Rozdział 2
Minęła już czwarta lekcja. Teraz była przerwa 20 minutowa, którą połowa uczniów spędzała na obiedzie. Camila, Sabina i Natalia, stały przy oknie oparte o ciepły grzejnik i rozmawiały o wszystkim co się wokół nich dzieje.
- To co robimy w piątek? - Spytała zadowolona Sabina. Zawsze miała dobry humor, śmiała się ciągle i trudno było wyprowadzi ją z równowagi jednak gdy już się wkurzyła, lepiej schodzić jej z drogi - Mam ochotę na jakąś dyskotekę - Zaśmiała się.
- Serio? Dopiero był piątek i byłyśmy w klubie. Ja nie mam sił i muszę się w końcu zacząć uczyć - Odpowiedziała Natalia.
- Ja... - Wtedy obok nich przeszedł Fabian z Loganem i Łukaszem. Cała trójka była przystojna jednak byli zajęci. Spojrzeli tylko na dziewczyny i przeszli obojętnie. Chociaż w sumie Logan posłał lekki uśmiech Camili. To było dziwne. Jego nastolatka też znała od zawsze, ale nigdy z nim nie rozmawiała. Tak jak i zresztą z Łukaszem. Jedynie miała dobry kontakt z Fabianem - Nie wiem - W końcu dokończyła zdanie.
- Z Wami nie można się bawić - Parsknęła rozżalona Sabina.
- Daj spokój. Obojętnie mi to gdzie pójdziemy.
- A mi nie! - Krzyknęła i ruszyła do klasy.
- Ej! Zaczekaj! - Wrzasnęły obydwie i pobiegły za nią. Zadzwonił dzwonek i rozpoczęła się lekcja j.polskiego. Zajęły swoje miejsca i przygotowały się do lekcji. Trwała równe 45 minut a gdy się skończyła, każdy odetchnął z ulgą. Mieli sprawdzian z gramatyki i praktycznie nikt nic nie umiał. Camila czuła się zmęczona. Chętnie to by się już położyła na swoim łóżku i by poszła spać, ale o tym mogła tylko pomarzyć. Przed nią jeszcze matematyka oraz geografia. Kolejną przerwę spędziły na korytarzu, kiecy Camila zorientowała się, że zostawiła w klasie swój telefon. Powiedziała przyjaciółkom, że musi wrócić po niego a one kiwnęły głową. Ruszyła więc do przodu docierając na miejsce w kilka minut. Na korytarzach były tłumy uczniów i ciasno było się poruszać, ale dała radę. Idąc korytarzem, wpadła na Fabiana, który widząc ją, uśmiechnął się, ale nie powiedział nic. Wzięła z klasy swój telefon, który wciąż leżał na miejscu i opuściła klasę. Zadzwonił dzwonek na kolejną lekcję. Każdy się już rozszedł do klasy, tylko dziewczyna była spóźniona. Wracając z drugiego piętra, skręciła w zakręt i zapatrzona w telefon zaczęła schodzić po schodach
- Camila! - Krzyknęła Natalia stojąca na samym dole i machająca w jej stronę, aby się pośpieszyła. Szatynka uśmiechnęła się lekko, kiedy nagle ktoś zaczął zbiegać po schodach - Uważaj!
- Co? - Zdziwiła się nastolatka, ale było już za późno. Poczuła tylko jak ktoś wpadł na nią a ona traci równowagę pod stopami i spada po schodach na dół. Sturlała się cała, uderzając głową i każdą częścią swojego ciała o schody. Jakże to był piekielny ból!
- Camila! - Natalia podbiegła do niej przestraszona i roztrzęsiona, jednak szatynka nie odpowiadała. Straciła przytomność a z twarzy leciała jej krew.
- Kurwa... - Wyszeptał męski głos. Natalia spojrzała na niego z nienawiścią w oczach.
- Wy idioci! Co się tak gapicie?! Niech któryś biegnie po pomoc! Szybko! - Wrzasnęła zapłakana i skupiła się z powrotem na przyjaciółce.
- Łukasz, kurwa! Rusz się! - Warknął chłopak, spoglądając na koleżankę...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz