Rozdział 14.
Wchodząc do domu, udała się do kuchni prosząc o kolację. Zjadła kaczkę z nadzieniem wiśniowym i do tego frytki. Dochodziła 21:00 a jutro ciężki dzień przed nią. Musi iść do szkoły i zacząć wszystko od nowa. Cieszyła ją jednak myśl, że spotka swoich przyjaciół. Pożegnała się z Mery i ruszyła wprost do swojego pokoju. Po drodze wpadła na Pitera, który grzecznie się przywitał.
- Dobry wieczór Panienko - Uśmiechnął się czule. Kochała go jak wujka.
- Witaj. Chciałabym, abyś jutro rano zawiózł mnie do szkoły. Codziennie.
- Jak sobie życzysz - Kiwnęła mu głową, przytuliła na dobranoc i odeszła. Dotarła do swojej sypialni, zamykając ją za sobą i siadając na łóżku. Zaczęła się rozpakowywać. Nie ciuchy bo garderobę miała pełną, ale wzięła się za walizkę z rzeczami. Wyciągnęła album i po chwili namysłu, otworzyła go. Tyle wspomnień. Fabian, Natalia, Sabina... Miała każdego z nich zdjęcia. Sara... Położyła się na łóżku i zamknęła oczy. Zasnęła.
Obudziła się wcześnie. Zorientowała się, że dochodzi 6:00 rano a ona zasnęła w ubraniach. Wstała więc szybko z łóżka, album schowała pod łóżko i udała się do garderoby. Przed tym zadzwoniła jeszcze ze stacjonarnego telefonu, który był podłączony w całym domu, aby mogła skontaktować się z każdym i poprosiła o przygotowanie śniadania na 7.15. Z garderoby wzięła czerwoną czapkę, białą bluzkę na ramiączka, brązową bluzę, ciemne rurki i białe trampki. Ciuchy położyła na łóżku a sama poszła do łazienki gdzie wzięła dwudziestominutowy prysznic i umyła swoje długie, bląd włosy. Następnie po wyjściu z łazienki, nałożyła na siebie przygotowane ubrania i usiadła przed wielkim lustrem, które było przymocowane do średniej komody, która mieściła w sobie mnóstwo kosmetyków. Wysuszyła włosy, podkręciła je, umalowała twarz . Wyglądała ślicznie. Na głowę założyła czapkę a na stopy białe Vansy. Dochodziła już 7.10. Zeszła więc do kuchni razem z torbą pełną książek na prawym ramieniu. Przywitała się ze służbą, zjadła przygotowane przez Mery śniadanie i opuściła mieszkanie udając się z Piterem do szkoły.Zapakował tuż przed budynkiem.
- Gotowa? - Spytał uśmiechając się czule.
- W domu byłam pewniejsza.. Teraz się boję. - Wyszeptała.
- Dasz radę. Tyle już przeszłaś, że i teraz dasz radę - Otworzył drzwi, wstał i wyszedł na zewnątrz idąc do tyłu pojazdu i otwierając również drzwi Camili. Dziewczyna wysiadła z limuzyny i rozejrzała się dookoła. To było takie dziwne uczucie. Wrócić tu po tak długim czasie .. - Powodzenia - Przytulił ją i odjechał. Teraz blondynka była zdana na siebie. Westchnęła ciężko i ruszyła naprzód czując jak uginają się pod nią nogi. Każdy był w nią wpatrzony. Z różnych stron słyszała, że co to za nowa, jak ona wygląda, ale dobra dupa, jaka ładna.. Te wszystkie komentarze ją śmieszyły i dały więcej odwagi. W końcu weszła do środka budynku idąc wolnym krokiem po korytarzu. Dochodziła 7.50, więc miała jeszcze chwilę, aby zajść do sekretariatu. Znała każdego kto się w nią gapił. Dotarła na miejsce i lekko zapukała do drzwi. W tym samym czasie ktoś je otworzył i zderzył się z Camilą.
- Patrz jak łazisz.. - Warknął. Spojrzała w jego stronę. Łukasz. - My się znamy? - Dziwnie na nią spojrzał, wpatrując się w każdą część jej ciała. Wpadła mu w oko.
- Nie i mam nadzieję, że się nie poznamy - Odpowiedziała niechętnie i weszła do sekretariatu. Nie lubiła go. Nienawidziła wręcz. To on jest najgorszy z całej tej trójki przyjaciół. Manipulował i rozkazywał Fabianowi oraz Loganowi.
- Dzień dobry - Powiedziała sekretarka. Ładna brunetka mająca z około 30 lat.Camila doskonale ją pamiętała.
- Dzień dobry - Przywitała się - Jest Pani dyrektor?
- A Ty to kto? Byłaś umówiona?
- Tak. Jestem Rozalie Esmen.
- A tak. Nowa uczennica. Proszę, Pani dyrektor jest w swoim gabinecie - Wskazała palcem na drzwi obok i wróciła do papierkowej roboty. Nastolatka wolnym krokiem ruszyła do przodu i weszła po cichu do pomieszczenia.
- Dzień dobry - Powiedziała z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Witaj. W czym mogę pomóc? - W ogóle jej nie rozpoznała.
- Jestem nową uczennicą tej szkoły. Rozalie Esmen.
- Matko... To Ty... - Spojrzała na nią i zakryła dłonią swoje usta - Camila...
- Miło znów Panią widzieć - Uśmiechnęła się ponownie.
- Boże, dziecko, chodź tu! - Wstała i podbiegła do dziewczyny mocno ją do siebie tuląc - Tak bardzo się zmieniłaś.. Nigdy w życiu bym Cię nie rozpoznała! To niewiarygodne.. Po tak długim czasie wróciłaś..
- Musi to pozostać tajemnicą. Nikt nie może mnie rozpoznać.
- Tak wiem. Twoja mama mi wszystko wyjaśniła. Nie wierzyłam w to wszystko, po prostu nie mogłam, ale teraz kiedy Cię widzę to.. - Chwyciła ją jeszcze mocniej i objęła po raz kolejny - Cieszę się, że jesteś.. - Po jeszcze kilku zdaniach, dyrektorka wróciła na swoje miejsce i usiadła na wielki, czarny fotel, natomiast Camila zajęła krzesło naprzeciwko starszej od siebie o kilkanaście lat kobiety - We wszystkich papierach masz, że urodziłaś się w 1996. Czyli o rok jesteś starsza niż naprawdę.
- Musiałam. Nie może być nic wspólnego z moim dawnym życiem.
- Wszystko doskonale rozumiem. Czyli uczęszczać będziesz do trzeciej klasy.
- Tak.
- Każdy dokument jest podpisany i od dziś możesz już zaczynać lekcję.
- Naprawdę?
- Tak. Życzę Ci powodzenia bo się przyda i mam nadzieję, że uda Ci się z kimś zaprzyjaźnić.
- Dziękuję Pani za wszystko - Wstała, pożegnały się i wyszła.W sekretariacie dostała jeszcze plan lekcji a potem udała się pod klasę. Trwała lekcja wychowawcza. Korytarze były już puste ponieważ odbywały się od 10 minut lekcje. Ale jej się udało.. Zapukała do drzwi i weszła do środka. Rozejrzała się dookoła a każdy wzrok był w nią wlepiony. Czuła się osaczona.
- O witaj. Rozalie, tak? - Spytała nauczycielka - Podejdź tu.
- Tak - Odpowiedziała blondynka i podeszła do biurka. Słyszała komentarze w jej stronę, że jest ładna, chuda, śliczna. Od dziewczyn słyszała, że kim ona jest, co tu robi... Każda była zazdrosna.
Camila spojrzała na sam koniec klasy. W ławce siedzieli Logan, Łukasz i Fabian Bryza. Chłopacy jak reszta klas, patrzyli się na nią. Dziewczyna porozmawiała przez chwilę z wychowawczynią stając następnie na środku klasy.
- Moi drodzy! - Zaczęła kobieta - To jest Wasza nowa koleżanka. Będzie od dziś chodzić z Wami do klasy i mam wielką nadzieję, że się z nią zaprzyjaźnicie! Rozalio, opowiedz coś o sobie.
- Wiec.. Nazywam się Rozalie Esmen. Przyjechałam z Hiszpanii i mieszkam w tym miasteczku od wczoraj - Wzruszyła ramionami - Interesuję się muzyką i motoryzacją. To chyba tyle... - Każdy zaśmiał się jak tylko usłyszał słowo ,, motoryzacją ''.
- Taka laska i motory ? - Odezwał się nieproszony ktoś. Był to Logan.
- Zapewne jak tylko ubrudzisz sobie paznokcia to piszczysz - Wtrącił Łukasz. Cała klasa wybuchnęła śmiechem.
- Ja nie Ty - Odpowiedziała i zajęła wyznaczone przez nauczycielkę miejsce. Klasa zawyła z zachwytu nowej koleżanki. Usiadła na końcu klasy, ale po drugiej stronie niż chłopacy. Czuła na sobie wzrok Fabiana i Logana. Widziała jak się na nią gapią. Zresztą nie tylko oni. Prawie każdy chłopak. Dosłownie. Zauważyła też, że przygląda jej się jakieś laski. Znała je. Przynajmniej z widzenia Były to Pamela, Kasia oraz Iwona. Pamiętała, że kiedyś Pamela startowała do Fabiana, ale on jakoś zawsze nie zwracał na nią uwagi tylko chodził z niejaką Ashley. Teraz jednak podeszła do niego i usiadła mu na kolanach jakby chciała pokazać, że to jej chłopak. Trochę ją to rozbawiło. Widząc jak Fabian się z nią całuje, przeszły ją dziwne ciarki. Nie czuła złości, zazdrości czy smutku, ale czuła takie dziwne coś. Sama nie wiedziała co to. Gdy zadzwonił dzwonek i lekcja dobiegła końca, każdy opuścił klasę a Camila została sama. Spakowała swoje książki, rzuciła torbę na ramię i ruszyła do wyjścia. Stając w drzwiach, wpadła na trójkę chłopaków...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz