Rozdział 3.
Camila została przewieziona do szpitala w pobliskim mieście, w którym musiała przejść badania. Wciąż nie odzyskała przytomności. Pojechała z nią nauczycielka wychowania fizycznego oraz dyrektorka szkoły, która podczas drogi, zawiadomiła o całym zdarzeniu rodzinę dziewczyny. W tym samym czasie w szkole, wychowawczyni Camili, próbowała się czegoś dowiedzieć na temat wypadku, który się zdarzył kilkanaście minut temu.
- Więc co się właściwie stało? - Zapytała zszokowana. Trudno było jej mówić bo sprawa była dość poważna.
- Ja... - Natalia była cała roztrzęsiona a łzy spływały jej po policzku powodując, że dziewczyna dusiła się powietrzem.
- Widziałaś to? Musisz powiedzieć co się tam stało.. - Nalegała starsza kobieta.
- Stałam na dole, kiedy...
- Camila szła zagapiona w telefon i potknęła się - Wtrącił Łukasz. Natalia spojrzała na niego piorunującym wzrokiem ponieważ kłamał. To wszystko to była jego wina i jego kolegów. Jak on tak mógł? W żywe oczy łgał.
- Jak możesz?! - Warknęła.
- Zagapiła się? - Powtórzyła wychowawczyni.
- Tak jak mówię, prawda Fabian? Szła zagapiona w telefon i potknęła się o własne nogi. Próbowaliśmy ją złapać, ale było już za późno..
- Tak, to prawda - Dołączył się do dyskusji ciemnowłosy blondyn. Jego wzrok był wbity w podłogę ponieważ wiedział, że oczy Natalii są przepełnione nienawiścią.
- No dobrze... Wróćcie proszę do klasy a ja udam się do szpitala dowiedzieć się czegoś więcej.
- Tak zrobimy - Łukasz był skupiony i poważny. Mówił ostrożnie i płynnie dobierał słowa. Nauczycielka pożegnała się z młodzieżą i opuściła gabinet chemiczny. Natalia nie mogąc patrzeć na nastolatków, ruszyła także do wyjścia, jednak ktoś chwycił ją za dłoń i zatrzymał.
- Puść mnie! - Warknęła.
- Musimy pogadać - Był to Łukasz.
- Nie mamy o czym..
- Nie waż się nikomu powiedzieć o tym co widziałaś.
- Bo co mi zrobisz?! To Wy ją zepchnęliście!
- To był wypadek! - Wtrącił Fabian.
- Wypadek?!- Parsknęła - Ale z czyjej winy?! No z czyjej?! - Wyrwała się z uścisku chłopaka starszego od niej i spojrzała im po kolei w oczy - Tacy odważni jesteście... A teraz? Tchórze! Szkoda mi Was. Jeżeli coś się stanie Camili to Wy będziecie za to odpowiedzialni i nikt więcej, rozumiecie? Módlcie się lepiej, aby to przeżyła bez żadnych obrażeń!
- Nie widzieliśmy jej - Natalia spojrzała na Fabiana i podeszła do niego przeszywając go całego wzrokiem.
- Ty to w ogóle się nie udzielaj. Jesteś świnią. Nic na razie nie powiem, ale kiedy Camila się obudzi to pewnie sama wszystko dokładnie streści, a Ty.. - Wskazała palcem na blondyna - Nigdy więcej się do niej nie odzywaj - Wycedziła przez zaciśnięte zęby aż w końcu opuściła pomieszczenie, trzaskając drzwiami. Nie słuchała ich wrzasków bo miała je głęboko w dupie. Szła wkurzona i załamana jednocześnie przez korytarz nie mając wcale zamiaru wrócić na lekcje.
- Nat! Zaczekaj! - Usłyszała jak ktoś ją woła. Była to jej przyjaciółka, Sabina. Podbiegła do niej i chwyciła ją za ramiona - Co z Camilą?!
- Skąd o tym wiesz?
- Żartujesz?! Cała szkoła o tym hucze! Jak ona się czuje?!
- Nie wiem. Nie mam pojęcia - Spojrzała jej w oczy i wybuchnęła płaczem. Wtuliła się w ramiona przyjaciółki i mocno ją objęła - Tak bardzo się o nią boje... - Wyszlochała.
- Ja też.. Ale jak to możliwe, że się potknęła? - To pytanie wyprowadziło Natalię z równowagi. Odeszła od rudowłosej nastolatki i zacisnęła pięść z gniewu. Była wściekła!
- Potknęła?! - Powtórzyła warkotem.
- No tak słyszałam...
- Od kogo?!
- Czy to ważne?! Ważne jest to jak ona się czuje! Prawda?!
- Tak, masz rację.. Idziesz ze mną do szpitala?
- Teraz? Jasne. chodźmy - Chwyciły się za ręce i szybko ruszyły do wyjścia...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz