystarczy! - Wtrącił - Teraz najważniejsze jest to, aby ją odnaleźć! - Zwrócił się do Łukasza i spojrzał mu w oczy - Wiesz gdzie jest?
- Wiem gdzie znajduje się Moris i jego banda... Są na końcu miasta w opuszczonej stodole przy lesie..
- Wiem gdzie to..
- Jedźmy tak już teraz! - Przerwał Fabian i ruszył na swój motor - A Ty! - Wskazał palcem na Łukasza - Módl się, aby nic jej się nie stało i aby tam była bo źle z Tobą będzie.
- Naprawdę przepraszam..
- Na to już za późno - Logan również wsiadł na swój motor i dwójka przyjaciół odjechała spod budynku z nadzieją, że jadą w dobre miejsce. Łukasz tymczasem chodził w tą i z powrotem cały czas przeklinając.
- Przecież oni nie dadzą rady sami.. - Mówił sam do siebie. Szybko wyciągnął z kieszeni telefon komórkowy i wykręcił numer komisariatu. Kazał przyjechać im na koniec miasta do tej stodoły a sam wsiadł na swój motor i również tam się udał. Wiedział, że jego przyjaciele będą potrzebować pomocy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz